-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
zmierzchnica replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Ja nie mam problemu z piaskownicami - wszystkie u mnie zlikwidowali :loveu: Było ich z 10 a nie ma ani jednej :diabloti: No bo komu się chce piasek dowozić, lepiej od razu zlikwidować kłopot. Podobnie zrobili z ławką - na jednej ławce zbierali się menele, więc ją usunęli. (Muszę dodawać, że zbierają się teraz na drugiej? :razz:) Greven - niestety najczęściej tak jest, że im bardziej nerwowy właściciel tym bardziej nerwowy pies :roll: Dzisiaj mnie i moje suki obszczekiwała młoda dobermanka. Biegała w kółko i się darła strasznie. Kobieta, jej właścicielka, biegała za nią i jak mantrę płaczliwym głosem powtarzała jej imię. Trwało to ładne 10 minut, po czym kobieta spasowała i odeszła trochę - oczywiście pies nas olał i pobiegł za nią. Nie można było tak od razu? :roll: -
Ja dostałam ulotki z empatii, przemycone w ulotkach z Media Markt :razz: Ktoś miał dobry pomysł - jakby rozdawał same ulotki przeciw zabijaniu karpi, to byłby ogłoszony wariatem, a tak wśród groma innych te się nieco wyróżniają... Taka akcja jest rzeczywiście dobra dla tych ryb, co przeżyją. Ale hodowcom i sklepom jest obojętne, co się stanie z tymi karpiami, kasę za to dostali - jest popyt. Będzie podaż. Jak zawsze... :roll:
-
[quote name='Dark Lord']Da się, może nie od razu, bo ludzie jeszcze nie są na tyle mądrzy i nie mają na tyle wiedzy, ale da się.Wszystko ma swoje wytłumaczenie, nie ma cudów i rzeczy niewytłumaczalnych:eviltong:.[/quote] Skąd wiesz? To tylko przesłanki, Twoje domysły. W taki sam sposób ja mogę powiedzieć, że Bóg istnieje, tylko ludzie nie są na tyle mądrzy by tego dowieść. Skoro nie da się dowieść, na razie nie ma mowy o pewności, że to jest wytłumaczalne... :roll: Ale dość już o tym. Niestety, sumienie wystarcza osobom, które przejmują się zwierzęcym losem. Ale osoby o innym systemie wartości powinny mieć narzuconą odpowiedzialność za zwierzęta, najlepiej właśnie przez religię (na większość osób to działa...). Dla mnie rozwiązanie jest proste - osoby nie poczuwające się do odpowiedzialności za zwierzę, nie czerpiące przyjemności z posiadania go, nie powinny takowego posiadać. Niestety, w praktyce jak zawsze jest inaczej.
-
Dark Lord - tak samo jak Ty oskarżasz innych o próby nawracania, tak samo inni mogą oskarżać Cię o bluźnierstwa ;) Dlaczego ateiści nawracają na siłę chrześcijan na ateizm, a sami burzą się, gdy wierzący próbują udowodnić im swoje racje? W sumie jest też na odwrót - wierzący wściekają się na ateistów, że nie dopuszczają do siebie ich prawd, a sami ignorują to, co piszą niewierzący... To zamknięte koło, gdzie nikt nikogo o niczym nie przekona :diabloti: A to, że autosugestia rzeczywiście pomaga w różnych przypadkach nie jest jeszcze dowodem na nieistnienie Boga czy cudów. Ile było osób zupełnie niewierzących, które przyszły do świętego miejsca tylko dlatego, że np. nalegała na to rodzina, i zostały uzdrowione? Nie twierdzę, że każdy cud to interwencja jakiejś boskiej mocy. Ale nie każdy da się tak logicznie wyjaśnić, dlatego byłabym ostrożniejsza z osądami...
-
Różnooki Ralf ma coś z husky. Już w domu:)
zmierzchnica replied to Negri's topic in Już w nowym domu
Co tam u Ralfa? Jeszcze nikt go nie wypatrzył? :roll: -
[quote name='osho'][COLOR=DarkSlateGray] ja osobiście nikogo nie nawracam na swoją wiarę (włączając w to ateizm/racjonalizm) (której nota bene nie ma), ale może dlatego że ateistą nie jestem, nad przyjmowanie kanonu wierzeń przedkładam codzienne doświadczanie świata, byłbym jedynie wdzięczny gdyby wierzący (w boga/naukę) nie mówili do mnie z pozycji tych-co-i-tak-wiedzą-lepiej,-owszem-mogących-powiedzieć-że-tolerują-moją -wolność-ale-i-tak-mających-rację-i-nie-zamierzających-tego-pominąć [/COLOR][/quote] Racja. Strasznie dużo w nas zadufania, prawda? Wydaje nam się, że to, co przeżyliśmy, to, w co wierzymy jest prawdziwsze (ważniejsze?) niż to, co przeżyli inni, zakładając z góry, że oni mieli lżejsze życie, mniej problemów, mniej błądzili lub szukali. Ja ogólnie nie lubię dyskutować o Bogu czy jego braku (chciałam tylko o zwierzątkach, a tutaj taki klops ;)). Naprawdę, zamiast się nad tym zastanawiać, wystarczy żyć. Kiedyś goniłam za prawdami wiary, walczyłam z tym czy tamtym, miotałam się od fanatyzmu do ateizmu - aż w końcu doszłam do momentu, gdy miło mi się żyje, kiedy nie muszę z niczym walczyć, nikogo przekonywać - nie jest dla mnie istotne, czy Bóg istnieje czy nie. Tak czy siak, na świecie jest fajnie :cool3:
-
Ja tylko jeszcze dodam: zauważyłam, a kiedyś takich dyskusji prowadziłam bardzo dużo z pozycji osoby wierzącej, że WSZYSCY znani mi ateiści w rozmowie o Bogu oskarżają chrześcijan o próbę nawracania. Sami zaś bardzo agresywnie i gwałtownie szerzą własne poglądy, można powiedzieć - nawracają na ateizm. Każdy z nas odparowuje tutaj poglądy innych osób, dlatego można powiedzieć, że nawzajem się "nawracamy". Oskarżenia osób niewierzących są trochę niesmaczne, biorąc pod uwagę to, że sami na każdy argument odpowiadają własnym, co można przecież uznać za próbę przekonywania do własnych poglądów. Taka dyskusja w sumie nie prowadzi do niczego :razz: Każdy z nas wyłączy okienko, dalej tak samo przekonany o własnej racji, a może nawet bardziej, widząc jak inni go oskarżają i "miotają się" niepotrzebnie... Ze mnie osobiście żadna katoliczka, ale w Boga wierzę, czy raczej w jakiś Absolut, który to wszystko sprawił. A wszelkie święte księgi to według mnie uproszczenia, pisane w czasach, kiedy ciężko było człowiekowi zrozumieć świat, dlatego słowo musiało być dostosowane do ówczesnej wiedzy i mentalności...
-
Pismo Święte było pisane pod osoby, które żyły w określonych czasach. W Starym Testamencie wspomina się o tym, że kobiety są nieczyste, złe, należą do mężczyzn itd. - w Nowym Testamencie tego nie ma, kobieta jest zrównana z mężczyzną. Gdyby 2000 lat temu Jezus głosił, że zwierzęta mają duszę i należy się nimi opiekować, to byłby dla ówczesnych ludzi wariatem, zajmującym się zresztą głupotami, na pewno nie zyskałby tylu wyznawców, a przecież o to chodziło. Tak jak u nas osoba, która teraz wyskoczyłaby i mówiła, że nie mamy prawa zjadać np. pomidorów, bo je boli cięcie nożem, byłaby uznana za niespełna rozumu... Dlatego pewne rzeczy w Biblii siłą rzeczy trzeba uznać za przedawnione. To Kościół powinien dostosowywać Pismo do współczesnych realiów. I w tym się nie sprawdza - trzyma się starych, średniowiecznych przepisów, przez co traci poważanie wśród wiernych. Mnie ogólnie mówiąc bardzo denerwuje zachowanie pewnych zasad, które teraz już nie mają sensu. Tak jak celibat - w Nowym Testamencie wyraźnie opisane jest, jakim mężem i ojcem powinien być kapłan. Celibat został wniesiony tylko po to, żeby pieniądze i ziemie Kościoła nie zostawały przekazywane potomkom księży... Po co dalej przy tym trwać? Tak samo jak okrojenie Pisma do potrzeb Kościoła. Nie mówiąc o tym, że to Kościół ustala w co mamy wierzyć - spotyka się parę osobistości i okazuje się, że mamy czcić tego a owego, a ten i ów jest taki i siaki. W Nowym Testamencie jak byk jest napisane, że Jezus miał braci i siostry. Ale kościół twierdzi, że chodzi o kuzynów i kuzynki, tylko to tak jest napisane... :roll:
-
Mi tam ksiądz tłumaczył, że każdy, kto ma inne poglądy niż krk nie jest katolikiem, tylko tworzy własną minisektę :cool3: Za to mój drugi ksiądz ma dwa yorki z pseudo. Sukę i samca, sukę chce dopuścić raz, "żeby była zdrowsza". I bądź tu człowieku mądry, żadne argumenty nie trafiają :shake:
-
Mi się podobała postawa mojego ulubionego katechety. Kiedyś zapytałam go, gotowa się kłócić, czy zwierzęta mają duszę. Odpowiedział: nie wiem. :cool3: Pamiętam jak miałam 7 lat i po śmierci ukochanej świnki morskiej zapytałam uczącą religii zakonnicę, co się dzieje ze zwierzętami po śmierci. Usłyszałam, że idą do ziemi i już. Nigdy tego nie zapomnę, bo ubodło mnie to strasznie, jakby mi się grunt pod nogami zapadł :roll: Moim zdaniem to nie kwestia religii, ale raczej mentalności, kultury, wychowania. Wielu z nas jest przecież katolikami, a jesteśmy na dogo, kochamy nasze psy, dbamy o nie. Najgorsze jest to, że kościół USPRAWIEDLIWIA okrucieństwo wobec zwierząt. Dla wielu księży znęcanie się nad zwierzęciem to o wiele mniejszy grzech niż opuszczenie mszy niedzielnej. To makabrycznie pokopane priorytety...
-
Oj, nieciekawie miała :shake: Widocznie ma dość delikatną psychikę i łatwo zapamiętuje takie rzeczy, które jej się źle kojarzą... Ja mojej suce kiedyś odebrałam coś i odruchowo dałam drugiej - musiałam odkręcać to potem, bo nie oddawała nic w obecności drugiego psa :roll: Nieprzemyślane działanie, a potem dużo kombinowania, żeby zmienić jej zachowanie. Z kością możesz robić tak - dajesz jej do gryzienia tylko wtedy, kiedy ją trzymasz. Potem spokojnie nagradzasz smakołykiem i kość zabierasz. Wtedy łatwo o pozytywne skojarzenie Ciebie z kością. Tylko trudno zwykle do tego przekonać rodzinę - moja mama sukom czasem daje dwie kości, dla każdej po jednej, a potem młodsza i tak broni swojej i próbuje odebrać starszej jej kość :roll: Też mi się wydaje, że to obcinanie pazurów było dla niej czymś naprawdę przykrym. To prawda, musisz uzbroić się w cierpliwość i dalej próbować... Zwykle tak to wygląda - dwa kroki w przód, jeden w tył, dwa w przód, parę w tył... Raz parę dni jest świetnie, potem znowu coś nie tak. To normalne, nie możesz się poddawać - jeszcze będzie z was świetny duet oparty na zaufaniu, zobaczysz :p Dzięki za linka :razz:
-
Jedna z moich suk ma tendencje do pilnowania rzeczy. I znajdowania różnych dziwnych. Wczoraj zgniłe szczątki zająca na siłę (niestety) musiałam jej z pyska wyciągać... Ale jak dała spokój to ją nagrodziłam. Dużo mi dało trzymanie jedzenie w rękach - karmienie z miski rękami, podawanie wędzonej kości do obgryzania, ale nie puszczanie jej... Takie pilnowanie normalne w ludzkim rozumieniu nie jest, ale czasem się zdarza niestety. Nie czytałam tego sprawozdania... Może podasz linka? :) A z agresją gdy jest oparta - może to też wynika z niepewności? Suka nie ma miejsca na ucieczkę, więc się broni... Widocznie takie przesuwanie jest dla niej nieprzyjemne. Ona była u was od szczeniaka? Skąd ją macie? Może pisałaś, ale nie pamiętam. Ja swoją młodszą sukę mam od 3 miesiąca jej życia, a już miała różne nawyki - warczenie przy próbie odebrania czegoś, obudzenie w nocy kończyło się darciem niemiłosiernym, dotyk w nocy warczeniem. Przeszło jej to, choć jeszcze niekiedy się zapomina - wygląda to wtedy tak, jakby nie wiedziała co się dzieje zaraz po przebudzeniu, a potem jest już normalnie. Ale ona miała ciężkie życie zanim do mnie trafiła...
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ja kiedyś idę z dwoma psami, taką "wiejską drogą" - bez chodnika. Nagle jedzie samochód za mną, więc się usuwam na bok i idę dalej - ale widzę samochód zwalnia. Myślę, że może zagradzam drogę, więc jeszcze bardziej się usuwam z psami na bok. Wtedy auto minęło mnie, koleś w środku opuścił szybę i zapytał mnie, czy ja bym nie chciała jego psa może, bo skoro dwa wyprowadzam to mi trzeci różnicy nie zrobi :razz: Tego samego dnia pan na rowerze bardzo mnie żałował, że mnie "w wyprowadzanie dwóch psów wrobili" :cool1: A i tak najlepszy jest fenomen - ja wychodzę z sukami trzy czy cztery razy dziennie, zwykle chodzę tą samą drogą, mijam tych samych ludzi. Ale kiedy moja mama raz na miesiąc ze mną i z psami wyjdzie, to wszyscy ją zagadują, że "pani to sobie narobiła, musi pani cały czas z psami teraz wychodzić" :mad: ;) -
Suka wyraźnie uznaje Cię za zagrożenie :shake: Najgorsze jest to, że Twoje gwałtowne reakcje utwierdzają ją w tym przekonaniu. Poza tym chyba jest trochę rozpuszczona? Skoro uważa, że musi bronić domowników... Twoi rodzice nie widzą w tym problemu? Bo jeśli widzą, że coś jest nie tak i chcą coś z tym zrobić, to przydałby się kontakt z behawiorystą. I to taki "w realu". Trudno doradzać przez internet, kiedy nie zna się sytuacji, nie widziało psa i tak dalej :roll:
-
Lęki pojawiające się na starość - coraz gorzej :(
zmierzchnica replied to Martens's topic in Strachliwość
Ależ radykalne sposoby :evil_lol: Ważne, że skuteczne :diabloti: U nas jedna suka nie boi się petard i jej spokój przenosi się na drugą. W dwie godziny po odpaleniu przez kogoś petardy mogę wyjść z nią na krótkie siku :cool3: Cóż, jak dla nas to już sukces ;) -
Zagłodzony, zaniedbany, ze złamaną łapą...ma już cudowny dom!!
zmierzchnica replied to Madziek's topic in Już w nowym domu
Masakra, jakie biedactwo... :shake: Przesłałam 50 zł. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ja się dowiedziałam, że mój pies jest podobny do mojego taty. Szczególnie jak szczerzy zęby. (Koleżanka obserwowała zabawę suk; dodam, że między moim ojcem a psem żadnego podobieństwa nie widzę - nawet jakby oboje się szczerzyli :evil_lol:). Ta sama koleżanka oznajmiła mi kiedyś radośnie, że moja suka wygląda jak suka :cool1: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Juszes']Że się gryzie nie wypali: nikt mi by nie uwierzył xD A, że nie lubi, też raczej nie, bo jak tylko ktoś do niej wyciąga ręce i zaczyna tak pieszczotliwie mówić, no to mała zaczyna szaleć, skacze i rwie się do obcych... Weź tu teraz powiedz, żeby nie ruszali. Będę chyba mówić, że jakąś maść ma na sobie przeciw pasorzytom i nie wolno jej tykać, może to poskutkuje ;p[/quote] O, albo że jest na kwarantannie lub coś innego, cokolwiek będzie skutkowało :cool3: Albo po prostu powiedz, żeby najpierw pytali. Kurczę, tego przecież wymaga kultura osobista :roll: bonsai_88 - też bym opieprzyła :mad: Ja widziałam taką scenkę - szło dziecko z chyba starszą siostrą. Dziewczyna szła z przodu, na dzieciaka nie zwracała uwagi, a on podbiegał i głaskał każdego napotkanego psa, np. zostawionego pod sklepem :shake: Jednego bezdomniaka złapał od tyłu i zaczął głaskać, pies się bardzo wystraszył, chyba tylko dzięki temu dzieciak uniknął ugryzienia. O swoim psie zawołałam, że gryzie (mimo że to nieprawda :diabloti:), to mojego dzieciak olał, ale biegł dalej i inne głaskał :mad: Ciekawe za którym razem skończyło się to ugryzieniem? :roll: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
zmierzchnica replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Juszes - nie pozwalaj :diabloti: Mów, że nie, bo pies chory, bo roznosi robaki, gryzie albo co tam jeszcze. Albo bo nie lubi, tak zwyczajnie. Ja byłam mało asertywna i dzieci mi męczyły sukę - do teraz panicznie się ich boi, nie lubi i unika jak ognia :roll: Wiadomo, socjalizacja i kontakt - ale na Twoich zasadach, jak ludzie zapytają czy mogą, to pokazuj w jaki sposób. A jak nie, to powiedz, że wolisz, żeby jej nie dotykać. Nie daj sobie zepsuć psa :razz: Ja ostatnio starszych panów okrzyczałam :evil_lol: Szli dwaj, kłócili się, jeden wrzeszczy na moje psy "bierz go! bierz go!" :roll: Powiedziałam, że sobie nie życzę, bo psy się boją. Jeszcze chwilę się darł, ale jak powiedziałam mocniej "PROSZĘ", to drugi kolesia uciszył i był spokój. Młodsza sunia co prawda zdążyła się już przerazić i powyrywać, no ale... Ludzie to ludzie. -
Szczeniaczek w domu i co......????
zmierzchnica replied to Gozdzik's topic in Cocker spaniel angielski
Na pewno musisz psa wychowywać. Od małego, szkolić pozytywnie, wyznaczyć mu granice, których nie może przekroczyć. Spaniele to psy myśliwskie, codziennie potrzebują długich, urozmaiconych spacerów, bo wejdą na głowę. Jakoś nie wyobrażam sobie spanielka-maskotki dla dziecka... W internecie jest sporo stron o spanielach, tutaj jest wielu hodowców lub posiadaczy, warto zapytać, czy decyzja jest słuszna. Moja ciocia ma spanielkę i sunia naprawdę nie lubi dzieci (a umie być agresywna), ale może to odrębny przypadek, bo nie szkolili ani wychowywali jej zbyt intensywnie. Trochę za późno na pytania o pielęgnację czy żywienie, skoro pies jest już zamówiony. Takich rzeczy należy dowiadywać się, zanim podejmiemy decyzję o wzięciu zwierzęcia. Na początku przecież to spory wydatek - ja ładne 300 złotych wydałam na każdą ze swych kundlic - szczepienia, odrobaczenia, wyprawkę... Skoro taką podjąłeś decyzję, nie mi oceniać czy jest słuszna. Pamiętaj, że psy z pseudo często mają wady genetyczne, choroby wynikające ze złych warunków, a brak socjalizacji doprowadza do różnych zaburzeń w zachowaniu. Znasz tą pseudohodowlę? Wiesz, jakie tam panują warunki? Jeśli tak, to pół biedy. Jeśli widziałeś rodziców, wiesz, że szczeniaki od początku mają kontakt ze światem zewnętrznym, różnymi ludźmi, hałasami, są też odpowiednio karmione, to nie jest tak źle. Chociaż ja szczerze mówiąc nie zdecydowałabym się brać psa o niepewnym pochodzeniu dla dziecka. Cóż, resztę niech dopowiedzą spanielomaniacy ;) Werbena polecała labradora, ale ja serdecznie odradzam tą rasę osobie, która nie ma czterech godzin dziennie, by takiego psa wymęczyć i szkolić. To aportery, pracoholicy, raczej niedelikatne psy. Oczywiście, odpowiednio wybrane i wyszkolone są cudownymi towarzyszami osób niepełnosprawnych, ale nie mają takiej funkcji wbudowanej (żadne psy nie mają:roll:). Znam sporo nieokrzesanych, agresywnych labów, kupionych "bo są łagodne i fajne dla dzieci"... To tak na przyszłość :razz: