Jak mam zmęczeniową lub stresową głupawkę to wydaję przed nim odgłosy chichotu, hihihihi, hihihihi, hihihihi, hihihihi i odwracam się gwałtownie (czyli robię to, co robię w domu z Jolcią). On mnie wtedy rewelacyjnie atakuje, chce się dostać do mojej twarzy, jakby się wnerwiał, że jej nie widzi i wtedy po swojemu jodłuje. Wiem, wiem, czas sobie przypomnieć, że nie przystoi ale co tam, tyle mojego. :evil_lol:
Aaa i dziś dostałam po nakamieniu Baszki buziaka! Mam nadzieję, że tama fochów jedzeniowych pękła. :lol: