-
Posts
36362 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by majqa
-
Psi szkielecik - Tibia już w nowym domu!!!!! :DDDDDD
majqa replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
Laro, ja postaram się zrobić jej tekst w nieco innym tonie. Przepraszam, że dopytuję ale naprawdę gdyby była taka możliwość nie znalazłabyś czasu by zabrać ją do weta? :-( Wiem Laro co to nauka, egzaminy i jednocześnie praca ale wiem też, że nie mogłabym spać spokojnie wiedząc, że za chwilę dla tej suni może być za późno. Inni wolontariusze też nie są w stanie wygospodarować odrobiny czasu? Ta sunia długo już nie pociągnie, ona nie jest wychudzona, jak podane jest w tytule, ona jest w zaniku, to cień psa. :placz: Podobnie jak NaamahsChild nie dowierzam by jej stan był wyłącznie wynikiem słabej psychiki. Oznaczałoby to niezwykle silną wolę psa, który wbrew fizjologii i instynktowi przeżycia odmawia jedzenia by umrzeć. Tu może być wszystko, problemy z trzustką, tarczycą, nowotwór i Bóg jeden wie, co jeszcze. Dowiedz się, czy schron by ją wypuścił na czas diagnozy, a na tę okoliczność zmodyfikuj tytuł, w którym byłaby prośba o pomoc finansową w zdiagnozowaniu psa, który, nazwijmy to po imieniu, umiera na raty. -
Psi szkielecik - Tibia już w nowym domu!!!!! :DDDDDD
majqa replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
[B]Maciaszek[/B], [B]Laro[/B], czy jest szansa na więcej jej zdjęć? Pytam pod kątem allegro. Widziałabyście sens? Zrobiłabym jej tekst i poprosiłabym Isadorę o allegro wyróżnione. -
3mam kciuki Patiso! :lol: Goniuś, dziękuję! :loveu:
-
[quote name='Patisa']ale co oni chcą sprawdzać? (...)[/quote] Odpowiem tu tylko przykładem. Jakiś czas temu ktoś z Łodzi chciał adoptować młodego psa/ szczeniaka spoza Łodzi. W rozmowie z moją znajomą wypadł super i godził się na wizytę przedadopcyjną, a o taką zostałam poproszona. Pojechałam. Rozmowa była super do momentu pokazano mi domek. Dom był w trakcie wykańczania i to miało potrwać. Trafiłam na dwa niebezpieczne miejsca, ciemne, bez oświetlenia, kończące się dużą, pustą, betonową przestrzenią - dziurą. Dowiedziałam się wtedy, że szczeniak tam też będzie się poruszał i dobrze by było żeby był uważny i nie wpadł. Niestety to nie był żart. Sprawę przesądziło jednak coś innego. Pani zainteresowana adopcją upewniała się, czy ten konkretny pies będzie na tyle łagodny, by nie ugryzł gdy jej mała córka będzie go łapać za tylne nogi i robić z niego taczkę. Widzisz Patiso, takie kwiatki wyszły na spotkaniu w 4 oczy, przez telefon niestety nie. Czy tak musi być w przypadku Twojego małego skarba? Nie, w żadnym razie nie, a wręcz przeciwnie, ów chętny domek może być najwspanialszy pod słońcem. Ja przedstawiłam Ci wyłącznie swój punkt widzenia, co nie znaczy, że jednoznacznie poprawny. Ostatnią rzeczą jakiej bym chciała to stresować Cię. Jeśli jesteś przekonana, że wspomniany dom to jest "to", naprawdę bardzo się cieszę i życzę maleństwu masę chwil szczęścia w nim.
-
To teraz wiadomo, czemu mieszkanie zrobiło się za małe. Czy Ci Państwo ogłaszali gdzieś psiaki? Podpowiedziałaś im Rybc!u możliwości ruchów ogłoszeniowych? Rozważali przedłużenie im czasu poprzez hotelik?
-
Boże...:-( Nagle im się skurczyło? :angryy: Wierzyć się nie chce, że to jest jedyny powód oddania. Też mam małe mieszkanie, tonę w zwierzach, a tyłek o tyłek trze ale żeby to miało być powodem bym je szykowała do schronu...Łeb mój za ciasny by zrozumieć. :placz:
-
[quote name='Patisa']I mam pytanie...dlaczego moja umowa nie ma "mocy sprawczej"?[/quote] Patiso, proponuję w tej konkretnej sprawie napisać np. do Arki (lub innych osób z dogo działających w fundacjach). Na pewno wyjaśni Ci to od A do Z. Wiem, że jeśli np. będziesz miała wątpliwości co do losu psa i zechcesz wejść na podstawie tej umowy do Pana na kontrolę, a Pan powie "nie", nie ma bata, byś weszła i policja również Ci w tym nie pomoże. Pies będzie należał do Pana, a nienaruszalność jego domu będzie święta (oczywiście, czym innym jest rodzaj interwencji gdybyś miała dowody na to, że psu dzieje się krzywda). Dlatego właśnie Ci, którzy mają jakieś "ale", boją się o swoich podopiecznych, czynią wszelkie starania by umowy adopcyjne były fundacyjnymi. W tym o czym piszę nie chcę byś odebrała to jako moje wymądrzanie się, chęć wsadzenia kija w mrowisko itp. Chciałam Cię tylko uczulić. Co do kontroli domku - wizyta przedadopcyjna. Wystarczy byś zrobiła post z prośbą o taką pomoc, podając rejon zamieszkania Pana, na tę okoliczność zmodyfikowała również tytuł watku, wpisując w nim prośbę o kontrolę domku i podała rejon, a na pewno spotkasz się z odzewem osób służących pomocą. Inna opcja - PW do pixie, twórczyni mapy dogo, by pomogła znaleźć Ci takie osoby, do których warto zwrócić się o pomoc.
-
Dziewczyny! Moja ogromna prośba zwłaszcza do tej z Was, która była w kontakcie z Panią z Łodzi i dogrywała sprawę. Proszę, upewnijcie się, na ile nowa wiadomość co do Orzeszka jest pewna i powiadomcie Panią o zaistniałej sytuacji. Niczym nie zasłużyła sobie na pozostawanie w niewiedzy i życie płonną nadzieją na adopcję psiaka. Na wątku pojawiły się (co łódzkiego domku) różne znaki zapytania (nie sięgając dalej w tym i dotyczące liczebności zwierząt, na co i ja wiedziałam, że będę miała szczególne oko). Miałam je rozwiać lub umocnić. Na podstawie wyłącznie rozmów z Panią wiem, że miałam do czynienia z rzeczową, konkretną, słowną osobą, która sprawiała wrażenie, że jest kimś, komu dobro zwierząt leży na sercu. W tym momencie Pani ta kwitnie w przekonaniu, że jeśli wizyta przedadopcyjna pójdzie po Waszej myśli, ona w przyszły weekend pojedzie po Orzesia. Wypada, poprostu wypada powiedzieć jej, że wszystko wygląda inaczej.
-
Patiso, czy nie zabyt szybko to się zadziało? Nie rozważałaś opcji, by ktoś z dogo, z rejonu Pana, a za jego zgodą, udał się na wizytę przedadopcyjną i naocznie przekonał się o warunkach, jakie deklaruje Pan? Wiem (oczywiście każdy ma prawo do własnego spojrzenia na sprawę) że ja nie wydałabym psa na podstawie wyłącznie sympatycznej i zadowalającej mnie rozmowy telefonicznej. Umowa adopcyjna, za którą nie stoi fundacja na dobrą sprawę nie ma żadnej mocy sprawczej. Jeśli druga strona o tym wie, może spać snem spokojnym nawet jeśli zawali sprawę. Przemyśl to jeszcze, proszę. Po poczytaniu choćby czarnych kwiatków jestem przerażona ilu ludzi zostało naciętych wyłącznie gładką rozmową. Czy w tym momencie piję do tego Pana? Nie, w żadnym razie nie i daleka jestem do przypinania Panu łatki ale zdecydowanie wolę na zimne dmuchać.
-
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
majqa replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Wielkie ukłony dla Pani Ewy i jej Taty!!! Coś niesamowitego! :-o :loveu: -
[quote name='GuniaP']Byłam dziś w schronisku, z tego co się dowiedziałam, to Punio ma zaklepany dom, zaadoptuje go dziewczyna z Rzeszowa (...) [/quote] :-o :-o :-o Co wobec tego z Panią z Łodzi? Czy nie należałoby jej o tym powiadomić jeśli ta wiadomość to pewniak? Nie ma chyba wobec tego sensu bym ją nachodziła, zabierała czas i jej i sobie. Jak to wygląda dziewczyny?
-
Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!
majqa replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
I pewno ma swój postój i taryfę ulgową? ;) -
Łódź-ZUZIA 3 m-ce:przywiązana pod sklepem-Już w swoim domku-Dziękujemy
majqa replied to bunia's topic in Już w nowym domu
I to jest ta kruszyna, którą do siebie tuliłam? :evil_lol: Figliki w oczkach jej zostały! :loveu: :loveu: :loveu: Piękna pannica! :loveu: -
Pixie - Pit bull - Sweet bull - nasz SKARB ma DOM!!!
majqa replied to GoniaP's topic in Już w nowym domu
Przerozkoszne zdjęcia Poxi i Natalki! :loveu: Sprawozdanie jeszcze cudniejsze! Ile bida musiała przejść żeby zasłużyć na takie niebo, eh!!! Sprawuj się rudasku, sprawuj!!! :loveu: -
Nie umknęła mi kwarantanna Piotrusia. :shake: Odniosłam się do tego, co dalej z fantem, gdy ona przebrzmi, a wścieklizna nie wyjdzie.
-
Alojzyno nie sądzę byś kogoś uraziła napisaniem swojego zdania. Gonia, ja mamy podobne. Sytuacja jest mega trudna, przy czym najtrudniejsza dla samej Czii, która raz, że doświadcza zagrożenia Piotrusiem codziennie, a dwa, bije się sama z własnymi myślami, bo jest osobą, która walczy o zwierzę do końca i nie poddaje się łatwo. Mogę sobie jedynie wyobrazić, co czuje, bo sama pewno tańczyłabym na cienkiem linie do upadłego. Fakt pozostaje faktem, Piotruś stanowi zagrożenie, zachowuje się nieobliczalnie. Czia i jej bliscy są tu priorytetem i wątpię by ktoś potępił eutanazję, jeśli taka decyzja zostanie podjęta. Na ten moment nie trafił się, jak widać, amator, który zechciałby przejąć pałeczkę od Czii. Cuda się zdarzają. W tym przypadku tylko na to można liczyć, na to, czyli albo na zmianę w samym Piotrusiu albo na pojawienie się domku chętnego przejąć opiekę nad psem, a mniej ryzykującego niż obecny.
-
Też się nad tym zastanawiałam Bico. Jakkolwiek jest to jakieś wytłumaczenie to co dalej z tym fantem? :-( Diagnozowanie wykluczające taką ewentualność? Jeśli by się potwierdziła z kolei, leczenie?
-
Poszłaś na całość Isadoruś! :loveu: Aukcja bajeczna, choć okoliczności smutne. :-(
-
O jejku, to miałaś sądną noc Natalko! :-( Mam nadzieję, że to była pierwsza i ostatnia taka. Trzeba mieć Maję zdrowo na oku, żeby nie przekombinowała z kaftanikiem. Podobnie Natuś trzymaj jej rękę na pulsie ze skokami. Przepraszam, że jeszcze przymarudzam :oops: (bo pewno sama to wiesz) ale dawaj jej lekkie jedzonko i małymi porcjami, by nie miała problemów z załatwieniem się (im mniej się będzie napinać tym lepiej, a i mniejszy przeżyje stres związany z bólem).
-
:-(...czyli bez zmian z zachowaniem. Sikanie w domu = katastrofa. :roll: