Mam garść informacji ze schroniska.
Dzisiaj na szczęście nie było interwencji, nie przybył nowy lokator, ale i nie ubył.
Było dwóch oglądających, ale nie znaleźli psa dla siebie:-(
Wczoraj przez bramę "ktoś" przerzucił ślepy miot:-(
czyli domku z dziećmi trzeba szukać. Na kojec może reaguje tak po schronisku. U nas kojce małe. Na początku siedziała skulona, a ostatnio biegała wokół budy. Ale tam z 10 m kwadratowych i oprócz niej 3 sunie.
Cioteczki, a tam u Was na miejscu nie znalazłby się ktoś kto dałby mu płatny tymczas? Może po grosiku i byśmy uzbierały, a psiak byłby bezpieczny? Jakiś dobry sąsiad?