-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Ale fajnie, że Hexa też pływa :loveu: Taa, u mnie teraz jest taka ilość zajęcy, że jak przeczytałam w Wyborczej utyskiwania, że ich jest coraz mniej, to się w głowę popukałam :roll: Niedawno tuż przed południem radosny zajączek wyszedł sobie na brukowaną parkową ścieżkę, zaraz po tym jak jechał tamtędy rowerzysta. Wyszedł 2 metry przed pysk moich psów... W naszym miejskim parku w ogóle psów już nie puszczam, taka jest ilość zajęcy. Jest tylko jedno miejsce, gdzie je wybieguję za piłką, chowam im się, ganiam, a potem smycz i łazimy. Codziennie widzę tak z 2-3 zające, a tuż przy ulicy spotykam z dwa razy w tygodniu 3 sarny. Zwierzyna się bardzo oswaja z ludźmi, już mnie nie dziwi, że na polance wokół której dzieci jeżdżą na rowerkach siedzi sobie i gryzie roślinki zajączek... Niedawno zajęczyca w Opolu urodziła młode tuż koło piaskownicy na największym osiedlu w mieście, dzieci miały mini zoo, jak te zwierzątka dorwały :roll: [URL]https://lh3.googleusercontent.com/-vpiAl-Nllic/UgeuhXr-D3I/AAAAAAAAAP4/9_40ENmrRcU/s640/DSC_1058.JPG[/URL] Perfekcyjny kamuflaż, pieska wcale a wcale w tej trawie nie widać ;) [URL]https://lh3.googleusercontent.com/-_uOnoW3rK2U/UgzDWh1M3cI/AAAAAAAAARU/xzJCBF5A7aA/s512/DSC_1100.JPG[/URL] Super portret Hexy :) Chyba trudno zrobić dobre zdjęcie czarnemu psu, nie? ;) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
zmierzchnica replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Majkowska']Kicia to chyba jest już w rozmiarze XXXXL... Nie wiem co ten mój tata wyprawia, czy naprawdę stary chłop sobie nie zdaje sprawy, tyle osób mu to mówi. A wetka nie tłumaczy mu nic, wetka zwyczajnie oznajmia mu że kot jest na wykończeniu, że lada moment się będzie wybierał na drugi świat wcześniej cierpiąc okrutnie i chorując. moj tata robi wtedy wielkie przerażone oczy i kiwa ze zrozumieniem głową. Bardzo chętnie posyła mnie do gabinetu, tak żeby on nie musial wchodzić... Kurcze, a wiesz że myslałam żeby te pieski zgłosić. Teoretycznie im się nic nie dzieje, siedzą sobie tam w ogródku całe swoje życie, są karmione, są w miarę zadbane,szczepione... Gdyby im się faktycznie działa większa krzywda to bym ani nie myslała, choć faktycznie strach troche by było zgłosić bo nikt by nie miał wątpliwości ze to my skoro są tu tylko 3 domy,w dodatku moim rodzicom zależy na życiu z nimi w dobrych stosunkach bo zawsze nam zerkaja na dom jak nas nie ma... Ale takich psów które mieszkaja na stałe w ogródku jest dużo. Z tym zostawianiem to też bym mogła wyjść smiesznie, bo ja zgłoszę , oni się w żywe oczy zaprą, sąsiadka potwierdzi że przychodziła... Mogliby dostać pouczenie tylko, bo wątpię że są to warunki na tyle tragiczne żeby psy odbierać i zawozic do schroniska... A nawet gdyby to kupia sobie nowe jesli ich córeczka tylko krzyknie że chce nowe pieski... Zreszta nie wiem czy tu coś takiego jak Toz funkcjonuje. Swojego czasu z kolezankami próbowałyśmy interweniować w kilku psich sprawach, to nawet jak dzwoniłyśmt z prośbą żeby zabrali wychudzonego psa który leżał przy drodze to nam schronisko odmówiło że nie ich rejon. Nie wiem jaki to rejon - bo to nie Kraków ( z Krk by nie było problemu) tylko wioseczka pod samymi górami, kawałek za Bielskiem.