Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. To super, że coś ruszyło! Trzymam kciuki za jak najszybsze rozwiązanie, ważne żeby nie doprowadzić do kolejnego rozmnożenia... Czekamy na piątkowe wieści :) Biedne to maleństwo :( Trzymam kciuki za domek!
  2. To wiadomo po co takie osoby mają "rasowca" - żeby poszpanować ;) Bo jeśli ktoś wydaje już kilka tysięcy na psa, to dlatego, że wie czego od psa oczekuje. A "rasowe kundle" jak zawsze - żeby się pochwalić, bo takiego pięknego psa mam. Szkoda, że trochę niepodobny do rasy. Ale nie, nie, on jest przecież prawdziwy, a te z rodowodem to jakieś przekręcone, widać że nienormalne :evil_lol:
  3. Mi się wydaje, że to zależy od konkretnego psa jak zawsze. Ogólnie pula genetyczna rasowców jest siłą rzeczy ograniczona, więc pewne schorzenia występują częściej, ale najczęściej u tych "rasowych bez rodowodu", u których przy rozmnażaniu nie dba się o badania genetyczne. Mieszańce powstałe np. z dużych ras narażonych na dysplazję mają duże prawdopodobieństwo zachorowania na nią, mimo że nie są rasowe. Zapewne wielopokoleniowe kundelki będą miały mniejszą skłonność do genetycznych chorób, ale to też zależy który gen się ujawni... A co do odporności na infekcje i tak dalej, to raczej nie zależy od rasy lub jej braku, chociaż niektóre cechy rasowców powodują większe narażenie na daną chorobę (labki podobno często mają coś z uszami, bo chętnie pływają i w dodatku mają oklapnięte - nie wiem jednak czy to prawda).. Ale pewnie kundelki z takimi cechami też będą na takie choroby narażone, tak sądzę przynajmniej.
  4. Co do podnoszenia na ręce - czasem sytuacje zmuszają do tego... Moją sukę kiedyś napadło coś małego, szarego i terierowatego. Moja była na smyczy, więc zaczęły się kółeczka wokół mnie i wrzaski, no a oplatana wokół moich nóg smycz była coraz krótsza... Wzięłam moje dwanaście kilo na ręce, bo tamto było małe i nie mogło dosięgnąć, ale próbowało usilnie doskoczyć do mojego psa na moich rękach :shake: W końcu wrzasnęłam, tupnęłam - nic to nie dało, ale z pobliskiej bramy wyszedł bardzo zdziwiony właściciel i odwołał psa drąc się parę razy. Myślałam, że zamorduję - teraz moja suka omija to miejsce łukiem...:roll: Ale gdyby to był większy pies, skończyłoby się tragedią, bo tamten był bardzo agresywnie nastawiony i nie patrzył na nic - moja suka nie widziała go, ale i tak się rzucił, tak żeby ugryźć czy nawet zagryźć... :angryy:
  5. Mi się tylko raz zdarzył aż tak agresywny podbiegacz.. Bardziej zalazł mi za skórę pan, który uznał że wychowa mojego psa. Luka bała się jego labradorki, ale pan uważał, że jak się powąchają to się polubią i cały czas nachalnie podchodził do nas... Pieski teraz się nie lubią zupełnie :shake: Moja mała wariatka aż takich zdolności jeszcze nie wykazała i mam nadzieję, że nie przyjdzie jej to do głowy :cool3: Wystarczy mi jej łażenie po stole, siadanie na ławie kuchennej i wciąganie w pyszczek wszystkiego co leży na podłodze :evil_lol: Przynajmniej zmusza nas do robienia co chwilę porządku :cool3: Łoł, późna pora, trzeba iść spać w końcu :razz: Dobranoc i pozdrawiam ;)
  6. Pieski, które "na pewno nic nie zrobią bo są łagodne" już też wiele razy napadały któregoś z moich psów :cool3: Najlepszy był jeden, który podszedł powąchać starszą sukę i ugryzł młodszą ostrzegawczo (szczeniaka) :shake: Moja sucz jest lękliwa i pamiętliwa, więc lista psów nietolerowanych jest niestety dość długa (pierwsze miejsce - husky, bo ktoś ją kiedyś poszczuł takim psem jak z moim bratem szła :angryy:). Pewnie, prawie jak dingo, tylko kolor nie ten :cool3: Moja młodsza sunia jak jest głodna to potrafi iść do ogródka i zjeść pokrzywę lub wykopać sobie jakieś korzonki :crazyeye:Ale to pozostałości po nieciekawym dzieciństwie :cool1:
  7. No cóż, pojęcie nietolerancji jest dość szerokie i wiele rzeczy można pod nią podciągnąć :razz: Mi tego pana było głupio napominać, że pieski powinny się poznać :oops: Zawsze był daleko i jakoś tak nie miał ochoty na kontakt :roll: Młodsza moja pociecha kradnie jedzenie za to bardzo ostentacyjnie - wchodzi na ławę, na stół i zbiera okruszki :mad::cool3: Instynkt dzikiego psa się włącza, zamiast prosić o jedzonko - idę go poszukać :razz:
  8. O, beagle to kolejna rasa, której u mnie jest tylko jeden normalny przedstawiciel :cool3: Reszta rzuca się, szczeka lub bardzo się nie słucha, przez co moja sucz nie lubi niczego w biglowatym typie jeśli jest zbyt blisko :cool3: U mnie chodzi pan z czarno-białym kundelkiem... Kiedy psiak był młodziutki, to na widok Luki kładł się na ziemi i zachęcał ją do zabawy - pan wtedy psa ciągnął, szarpał, brał na ręce. Piesek potrafił się położyć na widok mojej suki na środku ulicy, więc pan go odciągał (piesek jakieś 5 kilo, ale odciąganie trwało dłuugo :razz:). Zaowocowało to tym, że Lusia tego psa nie znosi. Nigdy się nie powąchali, no i pies dziwny: raz chciał się z nią bawić i witać (kładł się), potem jej groził (pan go szarpał linką, a ten stawał dęba) a na końcu jeszcze latał (pan brał go na ręce lub ciorał po ulicy). A skoro dziwny, to zły i trzeba go odganiać. A bardzo szkoda, bo akurat wzrostem są teraz takie same i super by im się bawiło razem... :shake: Oż Hexa wredna :evil_lol: Podbiła serce yorczka tylko dla materialnych korzyści :diabloti:
  9. Ale jest różnica w strachu przed zabawą z labkiem a w strachu przed powąchaniem się z psem małych czy średnich rozmiarów - przesada w każdą stronę jest zła ;) A york cioci to chyba mały gladiator jest :evil_lol: Ale przynajmniej się wyhasać mógł :cool3: Tak, temat nie ten, zresztą wszyscy wiemy jak jest ;) Tym pieskom bardzo zaszkodziła moda, niestety..
  10. Miała spore szczęście. Przy takim popycie na yorki mała mogłaby trafić w niepowołane ręce i koleżanka mogłaby jej nie zobaczyć już więcej...
  11. Bączek, rzeczywistości nie zmienimy. Polska mentalność powoli się zmienia, a my się po prostu dostosowujemy do przepisów. Ja lubię mieć świadomość, że kupa w którą wdepnęłam, to nie kupa mojego psa i tyle. Jest taki utarty slogan "żeby zmienić świat należy zacząć od siebie" i tego się trzymam. Za moim przykładem poszło wielu ludzi, a poza tym niektórzy mają dzięki mnie lepsze mniemanie o psiarzach. To mało?
  12. Niestety, wychowane yorki to rzadkość. Ja widziałam raz pana zgiętego jakby go onek czy labek ciągnął... a na flexi miał yorka. Mój pies psów w typie yorka nie lubi, bo znam wiele takich trzymanych jedynie na podwórku i jazgoczących przez cały czas jak nas widzą. Jaki słodki, mały obronny piesek! :shake: Czasami ma się wrażenie, że te pieski nie umieją chodzić, cały czas są noszone... A potem uciekają właścicielom, są agresywne lub bojaźliwe. Mówię ogólnie, nie o przypadku Luzi15 ;) Jednak branie na ręce zawsze wzmaga zainteresowanie (a czasem agresję) drugiego psa, czasem lepiej zejść na bok i poczekać aż druga osoba przejdzie. Ja tak robię ze swoją, raczej udaje mi się starć uniknąć...
  13. Z tego, co zauważyłam, wiele psów na dogo znajduje dom ostatnio właśnie przez nk :) Ludzie tam bardzo często wchodzą, przypadkiem zauważają i zakochują się w jakimś psiaku ;) Ale nie mam konta, więc nie wiem jak to dokładnie wygląda. Najlepiej dodać zdjęcie do profilu i napisać w opisie, że to piesek szukający domu i takie tam. Może komuś się spodoba...
  14. Ale zazwyczaj są agresywne lub lękliwe właśnie przez paniczne branie na ręce na widok każdego psa :diabloti: Osobiście nie znam ani jednego normalnego yorka. Albo agresory, albo paniczne "świruski", no i oczywiście z tej około 20 którą znam ŻADEN nie jest usłuchany i nawet głupiego 'siad' nie potrafi :shake: Oczywiście większość to "jorki" z rodzaju "yorczki mini" "yorczki królicze" "jorki rasowe bez rodowodu" i takie tam różne nie-wiadomo-co :cool3: To przerażające w zasadzie, co się z tymi psami dzieje... Ja mieszkam w małym mieście, więc jakoś rasowych psów też niewiele i większość jest "niedostępna" dla innych psów :roll: Mi to w zasadzie bez różnicy, chociaż to dziwne trochę ;)
  15. Jasne, psy rasowe są bardziej przewidywalne, no i każda rasa ma swoje przeznaczenie, które co prawda niekiedy jest zapomniane (tak jak niestety jest np z yorkami, jak napisała RCookie) :) Ale chwalenie się, że pies jest rasowy jest zabawne, tak samo, jak chwalenie się że pies jest kundelkiem a nie "rasowcem dla snobów" :cool3: Oczywiście, każdym psem właściciel powinien się chwalić, bo każdy jest cudowny, nie ze względu na rasę czy jej brak, a właśnie dlatego, że jest psem i jest unikatowy :p
  16. Ja na spacerach też się nie spotkałam z nietolerancją ;) Chociaż niektórzy moi znajomi wypominają mi, że mam kundle. Raz usłyszałam: "A jak się ma twój.. KUNDEL?", z ostatnim słowem zaakcentowanym. Oczywiście od posiadacza boksera bez rodowodu (ale rodzice mieli! łał! a on nie ma, bo... no.. rodowód jest taki drogi!:cool3:). Lub usłyszałam ironicznie, że mam "fajnego, sraczkowatego kundla" (o moim... czarnym psie :lol:). Ale to tylko jeden snob lubi się dowartościowywać. Zauważyłam za to, że większość (pseudo i niepseudo)rasowców to psy trzymane na krótkich smyczach, nigdy nie biegające luzem, nie mogące bawić się z innymi psami. ONki, amstaffy, husky, labradory, collie, yorki... Spotykam tego multum na spacerach, żadnemu nie wolno moich psów choćby powąchać (yorki zawsze są brane na ręce, mimo że moje psy są małe i niegroźne). Jasne, takie prawo właścicieli, tylko żal mi tych psów - ja się nie wpycham ze swoimi psami na siłę, ale te psy zazwyczaj bardzo chciałyby się zapoznać z moimi :shake: No cóż, jesteśmy bardzo biedne i możemy bawić się jedynie z kundelkami, jaka szkoda :razz:
  17. Tacy ludzie są śmieszni :cool3: Podział na rasy jest bardzo sztuczny. Gdyby psom pozwolić, rozmnażałyby się między sobą nie patrząc na wygląd czy przynależność do jakiejś "wyższej" rasy (podobno "mieszając" wiele kundelków zawsze otrzyma się psa w typie wilka...). Oczywiście, ludzie od "lepszych rasowców" najczęściej mają pseudorasowce bez rodowodu, ale kij z tym, skoro wyglądają trochę jak "lablador" "jork" czy inny "bigl". To denerwujące, ale cóż poradzić... My wiemy, że każdy pies, rasowy czy nie, jest unikatowy, cudny i najlepszy dla swojego właściciela :loveu:
  18. Oj, to prawda. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy sami sobie cały czas psują humor. Wiele rzeczy mi się nie podoba, ale nie denerwuję się, bo po co...:razz: A są tacy, co to uwielbiają. Dzieci biegają, psy biegają, dzieci krzyczą, psy szczekają, drzwi do klatek ludzie zostawiają otwarte i dlatego się niszczą (:crazyeye:), drzwi zostawiają zamknięte to nie można wejść i tak w kółko :diabloti: Wszystko jest złe, be i w ogóle - tylko czemu nie wyprowadzą się na odludzie jak to tak przeszkadza? Ano, pewnie byłoby... nudno :evil_lol:
  19. Śliczna Żabka :loveu: I to prawda: cierpliwość, cierpliwość, no i jeszcze spokój i łagodność. Sunia dwa lata żyła w stresie, potrzebuje czasu, żeby się oswoić z nową sytuacją. Ze strachulcami nie jest łatwo (sama mam półdziką suczkę, na początku też zdarzało się jej pokazać ząbki, a jest młodziutka), ale dają mnóstwo radości i satysfakcji :p Do męża także się przyzwyczai i go pokocha, to członek jej stada w końcu, tylko musi to zauważyć i zrozumieć :cool3: Życzę powodzenia w oswajaniu malutkiej!
  20. Popieram :cool3: Bądź w swoim domku szczęśliwa i kochana, jak na to zasługujesz :loveu:
  21. Ucieknie przede mną :evil_lol: Ale mi się najbardziej podobają okoliczne starsze panie :cool1: Krzyczą, że psy na podwórkach kupy robią i dzieci się bawić nie mogą, a potem gonią dzieci, żeby się tu nie bawiły, bo są głośno i w ogóle co to ma być :cool3: Dzieci to zawsze najlepszy pretekst, żeby na innych pokrzyczeć :cool1:
  22. Mi się wydaje, że ci, co nie zbierają po prostu się nie przejmują ;) Uważają, że ich pies nawozi trawnik, więc kąśliwe komentarze puszczają mimo uszu. My się przejmujemy, próbujemy wyjaśniać, dlatego do nas łatwiej się doczepić. (My= osoby zbierające, dbające o czystość i zdanie innych). U mnie w mieście normą jest wypuszczanie psów na "całodzienny spacer", przy czym psy te włażą na obce podwórka, obsikują co się da i tym podobne. Niesprzątający właściciele nie robią raczej wrażenia :cool3: Mi w zasadzie nie chodzi o to, że ktoś się czepia, tylko o sposób w jaki to robi. Ktoś się drze do mnie 'ej ty ej ty! czemu ten pies zawsze sra tutaj! muszę to potem zbierać!'. Ani ja 'ty' dla tej osoby nie jestem, mimo że młoda jestem to nie życzę sobie takiego spoufalania. Mój pies nie sra tylko kupę robi;), w ogóle tam się nie załatwia zresztą, a gdyby - to zbieram. To ostatnie wyjaśniłam panu, na co on odparł kąśliwie "ta, ciekawe". Pokazałam woreczki na kupy, uzyskałam burkliwe "przepraszam" i pan teraz udaje, że mnie nie widzi. A ja się na jego widok promiennie uśmiecham :evil_lol: Bo co innego zrobić.
  23. Ja stosuję ręczniki papierowe, takie grubsze... Produkcja papieru też jest nieekologiczna, ale przynajmniej nie rozkłada się kilkaset lat :cool3: Oczywiście, dostałam już ochrzan za niezbieraczy już kilka razy, zwykle bardzo chamski i agresywny, mimo że jestem jedną z niewielu zbierających :shake: Jak pokażę woreczki/ręczniki i mówię, że to na kupy to zwykle "obrońcom czystości" się nieswojo robi :evil_lol:
  24. Wiadomo, ważne, że coś rusza w sprawie :p Oby tylko dało się coś zrobić, żeby nie było kolejnych psich nieszczęść :shake: Makabra z tym strzelaniem z wiatrówki :angryy: Rozumiem, że ktoś i do domowych zwierząt strzela, takich jak koty lub psy? Niektórzy są naprawdę beznadziejni :shake:
  25. Nikt się nie zainteresuje?... Sunia zasługuje na szansę!
×
×
  • Create New...