-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pipi
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Kajusia [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40200394_p4282524.jpg[/IMG] teraz jest na podwórku, ale w zagrodzie, bo próbowała przechodzic pod siatką. Jest jeszcze mała i np. pod spichlerz moze wejsc, a wtedy jej nie wyciągnę. Bawiła się piłeczką i moja obecnosc jej nie przeszkadza, byle nie brac jej na ręce. Potem cos napiszę i bedzie wiecej zdjęc. Moze jej wątek założyć? Może tu na dogo ktoś się zakocha? warta jest najlepszego domku. -
O właśnie, dobry pomysł zeby maluszki wsadzic do klatki i przyczaic sie az matka do nich wejdzie. Tylko ze ta kobieta nie da, nie pozwoli. Rozmawiałam z nia ja, rozmawiali brat i bratowa, rozmawiały ciotki z kotkowa i nic nie pomaga. Teraz to pilnuje ich jeszcze bardziej. Ta pani jest teraz po wlewach i po chemi kolejnej, to lepiej sie czuje, ale jak jej sie pogorszy to znowu do szpitala zabiora, albo bedzie lezala po morfinie. Wiadomo wtedy, ze nawet jesc koty nie dostaną. Kobieta jest lekko mowiac trzasnieta i brak argumentów zeby ja przekonac. Siłą nawet sie nie da odebrac na razie, bo wychodzi i krzyczy, wyzywa i kotka ucieka, bo sie boi. Nie wiem jak odebrac te koty, ale dziewczyny z kotkowa juz nie odpuszcza i beda próbowac.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Przestan Dorota, bo ja jak burak czerwona ciagle i bez pochwał, ale dziekuję. Kaja spała w domu bardzo grzecznie, ale po nocy kilka kup było i to bardzo brzydkich. Tak samo robił Tofik jak przyjechal do mnie ze schroniska. Ona jest bardzo jeszcze mlodziutka i musi jesc kilka razy i miesko, a nie to ci ktos rzucil, albo ostatnie dni matka jej ciagala byc moze ze smietnika. Moim zdaniem ma albo robale, albo zapalenie jelit. Gotuje jej teraz ryz z warzywami i kurczakiem. Poobserwuje jak bedzie dalej i jak cos to trzeba bedzie do weta na usg. Moze byc zapalenie jelit, bo w kupalu krew. Siusiu nie zrobiła w domu, tylko na podwórku. Wytrzymala 6 godzin. Po za tym jest zabawna i jak ja siedze, albo nawet chodzę, ale nie podchodze do niej, to bawi sie, psoci jakby tu zawsze byla. Mysle, ze to jeszcze dobry czas zeby zapomniala złe chwile. Doris66, musimy znaleźć jej dobrych ludzi, zeby juz nigdy sie nie bała i nikt jej nie skrzywdził. Jest to dobra suka, widac, że ma dobry charakter. Potem zrobie zdjecia królewny. -
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
[quote name='buniaaga']a co tu taka cisza???doriss66 jak Ruda? co u niej?[/QUOTE] To ja pierwsza powiem: Huraaaa!!!!! corcia Rudej jest juz u mnie. Ok 20:00 zadzwoniła doris66, że ma Kaję i jedzie do mnie. Dobrze, że zdążyła zadzwonic, bo akurat wyjeżdżałam do Białego na łapankę kotów. Poczekałam i Kaja już nareszcie bezpieczna. W tej chwili siedzi pod krzesłem i przygląda się co ja robię. Zjadła, zrobiła si i ku i leży. Jak ja sie nie ruszam, to nawet zwiedza mieszkanie, ale jak tylko sie odezwe, chowa się. Muszę ciągle śpiewac "wędrowali szewcy", wtedy mniej się boi.Tę piosenkę spiewała im doris66 od początku i widac dobrze się małej kojarzy. Jutro bedzie więcej. -
Nie udało się umowic wizyty Tofika wczesniej niz na 17:00. Do doktora Garncarza trzeba dlugo czekać, wiec zapisalam chlopca do dr. Buczek. Evelin, masz do mnie anielska cierpliwosc. Bardzo Ci dziękuję, ze zgodzilas sie wziąć nas ze sobą i czekac na mnie dobrych kilka godzin. Nevada, z łapanki nici. Nie udało się ze względu na kotkę. Klatki łapki nie mozna postawic, bo kobieta opiekunka tak pilnuje, ze wisi na oknie prawie cały czas. A ja mam od dzisiaj nową tymczasowiczkę z Bielska Podlaskiego. To malutka sunia Kaja. Jutro napisze więcej, bo dzisiaj juz padam.
-
I co słychać? Podniosę chłopaka.
-
O matko, przestańcie, aj tam. . . .ja nie lubie siebie za ten długi nochal, który wszystko wyniucha. Akurat tam byłam i wyszłam z mieszkania zeby porozmawiac przez telefon spokojnie. Akurat dziewczynka się napatoczyła z tym kijkiem i się zaczęło. Jak zobaczyłam te kociaki i kotkę wystraszoną, zdenerwowaną, to mi serce stanęło. Najpierw pobiegłam z powrotem do mieszkania brata i opowiedziałam o wszystkim. Okazało sie ze to osiedlowa kocia mama, ale ze jest wlasnie bardzo chora. Nawet jak byla zdrowa, to tylko jesc dawala kotom, nic po za tym. Robila budki, ale jej rozwalają wszystko. Sąsiedzi trują koty, przepędzają je. Źle się dzieje po prostu z tymi kotami. Dziękuję za miłe słowa. Ja gdybym mogła zostałabym zwierzecym policjantem. Widzę więcej niż inni. Jak jadę przez wsie patrzę na podwórka, a ktos inny patrzy przed siebie. Juz tak mam.
-
Wątek wczoraj na miejscu założyłam [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=126997&p=7398301#p7398301[/url]. Napisałam też do kotkowa prosbe o pomoc w zabraniu kotów. Od siebie moge pomoc tylko tak, ze jakby udalo sie zabrac te koty, to moge zabrac do siebie do spichlerza, bo to jedyne miejsce, gdzie nie chodza moje kty i jest tam okno i drzwi szczelne. Moge potrzymac jeszcze z tydzien, dwa, aż kocieta zaczna same jesc. Matke ciachne i odwiozę. Kocietom jest juz dt w Warszawie, ale jeszcze nie potwierdzony na forum miau. Wstępnie jednak jest ciocia kochana, ktora same kociki zgodzila się wziąc, ale razem z matką nie da rady. Ja uwazam, ze one za malenkie sa zeby je oddzielac od matki, w dodatku skoro matka jest. Zobaczymy co kotkowo odpisze. Ja sama ze względu na rodzinę nie chcę robić tam awantury. Bo na chama, to mogłam wczoraj ich zabrać, ale było tyle ludzi i kobieta patrząca mi w oczy i rodzina, ktora miala juz dosyc, bo nie byl to normalny spokojny Świąteczny dzien, ze nie zrobiłam tego. Teraz trzesie mnie na mysl, zeby baba nie zabrala gdzies do piwnicy tych kotów, albo do domu, bo wtedy juz nie da sie ich odebrać. Ta kobieta nie nalezy do najmądrzejszych. Tak kocha je, ale to zla milosc, bo nic nie robi zeby im pomoc w zyciu oprócz karmienia.
-
Muszę jeszcze wyjaśnic jedną rzecz. Pisałam w pierwszym poście o kotach, że kobieta jest chora na raka i byłam u niej i jest juz bez kontaktu. Jednak okazało sie po jakiejś godzinie, dwie, kiedy poszłam pod ten blok po raz kolejny, że kobieta pokazała się w oknie i całkiem kontaktowa, przytomna. Po raz pierwszy, kiedy byłam u niej w mieszkaniu pewnie spała bardzo mocno, a mąż wprowadził mnie w błąd i powiedział, że jej stan jest bardzo cięzki i już dni policzone. Kiedy potem podeszła do okna i zaczęłysmy rozmawiać, powiedziała mi, że jest po chemii i po wlewach i na morfinie juz żyje i mnie przeprasza, ale nie słyszała, ze ja byłam, bo po zastrzyku spała. Napisałam to tak jakoś niezrozumiale, za co przepraszam. Mysle, ze teraz trochę bardziej jasne ze kobieta jest b. chora, ale jeszcze jakos karmi te koty. Mąż jej mnie nie znał i tak powiedział. Tak czy inaczej ta pani juz duzo im nie pomoze.Mowi do mnie ze pilnuje tych kotkow, ale jak dziewczynka kotkę tłukła patykiem i ja wyszłam i ludzi sie nazbierało i wreszcie poszłam do niej, to nic nie widziała i nie słyszała. Nie jest w stanie ciągle pilnować, a mąż nie interesuje się raczej kotami. Okropnie zła sytuacja i trudna.
-
Evelin, niedobrze. . . .chyba już drugi raz w tym roku jesteś chora? zdrówka życzę kochana. Od pacjentów moze łapiesz infekcję? U mnie pierwszy dzień Świąt minął spokojnie, ale za to wczoraj????? o matko, prawie cały dzień biegałam co chwilę do tych kotków. Kilka razy rozmawialam z ludźmi opiekujacymi się i z sąsiadami? Jedni krzyczęłi z balkonu do mnie żebym nie słuchała tej kobiety, opiekunki, tylko je zabierała bo i tak potrują. Mówili, że kobieta nie sprzata, że zaraz będą muchy, że śmierdzi. . . Zaraz napiszę do kotkowa. Nie mozna tych kotów tak zostawić. Moze oni odbiorą bo mają do tego prawo? koty sa bezdomne, tylko trzeba albo wykraść, albo wytłumaczyc kobiecie, ze powinna oddać. Nie chciałam na siłę, bo mnie o jej ostatniej woli zagięła i było mi jakoś przykro. Nie dałam rady ot tak po prostu zabrać, kiedy człowiek jest śmiertelnie chory. Kociakom nie udało sie zrobic zdjęcia, bo cień zasłania i ona sama przykrywała je sobą. Są śliczne, nie wyglądają na chore. Matka chuda, choć jest dobrze karmiona. Pewnie ma robaki. Pani opiekunka z tych, co uważają, że nie trzeba. Przeciwniczka sterylizacji. Jednak jak zaczęłam tłumaczyc, to słuchała z uwagą i powiedziała, ze trzeba będzie kiedyś wykastrować. [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40154273_p4252521.jpg[/IMG] a to jest stołówka kocia, obok okienka gdzie jest kotka [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy11/628612/1202032/40154292_p4252522.jpg[/IMG]
-
Sluchajcie jestem na ulicy Nowogrodzka 2C i pod blokiem od strony balkonów jest kotka z czterema kociakami. Ma posłanko zrobione na okienku piwnicznym i smaży sie na sloncu. Kotka dzika i kociaki dopiero co otworzyly oczki. Są sliczne, ale fucza i sa dzikie. Jestem zrozpaczona, bo kotami opiekowała sie kobieta, która jest już umierajaca. Byłam u niej w domu, widziałam i jest bez kontaktu. Mąz tej pani powiedział ze nie opiekuje sie juz tymi kotami. Zainteresowałam się, bo zobaczyłam z balkonu, że dzieci podchodzą do tej kotki i gnebią ja biedną . ona broni, fuczy i uważam ze dlugo one nie pozyja jak tam zostaną. Zrobię zdjęcia, ale nie wiem czy bateria nie padnie. Sluchajcie, jak pomoc tej kotce? Za godzine musze jechac do domu, a to jest w Białymstoku. Do siebie nie bardzo zebym brala, bo kk u mnie przeciez byl. Troche strach. Co robić?
-
Sluchajcie jestem na ulicy Nowogrodzka 2C i pod blokiem od strony balkonów jest kotka z czterema kociakami. Ma posłanko zrobione na okienku piwnicznym i smaży sie na sloncu. Kotka dzika i kociaki dopiero co otworzyly oczki. Są sliczne, ale fucza i sa dzikie. Jestem zrozpaczona, bo kotami opiekowała sie kobieta, która jest już umierajaca. Byłam u niej w domu, widziałam i jest bez kontaktu. Mąz tej pani powiedział ze nie opiekuje sie juz tymi kotami. Zainteresowałam się, bo zobaczyłam z balkonu, że dzieci podchodzą do tej kotki i gnebią ja biedną . ona broni, fuczy i uważam ze dlugo one nie pozyja jak tam zostaną. Zrobię zdjęcia, ale nie wiem czy bateria nie padnie. Sluchajcie, jak pomoc tej kotce? Za godzine musze jechac do domu, a to jest w Białymstoku. Do siebie nie bardzo zebym brala, bo kk u mnie przeciez byl. Troche strach. Co robić?
-
Myszorku, ale kicia sama znalazła tę stronę w atlasie i pokazała pani, ze chce rybkę - o taką mi daj. . . . .;)
-
Dziękuję za życzenia Świateczne. Doris66, nie pisz proszę, ze historia Rudej sie zakonczyla, bo przeciez ona jest, zyje i zobaczysz ze jeszcze bedzie "nasza". Tobie przede wszystkim tego baaaardzo życzę. Dziś piękna pogoda i mamy juz zaliczony spacer do lasu. Psy, przeszczęśliwe i nawet Cezar był z nami i pilnował się bardzo. Napadli tylko na starszych ludzi, ale ci, ku memu zdziwieniu byli bardzo mili, pogłaskali pieski a mnie zyczyli dobrze. Jacys przyjezdni chyba, ale słyszeli o mnie. Pogadalismy z pół godziny, a co psy wyprawiały w tym czasie? nie musze chyba mowić. Za chwile druga tura, bo wszystkie razem nie mogly iść, bo nie ma zgody, zwłaszcza na wolności. No i Świętowania ciąg dalszyyyyyy. Wesołych Świąt Kochani.
-
SZNAUCER MINI Misza szuka SUPER turboOpiekuna - ZNALAZŁ!!!
Pipi replied to malawaszka's topic in Już w nowym domu
[B][FONT="Arial"][SIZE="3"][COLOR="#0000ff"]Kochana Ciociu Blisss [COLOR="#ff00ff"]Życzymy Tobie zwierzakom i wszystkim ktorych kochasz [COLOR="#00ff00"]Zdrowych Spokojnych Radosnych Świąt Wielkanocnych Oraz Mokrego Dyngusa [COLOR="#ff8c00"]Wesołego Alleluja [/COLOR][/COLOR][/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT][/B][url=http://smajliki.ru/smilie-963256071.html][img]http://s16.rimg.info/2d40736fe53b59f44adb378766c44ebe.gif[/img][/url] -
Pamietamy!, jakby inaczej? piękna jest i Max cudny, tylko jakiś poważny. [FONT="Fixedsys"][B][COLOR="#9acd32"]Wesołego Alleluja Mokrego Dyngusa Wszystkiego najlepszego Rodzinie i Zwierzakom Życzy ciotka Pipi [/COLOR][/B][/FONT] [url=http://smajliki.ru/smilie-1152469095.html][img]http://s19.rimg.info/ac8e8fab2e7312e48a69237d0be6e970.gif[/img][/url][url=http://smajliki.ru/smilie-1152469095.html][img]http://s19.rimg.info/ac8e8fab2e7312e48a69237d0be6e970.gif[/img][/url][url=http://smajliki.ru/smilie-1152469095.html][img]http://s19.rimg.info/ac8e8fab2e7312e48a69237d0be6e970.gif[/img][/url]
-
[B][COLOR="#0000ff"][SIZE="4"] Kochani!!! Tęczowych pisanek, na stole pyszności, mokrego Dyngusa i wspaniałych gości, niech to będzie czas uroczy Życzę miłej Wielkiej Nocy![/SIZE][/COLOR][/B] [url=http://smajliki.ru/smilie-710915367.html][img]http://s9.rimg.info/9b3c7b23db0d199c35cf0c402defb363.gif[/img][/url]
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
[quote name='ifka']o co chodzi, jaki babsztyl?pogoniła Rudą, tak?[/QUOTE] Tak, jedna babsztyl obserwowała doris66 przez lornetkę, kiedy chodziła karmic Rudą i szczeniaki. Potem psy przegnali razem z właścicielką szopy. -
I ja zaglądam.Napiszcie jak tam w nowym miejscu się sprawuje. Grzeczny jest? Nie niszczy, nie brudzi, nie tęskni? U mnie był smutny, tak jakby tęsknił. No i w ogóle co u chłopaka. Ładne imię dostał, jeszcze piłka mu potrzebna koniecznie, niech się utożsamia.
-
Moje koty od lat mają miski na pralce. Poumierałyby z głodu, gdyby stało ich jedzenie na podłodze. Tak samo na podwórku, nawet woda stoi na stole, bo odganiają. Kuwety kocie też musza byc schowane, bo niektorym psom to niezla stolowka. Mowi sie, jak pies z kotem. . . . .