-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Dokładnie! Chociaż czasem to działa w drugą stronę i z psa wyłazi zupełny brak obycia, kiedy w DT był bardzo grzeczny ;) Też miałam sunię na przetrzymaniu, która u właścicielki wyprawiała niestworzone historie... Ale u mnie, w stadzie z 4 psami, nawet nie próbowała nic kombinować, taki pies-lampka, grzeczna, milutka posłuszna :loveu: Ale nie powiedziałabym, że właścicielka ściemnia, raczej twardy chów Hery i Chibi tak na małą złośnicę podziałał :diabloti: Chociaż przyznam, że najbardziej kłopotliwy mój pies, to właśnie Chibi adoptowana za pomocą dogomanii :diabloti: Tylko w jej przypadku nikt nic nie obiecywał, ratowałam jednego szczyla z 15 urodzonych na działkach, mogłam przewidzieć, że będzie dzikusem.. Jakoś myślałam, że skoro szczeniaczek, to uda mi się ją sobie wychować od zera. Oo, jakże się myliłam :evil_lol: Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo..
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='a_niusia']maly gnojek to byl. policja nie zajmuje sie glupimi dziecmi. nimi musi sie zajac spoleczenstwo:evil_lol:[/QUOTE] Mam nadzieję, że się nim zajmie na poważnie...:diabloti: No właśnie, co do omijania ludzi, żeby mi nikt psów nie wystraszył - chwaliłam się i mnie pokarało :roll: Idę z psami na teren opuszczonej kopalni wapienia, żeby NIKOGO nie spotkać i psy mogły swobodnie pohasać bez lęku. Żeby tam dojść muszę minąć stary budynek kopalni, jakieś zakłady budowlane, mechanika - i już jest ta kopalnia. Z zakładów wychodzi akurat dwoje panów w garniturach, na oko 50-60 lat, siwe włosy, okulary itd. Idą do auta, ja z 4 psami ich mijam. "Ooo, ile piesków!", mówi jeden. Uśmiecham się, psy grzecznie na smyczach, uchodzimy te 7-8 metrów. Nagle za mną: "JEBUT!". Taa... To ci panowie. Walnęli za mną petardą i rozbawieni oglądali się za mną :shake: Zawołałam tylko "Wali wam na łeb?!", bo nawet nie miałam ochoty podchodzić i wdawać się w dyskusję, szczególnie, że Chibi jakoś aż tak to nie przeraziło i uznałam, że może uda mi się ją jeszcze nakręcić na bieganie. Ale kurdę, ja rozumiem - gimnazjaliści, licealiści, jeszcze nic w spodniach to nie ma i nadrabia hukiem petard. Ale, jasna kurka wodna, stare pryki? :roll: Żeby nie było - ludzie w moim wieku, czyli powyżej dwudziestki, to też dla mnie "stare pryki", za stare, żeby uznawać wybuchy za zabawne...:eviltong: Jak wracałam to wyszła też melina z psami i walili petardami za mną. Ich psy wystraszone, moje suki przerażone na maksa... Takie to zabawne, oglądać dziewczynę metr pięćdziesiąt w kapeluszu szarpiącą się ze stadem psów? :roll: Jakby mi psy zwiały i pognały w siną dal to co, pewnie by się śmiali i opowiadali sobie przy piwku? -
Ależ te Twoje psiaki dobrze się mają :loveu: Koleżanka ładna, choć osobiście psów w typie husky nie lubię ;) Ważne, że Traperowi się spodobała ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Dlatego ja w okolicach świąt omijam z daleka ludzi potencjalnie mogących posiadać petardy, przy ludziach psów nie puszczam, bo a nuż nie zdążę zareagować na jakiegoś kretyna, który postanowi pieska podręczyć... Swoją drogą, jeśli miałaś świadków, trzeba było dzwonić na policję i się nie certolić. Pewnie by tylko gościa upomnieli, ale sam fakt, że by sobie uświadomił, że takie coś jest karalne, może coś by dało :roll: U mnie dwie starsze sunie się boją, Frotek i Hera raczej nie, ale już widzę, że Frotka co głośniejsze petardy niepokoją, dlatego staram się raczej unikać wychodzenia wieczorami "w strefy strzałów" nawet z tymi niebojącymi się psami. Strach zasiać bardzo łatwo, a jak już pójdzie lawina, to się psa nie nauczy olewania...:roll: -
Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy
zmierzchnica replied to evel's topic in Foto Blogi
[quote name='evel']Jest niby OK, pies się nie interesuje łapką, psiukam odkażaczem, ale z tego pazura wystaje coś takiego... że nie wiem, czy to część łuski pazura czy to nerw czy co i czym mam to obciąć czy zostawić... Może samo przyschnie? :niewiem: Poszłabym do weta, ale szanse, że pies sobie da to obejrzeć w obecnym stanie przedsylwestrowym, gdzie co chwilę słychać pier...nięcie petardowe są bliskie zeru :roll:[/QUOTE] Wiwat sylwester... A może fotę zrób i pokaż zaufanemu wetowi bez psa? Jak powie, że to coś poważnego, to nie będzie wyboru :roll: -
Jakie fajne kociaste :loveu:
-
[quote name='Rosiczka']U mnie kong squeezz przestał piszczeć podczas pierwszego aportu. Chociaż Georgia do niszczycieli w ogóle nie należy. Na szczęście, brak piszczałki nam w niczym nie przeszkadza :D teraz pora na testy jells :D[/QUOTE] U mnie kongi squeeze żyją średnio dwa dni :diabloti: Najdłużej żył jeden, chyba dwa tygodnie, ale wypadała mu piszczałka przy mocniejszym ściśnięciu, aż w końcu wypadła na amen :roll: Potem na spacerze znalazłam zwykłą gumową piłkę, która piszczała nawet, jak była przedziurawiona! Niestety, nawet nie wiem, gdzie taką samą dostać, ciągle szukam... Zgubiła się w końcu :roll: Pomarańczowa w kropki ;)
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
U mnie są kleszcze, obudziły się :placz: Dzisiaj żywego z Hery wyciągałam.. Zaczynam się modlić o -20 stopni mrozu :angryy: -
[URL]http://i133.photobucket.com/albums/q68/paulina_mickey/DSCN7746_zpscce26568.jpg[/URL] Genialna fota! Prawie rodzeństwo :loveu: Ale mała urosła, nie? [URL]http://i133.photobucket.com/albums/q68/paulina_mickey/DSCN7892_zpsf1f66688.jpg[/URL] Tu wygląda jak 100% pinczer miniatura :p
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
U mnie rok temu był spokój, w tym roku mam kawalkadę od 20 grudnia non stop.. Najgorzej jest wieczorami. Teraz w ogóle mój spacer to slalom - jak tylko widzę grupkę 2+ młodzieży w wieku szkolnym i starszym to zawracam, zmieniam trasę, przechodzę na drugą stronę itd. Byle tylko jakiemuś dzieciakowi nie wpadło do głowy rzucić psu petardę pod nogi :roll: Muszę fajnie wyglądać, jak na widok ludzi uciekam, jakbym miała agresywne psy czy coś :evil_lol: Ale boję się, że Hera i Frotek się zaczną bać, bo Chibi i Luka mi takie cyrki nieraz odstawiają przez petardy, że nawet nie chcę myśleć o bzikującej czwórce kudłaczy...:shake: Najgorsze, że nawet do lasu czy w pola nie pójdę, bo strzelają też dzieciaki z okolicznych wsi i na polach czy w lesie to bardzo słychać. Nie ma gdzie uciec - powoli zaczynam marzyć o jakiejś pustelni w głębi puszczy :diabloti: -
Ja myślę, że opiekunowie nieraz nie mają takich dokładnych informacji. Co więcej, nie zawsze pies ujawnia pewne cechy w określonych warunkach. Np. moja średnia sunia Chibi miała burzliwy okres dorastania, ale potem zrobił się z niej aniołek. Przez kolejny rok to był bardzo posłuszny pies. Gdyby ktoś chciał ją adoptować (oczywiście to mój pies i nie byłoby takiej możliwości, ale to takie gdybanie :cool3:), to bym powiedziała, że jest posłuszna, raczej lękliwa, ale lubi chodzić w leśne i łąkowe tereny, trzyma się człowieka. A potem przygarnęłam Frotka i z Chibi diabeł wyszedł...:diabloti: Jak odkryła, że ma kompana do uciekania, przez pół roku walczyłam ze zwiewaniem w siną dal. Oglądała się na Frotka, on na nią i po sekundzie widziałam tylko zadki znikające na tle nieba :roll: Miałabym pewnie zwrot z adopcji: "pani, pies miał nie uciekać, a z moim psem non stop zwiewają!" :evil_lol: Ja sama nie wiedziałam, że ona taka się okaże, jak przyjdzie ku temu okazja. Naprawdę trzeba zawsze, ale to zawsze, wziąć poprawkę na to, że pies nie będzie odpowiadał idealnie temu, co sobie wymarzymy, że będą inne warunki, inny pies, inne okoliczności i okaże się, że jest nieco inaczej. I trzeba uwzględnić, że może się pojawić problem, i to niezależnie od tego, czy mamy szczeniaka z hodowli, czy mamy psa z DT. A niestety, ludzie często dzwonią z ogłoszenia, bo mają dokładny wymóg co do psa, jego zachowanie wymyślone w każdym detalu, szukają tylko zwierzęcia, które dokładnie odpowiada wymysłowi. Problem w tym, że zazwyczaj taki pies nie istnieje i trzeba czasem trochę wysiłku włożyć, żeby z psem sobie życie poukładać. Uważam, że masz rację, co do uświadamiania przyszłych właścicieli, ale znając realia schroniskowe, nikt nie ma czasu, żeby każdego przyszłego właściciela uświadamiać. Z doświadczenia wiem, że ludzie na temat psów wiedzą wszystko i nie dadzą sobie wytłumaczyć - na zasadzie: "pani, ja podobnego psa miałem, wiem co to za psy" :diabloti: Tak jakby podobny do jakiegoś psa zwierzak był taki sam z zachowania i charakteru...
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='ulvhedinn']Obecnie jestem wesołą posiadaczką 4 cziłek i jednej "cziłki honorowej" więc w zasadzie większość komentarzy jest prześmieszna ;) Od "ojej a gdzie ich mamusia?" "to rodzinka?" przez różne warianty "popatrz mrówki/wiewiórki/myszy na spacerze", oraz nieśmiertelne "a ile one mają?" "to już większe nie będą????" aż do "...to są te...no... ciułałały?" :)[/QUOTE] Myślę, że też bym coś powiedziała na taki uroczy widok :cool3: Najlepszy widok, jaki miałam ever, był nad jeziorem. Siedzę z psami na kocyku, podpływa taka większa łódka. A na łódce... trzy yorki w kapokach, za sterami pani w średnim wieku! :lol: Widok był prześwietny, szczególnie, że yoraski bardzo ogarnięte i grzeczne, jak na marynarzy przystało...:p -
PIES ROZPLĄTUJE SIATKE I UCIEKA-pinie potrzebna pomoc
zmierzchnica replied to Aleksa.'s topic in Ucieczki
[quote name='hankabezwianka']Moja mama ma uciekające psy. Wyprowadziła się na wieś jakiś czas temu i wzięła sunię, której mam była Husky. Pies jak coś usłyszy, zobaczy, albo strzeli mu coś do głowy pokona każda przeszkodę i bez odwracania się na Panią, ucieka. Od jakiegoś czasu są zresztą dwie sunie - bo urodziły się szczeniaki i oba uciekają - mama z córką. Najgorsze, że to jest wieś, ludzie mają różny stosunek do zwierząt, jak zobaczą psa przy kurach, to nie będą się patrzeć i mogą krzywdę zrobić. Psy wychodzą 3 cztery razy dziennie na smyczach długich, a potem w kojcu siedzą; szkoda ich, ale chwila nieuwagi i zwiewają. Nie ma na to rady?[/QUOTE] Ja myślę, że nie ma, po prostu trzeba psom zapewnić maksimum ruchu podczas spacerów (bieganie przy rowerze, 20 metrowe taśmy treningowe, jogging z psem, może wzięcie psów do auta i podjechanie na jakiś zamknięty wybieg w okolicznym mieście) i nie zostawiać ich samych na podwórku. Zresztą, większość psów tak żyje: chodzą na spacery, a potem są w domu czy mieszkaniu. Jak się psa mocno zmęczy na spacerze, to ten kojec nie jest straszny. Sąsiad może psa zabić widłami czy wiatrówką, jak suki pognają za sarną to mogą dostać prawnie kulkę w łeb od myśliwego. No i koniecznie STERYLIZACJA! Skoro suki tak łatwo uciekają, wystarczy chwila nieuwagi, żeby znowu obie wróciły zaciążone :roll: -
[quote name='Itske']co znowu dowodzi, ze doświadczenia są różne, często też pies ze schronu dopiero po pewnym czasie pokazuje prawdziwy charakter, lub też nowy dom niestety wpływa tak na psa, ze ten charakter mu psuje (co nie znaczy oczywiście, ze Twój znajomy zepsuł psa)/ warto też wiedzieć, jak długo wolontariusz jest wolontariuszem i na jakiej podstawie wystawiają psu taką a nie inną opinię, niestety spotkałam się też z mało odpowiedzialnymi wolontariuszami, którzy tak bardzo chcą ,a by pies szedł do DS, że wybielają / zmieniają mu charakter, mając nadzieję, ze jakoś to będzie[/QUOTE] Mój pies pokazał swój charakter po 3 tygodniach, a wzięłam go z ulicy, zafascynowana sygnałami, jakie wysyłał do obcych psów. Wszystkie CSy, piękna komunikacja, byłam zauroczona brudnym kudłaczem :loveu: Pierwsze tygodnie to był cud-miód, pies chodził na luźnej smyczy, mogłam mieć smycz zawieszoną na jednym palcu i mijać stada psów. Jak poczuł się "u siebie" zrobił się wariatem, doszło jeszcze pogryzienie przez labradora - takiego cyrku, jaki on odwalał na widok obcych psów to najstarsi Indianie nie widzieli. Skakał na wysokość dwóch metrów, oplątywał mnie smyczą, żeby się wyrwać, skakał i podgryzał po ramieniu, usiłował przegryźć smycz, zwalniał i z całego pędu ładował mi się między nogi, żebym puściła smycz i mógł dorwać pieska... Mój cud komunikacji :loveu::evil_lol: Kastracja i półtora roku pracy mi zajęło zrobienie z niego znośnego burka. Także czasem się nie dziwię, że DT źle oceni psa. Bo np pies jest sprawdzony na dzieciaku, ale na dzieciaku spokojnym, a pójdzie do chaty z dzieckiem nadaktywnym. Albo był krótko na DT, a dla niektórych psów miesiąc to za mało, żeby ocenić charakter. Psy ogólnie źle reagują na dzieci raczkujące, bo to ani człowiek, ani pies; w ogóle branie w czasie raczkowania dziecka psa (zwłaszcza dorosłego) mija się wg mnie z celem. Szczególnie, że okres raczkowania szybko mija i chodzące już na nóżkach dziecko jest "ludziem", a nie "czymś dziwnym" :cool3:, pies łatwiej do takiego się przyzwyczaja. Co nie zmienia faktu, że - moim zdaniem - powinien być pewien "okres dozwolonego zwrotu" psa. Czyli DT nie bierze na drugi dzień po oddaniu psa kolejnego zwierzęcia, tylko jakiś czas jeszcze przyjmuje możliwość, że pies zostanie zwrócony przez nowy dom. I wtedy bierze psa bez szemrania. Naprawdę jest mnóstwo różnych sytuacji, które mogą się okazać za trudne do zniesienia dla nowych właścicieli psa, pies w innym domu, z innymi ludźmi też może się zachować inaczej. Dlatego można zrozumieć, że coś pójdzie nie tak i nie robić kampanii przeciwko właścicielowi w internecie :roll: Inna sprawa jest taka, i znam ją niestety z autopsji, że jak ludzie wiedzą, że mogą oddać psa z powrotem, to nie rozwiązują problemu, tylko chcą psa zwrócić. Miałam dwie takie sytuacje - pierwsza była suka z lękiem separacyjnym, podrapała drzwi. Dziewczyna (dorosła) dzień w dzień dzwoniła, żeby psa odebrać, bo rodzice są wściekli o te drzwi itd :roll: Problem w tym, że pies nie był z DT, miał iść do schronu po śmierci właścicielki i wtedy trafił do tej osoby. Nie mieliśmy, gdzie psa odebrać, prosiliśmy, żeby dziewczyna została DT, a my szybko poszukamy domu. Efekt jest taki, że po miesiącu suce lęk minął i jest najukochańszym psem tej osoby, teraz by jej nie oddała za nic. Wystarczyło trochę poczekać, wysilić się, kupić klatkę kennelową... Ale gdyby mogła oddać sukę wtedy, to by to zrobiła i na tym by się skończyła historia. Inna sprawa ciągnęła się od pół roku, ludzie wzięli psa, któremu się zdarzają wpadki (załatwianie się) w domu. Ciągle go oddawali, ale nie chcieli, no bo on ogólnie super... Ale te wpadki... Ale trzeba go oddać, bo co jak będą dzieci... Ale jest super... Ale wpadki... I tak na okrągło. Robiłam ogłoszenia, szukałam domu, ciągle dostawałam sprzeczne informacje. Aż w końcu olałam sprawę, do psa się przyzwyczaili, wpadki zdarzają mu się już rzadko - i pies zostaje u nich :evil_lol: Ale co się nastresowałam, to moje. Dlatego mogę zrozumieć, że DT się wścieka, jak ktoś oddaje psa, zamiast poszukać rozwiązania problemu. Problem w tym, że osoby z "psiego światka" mniej więcej wiedzą, jak pracować z psem, mają kontakty z osobami znającymi się na behawiorze, z doświadczenia też wiedzą, że psu trzeba dać dość dużo czasu na aklimatyzację. Osoby, które psa adoptują, oczekują najczęściej, że zwierzak po dwóch tygodniach będzie już ich super grzecznym i miłym przyjacielem. A jak nie jest - to zwrot.
-
Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D
zmierzchnica replied to Ty$ka's topic in Galeria
Ech, ja zawsze na facebooku robiłam kampanię przeciw znajomym rozmnażającym psy - kończyło się tak, że dana osoba usuwała moje komentarze, a mnie ze znajomych i było tak, jakby nic nie było :roll: Szkoda Twojego czasu, a niestety właściciele uroczej mieszanki gorzko pożałują, jak te kundelki zaczną dorastać i pokażą, jak potrafi rządzić akita, a jak spieprzać i niszczyć haszczak. Żal psów, oczywiście, ale idioci zawsze się znajdą... Przeraża mnie, że akit jest coraz więcej, przecież ta rasa jest wybitnie nie dla laików :shake: Haszczaki są przynajmniej bardziej przyjazne i mniejsze. Kiedyś hodowca akit stwierdził, że on - znając rasę - gdyby spotkał obcą akitę luzem na ulicy to spieprzałby, gdzie pieprz rośnie :diabloti: Zapamiętałam to na długo i przeszły mi trochę akity :p Wow, Morus to już 5-latek, niesamowite! :) Dzieci nam się starzeją ;) -
[quote name='trabeska']Ooo, no proszę, a ja myślałam, że to raczej niemożliwe żeby u nas bobry były, właśnie mi się wydawało, że to chyba rzadko spotykane zwierzęta. No są są takie kopce z gałęzi właśnie :) Ale aż dziwne, że ani razu bobra nie widziałam- tylko te ślady po nich. Haha, no i nawet kolor sierści się zgadza! :D No właśnie dobrze, że akurat tata tamtędy przejeżdżał. Właśnie przeglądam stronę naszego schroniska i patrzę czy nie wrzucili jeszcze żadnego info o tym psie, ale nic nie widzę. Ale jak się coś o nim pojawi to tu wrzucę :)[/QUOTE] Z tego, co wiem, to one w nocy wyłażą raczej ;) Wrzuć koniecznie :)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='kaj']zmierzchnico - 'won' to nie jest prośba. Ja tak właśnie reaguję na chamstwa niektórych psiarzy (vide tytuł wątku) - na krzyki typu 'won z tymi seterami na lince' dalej robię swoje. A tak generalnie to nie przeszkadzają mi ani ludzie ani ich psy, i nie mam im za złe, że akurat stanęli na mojej spacerowej drodze, więc szczegółowych opisów w tym wątku z mojej strony nie będzie. Wesołych Świąt.[/QUOTE] Może przemówi lepiej regulamin? :cool3: Robicie off-topic, rozwalacie wątek, przecież nie o to chodzi na forum. Naprawdę tak trudno zrobić z off-topa oddzielny wątek i sobie tam pisać? Ja tak robiłam nieraz, zakładałam wątek tam, gdzie trzeba i wrzucałam linka na ten topic, gdzie się off pojawił. Nie bolało! Przy "won" był uśmiech, nie był to przytyk, raczej żart. Ale skoro chcesz brać wszystko na poważnie - proszę, nie róbcie tutaj off-topicu, a skoro - jak piszesz - nie masz o czym tu pisać, to po prostu nie pisz. [B]rosa[/B] - dzięki za poparcie :) A w ogóle się zgadzam, tacy ludzie są jak małe pieski niesione na rękach - naszczekam na te duże i mnie pan zabierze, zobaczcie jaki jestem odważny :diabloti: Tak samo z ludźmi, którzy wrzasną przez okno i potem to okno zamkną albo przejadą na rowerze, rzucą coś chamskiego i pojadą dalej. Nie masz szans się bronić. Zresztą, w moim przypadku, to często są ludzie, którzy doskonale wiedzą, że zbieram po psach... Im nie pasuje to, że mam cztery psy, bo "baba powinna mieć dzieci, a nie kundle brać" i są chamscy w imię swoich świętych przekonań, a nie dlatego, że im szkodzę. Tacy święci są zresztą najgorsi ;) Co nie zrobisz, to źle. -
ŻADEN z moich czterech psów nie spełnia moich oczekiwań, bo mi się marzył zawsze pies sportowy :diabloti: A przygarniałam kolejne psy z musu - były na DT, okazywały się mniej lub bardziej pieprznięte, więc wolałam z nimi intensywnie pracować i je wyprowadzić "na psy" niż komuś oddać i narazić je na porzucenie czy trzymanie na łańcuchu, bo "agresywny", "ucieka" (Frotek), "nieufny", "szczeka na obcych i nie daje się nikomu głaskać" (Hera) i tak dalej... Jak będę miała możliwość, to pewnie trafi do mnie pies o określonych predyspozycjach. Dzięki moim "nieodpowiednim" psom dowiedziałam się, co mi w psach odpowiada, a co nie, jaki charakter pasuje do mnie najbardziej, jakie sporty w ogóle biorę pod uwagę (myślałam o OBI, a okazało się w praniu, że wcale mnie to nie kręci) i tak dalej. Każdy pies czegoś uczy i trudno mi uwierzyć, że psa można nie lubić, bo nie spełnia oczekiwań ;) Można psa za to nie lubić, jeżeli znacząco obniża nasz komfort życia, a jednocześnie nie ma niczego takiego w sobie, co to rekompensuje. Można nie lubić psa za nadmiar energii, ale lubić za to, że w domu jest uroczy. Jeśli pies niechętnie się poddaje pieszczotom, ma w tyłku właściciela i nie łapie z nim kontaktu, dodatkowo ma nadmiar energii i spieprza - oj, można go nie lubić. Inna kwestia, co się z tym "nielubieniem" robi. Mi się wydaje, że to normalne, że mamy jednego psa, który nie ma jakichś predyspozycji i bierzemy drugiego (trzeciego, czwartego - zależnie od możliwości), który te predyspozycje ma. Pytanie tylko, czy ten pierwszy ma wtedy spełnione jego indywidualne potrzeby, które nie pasują do naszych chęci. Jeśli tak, to chyba nic złego, że weźmiesz jakiegoś owczarkowatego do rally-o, bo poprzedni molosowaty nie ma na to ochoty - pod warunkiem, że molosowaty ma zapewnione spacery i kontakt z człowiekiem i jest ogólnie mówiąc zadowolony ;)
-
Na zdjęciach trochę lepiej Fro wygląda, ale w rzeczywistości nie jest za dobrze ;) Pod wierzchnią warstwą sierści tworzy mu się filc nie do rozczesania i kołtuny, sierść zbija się w strąki i odstaje od skóry, więc wygląda jakby był podwórkowym psem. Gdyby ta sierść mu się taka paskudna nie robiła, to bym go nie obcinała, ale niestety co 3 miesiące zaczyna wyglądać jak ostatnie nieszczęście i znowu trzeba go strzyc..;) Ja lubię bardzo zabawki na inteligencję, bo bardzo męczą psa psychicznie ;) dla mniej delikatnych psów sprawdza się cuś takiego: [URL]http://www.zooplus.pl/shop/psy/zabawki_szkolenie_psa/interaktywne/na_inteligencje/70115[/URL] :) Też to mam, dostałam na święta rok temu :diabloti: Nawet Nero tego nie zniszczył, co oznacza, że zabawka jest hiperodporna ;) Z jednej strony łapą lub pyskiem pies przesuwa krążkami, pod którymi są schowane smakołyki, z drugiej strony są dziurki, do których wkłada się smakołyk i przykrywa pionkiem, którego się nie da przewrócić - trzeba go podnieść. Dużo frajdy psy z tego mają, tylko trzeba na te drewniane pionki uważać, bo psy je chętnie gryzą :cool3:
-
[IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250036_zps70922825.jpg[/IMG] Do zabawki cała kolejka się ustawiła ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250044_zps06ef7ffa.jpg[/IMG] Są jeszcze grzybki, które trzeba podnieść, co akurat się podoba Frotkowi, bo daje wrażenie "rozwalania" zabawki, a to się lubi przecież najbardziej :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250056_zps496ddf15.jpg[/IMG] A to część niezadowolona z zabawki, czyli "dlaczego muszę robić głupie rzeczy, żeby dostać żarcie?" :diabloti: Chibi boi się tych półeczek, bo jak spadają na ziemię, to jest huk, a poza tym trzeba użyć trochę siły, żeby je wyciągnąć, a ona jest delikatna... [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250057_zpsdbf32b4d.jpg[/IMG] Dlatego najpierw powoli się uczymy, jak wyciągać te półeczki. Z grzybkami nie ma problemu, bo mają od roku "psie szachy" czyli właśnie taką zabawkę z pionkami, które trzeba przesuwać/podnosić i brać żarełko. Z tym Chibi nie ma problemu ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250054_zps0d172e8d.jpg[/IMG] Może coś zostało w środku...? :cool3: Jeśli ktoś myśli nad taką zabawką, to polecam dla psów, które lubią łapać coś w pysk, ale są na tyle delikatne, że nie niszczą wszystkiego w szczękach albo nie walą łapą na oślep ;) Frotka muszę pilnować, a Nerowi od TZa już bym nie dała, bo on łatwo by to po prostu zniszczył ;) Za to znowu zbyt delikatnego psiaka może przestraszyć spadająca półeczka, grzybki dość mocno się trzymają podstawki i pies musi użyć siły do ich wyciągnięcia - to też może psa zniechęcać. Ale ogólnie super zabawa i psy baaardzo zajmuje ;)
-
[IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250025_zps3a360806.jpg[/IMG] Jedna poszła, a smaka nie ma :roll::evil_lol: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250027_zps693ccf5a.jpg[/IMG] No to kolejna... Aż do skutku :cool3: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250029_zps639fdfd2.jpg[/IMG] Lusia postanowiła nie łapać za sznureczki, tylko kombinować ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250032_zps5ec58d6e.jpg[/IMG] ...Liże półkę tak długo, aż ta wypadnie i uwolni smakołyk ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250033_zpsbe95c440.jpg[/IMG] Albo pomaga sobie łapką ;)
-
[quote name='Ty$ka']Najbliższe semi jakie są, to te oddalone od mojego miejsca zamieszkania o 120km. Niby niedaleko, ale wiem, że wtedy na pewno byłyby kompletną klapą, bo pies nie jest przyzwyczajony do tak długiego jeżdżenia, więc byłby ciapowaty jeszcze bardziej niż jest. Do tego dochodziłby stres i nowa sytuacja... i tyle byłoby z nas :D[/QUOTE] No, fakt, że trzeba trochę psa do jeżdżenia przyzwyczaić.. Ale czasem naprawdę idzie się zdziwić! Jak brałam Frotka nad morze to jechał pierwszy raz pociągiem i byłam przygotowana na najgorsze, a on się zachowywał jak aniołek ;) Potem nad morzem też - obce miejsca, zapachy i w ogóle - a oboje bardzo grzeczni byli. Morus też jest "ułożony" chłopak, myślę, że by się odnalazł ;) Ale fakt, że to jednak daleko macie... [B]trabeska [/B]- szkoda, że tak jest.. Ale może nie tylko Ty na to narzekasz? Może w najbliższym mieście jest trochę osób, które kumają, o co chodzi w psach i można by się raz na czas na psie spacery umawiać? Zawsze możesz dać ogłoszenie w gazecie, że szukasz osób chętnych do wspólnej pracy z psami, jak ktoś się zgłosi, to można przypuszczać, że to raczej świadoma osoba :) A u nas zapanowała w 3/4 wielka radość i w 1/4 przerażenie, czyli kundlasy dostały nową zabawkę na inteligencję pod choinkę :diabloti: Ja ogólnie jestem fanką tych zabawek na myślenie, dlatego zawsze życzę sobie prezentu w sumie dla psów, ale jednak dla mnie :evil_lol: Akurat na tą wieżę złożyłam się z TZem po połowie, coby psy trochę łebkami popracowały... No i efekt taki: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250008_zps0039db53.jpg[/IMG] Co prawda to Frotek załapał pierwszy, że trzeba te półeczki złapać za sznurek, żeby smakołyk wypadł dziurką.. Ale potem i tak próbował po prostu zniszczyć wieżę, żeby się do środka dostać :evil_lol: Hercia jak załapała, o co chodzi, to już nie odpuściła i ciągle wyciągała szufladki albo brała je z ziemi i nosiła ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250009_zps54034c48.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250011_zpsf0e4ed98.jpg[/IMG] Frotek się szybko denerwował ;) A, i wbrew pozorom, jest na tych zdjęciach poczesany... Ale jak już zarośnie to nic mu nie pomaga, wygląda jak hipis :roll: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250020_zps6ff04149.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/PC250024_zps0b99976e.jpg[/IMG]
-
Rocznik '90 jestem ;) Wam także spokojnej resztki Świąt i fajnego, ale nie głośnego Sylwestra :)
-
[URL]http://imageshack.us/a/img706/183/ql15.jpg[/URL] Oj, kochana przecież to robota bobrów :) Rozejrzyj się po rzece, czy nie ma na wodzie takich jakby kopców z gałązek, czyli żeremi, pewnie sobie mieszkają w okolicy... Bobry to teraz plaga, wcześniej ich było mało, a aktualnie są objęte ochroną i wchodzą nieraz w szkodę ;) [URL]http://img834.imageshack.us/img834/9725/larp.jpg[/URL] Podobny! Ma oczy... Nos... Ogon... Uszy.. Prawie identyczny :evil_lol: A tak poza tym, to super, że mu pomogliście :loveu: Biedak musiał swoje przeżyć... Może w schronisku będzie miał jakąś szansę na dobry dom. Uroczy psiak :)