-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
[quote name='maryjka']obawiam sie, ze psychika stopuje dochodzenie fizyczne. nadal wazy kolo 6 kg, odmawia jedzenia ehhhhhh[/quote] Ojej :-( A radziliście się u behawiorysty? Czy czekacie jeszcze, aż sam dojdzie do siebie?
-
[quote name='maryjka']Angelika, piekne psy :love: Nasz Dyzmen trafil do nas z lasu. maz znalazl go w ostatnim momencie, jeszcze kilka dni i bylby chlopak za teczowym mostem. teraz jest u nas i biedak nadal nie dochodzi do siebie. mimo, ze to 21 beda dwa miesiace :([/quote] Nie dochodzi do siebie fizycznie czy psychicznie? Biedactwo... :shake: Niestety, taka rehabilitacja wymaga dużo czasu... Ja mam wziętą z działek sunię (dzięki pomocy cioteczek z dogo :loveu:), miała 3 miesiące jak ją wzięłam. Teraz ma 6 miesięcy i nadal jest ciężko, choć o wiele lepiej niż było.
-
To super :loveu: Życzę dalszego powodzenia :cool3:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Juliusz(ka)']Dorzucam '3 grosze' od strony właścicielki samca - a ja poproszę, żeby suki w cieczce nie podlatywały do mnie i mojego psa - prowadzonego na SMYCZY - i nie majtały 4literami pod jego nosem. Ciekawam również co powoduje właścicielem suki w cieczce, który pokonuje 'na szagę' (brodząc w liściach i błocku) gigantyczną parkową polanę - na skraju której ćwiczę z moim psem - tylko po to, żeby jego sunieczka przypadkiem mojego psa nie przeoczyła:angryy:. Ja sobie też nie życzę! Nie życzę sobie wymuszanych kontaktów z sukami w cieczce, bez cieczki, ze szczeniakami i -Boże uchowaj!- innymi samcami:angryy:.[/quote] Problem w tym, że proszenie na tym forum mija się z celem, bo większość ludzi tutaj psy pilnuje :cool3: Ja też nie chcę żadnych wymuszanych kontaktów, mam już dość odganiania napalonych samców, wspinających się na mojego szczeniora albo mi na nogi. Dzisiaj znowu to samo. Kazałam psom zostać i natręta odgoniłam, ale po 5 minutach wrócił :shake: Nie mówiąc o rzucających się, biegających luźno sukach i tak dalej. Wiadomo, nie można popadać w przesadę, każdemu zdarza się, że pies się wymknie, że nie posłucha i jeśli nie jest to tragiczne w skutkach to można to wybaczyć. Ale notoryczne ignorowanie próśb, gróźb, zupełne nieliczenie się z potrzebami i uczuciami innych jest najgorsze, no i jest też u nas normą. Ja, jak Lusia miała cieczkę, brałam ją i uciekaaałam jak najdalej na pola, żeby tam mogła się spokojnie załatwić, pobawić. Kij z tym, że z 5 psów wtedy już pędziło za nami :razz: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja właściwie rozumiem właścicieli samców, że się denerwują, bo psa nie mogą spuścić, wszędzie jest poznakowane przez cieczkujące suczki. Ale biorąc psa trzeba się z tym liczyć... :shake: Prawo nie zakazuje suczce mieć cieczki, a zakazuje puszczania psów bez smyczy. U mnie to prawo jest po prostu i zwyczajnie olewane. Jak to moja koleżanka powiedziała (właścicielka dużej onki), co by było gdyby ona zrobiła tak jak oni i puszczała sunię na cały dzień, a niech sobie pobiega? Nagle podniósłby się wielki krzyk, że groźna dla ludzi, bo duża! A ona jest łagodna, inaczej niż te podwórkowe małe potworki, rzucające się dzieciom do nóg (a zdarzyło się nieraz, właściciele po upomnieniu dalej agresywnego psa wypuszczali z domu na cały dzień). Nie wiem jak to jest w dużych miastach, ale w mojej "dziurze" panują wiejskie zasady. Albo są tu psy na łańcuchach (w centrum miasta!) albo biegające luzem. Niewiele chodzi na smyczach...:shake: -
Trzymam kciuki :razz:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Diana S']Ale kto tu napisał ze suka w cieczce sie słucha w 100% ? wiadomo, ma dni płodne, mozna obliczyc i bardziej uwazac na samców. Ale po mimo tego suka jest pilnowana, szkoda ze tylko suka a nie samce ( puszczane samopas) :angryy:[/quote] No bo to z suką problem w razie zapłodnienia, a nie z samcem :razz: Ile razy na prośbę zabrania psa, bo sunia ma cieczkę, słyszałam "a niech sobie poużywa","no to śliczne szczeniaki będą" i takie tam. Oczywiście to były "żarty, ale niezbyt udane, psy były najczęściej zabierane. Tym ludziom jest obojętne czy jakaś bezdomna suka będzie zapłodniona przez ich psa, czy ktoś będzie się musiał męczyć z ich psem łażącym za nim. To nie ich problem. U mnie na blokowym podwórku KAŻDY samiec chodzi luźno i sam cały dzień. Jest ich... 8 chyba. Każda suka na smyczy oczywiście. Właściciele mają naprawdę zabawę, kiedy chcą z cieczkującą sunią wyjść na spacer. 8 psów okolicznych plus najczęściej z 5-6 z dalszej części miasta... Cóż, spacerek grupowy :diabloti: Podobno ktoś na radzie spółdzielni (czy czymś w tym stylu) rzucił pomysł, żeby psy na smyczach chodziły, to podniosło się takie oburzenie, że hej! I to oczywiście właścicieli suk problem, niech se je sterylizują, szczepią lub zamykają w domu na te dni, ich pieski muszą się wybiegać i koniec. Nawet mi się już złościć nie chce :cool3: Ale kiedy Luka miała cieczkę to dostawałam do głowy... -
Myślę, że tak, tylko to może trochę potrwać. Wykorzystywałabym te chwile, kiedy ona do Ciebie sama podbiega - wtedy powiedz jej "siad", daj smakołyk, pogłaszcz. Ale nic więcej z kontaktu fizycznego i nic na siłę. Naprawdę na Twoim miejscu napisałabym do kogoś z behawiorystów czy szkoleniowców na Onecie [url=http://pies.onet.pl/13,1,42,ekspert.html]. Uhm, link coś się psuje. Ale adres tu masz ;) Naprawdę odpisują szybko, masz specjalne okienko do pisania i jesteś anonimowa. Ja pisałam w sprawie mojej suni i jestem zadowolona.
-
Myślę, że Berek ma rację. Nie musisz suni zupełnie olewać, po prostu nie przeszkadzaj jej, kiedy odpoczywa itd. Sunia pewnie napina się, kiedy podchodzisz, a ona się wystraszy, wtedy lepiej ją omijaj. Pozwól jej odzyskać do Ciebie zaufanie - wspólną pracą. Naucz ją aportowania, szukania smakołyków lub zabawek w ogrodzie, ćwicz z nią posłuszeństwo i sowicie nagradzaj - ale po zabawie czy szkoleniu najlepiej nie wymuszaj na niej kontaktu. Staniesz się wtedy dla niej atrakcyjna i sama będzie dążyć do tego kontaktu. Ale na razie nic na siłę...
-
[quote name='Rut']Jaka frustracje?to sa psy a nie nastolatki.[/quote] I co z tego? Nie wiesz, że pies też może być sfrustrowany, mieć nerwicę, cierpieć z nudów? Nie uczłowieczam psów, po prostu ich układ nerwowy jest na tyle rozwinięty, że są w stanie takie emocje jak gniew, frustracja czy nuda odczuwać. I potrafią ją także wyładowywać na innych zwierzętach czy nawet ludziach, o czym świadczą niektóre przypadki pogryzień. [QUOTE] Te "dziemgacze" tez pilnuja,a ze uciekaja?A czemu maja nie uciekac?Jak wiedza ze nie dadza rasy to chyba oczywiste,ze trzeba wiac.To jest dopiero naturalne psie zachowanie,czyli unikanie konfrontacji.Nic w tym dziwnego nie widze,w ganianiu wzdluz plotu tez nie.I to,ze moje psy nie biegaja nie oznacza,ze wszystkie inne maja sie zachowywac tak samo i lezec na tarasie i sie opalac.[/QUOTE] Wierz mi, mało który szczekacz pilnuje. Większość drze się na alarm, a nie dla odstraszenia. Chyba, że dla Ciebie każde szczekanie to pilnowanie, ale to by było dziwne. Moje dwie suki też szczekają jak tylko mogą, ale nie pilnują podwórka, robią to zwyczajnie ze strachu. I gdyby ktoś tupnął - uciekłyby, więc co to za pilnowanie? Jaka obrona terenu? W pilnowaniu przecież nie chodzi o unikanie konfrontacji czy darcie się na wszystko, tylko ostrzeganie o zjawiskach niepokojących czy dziwnych. [QUOTE] An1a,o czym Ty w ogole mowisz?Jakie katowanie?co ma piernik do wiatraka?Co ma wychowanie do "zachowania"? przeciez nie malo jest psow,ktore pokonczyly kursy posluszenstwa,obrony itd,a nadal nie potrafia funkcjonowac w "spoleczenstwie" i sa np agresywne. I jeszcze raz pytanie-Co jest zlego w bieganiu psow wzdluz plotu???[/QUOTE] To jest złego, że straszą tym ludzi i psy. Lubisz być znienacka obszczekiwana przez psy? Ja nie. I moje psy też nie. Przez takie sfrustrowane szczekacze moja strachliwa suka nie lubi wielu psów (paradoksalnie sama też się stała takim obszczekiwaczem, ale to inna bajka :shake:). [QUOTE] Vectra,z tego co wiem,trzymasz azjatke i bulle oddzielnie bo nie funkcjonuja razem,wiec czemu wypowiadasz sie jako autorytet i znawca "normalnych,spokojnych i zrownowazonych psow"? [/QUOTE] Wydaje mi się, że nie ma to nic do rzeczy. Vectra pisała o stróżowaniu i szczekaniu, nie mówiła nic o tym, że jej psy super się ze sobą dogadują, tym bardziej nie powiedziała, że jest znawcą.
-
Dlaczego tak jest? Co robi Twoja rodzina, czego nie robisz Ty? Albo na odwrót, co robisz Ty, a czego nie robi Twoja rodzina? Może zbyt nachalnie chcesz się z nią "zaprzyjaźnić", próbujesz ją głaskać, oswajać, a ona uznaje to za zagrożenie? Może Twoja rodzina bardziej ją olewa niż Ty? Poza tym, oni nie próbowali obcinać jej pazurów, prawda? Wiesz, to chyba musiał być dla niej ogromny uraz, dlatego bardzo źle jej się teraz kojarzysz. Widzi w Tobie śmiertelne zagrożenie, dlatego tak reaguje, z czystego strachu. Napisałam Ci wcześniej, że kiedy warczy, lepiej jej nie dotykać. Przecież warczenie to sygnał "zaraz cię ugryzę!", więc pchanie do niej rąk odbiera jako zignorowanie ostrzeżenia, czyli ATAK. Ona się Ciebie wyraźnie boi. Źle się jej kojarzysz, a Twoje próby nawiązania kontaktu jeszcze bardziej ją przerażają. Ja na Twoim miejscu bym ją ignorowała. Cały czas. Tak się robi z zalęknionymi pieskami ze schroniska - pozwala im się oswoić z tym, co je przeraża. Kogoś suczka na dogomanii oswajała się z jednym z domowników przez wiele miesięcy... A on ją tylko ignorował. Każda próba nawiązania kontaktu źle się kończyła, więc żyli przez jakiś czas obok siebie. Potem powoli się do siebie przyzwyczajali, suczka nauczyła się, że tamten człowiek nie jest nachalny ani zły, jest częścią domu i jest już dobrze. Na Twoim miejscu na razie też bym tak robiła. Ignorowała suczkę przez jakiś czas. Ale behawiorysta jest tu niezbędny, bo jak widać, sytuacja jest bardzo poważna...
-
Niewiele? :crazyeye: Madziek, nie żartuj. Robisz bardzo dużo, i naprawdę należy Ci się za to szczere uznanie :p To cudownie, że są takie osoby jak Ty i inni dogomaniacy, dzięki Wam wiele psów zostało ocalonych... I wiara w człowieka wraca. Brzmi to patetycznie, ale to prawda ;) Biedne maleństwa :-( Teraz musi być tylko lepiej. Trzymam kciuki cały czas za nie i za Gibsonka...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Martens'] Co do wybiegania - nie widzę przeszkód w bieganiu i aportowaniu z suką, która ma doczepioną do obroży luźno puszczoną długą linkę :)[/quote] Moja suka odmawia biegania, a nawet chodzenia, z czymkolwiek (smyczą nietrzymaną, linką) przyczepionym do szelek czy obroży ;) A poza tym akurat tam byłoby to zbędne, bo psów nie ma tam wcale, a jakby nawet ktoś z takim wszedł, to bym zobaczyła od razu, bo to szeroka ścieżka, otoczona z jednej strony murem fabryki, a z drugiej krzakami. Choć nie tylko tam ją puszczałam, gdy miała cieczkę, po prostu miejsca z dobrą widocznością, gdzie z psami raczej nikt nie chodzi, się nadają. No i suka zaraz obok, nie odbiega nigdzie, tylko jest zajęta pracą. [QUOTE] Ano niby niedopuszczalne, ale co począć, kiedy znienacka przypałętają sie jakieś rozochocone samce, a suce zachce się pobawić? :evil_lol:[/QUOTE] O tak, puszczenie jej wtedy ze smyczy to najlepszy pomysł :diabloti: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Martens'] Nie wydaje mi się, żeby 3 tygodnie na smyczy czy długiej lince, gdy suka jest na nieogrodzonym publicznym terenie były aż tak wielkim kłopotem i udręką. Zwłaszcza że konsekwencje przeliczenia się z posłuszeństwem suki mogą być naprawdę duże, przykładowo 10tka kundelków więcej na świecie, których życie (lub śmierć) będzie na naszym sumieniu.[/quote] Oj, są udręką. Niewybiegany przez trzy tygodnie pies? Nie, dziękuję :cool3: Mam suczkę. W czasie cieczki wybieguję ją na terenie niezamkniętym, ale niezapsionym i w miarę osłoniętym. Oczywiście nie zdarza mi się jej puszczać i czekać, aż sama pobiega :diabloti: Aportujemy, biegamy razem, sucz się ode mnie nie oddala na więcej niż kilka metrów. Ale drugiej suczki, na razie szczeniaka, w życiu w czasie cieczki bym nie puściła. Jest strasznie niezależna i zazwyczaj ma w nosie zabawki, smakołyki czy cokolwiek innego. Obie i tak będę sterylizować ;) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Martens']Widziałam już sporo pięknych szczeniaczków urodzonych w wyniku ucieczki zazwyczaj idealnie posłusznej suki, także w dniach cieczki, w których rzekomo nic nie powinno się zdarzyć, więc nie jestem przekonana... Mimo wszystko nie puściłabym suki bez choćby długiej linki.[/quote] Ja wychodzę w dniach cieczki na zupełnie niezapsione tereny, gdzie kiedyś była jakaś fabryka. Ale przy psach, idących nawet daleko, w życiu bym jej nie spuściła, mimo że jest posłuszna... -
[quote name='an1a']To zobacz jak są wychowane ogólnie psy w Polsce. Sporo to dziamgacze wściekle latające przy płocie, a jak podejdzie się do ogrodzenia zabijają się o swoje łapy w ucieczce. Kolejne to wyładowujące swoją frustrację na osobnikach słabszych, bo do szczeniaka łeb wystawić można, a do większego psa już pewnie trudniej. I to, że co najmniej połowa psów lata przy płocie przy każdym kto przechodzi mam uznać za normalne? Sama wiele razy słyszałam, że "one pilnują". To, że ludzie katują psy też trzeba uznać za normalne, bo bardzo często się zdarza? I dla Twojej wiadomości - nie pozwalam swojemu psu sterczeć przy płocie na działce. Jego ma nie interesować to co dzieje się poza nim. Bezpieczniej nawet dla niego.[/quote] Ja bym powiedziała, że są raczej niewychowywane. Często cały dzień spędzają na dworze, jedynym bodźcem pobudzającym są przechodzący ludzie, więc taki pies wyżywa się, biegając i szczekając przy płocie... :shake: Ja mam dwie strachliwe sunie. Obie mają za sobą jakieś przejścia, ich socjalizacja była kiepska. Jedna rzuca się na psy idące za bramą, druga obszczekuje wszystko, co się rusza, ale bez takiej agresji jak pierwsza. To nie jest normalne zachowanie, gdyby nie ich strachliwość to na pewno by tak nie było - jedna z suk została przez bramę niespodziewanie zaatakowana i utrwaliło jej się, że psy za bramą = zło, druga to piesek działkowy, zawsze ostrzega o czymś, co ją niepokoi. Oczywiście na darcie się zza płotu im nie pozwalam, ale gdyby puścić je na podwórko na cały dzień, jak robią niektórzy ludzie, to na pewno byłby małymi upiornymi obszczekiwaczami :evil_lol: I nie byłoby to naturalne. I na pewno one nie pilnują, bo robią to z czystego strachu...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Diana S']Nie da sie kiedy pies poczuje suke w ceczce, nie dwołasz go.[/quote] To nie jest reguła. Są psy nieodwoływalne od suk w cieczce i takie, które spokojnie do właściciela wrócą. -
[quote name='Rut'] A Wy dalej mnie nie rozumiecie... To,ze dane zachowanie jest w naszym(ludzkim)mniemaniu zle,to nie znaczy,ze dla psa nie jest naturalne.Np.samce chetnie obsikalyby kazda framuge u Was w domu,lub jak jestescie z nimi w gosicach.Bo to jest normalne!!!Ale mimo to,uczymy psy zeby nie sikac w domu.Czy nie? I to,ze dla Was terytorium tego psa sie skonczylo w jakims miejscu,to nie znaczy,ze on uwaza tak samo.Wszyscy wiemy,ze uwaza inaczej :)[/quote] Tak, masz rację, takie zachowania są (niekiedy) normalne, to zależy od psa i sytuacji. Tylko to, że pies uważa, że chodnik to też jego teren, nie usprawiedliwia ataku na szczeniaka bez ostrzeżenia, bez choćby szczeku czy warknięcia. Psy mają rozbudowany system komunikacji i wrodzone jest u nich to, żeby nie dążyć do konfrontacji czy rozlewu krwi. Więc atak bez ostrzeżenia, bez wahania czy zainteresowania się, czy to co tam węszy pod płotem to może suczka z cieczką, a może właśnie szczeniak, jest nienormalny nawet jak na psie zachowania. Taka agresja zwykle jest nienaturalna i rozbudzona przez człowieka...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[B]koma[/B] - też wolę, żeby psy właziły na mnie niż na suczkę, jednak najlepiej by było, żeby nie właziły wcale :diabloti: I jeszcze kocham podkopywaczy ogrodzeniowych - jakieś pinczerowate pimpki, które cudem przeciskają się na podwórko sąsiada i przekopują do mojego ogródka... :mad: [B]smallpati [/B]- wiem, że rutynowy, ale tyle opowieści krąży o złych zabiegach, że jednak trochę strach :shake: A poza tym mieszkam w małym miasteczku, dwaj weci na krzyż, nikt tu psów nie sterylizuje... Nie wiem, czy mogę im ufać. Musiałabym do większego miasta jechać, ale potem znowu jazda godzinę tam i z powrotem na kontrole... Tak, tak, cały czas znajduję jakieś usprawiedliwienia :diabloti: Muszę się w końcu przełamać i umówić na zabieg, bo wiem, że z dwoma cieczkującymi suczkami nie wytrzymam ;) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Koma']Przy małej suni problem byłby pewnie proporcjonalnie mniejszy- zawsze można szybko złapać na ręce i po sprawie... :roll:[/quote] Prawda, że przy małej jest lepiej, ale też kiepsko :razz: Nawet jeśli weźmie się na ręce, to nic to nie da, bo pochód kawalerów ciągnie się za człowiekiem przez cały spacer. Co odważniejsi wspinają się na nogi, a przy próbie odganiania pokazują zęby. Inne psy trzymają się na dystans, ale i tak nie ma szans nawet dojść do niezapsionego miejsca, by suczkę wybiegać... Ja teraz mam dwie suczki i obie wysterylizuję, nie wyobrażam sobie, co by było gdyby któraś miała cieczkę, a tym bardziej gdyby obie... Tylko jednak strasznie się operacji boję i to odkładam i odkładam :shake: