-
Posts
5174 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by zmierzchnica
-
Dziś w miarę spokojne przejście obok szczekającego za płotem psa było z moim Frotkiem niemożliwe, wił się i świrował jak się dało. Nie rozumiem trochę jego zachowania. Może napiszę w punktach, żeby było czytelniej, sama też muszę to sobie poukładać w głowie. 1. Kiedy widzi psa daleko, zbliżamy się do miejsca, gdzie wie, że są psy - piszczy. Tak jakby chciał się przywitać, ale oczywiście nie to ma na myśli. W taki sam sposób piszczy, kiedy widzi swoją (jedyną oprócz moich suk:cool1:) psią koleżankę. Jednak jeśli by taki pies z daleka podszedł, oczywiście byłoby rzucanie się. Więc piszczy chyba, bo chce takiego psa dorwać? 2. Kiedy idziemy koło takiego szczekającego psa za płotem, Frotek próbuje wywinąć mi się z rąk. Skacze. Jeśli zostawię mu trochę smyczy, to napina ją, kręci się w kółko. Ostatecznie staje na dwóch tylnych łapach. Rzadko szczeka, czasem burczy, ale głównie się wyrywa. W tym jego zachowaniu nie ma jakiejś agresji, zjadliwości, jednocześnie bardzo niechętnie reaguje na komendy, wykonuje je i znów się wyrywa do psa. Kiedy kategorycznie żądam, żeby komendę wykonał, robi to i znów piszczy, "marudzi" jakby mrucząc. 3. Taką agresją reaguje na wszystkie psy. Automatycznie i chyba bezmyślnie - pies = rzucanie się. Jeśli odejdę z moim psem gdzieś dalej np do śmietnika i wracam, a z moimi sukami dalej stoi moja mama, to najpierw na widok suk się denerwuje, skacze, potem dopiero dostrzega, że to one. Tak samo reaguje na szczeniaki, suki, jakiekolwiek psy, z tym, że łatwiej uspokoić go, jeśli to są psy w typie, którego nie zna. Np. boksery, pudle łatwiej nam wyminąć niż spaniele czy husky. Z tego względu myślałam, że to agresja lękowa - bo nie ocenia psa, tylko się rzuca. Ale gdyby to ze strachu, to czy piszczałby, widząc oddalonego od niego psa? 4. Na psy w typie owczarka reaguje dobrze. Kojarzą mu się z suką koleżanki, ale nawet jeśli widzi, że to nie Misia, tylko inny pies, to nie ma w nim tego zdenerwowania, choć może poburczeć. Najgorzej jest z labradorami, pies nawet ogłupiony zaraz po kastracji zaczął na takiego warczeć... Nie wiem, może ktoś mi powie, jaki to typ agresji, jak z tym pracować, co robić? Tak jak pisałam, na spacerach cały czas coś robię, co kilka kroków komenda, zabawa, jakieś zadanie do wykonania. Pies szybko się nudzi, dlatego cały czas muszę wymyślać coś nowego, co go zajmie, potem znów powtórka komend i tak cały czas. Wcześniej mimo całego rzucania się (szczególnie na początku darł mordę, skakał, ale przywoływałam go do porządku i już robił, o co go prosiłam), pies wykonywał bez sprzeciwu komendy, skupiał się na mnie mimo wszystko. Teraz dopóki widzi psa, dopóty się denerwuje, nie umiem go "wybić" z tego zdenerwowania. To nasiliło się po atakach psów (z ostatnich dni: czarny kundel, pudel). Dodam, że Frotek jest bardzo skoczny. Nie jest silny, ale dziś koleżanka była pod wrażeniem tego, co on wyprawia, kiedy uzna, że pora się wyrwać. Jakieś dziwne triki, obchodzenie mnie w kółko, skakanie, szarpanie w tył i przód :roll: Trzymam go zwykle za obrożę i przytrzymuję przy ziemi, żeby nie skakał, ale to jest raczej szarpanina niż normalne "przeprowadzenie" psa koło płotu innego. Trudno do niego dotrzeć. Pewnie gdybym użyła wtedy siły, to by zareagował, "wyłączył się", ale przecież nie o to mi chodzi...:shake: Macie jakieś rady? Może halter by mi pomógł (w końcu odwracałabym wbrew jego woli uwagę od psa), ale boję się, że uszkodzę tak psa, z tymi jego wywijasami i wyrywaniem się. Byłabym wdzięczna za pomoc, bo pracuję z nim trochę na ślepo :roll:
-
Dwa szczeniaki, w dodatku rodzeństwo, naraz to niemądry pomysł, szczególnie jeśli ktoś nie ma doświadczenia i czasu. Zwykle psy są bardziej skupione na sobie, znajdują sobie własne zabawy, bardziej olewają właściciela. Oczywiście, jeśli ma się pełno czasu, żeby zapewniać szczeniakom osobne szkolenie, osobne spacery i osobno uczyć je skupienia na człowieku, to okej. Ale mało kto rzeczywiście ma tyle wiedzy i czasu, żeby takie psy wyprowadzić na prostą. Z moich obserwacji (nie wiem czy słusznych ;)) - psy, które żyją od małego razem, a szczególnie rodzeństwo, o wiele bardziej walczą o dominację, bardziej jest zaznaczone u nich, kto jest górą, a kto dołem. Znam wiele psich rodzeństw żyjących razem, a niekiedy nawet po prostu je mijam np za płotem. Zawsze jestem w stanie powiedzieć, który z psów jest tym wyżej w hierarchii. A np. u moich psów ciężko to stwierdzić, ktoś obcy nie byłby w stanie tego określić... Nie walczą też o to ze sobą, bo wszystkie są skupione na człowieku, wolą coś robić ze mną niż ze sobą nawzajem. I dzięki temu są też posłuszniejsze.
-
Najkoszmarniejsze chwile w życiu z psem
zmierzchnica replied to agata_lodz's topic in Wszystko o psach
Mi psy tak zrobiły raz (o jeden za dużo :shake:). Chibi była na lince, Frotek na dwóch smyczach (dwie linki by się plątały, a chciałam, by miał troszkę luzu). Zaczęli się bawić, więc puściłam linkę i smycze, żeby dać im trochę swobody. I w tym momencie psy puściły się sprintem w krzaki. Nie było tam zwierzyny, sprawdzałam wcześniej teren:shake: Nie zdążyłam przydepnąć/złapać linki ani smyczy, aż się dziwę teraz, ale to chyba przez to, że się nie spodziewałam, że bawiące się psy nagle po prostu polecą sobie w hen. Psy znikły na dobre kilka lub kilkanaście minut, szukałam ich, wołałam. Dopiero potem przybiegła do mnie zdyszana Chibi (z zupełnie innej strony :roll:), a chwilę po niej - Frotek. Teraz nigdy więcej tak nie robię, mogą się bawić w ogródku razem, na wspólnych spacerach nie ma ganiania :roll: Chibi jest odwoływalna 100% sama lub z Luką, ale z Frotkiem dostaje do głowy. A młody nauczył się od niej zwiewania, nigdy tego nie robił, teraz próbuje często, do czego nie dopuszczam. Szkoda, że jedna taka sytuacja mi skomplikowała życie, ale to wina mojej nieuwagi, więc cóż, zdarza się :razz: -
Jakie biedne maleństwo :-( Wywieś ogłoszenia u weterynarzy i w zoologicznych, ze słodkim zdjęciem, że maleństwo szuka domu. Myślę, że szybko domek jej znajdziesz... Razem z Chibi domu szukało 14 szczeniąt, w miesiąc wszystkie znalazły. Załóż jej może wątek na PwP? Może ktoś zrobi jej allegro (ja nie mam konta niestety).
-
Wszystkie myszorki genialne :loveu: [URL]http://i30.tinypic.com/241nj9f.jpg[/URL] Świetną ma sierść :crazyeye::loveu:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
zmierzchnica replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
pinkmoon - to ten człowiek chyba uznał, że samo bycie szczeniakiem jest ciężkim przewinieniem :roll: kinga w. - zbyt brutalnie i bez sensu :roll: Mam nadzieję, że nieczęsto mu się to zdarza. Ja bym ją nagrodziła, od razu odejść od tak fascynującego obiektu, jakim jest miziający ją człowiek... Bardzo posłuszna jest. Szkoda mi jej. -
mala, tak jak radzi Mada - szkol go na głodniaka! Zobaczysz, jaki będzie szybki, chętny i zmotywowany :evil_lol: Dawaj mu jedzenie (mniejszą ilość) po spacerze, albo całe żarełko na spacerze skarmiaj w nagrodę. Moje psiury zawsze pierwszy spacer mają na głodnego i wtedy najlepiej mi się je szkoli, wszystko łapią, wręcz czekają na szkolenie (bo za to nagrody :razz:). Późniejszy mają już po jedzeniu i zwykle jest trudniej je zmotywować, choć też się da - na piłeczkę ;)
-
[URL]http://www.fothost.pl/upload/09/35/e2e142c7.jpg[/URL] Pies-morderca aniołkiem? :evil_lol: Słodka :loveu::loveu: A bawią się w piachu genialnie :lol:
-
[QUOTE]Pamiętam wszystkich :loveu: I nie zapomne bo tak naprawde to był mój pierwszy raz gdzie spotkałam się z taką grupą psiarzy :oops:[/QUOTE] Mój chyba też ;) W moim miasteczku to psiarzy jak na lekarstwo :roll: Potem były wystawy i takie tam, ale na akcji było fajnie, no i w szczytnym celu ;) [QUOTE]A ćwiczenie z Gacem to super sprawa (o ile nie ma w pobliżu większej ilości psów), ale ludzie różnie reagują- mój sąsiad miał napad paniki :mad:, a miła pani z dwoma yorkami była zachwycona nim :cool3:[/QUOTE] Na "Zerwijmy łańcuchy" wszyscy byli zachwyceni! :loveu: [URL]http://i36.tinypic.com/24on5lc.gif[/URL] Super! Fajnie, że odrywa łapki od ziemi i dopiero jak kończy obrót to kładzie je na ziemi ;)
- 470 replies
-
Zgubienia nie zazdroszczę ;) A szczególnie ulewy :cool3: [URL]http://i41.tinypic.com/32znouw.jpg[/URL] Jaki skupiony na przeżuwaniu :cool3:
-
Agresywny w stosunku do dzieci,prosze o rady!
zmierzchnica replied to Czerwonaona's topic in Agresja
Nie martw się kastracją ;) Ja bez sentymentu mojego wycięłam, na drugi dzień zachowywał się już normalnie. A na trzeci już był pełny energii i w kołnierzu nosił piłeczkę :lol: Pobudliwość psa zmniejsza się dopiero po jakimś czasie (miesiąc, parę miesięcy) od wycięcia. A pies nawet nie zauważa różnicy, w końcu nie jest świadomy, że posiada jajka - jak są to są, jak nie ma to nie ma. Psy mają proste patrzenie na świat, ale to właśnie w nich jest świetne :p Ja też mam odruch ściągania smyczy. Dla własnego komfortu psychicznego skracam ją (owijając na rękę), ale rękę przybliżam do psa, tak, żeby smycz była krótka, ale zwisająca. W razie czego łatwo ją napnę i psa powstrzymam, choć nie trzeba, bo luźna smycz = komfort psa i brak ataku ;) Bardziej problematyczne psy obchodzę po łuku (dla psów to sygnał uspokajający), wtedy moje suki czują się komfortowo - uspokajają tamtego, więc nie muszą się obawiać ataku. Ewentualnie mam w kieszeni coś wyjątkowo pysznego i przy mijaniu psów pokazuję to moim - patrzą na mnie, a nie na psa i nie mam stresu ;) Cieszę się z postępów, oby tak dalej! -
Nasze czarne szczęście, Luna, za TM...
zmierzchnica replied to pinkmoon's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
http://i944.photobucket.com/albums/ad283/pinkmoon4/ogrodowo016.jpg Piękna :loveu::loveu::loveu: http://i944.photobucket.com/albums/ad283/pinkmoon4/ogrodowo014.jpg A Pucek jaki dostojny :lol: -
[URL]http://img530.imageshack.us/img530/1149/p8153518.jpg[/URL] Piękne zdjęcie :loveu: [QUOTE] No i już wiem co sie stało mojej krupince:-( Pożarła sie z suką sąsiadów która jakimś cudem znalazła sie na moim podwórku:angryy: tylko czy mojego ojca wiecznie trzeba za język ciągnąć żeby łaskawie coś powiedział:shake: teraz leży sobie kłębuszek boleści i cierpi:-( a pieski wszelkie to już w ogóle zacznie chyba kochać na odległość:roll:[/QUOTE] Ja się dowiedziałam o tym, że koleś poszczuł Lukę suką husky dopiero wtedy, gdy Luka z dzikim jazgotem na ową wyskoczyła, próbowała się wywinąć z szelek, żeby ją dorwać (cóż, że suka trzy raz większa), a jak ją wzięłam na ręce, żeby jakoś ją unieruchomić to mnie użarła :cool1: Byłam zszokowana. Dopiero potem rodzinka się przyznała, że brat na spacerze nie zauważył, że koleś ma złe zamiary i poszczuł mojego psa swoim - wiedzieli, że zrobiłabym im piekiełko. I zrobiłam, brat więcej z psem nie wychodził :diabloti: Biedna Ziuta, nawet jak nic jej nie jest, to na psychice jej to pewnie siadło :roll:
-
:crazyeye: To niesamowite! To naprawdę ogromne postępy, przecież jest u was króciutko... Przyznajcie, rzucacie na nią jakieś czary? :mad::lol: Cieszę się, że jest coraz lepiej :loveu:
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
zmierzchnica replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Biedna sunia. Wszystko rozumiem, ale skąd brak zwyczajnej logiki w działaniu pana? :roll: A może tylko mi wydaje się oczywiste, że jeśli już trzeba/chce się karać, to tylko w momencie przewinienia? :roll: Wiele ludzi bije psy po odwołaniu od czegoś, co robiły źle... Ale nie tylko starym psiarzom to się zdarza. U mnie w miasteczku brak szkoleniowca z prawdziwego zdarzenia, to ludzie korzystają z usług jakiegoś wariata. Uczy szczeniaka labradora chodzenia na smyczy szarpiąc go, krzycząc, ciągnąc! Pozytywnie nie można, bo dużego psa pozytywnie się nie da. Smakołykami nie można, bo labradory tyją. I w ogóle pozytywnie to głupota, on uznaje metody mnichów z New Skete (nie czytałam ich książki, którą wydali, ale chyba nie ma nic tam o znęcaniu się nad szczeniakami? :roll:). Ogólnie mówiąc - masakra. Zresztą, wcześniej "szkolił" tu psy pan starej daty, umarł niedawno... Nagroda - klepanie psa po głowie. Żadnych smakołyków i takich tam rzeczy. Przeraziłam się, jak widziałam, że szkoli tak kaukaza...:roll: A DONka którą tak "wyszkolił" to makabra, rzuca się jak jasny diabeł na wszystko. Jak widać, zapotrzebowanie na szkolenie jest - to dobrze. Szkoda, że brak fachowców, a tylko wyłudzacze... -
Argumenty przeciwko dokarmianiu psów poza stałym posiłkiem
zmierzchnica replied to Baski_Kropka's topic in Żywienie
Nie masz wśród znajomych kogoś, kto miał przypadek otyłego psa lub otyłego kota, zmagających się z wieloma trudnościami? Przydaje się ktoś znajomy, ale spoza rodziny, kto wpadnie i "mimochodem" wspomni: "ooo, wasze pieski takie smukłe, dbacie o nie, wiecie, moja znajoma karmiła pieska często ludzkim jedzeniem i taki był gruby, że zachorował..." :razz: To często działa jak zimny prysznic. U mnie to dało efekt - i to nieoczekiwanie. Koleżanka mamy wpadła do nas i opowiedziała, jak to jej znajoma przekarmia kota tak, że ledwo chodzi i jest bardzo biedny. Moja mama od tej pory nie dokarmia psów :lol: Podobnie było ze sterylką, mama się zgodziła dopiero, jak jej kolega opowiedział o swojej ukochanej suczce, która odeszła na ropomacicze. My i tak dajemy psom jedzenie za często, trzy razy dziennie małe porcje... Chcę zmniejszyć do dwóch, ale rodzina się uparła: śniadanie, obiad i kolacja :roll: Z drugiej strony dzięki temu ich nie dokarmiają, bo posiłki są dość często i mogę powiedzieć, że "psy niedawno jadły przecież" albo "zaraz dostaną swoje, nie karm ich". Może u Ciebie to się sprawdzi? Podziel posiłki na trzy części i zostawiaj mamie i babci . Kiedy psy będą szczekać na mamę, niech da im ich żarcie. Jeśli już MUSZĄ je dokarmiać, to może kup specjalne dietetyczne ciastka (są takie) i zostawiaj na wierzchu? Tylko najlepiej w pojemniku nie zostawiać ich wiele, żeby mama się nie skusiła i nie dała wszystkich :diabloti: Poza tym może na spokojnie powiesz, że ludzie sami dążą do tego, żeby nie być otyłymi czy grubymi i tak samo jest z psami? Zwyczajnie źle się z tym czują. Wiadomo, ludzi też kusi, żeby słodycze jeść, tak jak psy, żeby jeść ludzkie żarło, ale to nie znaczy, że to zdrowe. Na moją mamę podziałało też wymienienie mnóstwa rzeczy, których psy jeść nie mogą kategorycznie, bo są trujące (czekolada, rodzynki, cebula itd). Czasem nie wiadomo co do ludzkiego żarcia jest dodane w powiedzmy śladowych ilościach... A psu to może zaszkodzić. Trzymam kciuki za walkę z dokarmianiem :diabloti: Ja tylko taty oduczyć nie mogę. Na szczęście psy rzadko przebywają z nim, są ze mną zwykle, więc rzadko ma okazję do dokarmiania. -
[quote name='mala90210']Mój pies jest luzem tylko wtedy kiedy w pobliżu nie ma żadnego innego psa [/quote] i [QUOTE]mam na to dowody bo kiedy niedawno byłam z nim i Qwendii na spacerze z nienacka z lasu wyjechało paru rowerzystów za którymi biegł mały pies (w sensie wielkości a nie wieku ) Qwendii(pies chłopaka ) od razu się za nim puściła a Neron za nią :lmaa: [/QUOTE] Wystarczy, żeby się przerazić. Gdyby za moim psem puścił się mastif to zrobiłabym wszystko, żeby właściciel tego psa miał mnóstwo problemów. I Twój pies, i pies chłopaka są nieodwoływalne. Okej, Twój zagrodził drogę tej suce, ale mogło tak nie być. Mogły dobiec do tego psa, tamten mógł się im postawić. I co wtedy? Boję się pomyśleć. LINKA, LINKA, LINKA! Przecież obcy pies da radę dobiec do was w kilka sekund. Puszczasz swojego luzem, bo nie widzisz psa, a za 10 sekund od tyłu jakiś podleci - i co, Twój go rozszarpie? Gdybym ja tak robiła, mój pies miałby trochę kochanych kundelków na sumieniu. Nie sądzę, by je zagryzł, ale poszarpał na pewno. Dlatego linka + smycz + pełna kontrola. I kaganiec - do zabawy z mastifką możesz go przecież ściągnąć. Psy się przestają bawić - kaganiec na pysk. I pies na lince, dopóki nie będzie 100% odwoływalny. Agresja u dużego psa nie może być zignorowana, żeby nie doszło do tragedii. U małego oczywiście też nie, ale nad małym właściciel fizycznie panuje, a Ty nad swoim dużym kontroli nie masz i mnie to przeraża. [QUOTE]no widzisz, ale na miejscu malej nie puszczałabyś psa bez kagańca, ja też i tylko o to mi chodzi, ale mala zrobi jak uważa, już nie naciskam.[/QUOTE] mamanabank, Twój post kierowałaś też do pauliny, a ona swojego psa utrzymuje i kontroluje, więc wydaje mi się, że ten kaganiec nie jest niezbędny ;) a co do małej do się zgadzam.
-
[quote name='Kalina']Mam cztery panny rasy mix. Nunia- znaleziona w poniedziałek w miejscu gdzie w soboty jest targ zwierząt. Mysia- zabrana z parkingu stacji paliw gdzie wywalono ją razem z jej dzieckiem Lutka- wyrzucona w wysokiej ciąży pod carrefourem, osiedlowa dzieciarnia przytargała ją do mnie. Miśka- zabrana od przypadkowo spotkanych ludzi, którzy jadąc do Lublina zobaczyli małego szczeniaczka na łańcuchu przy budzie i zrobiło im sie szkoda... :evil_lol: No to co, ze siódme "nie kradnij"? :lol:[/quote] Oj, przeszły swoje te Twoje suczki. Super, że teraz mają swój domek :loveu: A historia Miśki cudowna - lubię takich ludzi :diabloti:
-
[IMG]http://img193.imageshack.us/img193/2774/im000895.jpg[/IMG] [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/9857/im000897.jpg[/IMG] Terenik nr 1 :lol: [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/8237/im000904.jpg[/IMG] Terenik nr 2 :eviltong: [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/2384/im000905.jpg[/IMG] Mała Frota w wielkim buszu :cool1: [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/5125/im000907.jpg[/IMG] I my na koniec, oczywiście musiałam zrobić inteligentną minę :lol: Akurat gadałam do Chibi. Nie zdziwię się, jeśli powiecie, że psy wydawały się większe - takie wrażenie odnoszę patrząc na ich osobne fotki, ale w porównaniu z człowiekiem są niewielkie :lol: W dodatku ja jestem niska :eviltong: Dobranoc wszystkim ;) [B] PS. Fotki są też na poprzedniej stronie :diabloti:[/B]
-
[IMG]http://img35.imageshack.us/img35/3757/im000883.jpg[/IMG] Wampirek :evil_lol: [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/3688/im000884.jpg[/IMG] [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/3695/im000886.jpg[/IMG] Ja z Frotkiem :lol: Śmiałam się, bo koniecznie musiał się położyć jak zobaczył aparat :eviltong: [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/165/im000889.jpg[/IMG] Tu Frota to samo :mad: [IMG]http://img34.imageshack.us/img34/5567/im000890.jpg[/IMG] Nie ma to jak LOL :loveu:
-
[IMG]http://img188.imageshack.us/img188/8595/im000876.jpg[/IMG] Dla Lusi patyczek specjalny, odpowiednio mniejszy i oczywiście trzymany na poziomie pyszczka, bo czemu panienka ma się wysilać :cool3: [IMG]http://img188.imageshack.us/img188/7374/im000877.jpg[/IMG] [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/7884/im000879.jpg[/IMG] :diabloti: [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/6401/im000880.jpg[/IMG] [IMG]http://img405.imageshack.us/img405/2605/im000881.jpg[/IMG] Patykomaniacy :roll::cool3:
-
groszek83 - wiadomo? :diabloti: hierarchia w moim stadzie jest odwrotnie proporcjonalna do wygody psów na tym zdjęciu :evil_lol: Czyli rządzi Luka, pomaga w tym Chibi, a jedynym podwładnym jest tu Frota :diabloti: [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/8279/im000867e.jpg[/IMG] Coś dla miłośników mopów :diabloti: Dziś go trochę przycięłam, ale od wizyty u fryzjera się nie wywinie :cool3: [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/6245/im000871.jpg[/IMG] Bober :evil_lol: [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/4625/im000872.jpg[/IMG] [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/7933/im000873.jpg[/IMG] [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/6647/im000875.jpg[/IMG] Rozmazane, ale widać co się dzieje z piękną sierścią Frotka w chwilę po czesaniu :roll::diabloti:
-
Hexa moje kochane słoneczko, Shina paskuda i inni :)
zmierzchnica replied to *Monia*'s topic in Galeria
Luka nigdy rodzeństwa nie chciała i była wielce bardzo i strasznie zła, jak przybyła Chibi i trzeba było z nią dzielić łóżko :placz: Dla niej jedynactwo było zbawieniem, ale niestety - koniec tego dobrego, teraz jest sfora :evil_lol: Szybko się zakochujesz w szczylkach ;) Nie masz czegoś takiego, że jesteś wybita z rytmu, zła przez zakłócony harmonogram dnia itd? Ja jak miałam przez pierwsze dni Chibi to myślałam, że zejdę ze złości, zmęczenia i irytacji :lol: Wszystko było na opak, trzeba było się podporządkować pod malucha, krótsze spacery z Luką itd :diabloti: A jak był już Frotek i musiałam wychodzić na dwie raty, to w ogóle tragedia, tydzień nie mogłam się przyzwyczaić :evil_lol: U mnie to długo trwa, ale na tymczas się nadaję - bez sentymentów bym oddawała :diabloti: -
[quote name='mamanabank']fajnie byłoby, żeby Twoją wypowiedź przemyślała mala, paulina i inni właściciele dużych nieprzewidywalnych psów[/quote] Wydaje mi się, że jeśli ktoś psa utrzymuje i panuje nad nim [B]co najmniej [/B]fizycznie, to kaganiec nie jest aż tak niezbędny. Jeśli jest smycz, na której właściciel ma kontrolę nad psem, to po co jeszcze kaganiec? Rozumiem, jeśli ktoś woli, żeby jego pies był zakagańcowany itd., ale trochę nie rozumiem Twojego nacisku, mamanabank, na to noszenie kagańca. Mój nie nosi, duży w sumie nie jest, ma te 25 kg (chyba? dawno go nie ważyłam). Podnoszę go jedną ręką :diabloti: O wiele łatwiej mi się z nim pracuje bez kagańca, dziś duży efekt dało nam barowanie, wydaje mi się, że idzie ku lepszemu... No, gdyby nie mały piesek, który z radością i złym błyskiem w oczach podbiegł do nas od tyłu. Zwiałam z psem jakoś i do konfrontacji nie doszło, przynajmniej tyle ;) A jeśli ktoś puszcza psa samopas, musi się liczyć, że inny pies go pogryzie. (Nie znaczy to, że kiedykolwiek mojemu na to pozwolę, bo unikam takich sytuacji jak ognia, tylko nie uznaję zasady - mój biega luzem, to Twój musi mieć kaganiec ;)). W przypadku malej90210 zakładałabym jednak kaganiec, ale fizjologiczny, jak pies jest luzem albo akurat nie ćwiczycie niczego... Sama piszesz, że ciężko Ci go utrzymać, po co prosić się o tragedię? [B]paulina2904[/B] - ja mam takie sytuacje dzień w dzień. Zanim wyjdę z domu z Frotkiem, muszę się rozglądać, bo może nas zaatakować: cocker spaniel, mały kundel 2 kg, inny mały na oko 9 kg, jeszcze inny już większy, poza tym pobiec i obszczekać może mała suka... I tak dalej :lol: Tylko, że to mój pies mógłby tym małym zrobić krzywdę, więc ja staję na głowie, żeby do tego nie doszło. A właściciele małych psów leją na to - jak mi powiedział pan, którego pies podbiegł do mojego wściekłego: "Trzymasz psa, to se go trzymaj!" :diabloti: Ale gratuluję sukcesów! My też minęliśmy dziś dużo psów bez burczenia, właśnie dzięki smakołykom. Najgorzej jest, jeśli pies idzie z naprzeciwka, Frotek bardzo się wtedy denerwuje :roll: Ale i nad tym pracujemy.