Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Jutro ustalam z doktorem karmę, bo najnowsze karmy ROYAL CANIN INTESTINAL, z tego co mi przed momentem powiedział, mają dodatkowy podział i właśnie taką, według tego podziału, ukierunkowaną wyłącznie na niedomogi trzustki należy wybrać Baszy. Zobaczymy jak się ma cena jednej do drugiej, bo tu znalazłam takiego Hill'sa: http://www.krakvet.pl/hills-canine-14kg-p-143.html
  2. Z tego, co widzę to potrzebna mu karma typu (z przeczesania googli cena dobra): http://www.allegro.pl/item962722488_royal_canin_pies_intestinal_14kg_prezent_do_wyb.html http://www.allegro.pl/item962885990_purina_vet_pvd_canine_en_14_kg_warszawa.html http://www.allegro.pl/item963237415_royal_canin_intestinal_14_kg_dostawa_gratis.html
  3. Się nie stało nic Wuniuś :loveu:, połapać się w tych karmach to naprawdę sztuka, ja to ukierunkowanie na wątrobę zobaczyłam przecież po czasie. :oops:
  4. Wuniu, ta karma nie jest na trzustkę, a wyłącznie na wątrobę, ma to opisane.
  5. Była sr...ka jak ta lala, w mieszkaniu i na kostce przy domu (jak Baszka kuca, by się załatwić, kucając chodzi, tak mu widać łatwiej). Sprzątanie poezja. Znamy i przyczynę. Jest już wynik: zewnątrzwydzielnicza niewydolność trzustki. :-( Kierunek leczenia Baszy więc to: - leki p/ zapalne na kręgosłup i wspomagacze stawów - leki na trzustkę i zapewnienie mu właściwej karmy
  6. Rozumiem, że to, co zostało wpłacone zostaje dla Luckiego, natomiast dalsze deklaracje idą na innego psiaka. Dobrze to zrozumiałam Marysiu? Co do zarzucania. Etap paniki i strachu, choć zrozumiały, póki co powinien się wystopować (na to jeszcze przyjdzie czas). P.Aniu, zupełnie, podkreślam, że zupełnie zrozumiałą rzeczą jest to, że Luckiemu dupcia ucieka, zarzuca nią, a tylne łapy nie wykonują właściwego podporu. Dlaczego? Ano dlatego, że jego kręgosłup w danym miejscu nadal jest chorym kręgosłupem, choć stan zapalny został zażegnany. Ponadto, po takim, z pozoru tylko krótkim czasie sflaczały mięśnie, zastały się stawy, zmniejszył zakres ruchu bodaj minimalnie i skuteczność podporu łap. Identyczny problem mają ludzie po błahostce - gipsie obejmującym np. nadgarstek, gdy po zdjęciu okazuje się, że kłopotem staje się wzięcie szklanki w rękę, a do tego nie wiedzieć (niby nie wiedzieć) czemu wszystko boli, nawet stawy, które np. nie uległy urazowi. Taka sama bajka jest w przypadku dowolnej i rozciągniętej na tygodnie stabilizacji stawów nóg, a i kręgosłupa etc. A piać od nowa Lucky wymaga czasu, by dojść do siebie, odzyskać siły, odbudować mięśnie i nie bać się ruchu bez dotychczasowego stabilizatora.
  7. Medialny Adonis!!! :-) Ciekawe jak się ma po odgorsetowaniu.
  8. Nie ma to jak słowa pocieszenia. ;-) Na szczęście Basza nie wpadł jeszcze na opluwanie ścian.
  9. Kciuki zaciśnięte do bólu! Musi być dobrze! :-)
  10. A skądże... miałam chwilę rozkoszowania się widokiem pospanego towarzycha, że nie miauczy, nie szczeka, nie tupie, nie smędzi. Bezcenne uczucie. ;-) Współczuję Mmd takiego strachu... :-( Dobrze, że to był tylko mocny sen.
  11. Wieczorem lustrowałam podwóreczko, woda troszkuuu opadła i byle tylko nie przybyło nowej (deszcz), bo jeszcze kilka takich akcji jak dzisiaj i Basza nie będzie podobny do onka. Skubaniec nawet wieczorem rwał do piłki, o zgrozo również o 22.30 według relacji mamy. Jestem natomiast szczęśliwa - pięknie zjadł wieloskładnikową kolację (a miałam o to pietra, bo śniadaniowo strajkował). Mama mu dogadza, a raczej stara się ale Basza przyjął kierunek, w jego mniemaniu najwłaściwszy - wołowinka, wołowinka, wołowinka i pasztet (w którym są przemycane tabletki z tym, że coraz bardziej po mistrzowsku obrabia w pycholu pociski leczące i wypluwa wkładkę). Ponadto, mama oblepia mu makaronikiem lub ryżem wołowinkę, efekt jest taki, że wołowinka trafia do żołądka, a panierka ląduje na podłodze. Przykro patrzeć, bo biiidna kobieta :-( nastoi się przy gotowaniu, robieniu wywarku, miąchaniu w garnku, by max rozdrobnić przemycane ważności, a on odgrywa selekcjonera oportunistę. :roll: Żeby to był tylko jeden Basza z takim cyrkiem to byłoby pół biedy ale podobna bonanza jest z Zofią i Genowefą. Kolejny, wcale niefajny moment jest, kiedy na stole ląduje psio - kocia apteka i mama porcjuje lekarstwa. Chylę czoła, że jej się to nie popierniczy, bo sporo tego jest.
  12. Nom i miałam jeszcze nieprzewidzianą nawrotkę do mamy, żyć nie umierać. A zaraz z rana, odcedzenie łodziaków i wio na stałej trasie. ;-)
  13. Dziś zdążyłam dotrzeć do domu, chciałam się położyć ale nie dane mi było. Wracałam z powrotem do mamy, rozchorowała się sunia staruszka więc wet, mama w panice itd... Mam nadzieję, że niebezpieczeństwo zażegnane. Zysk - mama miała moje wsparcie, pozanosiłam jej jedzonko dla psiuli i znów wywariowałam Baszę (pewno już śpi snem sprawiedliwego).
  14. OK, wobec tego dodałam tę wpłatę, jakby przybyła w jednorazówkach, ujęłam ją w wydatkach i podałam stan konta na dzień dzisiejszy.
  15. Zajrzane ;-), odpisane, działać.
  16. Dobranoc Luckusiu... :-)
  17. [quote name='Ellig']niesamowita historia:) (...) [/QUOTE] Dobrze napisane, fakt, niesamowita.
  18. Naniosłam tę wpłatę, za którą w naszym imieniu składam gorące podziękowania p.Alinie. :-) W wydatkach ujmę ją, gdy wrzucisz info Belu o realnym opłaceniu kwietnia.
  19. No to załatwione. Jutro będę u doktora, zamówię, mąż to przechwyci w drodze powrotnej z pracy w pn. lub wt. (zależnie jak bardzo będzie zagotowany czasowo). Obfocę, co trzeba, wyślę najpóźniej we wtorek/ środę.
  20. Zróbmy więc tak. Zamówię u mojego weta ten specyfik w ilości 3 sztuki, bez problemu go dostanę, bo i zamawiałam dla Baszy. Pani Aniu, poproszę tylko na mail adres wysyłki. Wezmę paragon zakupu, wrzucę na wątek fotę paragonu i fotę preparatów, a Wunia mnie przeleje należność. OK???
  21. Uwolnić orkę, uwolnić Luckiego!!! ;-) Zakupić preparat z zapasem, bo i tak będzie konieczny, ma długą przydatność, a nie daj Bóg zdrożeje.
  22. Musicie, po prostu musicie mi wybaczyć dzisiejszy brak fotek. Byłam ale praca przy psach mnie zjechała, łapy się trzęsły więc... skupiłam się na zabawie. Fotki będą jutro, bo i tak muszę tam śmignąć. Poza tym... Basza dziś się utytłał jak nieboskie stworzenie, najlepsza zabawa była w błocie. :roll: Aha, podarowana karma od tandemu Ellig - Wunia zostanie przekazana Joli od Jadzi. Ta karma jest typowo leczniczą ale dla wątrobowców więc świństwem by było, gdybym tę karmę blokowała i na siłę karmiła nią Baszę (problemów wątrobą nie ma). Jola natomiast ma komu przekazać karmę, o czym akurat wiem. Przerzutkę zrobię w sb/ nd.
  23. Dziękujemy serdecznie Ciapuś! :-)
  24. Dziękuję, pewno trąba przeoczyłam wpis. Aha, czyli jeszcze będzie koszt kołnierza i zapewne badania histop.
×
×
  • Create New...