[/QUOTE] Życie w ogródku to nic takiego, najlepiej oczywiście, żeby każdy pies miał spacer, aktywność fizyczną i psychiczną, ale to utopia... Skoro nie są w małych kojcach, nie wiszą na łańcuchu, to nie jest źle. A może wystarczyłoby po sąsiedzku porozmawiać, że skoro wyjeżdżają, to mogliby psom zapewnić większą opiekę? Sąsiadka co najmniej powinna mieć klucze, móc do psów wejść, nakarmić je, sprzątnąć i tak dalej.. Już nie mówię o tym całonocnym zakłócaniu spokoju przez szczekanie :roll: To już się na policję nadaje... Nie wiem jak działa TOZ krakowski, ale my bierzemy zgłoszenia z miasta i okolicznych wiosek i idziemy rozmawiać. To nie jest tak, że wparowujemy z rykiem do ogrodu i zabieramy psy ;) Zwykle z właścicielem psa rozmawiamy grzecznie, mówiąc w czym jest problem i proponując rozwiązania. Dopiero jeśli jest bardzo źle, człowiek agresywny, my nic nie możemy zrobić, to dajemy znać policji. W przypadku takich sąsiadów pewnie bym im proponowała szukanie nowego domu psom, po co im zwierzęta, skoro ich nie ma :roll: Skoro mają sąsiadów blisko to nikt im się nie włamie, a jeśli ktoś bardzo by chciał to nie jest problem psów się pozbyć. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='ulvhedinn']Kwarantanna kwarantanną, ale czym niby miałby się zarazić od kotów?! Jeśli jest nieszczepiony, to owszem, od psów moze cos złapać, na ziemi mogą być wirusy, ba nawet na butach można do domu przynieść, ale między kotami i psami istnieje jednak bariera gatunkowa i nie załapują od siebie chorób (no chyba, że skórne np grzyba, ale to juz nie ma nic wspólnego z wiekiem i kwarantanną). Nawet parwowiroza i panleukopenia, chociaż to wirusy "bliźniacze", to nie wywołują choroby u "nie swojego" gatunku.[/QUOTE] Może autorka postu tego nie wiedziała ;) No, grzyba to moja suka załapała nawet od zdechłej myszy, w której się wytarzała - ten syf zawsze znajdzie sposób na rozprzestrzenienie się. Miałam zajęcia z mikologii i jak sobie uświadomiłam, że byle podmuch wznieca miliardy zarodników grzyba w powietrze, co potem wdychamy, osiadają na skórze... To mi wszystko przeszło ;) Teraz wolę o tym nie myśleć, ale nasza babka z mikrobiologii powiedziała, że sera camembert nigdy nie tknie :diabloti: W każdym razie puszczanie szczeniaka yorka luzem totalnie bez obroży i szelek w ogóle jest głupotą, ktoś go zwinie, sprzeda za dwie stówki i będzie po psie. Jak widzę przywiązane przed sklepem szczeniaki westie, beagle'i, yorków to mi ręce, nogi i uszy opadają na brak wyobraźni. A potem wielka akcja poszukiwania szczeniaka :roll: -
I trochę widoczków :) Jak zawsze zachód+woda=piękny widok, nawet jeśli woda to zasyfione jeziorko :diabloti: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8110047 (Kopiowanie).JPG[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8110066 (Kopiowanie).JPG[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8110071 (Kopiowanie).JPG[/IMG] Znowu ma być ciepło, to się może uda raz jeszcze tam wybrać na pływanie ;)
-
