Niepojęte, niepojęte (mam tu na myśli to, o czym piszecie - sens kastracji). Co do reszty. Bardzo ale to bardzo trudno mi się odnieść. Raczej skłaniałabym się ku sugestiom wetów, którym ufa Biafra. Chciałabym poznać i zdanie samej Biafry, bo miała styczność z psiakiem i możliwość przedyskutowania za i przeciw z wetami, które poniekąd tu poznaliśmy.
Na swój sposób, podkreślam - na swój sposób, biedak jest w tej chwili drepczącą w miejscu roślinką i to podszytą ogromnym strachem. Decyzja oczywiście nie należy do mnie.
Straszna jest sytuacja Filipka. :-(