Jump to content
Dogomania

toyota

Members
  • Posts

    8312
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by toyota

  1. Strasznie to przykre wszystko :-(
  2. Prędzej czy później każdy z nas pożegna swojego przyjaciela :-( Wiem jak to boli Tusinko ...
  3. Nie jestem wielbicielką maleńkich piesków , ale rasowy york ma swój urok . Jest zwarty , nie wyłupiasty ;) ( mam na myśli oczy ) i całkiem pięknie wybarwiony . Przypomina uroczą maskotkę . Natomiast te wszystkie yorki pseudo są naprawdę nieciekawe . Prawie każdy najbardziej pospolity kundelek jest ładniejszy od siwego , wyliniałego ,przerośniętego pseudo yorka , jakich najwięcej się spotyka . Nie rozumiem ludzi , którzy kupują yorki z pseudo za kupę forsy . Gdzie oni mają oczy ? Każdy maleńki kundelek ze schroniska jest ładniejszy i jeszcze jaka satysfakcja , że się takiego bidulka uratowało . Ale nie, musi być yorczek , to nic , że z giełdy , przecież dużo taniej .
  4. [quote name='tonacja']Też dostałam collaka w wieku 13 lat i sama się nim zajmowałam. Mama jedynie go karmiła na początku i woziła mnie z nim do weterynarza. Sama go od początku szkoliłam i uczyłam chodzenia przy nodze i nigdy nie miałam z nią problemów jeżeli chodzi o jakieś ciągnięcie na smyczy czy agresję w stosunku do mnie... Wszystko zależy od wychowania, choć duży udział ma tutaj też psychika psa... nie można powiedzieć, że przedstawiciel danej rasy będzie taki jak głosi wzorzec...[/quote] Ja bardzo dużo poświęcałam mu uwagi , szkoliłam go na początku sama , a gdy miał ok. roku zaczęliśmy uczęszczać na szkolenie . I sądzę , że to bardzo skomplikowało moje relacje z psem .Niestety metody szkolenia były skandaliczne - kolczatka i szarpanie . Pies , który nie chciał wykonać polecenia "waruj " ,był ciągnięty na siłę za smycz do ziemi :angryy: . Gdybym miała ten rozum co teraz , zrezygnowałabym z kursu . Niestety wówczas pan szkoleniowiec był dla mnie autorytetem :angryy: Ech , szkoda gadać ... To udało się naprawić , minęła jego agresja ,jak zaczął być inaczej traktowany , tzn . bez wymuszania siłowego . Przeżyliśmy razem 12 lat w pełnej przyjaźni . Szkoda tylko , że musiał cierpieć na tym szkoleniu przez durnego szkoleniowca i moją dziecięcą głupotę.
  5. [quote name='filodendron']Pod tym względem to jest ogólnie przechlapane i nie ma to związku z wielkością psa. Ja sobie robiłam takie złudzenia, że może dziecko będzie mogło chodzić z psem na spacer, ale pierwszy tydzień z psem wszystko mi wyjaśnił. Chodzenie z psem na spacery jest po prostu niebezpieczne, to taki sport ekstremalny ;) Żaden rozsądny rodzic nie puści 8-letniego dziecka samego z psem na spacer, nawet jeśli to piesek wielkości świnki morskiej - za dużo zagrożeń z zewnątrz.[/quote] No tak racja , zupełnie o tym nie pomyślałam , dużo psów samopas biega i czasami jakiś wystartuje z zębami , albo wystarczy , że będzie napastliwy i dziecko 8 -letnie nie da sobie rady, nawet jeśli ma kontrolę nad swoim małym psiakiem .
  6. Collie jest za duży dla 8- latki . Nie będzie mogła wyjść z nim sama na spacer , nawet na chwilkę przed blok . Każdy pies ma swoich psich wrogów i jeśli zobaczy " wroga ", dziecko go nie utrzyma na smyczy . Oczywiście są psy doskonale ułożone ,ale mało kto potrafi wychować psa , aby był bezwzględnie posłuszny , a poza tym nawet doskonale wychowany pies , raczej nie będzie słuchać dziecka bez osoby dorosłej w pobliżu . Chodzi mi o sytuację , gdy zadziała jakiś silny bodziec , a nie podawanie łapki za smaka ;) Wiem co mówię , bo dostałam collie w wieku 13 lat , siostra miała wtedy 9 lat . Miałam trudności w jego wychowywaniu , pies kilka razy mnie ugryzł - np . wtedy gdy na spacerze znalazł jakiś śmieć , a ja wyjęłam mu to z pyska i wyrzuciłam . Oczywiście tak poza tym był cudowny i bardzo kochany . Sądzę , że pies czuł , że jestem dzieckiem i dlatego nie miałam u niego autorytetu , mimo , że był miłym stworzeniem , kiedy mu czegoś zabraniałam , pokazywał mi zębami , że to on tu rządzi a nie ja . Oczywiście ,jeśli colliakiem ma się zajmować osoba dorosła , a dziecko tylko ma go przytulać i bawić się pod nadzorem osoby dorosłej , to jak najbardziej polecam . Collie można nauczyć aportowania , a dzieci bardzo się cieszą ,gdy pies przynosi piłeczkę :lol:
  7. Nie jestem w stanie przekonać się do grzywacza chińskiego , bulteriera i amstafa . Według mnie to najbrzydsze psy . Dodatkowo ostatnia rasa wzbudza we mnie lęk . Gdyby ugryzł mnie amstaf , na pewno bym umarła . Nawet jeśli obrażenia nie byłyby śmiertelne , dostałabym zawału . Być może to fobia , ale jest to silniejsze ode mnie :-(.
  8. Co robić ? :shake: Mój pies cierpi na zapalenie ucha chyba przez całe swoje życie , a ma prawie 10 lat . W wieku ok. 6- ciu miesięcy zachorował po raz pierwszy . Miał wtedy robiony wymaz z ucha i stwierdzone drożdżaki . Przepisano surolan . Potem miał usuwane z ucha źdźbło trawy . Czarna wydzielina z ucha pojawiała się przynajmniej raz na pół roku . Za każdym razem był wymaz i za każdym razem wet stwierdzał drożdżaki i przepisywał surolan . Kiedy zachorował któryś raz ,poprosiłam weta o coś skuteczniejszego . Pies miał jakiś specyfik podawany u weta przez ileś dni . Niestety nie pamiętam co to było . Wet stwierdził , że przy tak dużym psie , raczej ten środek nie zadziała , bo nie można podać tak dużej dawki . Ale powiedział , że można spróbować . Jednak zapalenie ucha ciągle wraca . Nie wiem czy nigdy nie zostało wyleczone :-( ? Od kilku lat zmieniłam weta . Niestety ten wet również przepisuje surolan . Oczywiście mówiłam , że pies ciągle choruje , ale wet stwierdził , że surolan to naprawdę dobry środek i nie ma nic lepszego . Ten wet nie robi nawet wymazu , ale może to niepotrzebne ,skoro wymaz był już wiele razy robiony i jest wpis w książeczce zdrowia . Nie wiem co robić ? Poczytałam tutaj w dziale laryngologii i wpadłam w lekką panikę , boję się o miśka , żeby nie ogłuchł , albo żeby nie dostał zapalenia opon mózgowych od tego :shake:. Błagam , ratujcie !
  9. Przesłałam wczoraj moja deklarację . Przepraszam , że tak późno ! Fajnie , że Zumiś ma nowe wielbicielki :smile:
  10. Ależ ma zbolałą minę na tych zdjęciach w kąpieli :lol: . Ale za to teraz przyjemniej będzie pańci się do niej przytulić ;)
  11. [quote name='eliza_sk'] Wczoraj byliśmy na leśnej wycieczce z Funiorem. Gaja ma do niego anielską cierpliwość - myslę, że to w jaki sposób go traktuje irytuje go jeszcze bardziej. On skacze, warczy, szczeka na nią, a tragedią prawdziwą jest jak Gaja się tarza po trawie i niechcący kopnie księciunia, który ją akurat obwąchuje - to są nerwy dopiero, a Gaja ze stoickim spokojem, nie uraczy go nawet pogardliwym i szyderczym spojrzeniem - po prostu udaje, że go nie ma/nie zauważa go, odwraca głowę i Fuks zwyczajnie nie łapie się w jej polu widzenia :evil_lol: Podczas leśnych odpoczynków Gajut kładzie się i wtedy Funior przychodzi i ją po pysiu obwąchuje, ona unosi głowę lekko wyżej i odwraca ją zostawiając intruza z boku - świetny widok. Nie wiem czy wszystkie wielkopsy tak mają, ale Gajut jest strasznym niejadkiem. Mało zjada, a zanim wynalalazłam to, co przypadło jej do gustu minęła chwila. Gajutowi nie smakują puszki puriny, pedigree, za to posmakowały jej puszki firmy Bono - i ma rację, bo w porównaniu do tych dwóch wymienionych, które zwyczajnie nie grzeszą aromatem, bono pachnie tak smakowicie, ze sama bym się skusiła. Codziennie zjada jakieś 3/4 puszki 1200 ml wymieszanej z 3-4 garściami suchej pedigree (bo i tu był problem, żeby znaleźć odpowiednią karmę - nie smakował Bosh i Purina). Codzienny rytuał karmienia polega na tym, że gsy wrócimy ze spaceru Gajut leży i czeka aż naszykuję michę, później łaskawie podejdzie i zje troszkę z niej, a potem kładzie się wiedząc, że naiwne pancie zrobią wszystko, żeby pieseczek zjadł i będą karmić 40-kilowe cielę z ręki ... Wiedziała jak nas sobie ustawić :evil_lol: [/quote] Ojej zupełnie jakbym czytała o swoim podhalanie :-o Zarówno opis ignorowania małych piesków ( takich ok. 1o kg nie zauważa) nawet tej samej płci i obgryzujących mu kostki ( u nóg ) , a także opis karmienia z ręki ( u mnie nieco inaczej , bo ja mojemu miskę w rekach przed nosem trzymam codziennie ) . Nie wspominając , że podobnie jak Gaja nie lubi jeść prawie niczego :roll:
  12. [quote name='G&R']O tak wybrednym psie jeszcze nie słyszałam:-o [/quote] Ma to swoje zalety . Kiedy komuś przyjdzie do głowy poczęstować mojego psa jakimś ciastkiem , czego bardzo nie lubię , a co robi miedzy innymi mój Tato , to nie ma szans , aby Miodek to zjadł . Obwąchuje i odchodzi po czym ciacho zjada suczka mojego Taty .I I tak od 10 lat :lol: Jeśli dostaje ciastko prosto pod nos , to czasem bierze łaskawie, zwłaszcza gdy jest obok inny pies , ale natychmiast wypluwa z obrzydzeniem . To samo z czymkolwiek innym -z wyjątkiem mięsa( zwłaszcza z grilla) - tym nie pogardzi :lol: Ale wędliny czy kiełbasa też go brzydzą :lol:
  13. Zaglądam codziennie , ale cóż mogę pisać skoro nie mam jak pomóc :-( Czy jest tu ktoś , kto umie wstawić fotki ? Lajula ma zdjęcia małego Lordzika .
  14. Głupia to jest ta dyskusja . A jamniki są wspaniałe tak jak wszystkie psy , które nie zostały zepsute przez głupich ludzi .
  15. Wspaniale , że się odnalazł . Mama misiek powinna dostać nagrodę :cool3:
  16. Troszkę sobie poczytałam , bo wątek bardzo długi . Ale macie żarłoki ! A mój bardzo wybredny , na kolanach 3 razy dziennie przed nim klęczę , żeby coś zjadł - w misce ma suchą karmę z przewagą gotowanego kurczaka . Próbowałam różnych karm , żadnej nie lubi ,dlatego mieszam z kurczakiem , ale to już nie robi na nim wrażenia :puppydog: . Nie ma mowy , żeby sam jadł z miski , muszę ją trzymać w rękach . Nie wiem jak mi się udało go tak rozpieścić . Ale ta wybredność chyba leży w jego naturze . Nie ma mowy , aby tknął jakiekolwiek psie ciasteczko . Nie lubi kości i wędzonych uszek , żadnych wędlin , nie mówiąc o serach ,nie weźmie do pyska . Ale całkiem niedawno odkryłam coś co mu smakuje - żwacze wołowe i bita śmietana w sprayu :lol: Aha zapomniałam napisać , że pluje we mnie suchą karmą jak go karmię ;) No i nie jest yorkiem tylko podhalanem ;)
  17. Super ! Czekałam na takie wieści :happy1: O tej kotce to tak można pomyśleć w dalszej przyszłości i zrobić zrzutę na ten cel , bo nie nadążysz tych kociaków wydawać . Ja w ciągu roku jeździłam na sterylizację pięciu kotek , ale nie będę ukrywać , że mój Tatuś zapłacił :razz: . Wszystkie przygarnięte . Niektóre dostały najpierw zastrzyk antykoncepcyjny , ale nie chciałam tego pilnować , wet przekonał mnie do sterylizacji ,że to lepsze niż hormony , bo jakoś tak bałam się opieki pooperacyjnej nad nimi . Za to teraz wszystkim polecam , bo to nic strasznego i raz na zawsze mam spokój. A jak Ty zamierzasz tą sunie podprowadzić , czy ona pójdzie z Tobą ? A jak dzisiaj - nie narobiła hałasu :-o ?
  18. To już nie pierwsza osoba , która mówi ( lub pisze ;) ) , ze yorki załatwiają potrzeby w domu . Czy rzeczywiście trudniej jest nauczyć je czystości , czy to zaniedbania właścicieli ?
  19. Powodzenia w akcji ! Szkoda , że jestem tak daleko :sad:
  20. [quote name='Talagia']Mój pies ma 2.5 roku i nigdy nie warczy, nie ma psich wrogów, nie wdaje sie w bójki nawet gdy ktos go zaczepia i szczytem jego agresji jest pokazywanie zebow drugiemu psu, gdy ten chce mu zabrac jedzenie :lol:[/quote] Czy to jest mowa o tym pięknym seterze angielskim ze zdjęcia ?
  21. Czy ta kotka jest oswojona ? Myślę , że trzeba zrobić jej sterylizację , bo inaczej kociaki będą co rok przynajmniej . Dała byś radę to zorganizować ? Kotkę po sterylizacji trzeba przynajmniej tydzień trzymać w zamkniętym pomieszczeniu , w dobrych warunkach . Zrobilibyśmy zrzutę na jej sterylizację . Oczywiście na to jest jeszcze czas , skoro kotka dopiero co miała kociaki .
  22. [quote name='niki_kk1']Ajwan jak na swoj wiek jest bardzo posłuszny i grzeczny. Już umie podawac łape,warowac,itd. Na spacery wychodze z nim codziennie i sa długie. w dzien bawie sie z nim w ogrodzie,ale on jest nie zmordowany. O kojcu już myslałam ale nie lubie jak pies jest zamknięty, jakos mi ich wtedy szkoda. a ogrodzenie tez jest w dobrym stanie. jest tylko jedna dziura ktora wychodziły i ja załatalismy, ale i tak jakos wychodza:( Na spacerach jak go spuszcze ze smyczy to chodzi przy nodze.[/quote] To super ! Jednak chyba potrzebny będzie kojec , chyba , że ktoś coś zaradzi jak psa oduczyć ucieczek , ale nie wiem czy to jest wykonalne . Jak owczarek podrośnie to są dwie możliwości , albo będzie za duży , żeby przecisnąć się przez płot ,albo coś innego wykombinuje , żeby się wydostać - np. będzie przeskakiwał :lookarou:.
  23. Współczuję Ihabe , zobaczyłam to nagranie i :-( ...
  24. Jeśli nie jesteś w stanie naprawić ogrodzenia , to zainwestuj w porządny kojec . Psa wypuszczaj z niego tylko pod kontrolą - czyli jak jesteś w ogrodzie . Oprócz tego wychodź z nim na spacery . Psy nawet , jeśli mają dużą posesję , to i tak bardzo lubią i potrzebują ,wychodzić na zewnątrz . Bardzo się cieszą z nowych zapachów . Uważam , że jeden dłuższy spacer dziennie ok. 40 minutowy , to absolutne minimum . Fajnie by było , gdyby Ci się chciało popracować trochę z psem - nauka siadania , warowania ,aportowania to nie są trudne rzeczy , a dostarczają psu zajęcia i rozrywki . Możesz nauczyć psa biec przy rowerze . Oczywiście biegać przy rowerze nie może szczeniak , wydaje mi się , że tak od roku najwcześniej . Naprawdę z psem można fajnie spędzać czas ! Pamiętaj , że pies biegający samopas poza posesją to pies szczęśliwy , ale krótko , bo prędzej czy później zginie pod kołami samochodu , pociągu lub zostanie zastrzelony przez myśliwego .
  25. W jakiej miejscowości są psy ?
×
×
  • Create New...