[quote name='*Monia*']Też często miewałam problemy z komputerami, zwykle polegały one na tym że śrubek po skręcaniu za dużo zostawało :evil_lol: albo wirusy mi ktoś sprowadzał, albo system siadał, zawsze musiało coś się dziać. Obecnie w komputerze stacjonarnym mam hasło na internet i instalowanie programów i za nic go sobie nie mogę przypomnieć, komp stoi nieużywany i służy co jakiś czas do odzyskiwania danych z zawirusowanych pendrive'ów. W sumie masz rację, bo nie lubię szczeniaczków u siebie :evil_lol:. Biorę bo w sumie 2 szczekacze czy 4 to niewielka różnica, ale jak mnie któreś obudzi w nocy to zamorduję :diabloti:[/QUOTE] To może przeinstaluj system operacyjny albo coś? Szkoda, żeby sprawny sprzęt stał i się marnował ;) Też nie lubię szczeniaków ;) Spotykam czasem takie, które są wyjątkowe (bardziej poważne, nieufne albo kombinujące) to wtedy jeszcze je uznaję - ale takie małe labradorki, goldenki i inne słodziuchne kuleczki mnie denerwują :evil_lol: Hera mnie jako szczyl zdobyła tym, że nie dawała się dotknąć, ale kombinowała, jak tu zwrócić na siebie uwagę i jak skontaktować się z człowiekiem mimo niechęci do dotykania... Wymyśliła łapanie za ciuchy i ciągnięcie :razz: Teraz mnie to aż dziwi, bo to największy przytulak z całego stada, nieraz łapię ją z zaskoczenia, wywalam na grzbiet i całuję po pycholu :diabloti: Z Chibi bym tego nie zrobiła, po prostu by się tak powyginała, że by zwiała ;) Luka by była przerażona, a Frotek skrajnie niezadowolony :cool3: Wierz mi, JEST różnica, czy to cztery czy dwa szczekacze. I jest też, czy to cztery czy siedem mord... A takie stadko mi się zdarzyło mieć na podwórku :razz: W nocy mnie budzi tylko Luka, bo wieczorem odmawia czasem załatwienia się, a potem muszę ją w nocy wypuszczać. Albo Chibi, jak prosi, żeby wejść na łóżko, bo bez pozwolenia tak nie wolno. Więc o trzeciej nad ranem piszczy, żebym powiedziała "no właź" i jest ok :diabloti: A teraz jeziorkowe zdjęcia, z Frotkiem, Herą, NatiiMar, TZtami, Dhorem i belgami :diabloti: [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8110029 (Kopiowanie).JPG[/IMG] Hera zmuszona do wejścia do wody, Nilek uznał, że nie ma zamiaru ryzykować ;) I cud nad Wisłą! A raczej, Pławniowickim jeziorem ;) Frotek PŁYWAŁ! Kiedy to w domu nawet z miski nie pije, bo woda jest taka obrzydliwa... A jak deszcz pada, to na spacer nie pójdzie. No i kąpiel to katorga. Ale jak pańcia kilka razy wniosła do wody i piesek musiał sam na brzeg wrócić, to potem po piłeczkę nawet sam (z moimi okrzykami zachęty) płynął ;) [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8110040 (Kopiowanie).JPG[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8110055 (Kopiowanie).JPG[/IMG] [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8110056 (Kopiowanie).JPG[/IMG] Herciowo-belgowe towarzystwo było mniej chętne do pluskania się... [IMG]https://dl.dropboxusercontent.com/u/9186601/Psiaki/2013/P8110041 (Kopiowanie).JPG[/IMG]
-
Haha, ale kolorowe z nich stadko :loveu: Zawsze mi się podobają takie grupowe zdjęcia psów, bo widać ich relacje, no i różnice... ;)
-
Z tego co wiem, jednokolorowe spaniele mają duży problem (genetycznie) z pilnowaniem zasobów. Ile nie znałam całych rudych lub całych czarnych spanieli, zwykle tu był punkt zapalny. Suka mojej ciotki gryzie jej syna do krwi, jeżeli dorwie kromkę chleba. Znajoma oddała swojego spaniela, bo pies już zaczął pilnować nogi od stołu albo jakiegoś opakowania, które spadło na ziemię, rzucał się na dzieci. Tym bardziej gratuluję ogarnięcia Bastera, bo wbrew obiegowym opiniom, spaniele to nie są łatwe psy ;) Traper też da radę, na pewno :p My mamy jechać do Grzybowa koło Kołobrzegu, tam jedna z dogomaniaczek ma pensjonat bardzo przyjazny psom :) Wszystko już zaklepane, jeśli nie wyskoczy nam coś w rodzaju cieczka Hery (powinna dostać w październiku, ale już się boję, że coś się odmieni :roll:) to jedziemy na początku września :p Wierz mi, wiem co to znaczy zapomnieć, jak to jest mieć jednego psa :diabloti: Ale potem człowiek po prostu nie lubi mieć jednego.. Jak byłam teraz we Wrocławiu z Herą u znajomej, to brałam na spacery jeszcze jej psa, bo z dwoma to jakoś tak normalniej :evil_lol: Z jednym nuda :cool3:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
zmierzchnica replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Waldek jest cudny, ma piękny uśmiech :loveu: Pyszczek mu się cały śmieje. Kotka faktycznie ma rozmiar xxl chyba, a to dla kociastych niedobrze... Może nastrasz tatę, że kotce ten tłuszcz na serce siądzie i będzie miał po zwierzaku? Ale ma umaszczenie śliczne :p Co do piesków sąsiada, ja bym na waszym miejscu to zgłosiła do TOZu. Nie może być tak, że zwierzęta zostają w ogrodzie bez opieki, nawet jeżeli właściciele powiedzieli sąsiadce, że ma "doglądać" psy. Miałam jako wolontariuszka TOZu masę takich interwencji, że właściciel do roboty do Niemiec/Holandii wyjechał i pies czy psy zostały. Zwykle kończy się to odebraniem zwierząt, szukaniem nowych domów. Czasem ostrą reprymendą dla właścicieli, groźbą zaangażowania policji - zwykle warunki psów się po tym polepszają. Nie ma nic gorszego niż postawa: "nie mój pies, nie mój problem" albo "nie będę sąsiadowi świństwa robić", bo on robi świństwo psom i jeśli nie zobaczy, że za to są konsekwencje, to będzie dalej zwierzęta krzywdził. Do TOZu można choćby maila czy smsa wysłać z adresem i prośbą o interwencję. Tylko trzeba poszukać oddział krakowski, a wiem, że jest taki. [URL]https://lh6.googleusercontent.com/-jQnevyepuxQ/UgyieUVgegI/AAAAAAAAMJ8/_VpeIChpojM/s576/point.jpg[/URL] Piękna stójka ;) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='ulvhedinn']Ja jestem bardziej ciekawa, co mają bezdomne koty do wyprowadzania yorka na spacer, zeżrą go, czy jak?[/QUOTE] Mi się wydaje, że chodziło o kwarantannę, że pies jest młodziutki i raczej powinien unikać kontaktu z nieznanymi zwierzętami - ale to może nadinterpretacja ;) A ja poznałam najlepszego yorka ever! Znajoma miała go na hotelu. Jakie to cudo :loveu: Cały czas szczerzy ząbki w grinku (psim uśmiechu), nie boi się dużych psów, jest otwarty i pełen ufności do świata, wariat mały ;) Co prawda jego wychowanie pozostawia dużo do życzenia, u mnie chodził po oparciach i poręczach kanap, po stole, po mnie :diabloti: Ale z taką gracją i rozbrajającym uśmiechem, że trudno było się wkurzać. No i w ogóle się dziwiłam, jakim cudem ten pies jest taki fajny ;) Okazało się, że wychowany z dwoma innymi psami. Jest po prostu kolejnym psem, traktowany jak pies, nie noszony na rączkach i podnoszony na widok każdego innego zwierzęcia. Znajoma była z nim i swoimi psami u mnie, miałam na podwórku wtedy 7 psów przez chwilę :evil_lol: I nie było problemu... Da się, jak widać ;) -
[quote name='Patmol']to czemu tamte uciekają przed nim? z zaskoczenia?[/QUOTE] Bo to panowie są dżentelmeńscy i przecież "suczki" nie ruszą :diabloti: Jak pies się do suki zaleca, to nieraz ona kłapie na niego pyskiem, a on tylko odskakuje i merda szybko ogonem, oblizując pysk - no i właśnie tak się belgi zachowują wobec Frotka. Uznały go za ponętną sukę, którą trzeba jakoś udobruchać :roll: A Frotek cały podniecony, bo dwa wielkie psy sobie goni bez przeszkód...
-
[quote name='Paulina_mickey']No niestety białe koty mają to do siebie, że często są głuche. Ale szczerze mówiąc jak ją zobaczyłam to nie zastanawiałam się nad tym czy słyszy czy nie, jakoś tak bez względu na wszystko przyjęłam, że chce ją adoptować. Dopiero jak trafiła do nas to zaczęłam się zastanawiać czy może rzeczywiście nie ma jakiegoś problemu, ale na szczęście wszystko ok. Z drugiej strony zawsze chciałam adoptować jakiegoś niepełnosprawnego zwierzaka, więc gdyby Frania nie słyszała to nie był by dla mnie problem.Szukając przyszłego czworonoga na pewno na takie bardziej zwrócę uwagę, bo wiem że mają znacznie mniejsze o ile nie zerowe szanse na znalezienie domu. A tak z moich obserwacji to w pierwszej kolejności dla koty ważny jest wzrok. To jej głównie używany zmysł, drugi jest słuch i możliwość dotknięcia wszystkiego łapą albo wibrysami[/QUOTE] Mnie w przypadku zwierząt niepełnosprawnych trochę przerażają koszty leczenia. Choć nie każda niepełnosprawność oznacza większą chorowitość zwierzaka, np 3łape psy sobie radzą całkiem dobrze :) Na razie nie planuję kolejnego zwierzaka, bo na kota nie mam szans niestety, więc nawet o tym nie myślę.. Ale gdyby przyszło co do czego, kto wie, nieraz takie stworzenie skrzywdzone przez los łapie za serce bardziej niż słodziutki kociaczek czy szczeniaczek ;) (Generalnie wolę dorosłe zwierzaki od młodych..) A teraz czas na foty :diabloti:
-
Z tego co wiem, koszatniczki mają takie żółte zęby po prostu :) No, ja wiem, że świnki morskie się kastruje, żeby trzymać parkę i nie mieć młodych, ale u innych gryzoni to nie mam pojęcia jak to jest ;) Też by mi się szczurek (a dokładniej dwa, bo jeden szczur to tak szkoda) marzył, ale przy Frotku to nie byłby najlepszy pomysł ;) U kotów też tak jest, że białe często mają problemu ze słuchem? Dla kota brak słuchu to chyba tragedia.. One podobno polują bardziej na słuch niż na węch czy wzrok. Dobrze, że z Franią wszystko ok :)
-
[B]*Monia*[/B] - ja i sprzęty się nie lubimy, czy to aparat, komórka, laptop... Nawet z lampką mam problemy :evil_lol: Chyba wysyłam złe fluidy dla sprzętu elektronicznego :cool3: Ale może ten aparat będzie wyjątkiem, spróbujemy :) To zamiast szczeniaczka dam Ci Herę i Chibi :evil_lol: Hera będzie drzeć się non stop, a Chibi wyskakiwać w stronę okna spod stołu z dzikim "WRAAAU!!!", bo jej mignęła żaluzja z bloku obok w oknie :razz:
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Taka mała piłeczka, można nie zauważyć :evil_lol: Hera drze się przy każdej okazji, po prostu tak emocje okazuje i nie wiem w sumie, co mogłabym z tym zrobić... Ogólnie jest usłuchana, komendę cicho rozumie... Na 3 minuty :diabloti: Jak widzi mnie, drze się, na widok znajomych - drze się, na mojego ojca - drze się (ale już mniej przyjaźnie).. Jak się bawi - drze się. Jak postawię miskę na stole, ale jej nie dam, leci od mamy do miski i z powrotem - drąc się :roll: Jak jeszcze była u mnie na DT a nie DS to marzyłam, żeby ją oddać, szukałam jej miejsca na jakimś gospodarstwie...:diabloti: No i zostało to drące się cuś. Jedyny plus taki, że jak jest w obcym miejscu to ryja nie otwiera :lol: Więc na wakacje biorę ją bez problemu. -
Ja czytałam, że raczej powinno się psa spłukać z morskiej wody. Ciekawa jestem jak u mnie będzie, ale nie wierzę, że będą pływać ;) Raczej się popluskają trochę i będą szaleć na plaży, jeśli się uda je puścić...:) No, my już mamy zamówione Grzybowo na początek września :)
-
Nie, średniak, 20 kg :)
-
[quote name='klaki91']Ja właśnie mieszkam dokładnie w Grzybowie ;) Kotki2 są baaardzo blisko zejścia na plażę, na którą teoretycznie jest zakaz wstępu z psami. Ale ja bym się nie przejmowała bo wrzesień to jednak koniec sezonu, jeszcze dwa lata temu zakaz wtedy nie obowiązywał (pojawiał się tylko na sezon). Plaża dla psów jest na granicy Grzybowa i Radzikowa, dość długi pas, ale prawda jest taka, że wszyscy wchodzą i tak z psami na plażę, przynajmniej jeśli chodzi o zwykły spacer. We wrześniu nie ma wielu ludzi, więc tym bardziej nie powinno być problemów. Uwaga na autobusy- od września chcą zawiesić linię 6 i nie będzie dojazdu komunikacją miejską do Grzybowa. Jedynie busy (pks) zostaną, a tam różnie jeśli chodzi o transport psów. No i nie wjeżdżają wgłąb Grzybowa tylko jadą główną ulicą na Dźwirzyno-Rogowo-Trzebiatów/Mrzezyno Wydaje mi się że do większości pensjonatów przyjmują już z psami patrząc po ilości ludzi z czworonogami która zalała Grzybowo w tym roku ;) Jak chcecie mieć blisko do lasu, na łąki i nad morze to szukajcie pensjonatów zwłaszcza przy ul. Nadmorskiej i odchodzących od niej. Jak ktoś chce mieć towarzystwo koni to są też pokoje w Dworku pod Kasztanami, ale to tak 1,5 km od morza. Z tego co się orientuję to ludzie tam z psami wpadają.[/QUOTE] Kurczę, z tą komunikacją miejską to kiepska sprawa. Chyba trzeba będzie liczyć na łut szczęścia i miłego kierowcę busa... Będziemy mieć dużo czasu, więc nie musimy mieć domku tuż przy lasach czy plaży, bo pewnie będziemy łazić po całym mieście i sobie wszędzie możemy dojść :) Ale dziękuję bardzo za informację. Cieszę się bardzo, że dużo ludzi z psami przyjeżdża, może nasza zaściankowa Polska zaczyna się zmieniać... Im więcej ludzi z psami będzie jeździć, tym bardziej właściciele hoteli i pensjonatów zauważą, że nie warto ich olewać, bo stracą dużo klientów. I tak trzymać :) Ten brak komunikacji o tyle mnie martwi, że planowałam się kilka razy do Kołobrzegu wybrać.. To już pewne, że tę linię usuną? :( Ps. Ten adres w Rowach to [URL]http://lentia-rowy.eu/[/URL], znalazłam ;) Edit: Jupi, linia 6 jest zawieszona, ale dopiero od 14 września, a ja planuję być 1-9 :) [URL]http://www.km.kolobrzeg.pl/[/URL] No, więc mogę spokojnie wybrać się do Grzybowa :)
-
[quote name='Bobryna']Najpierw dzwoniłam (nawet 2 razy ;)), a później wypełniłam formularz, wysłałam skan, zapłaciłam zadatek i tyle. To może zadzwoń? Dowiesz się czy są wolne pokoje jeszcze :)[/QUOTE] Aha, tylko strona nie działa ;) Więc nie mam numeru ;) Masz go jeszcze? Podałabyś na PW?
-
[quote name='Bobryna']Teraz mi też nie działa, wyskakuje jakiś błąd :-? 31 sierpnia jedziemy ;) [SIZE=1]może się spotkamy, ale nie wiem czy moje psy nie narobią mi wiochy - Czesio i Blue nie są aniołkami, a na doczepkę jeszcze szczeniaczek ;P[/SIZE][/QUOTE] A wypełniałaś tylko ten formularz, czy dzwoniłaś jeszcze? :) No właśnie jest błąd, a jeśli są wolne miejsca, to szkoda żeby ktoś mnie ubiegł :diabloti: A tam się przejmujesz, wszystkie razem wiochy narobią :evil_lol: A tak serio, to moje psiska są w obcych miejscach zadziwiająco grzeczne i spokojne, więc z naszej strony nie powinno być problemu.. Kurczę, chciałabym, żeby nam się udało, bo nie mam pomysłu na inne miejsce, gdzie mnie z psami przyjmą :roll:
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Tree']Bardzo fajne są takie kontrastowe imiona :loveu: Strasznie też mi się podoba imię byłego psa Zofii Mrzewińskiej - Koliber :) A co do Antosia to też niezła historia :lol:[/QUOTE] Albo teraz suni p. Mrzewińskiej - Raszka ;) Też ptaszek zresztą. Mi się takie polskie typowo imiona też podobają - Kania, Czajka, Bajka :) Ładne i melodyjne :) -
[quote name='Bobryna']zmierzchnica ja jadę do Grzybowa (kotki2) we wrześniu ;) z trzema psami ;P Sprawdź jeszcze raz stronę, wczoraj mi działała...[/QUOTE] A sprawdź może, czy Tobie teraz działa? Bo mi nie, jest błąd połączenia z bazą danych :( A kiedy dokładnie jedziesz, może się spotkamy - jeśli jest jeszcze miejsce ;) Byłoby zabawnie :)
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Hera też miauczy, jęczy, pomrukuje, drze się, wrzeszczy, krzyczy, woła, jęczy, kwiczy...:roll: Chyba tylko ja z nią wytrzymuję tak do końca, wszyscy mają jej dość ;) Cudnie pływa, chciałabym, żeby moje tak pływały, świetnie by je to wymęczyło :loveu: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Koszmaria']ja mam imię idealne dla jakiejś krowy tudzież wieprzowinki;-) o ile mi nie przeszkadza moje imię o jakiegoś stworzenia,to inne już tak btw,ktoś spotkał kobietę o imieniu Tina? [uwielbiam dwusylabowe imona dla psów.Luka,Nuka,Leda-boskie!Chibi też][/QUOTE] Moja znajoma z liceum ma na imię Tina :) Mi się podobają z ludzkich Tosia, Zuzia, Zosia dla psa, bo to takie krótkie i miłe w wydźwięku imiona ;) Ogólnie to ładne imiona, też dla ludzi :eviltong: -
[quote name='Patmol']U mnie ta ciemna uwielbia wszystko co się gryzie, ma większe i mocniejsze zęby. I dużo większy apetyt. Ale wystarczy jedno spojrzenie jasnej -i ciemna oddaje, co tam ma. Na początku jasna zabierała jej wszystkie gryzaki -ale nie była w stanie zjeść dwóch. Więc teraz nie zabiera. A nawet czasem jeszcze zostawi resztkę swojego. Twój Frotek to jest niezły aktor komediowy.[/QUOTE] Oj, to jasna to musi mieć faktycznie charakterek ;) Moja średnia suka, Chibi, próbowała taka być.. Ale jej nie wyszło, bo wszyscy jej złe spojrzenia i próby kontrolowania świata ignorują ;) Pięknie ją ignoruje Hera, nawet jak Chibi na nią wyskoczy z fotela (jak jest zmęczona to wścieka się, jak ktoś łazi po pokoju) to po prostu idzie dalej ;) Frotek to nasz domowy błazen, wszystko robi przesadnie, z okrzykiem "łułułułu!" ;) Teraz poznał dwa owczarki belgijskie, które uznały go za sukę (to kastrat).. Więc się do niego zalecają. Największą radością Frotka jest teraz podchodzenie do nich, czekanie aż zaczną się do niego mizdrzyć, a on wtedy je goni :diabloti: