Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Naucz ją przychodzić na wołanie najpierw. To musi być jedna, ZAWSZE ta sama komenda, na przykład "Do mnie". Ćwicz ją najpierw w domu, wiele razy, nagradzaj każde przyjście. Oczywiście, suczka na początku nie będzie kojarzyć słów z tym, że ma przyjść - w końcu to pies i nie zna ludzkiej mowy, dlatego musisz ją zachęcić. Np. szczeniak jest w drugim pokoju, widzi Cię. Ty zaczynasz machać rękami, klepać się rękami po udach - zwabić ją takim "dziwacznym" i ciekawym zachowaniem. Suczka zacznie do Ciebie iść/biec, wtedy mówisz "DO MNIE" i nagradzasz smakołykiem to przybiegnięcie. Kiedy sunia w domu na "DO MNIE" zawsze przyjdzie - zacznij ćwiczyć w miejscach, gdzie jest mało rozproszeń, np w ogródku, albo na polance, gdzie niewiele się dzieje. Na początku może nie kojarzyć że DO MNIE w domu to to samo DO MNIE co na dworze, więc znowu - zwabianie zabawkami, uciekaniem, a potem nagroda, jak sunia przyjdzie. Stopniowo zwiększaj trudność, wołaj ją tym w miejscach, gdzie jest coś ciekawego itd. Pamiętaj, że na wołanie suczka MUSI przyjść. Jeśli kilka razy oleje Twoją komendę - nauczy się że DO MNIE znaczy MOGĘ ale nie MUSZĘ przyjść, więc MOGĘ olać właściciela. Dopóki sunia nie nauczy się bezwzględnie przybiegać na DO MNIE, nie puszczaj jej luzem w okolicach wody, którą tak uwielbia. Kup sobie w sklepie budowlanym (albo zamów przez internet) linkę treningową, ok. 15 metrową. To musi być cienka, ale mocna linka, która przyczepiona do obroży ciągnie się za psem po ziemi. W razie gdyby pies Cię nie posłuchał, możesz ją przydepnąć i zapobiec ucieczce i olani Cię przez psa. Pamiętaj, że jeśli woda jest dla psa tak bardzo atrakcyjna i zawsze mógł biegać sobie i bawić w niej luzem, ciężko Ci będzie ją odwołać od niej. Dlatego dobrze by było, byś uczyła sunię skupienia na Tobie najpierw z dala od wody, potem coraz bliżej. Naucz ją aportować - labradory uwielbiają to robić. Niech pies będzie na lince (koniecznie! jeśli pozwolisz jej na olewanie Ciebie to nauczy się, że tak jest najfajniej i będziesz miała spore problemy jak sunia dorośnie), rzucaj mu aport i nagradzaj z entuzjazmem za przyniesienie (jak nauczyć aportu - tutaj: [url=http://pies.onet.pl/1262,13,16,niezastapiony_aport,artykul.html]Onet.pl Pies[/url] ). Zabawę w aportowanie kończ, kiedy pies będzie jeszcze chętny do niej, potem o wiele radośniej podejmie zabawę na następnym spacerze. Kiedy sunia aportuje tam, gdzie nie ma wody, rzucaj jej zabawkę do aportu tam, gdzie są strumyki, ale nie na tyle blisko, żeby ją skusiło wejście do wody. Kiedy suczka uzna aport za super zabawę (byłoby świetnie - w ten sposób wybiegasz psa i zmęczysz go umysłowo i fizycznie!) zacznij rzucać zabawkę... do wody, niech ją przynosi! Wtedy połączysz miłość suczki do wody z pracą dla Ciebie i obie będziecie szczęśliwe. Suczka się wytapla, ale będzie skupiona na Tobie, a Ty będziesz ją radośnie nagradzać za przynoszenie zabawki. Wtedy zawołanie (które wcześniej nauczysz) nie będzie problemem, bo sunia będzie uznawała Ciebie za źródło zabawy i przyjemności. Warto więc przyjść do człowieka, który się tak fajnie bawi z psem. Pamiętaj, że nigdy nie zapina się psa po zawołaniu go. Żeby pies nie kojarzył - przyjdę, zapnie mnie, koniec spaceru... To dla niej przecież najgorsze rozwiązanie! Dlatego przywołuj psa, nagradzaj pochwałą lub smakołykiem, znów puszczaj do biegania i zabawy (najlepiej zabawy z Tobą np w przeciąganie czy wspomniane aportowanie). A zapnij, kiedy sunia zmęczona harcami będzie coś węszyć czy leżeć. Jeśli zacznie uciekać - podejdź do niej po łuku, wydaj komendę SIAD, nagródź smakołykiem, dopiero zapnij. A potem na smyczy chwilę jeszcze pobaw się zabawką, żeby smycz nie kojarzyła się suni źle. Poczytaj sobie na dogomanii o wychowaniu psa, nauce komend, psich sportach. To super zabawa dla psa i właściciela, a Ty masz labradora - psa pracoholika, który uwielbia coś robić z człowiekiem! Amen :diabloti:
  2. Po pierwsze - nic za darmo. Nawet takie smakołyki do długiego gryzienia i żucia psy powinny dostawać za wykonanie komend, dobre zachowanie itd. Nie ma znaczenia, czy są małe i młode, jeśli nie chcesz, by w domu toczyła się wieczna wojna i rywalizacja, musisz wprowadzić jasne zasady - a więc pieski dostają COŚ za COŚ :diabloti: Piszę z własnego doświadczenia. Miałam Lukę, kiedy do domu przyszedł szczeniak, też suka, Chibi. Podbieranie żarcia na początku było na porządku dziennym. Ale nauczyłam bardzo szybko szczeniora komend. Każda suka dostawała serię komend - siad, leżeć, hop, łapka. Potem pochwała słowna i toczyłam smakołyki po ziemi w przeciwne strony, dla każdej po jednym. Suki uważały, że zdobyły sobie to żarcie, no i w sumie racja, dostały w nagrodę. Każda zajmowała się swoim. Przedtem dawałam im bez niczego do mordki i młoda zostawiała swoje i próbowała kraść Luce jej kostkę. Luka, kiedy dawałam im smakołyki, była zestresowana, w ogóle nie chciała ich ruszać, bo wiedziała, że od razu Chibi zacznie podkradać. Było to głupie, no i bardzo psuło między nimi relacje. Po wykorzystaniu opisanego wyżej sposobu (zresztą nadal tak robię, teraz mam trójkę psów i to działa u mnie) jest spokój. Tzn. wiadomo, że jak Luka swój smakołyk zostawi na podłodze i sobie pójdzie to Chibi może jej podbierze, ale takie psie prawo, żaden mój pies nie pilnuje rzeczy, więc się nie przejmuję ;) Nie wyrywają sobie jednak nic z pyska, nawet nie próbują. Jak zareagowałaś na to, że jedna suka podebrała drugiej? Mam nadzieję, że nie wyrwałaś tej, co ukradła, i nie oddałaś poprzedniej? Ja zrobiłam tak raz, zła, że Chibi ukradła coś Luce. Wzięłam jej z pyska kradzioną wędzoną kostkę i oddałam Luce na oczach Chibi. Następnym razem, kiedy Chibi miała kostkę, a ja podeszłam bez takich intencji - zarobiłam ugryzienie w rękę (od 3 miesięcznego szczeniaka :evil_lol:). Pogwałciłam psią zasadę - znalezione (albo zdobyte) niekradzione. Chibi to pies z działek, musiała walczyć o przetrwanie. Żarcie było (już nie jest) u niej na pierwszym miejscu. Myślenie Chibi: skoro Luka dała sobie wyrwać, to jest słabsza, Chibi to zdobyła, ma prawo to zjeść. Ja byłam zagrożeniem, wyrwałam żarcie bezprawnie, ukradłam, oddałam tamtej. I to była moja wina i głupota, że to zrobiłam :lol: Potem to naprawiłam - kiedy Chibi jadła kostkę, ja podchodziłam ze smakołykami, siadałam obok i jej podawałam, nie patrząc na nią i nie dotykając kości. Potem trzymałam kość w ręku, a Chibi ją sobie gryzła (to bardzo dobry sposób, żeby pies się nauczył, że właściciel nie odbiera jedzenia i nie trzeba z nim o nie rywalizować). I już nie było takich sytuacji. Piszę to, bo musisz pamiętać, że nawet małe ozdobne psy to, no właśnie, psy i takie zachowania ("znalezione moje, nie rusz!") są zakorzenione głęboko, nie tylko u psów po przejściach. Łatwo można zniechęcić psa do siebie, albo i do drugiej suki. Jest jeszcze jedna fajna rzecz, którą ja zawsze robiłam, dzięki czemu jedzenie nie było u mnie punktem zapalnym. Sadzałam suki tak, żebyśmy razem tworzyły trójkąt, każda na jednym jego rogu. Ja byłam wierzchołkiem :lol: Suki naprzeciwko mnie, gdzieś metr od siebie. Miałam smakołyki. Mówiłam imię Luki i dawałam jej smakołyk. Potem imię Chibi i jej dawałam. I tak po kilka razy. Tej, co bardziej się rwała do żarcia, dawałam smakołyk jako drugiej - żeby rozumiała, że dawanie jedzenia "rywalce" zapowiada danie jedzenia jej. Gdybym dała smakołyk najpierw łapczywej, to potem próbowałaby ukraść żarcie tej mniej chętnej do jedzenia. A tak czekała grzecznie, bo danie jedzenia Luce to był sygnał: zaraz dostanę żarcie. Taki trójkącik robiłam raz czy dwa razy dziennie. Teraz robię tak ze swoją trójką psów, ale nie daję żarcia za nic - znają już swoje imiona, więc sadzam je, każdemu po kolei wydaję komendę (np łapka czy głos) i za to dostają po smakołyku. Nie wiem, czy Twoje sunie znają komendy, ale to jest przydatne przy jednym psie, ale przy dwóch - niezbędne. (A co dopiero przy trzech :lol:). Inaczej trudno je opanować. Jak widzę że np szarpią się o zabawkę (zdarza się to rzadko... ale zdarza), przerywam im ostrym "NIE" i mówię "SIAD". "Rywale" siadają, a ja nagradzam to zachowanie, zabieram zabawkę i proponuję im np. żeby poszły ze mną do pokoju i się położyły (tu znów przydatna komenda "leżeć" ;)). Wybacz za długi opis, ale miałam podobną sytuację, więc chciałam Ci ją przybliżyć ;)
  3. I odpoczynek: [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/846/im000864.jpg[/IMG] [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/4021/im000866.jpg[/IMG] Dobranoc wszystkim :loveu: [B]PS. Zdjęcia na poprzedniej stronie ;)[/B]
  4. [IMG]http://img31.imageshack.us/img31/8744/im000857.jpg[/IMG] [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/5002/im000859.jpg[/IMG] Widoczek+kwiatuszki :diabloti: [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/6165/im000861.jpg[/IMG] Chibi+kwiatuszki :lol: [IMG]http://img30.imageshack.us/img30/2599/im000862.jpg[/IMG] Panienka z jabłuszkiem :eviltong: [IMG]http://img30.imageshack.us/img30/4528/im000863.jpg[/IMG] Sielanka, tylko ten woreczek nie pasuje, prawda? :diabloti: Wbrew pozorom tam jest śmieć na śmieciu, i to różne dziwaczne rzeczy - ubrania, zabawki, lodówki, nawet sedes :roll::cool3:
  5. Dziękujemy za miłe komentarze i odwiedziny :loveu: Ja spasowałam już z agresją Frotka, uznałam, że nie będę się tym przejmować. Oczywiście będziemy nadal ćwiczyć i pracować, ale niewiele to pewnie da, skoro wszystkie psy z okolicy biegają luzem i radośnie mojego atakują :roll: Cóż, dam z siebie wszystko, żeby go wyszkolić najlepiej i mieć nad nim panowanie. Ale innych psów nie wychowam. To tak w ramach żalenia się :evil_lol: A teraz fotki :eviltong: [IMG]http://img259.imageshack.us/img259/8981/im000804.jpg[/IMG] Krówka :eviltong: [IMG]http://img259.imageshack.us/img259/9805/im000850.jpg[/IMG] Stadko krówek :lol: [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/8274/im000852.jpg[/IMG] Kitka :diabloti: [IMG]http://img522.imageshack.us/img522/4113/im000854.jpg[/IMG] Gdzie jest piesek? [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/9665/im000855k.jpg[/IMG] Tu jest piesek :loveu:
  6. asiunia mnie wyręczyła :razz: Powodzenia w nowym domu, Mini-Saszo ;)
  7. [quote name='puli']Przede wszystkim nie robiłam tego w nerwach. Wtedy po pierwsze pies czuje co sie dzieje z człowiekiem i jego napiecie znacznie wzrasta. Po drugie w nerwach łatwo przesadzic i faktycznie wytargac psa dotkliwie. A o ile prawidlowo dobrana i uzyta kolczatka krzywdy nie zrobi (kolce maja szczypac skóre a nie wbijac sie w szyje!), to szarpiac za obroze mozna psu tchawice uszkodzic.. To nie ma byc "kara" ani katowanie zwierza, tylko informacja dla psa ze tak sie nie robi. Siła i rodzaj reakcji zalezy od tego jakie bodźce pies dostaje na co dzien. Ja normalnie nie podnosze głosu, nie wydzieram sie na psy, chwale i nagradzam je kilkadziesiat a czasami kilkaset razy dziennie dosłownie za wszystko - słowo "dobrze" słysza np. po komendzie prawo/lewo na ulicy, po "stój", po "idziemy" , po nadstawieniu łba do załozenia obrozy,po zaproszeniu do łózka i po komendzie "zejdź".. itd.... W tej sytuacji jedno zdecydowane krótkie szarpniecie (szarpniecie a nie zawody w przeciaganiu smyczy) i rykniecie "równaj" albo "k*** siad!" :evil_lol: to dla moich psów jak kataklizm i grom z jasnego nieba. Jezeli[U] natychmiast[/U] potem nastepuje pochwała, to przekaz jest dla psa czytelny. Oczywiscie poczatkowo pochwała była dla nich sygnałem do podjecia pyskówki i podrywały sie do dalszej akcji ale po kilku powtórkach załapały ze oplaca sie zachowac spokój..[/quote] Dziękuję za dokładny opis ;) Ja też nie wydzieram się, staram się chociaż słownie nagradzać za każde zachowanie... Tylko Frotek na widok psów robi "cyrk" - szarpnięcie i komenda nie "obudzi" go z transu, zaczyna stawać na tylnych łapach, kręcić się w kółko, wpada w amok. Nie było tak na początku, wykazywał agresję, ale mogłam go kontrolować. Od jakiegoś czasu (wydaje mi się, że od ataku spaniela, ale może nie powinnam tego zrzucać tylko na tamtą sytuację) robi właśnie tak - wyłącza się, jest ryk, krzyk itd. Dlatego chciałam kolce, żeby go "obudzić" z tego transu i oczywiście wydać inną komendę i nagrodzić. Tylko cóż z tego - dzisiaj znów zaatakował nas pies luzem, podbiegł, ugryzł mojego, odskoczył, szczekał. Tak jest codziennie. Straciłam nadzieję, że oduczę psa agresji (a raczej - po prostu nauczę nie ruszać obcych psów), skoro takie rzeczy dzieją się cały czas, mimo że wybieram już najbardziej wymyślne trasy, jakie tylko są :shake:
  8. Nawet ma galerię na dogo :lol: Cieszę się, że ma domek :loveu:
  9. [URL]http://i31.tinypic.com/104hzr5.jpg[/URL] Wariat w biegu :loveu::loveu: [URL]http://i32.tinypic.com/swe801.jpg[/URL] A więcej zabawek to w sklepie nie mieli? :diabloti::diabloti:;) [URL]http://i32.tinypic.com/2r55aig.jpg[/URL] [URL]http://i25.tinypic.com/2wei3hl.jpg[/URL] [URL]http://i31.tinypic.com/2mo6t77.jpg[/URL] Wszystkie zabawki zgarnęła Chanel... [URL]http://i32.tinypic.com/wak8hy.jpg[/URL] ...a dla Soni nic nie zostało :placz::evil_lol: Psiska boskie :loveu:
  10. [URL]http://i26.tinypic.com/xc83nr.jpg[/URL] "zagryzę cię!" "spadaj!" :evil_lol::loveu: [URL]http://i25.tinypic.com/34hdv61.jpg[/URL] Pierwsza myśl: to grzywacz chiński? :crazyeye::lol::lol: Nie poznałam mokrej Carmen, no :eviltong: [URL]http://i27.tinypic.com/5psno.jpg[/URL] Jaki poważny :lol: Nie pasuje mu to :diabloti: [URL]http://i27.tinypic.com/2hp28lk.jpg[/URL] :loveu::loveu:
  11. Jaka ona słodka i malutka... I jak się zachowuje? Jak się dogadała z Aresem? Jest jeszcze pewnie bardzo nieufna?
  12. [URL]http://i794.photobucket.com/albums/yy226/fox_owa_/S7304136.jpg[/URL] Jaki zadowolony :loveu: [URL]http://i794.photobucket.com/albums/yy226/fox_owa_/S7304145.jpg[/URL] Spojrzenie mordercy :diabloti: [URL]http://i794.photobucket.com/albums/yy226/fox_owa_/S7304172.jpg[/URL] :loveu::loveu::loveu: Śliczny Tofik :p
  13. [quote name='puli']Bo agresja jest samonagradzajaca. To jest bardzo przyjemnie gdy mozna kogos bezkarnie postraszyć. Bezkarnie bo delikwent sie nie odgryzie a jakies tam opieprzanie przez włascicielke to drobiazg wobec tej frajdy jaka jest podniesienie sobie ego i przepedzenie wroga. (Bo tak czy siak wróg nas mija czyli zostaje przepedzony). Moje suki były juz na tym etapie ze potrafiły idac idealnie przy nodze napaść znienacka na mijanego psa (który niczego sie nie spodziewał i nawet nie patrzył w ich stronę), po czym w ułamku sekundy wrócic na swoje miejsce przy nodze i maszerowac dalej. Tyle ze juz z satysfakcja w ślepiach i radoscia i duma przebijajaca z kazdego ruchu.. Na pewnym etapie tej adrenalinki i satysfakcji nie przebije juz żaden smakołyk ani zabawa. Burkowi trzeba pokazac ze takie wyskoki sa niemile widziane i ze ich skutki sa bardzo nieprzyjemne. Pies nie jest idiota i jezeli przykrosc jest wieksza od spodziewanej przyjemnosci to sie zastanowi czy warto... U nas pomogło kilka męskich rozmów. Najpierw przy okazji mijania zapłotowych szczekaczy. Naturalnie przy takich okazjach suki były w siódmym niebie i same zaczeły wypatrywać okazji do zadymy... No wiec w krótkich, żołnierskich słowach obiecałam jednej sunieczce ze jeszcze jeden taki wyskok a urwe jej łeb, wsadze sobie do kieszeni i w ten sposób w ciszy i spokoju bedziemy mijali ten płot. Słowa poparłam demonstracją... Druga suka była świadkiem tej rozmowy i samo to było juz dla niej wystarczajacą motywacja do trzymania nerwów na wodzy. Potem było jeszcze kilka takich rozmów przy innych płotach oraz przy okazji mijania psów na ulicach. I pomogło. Widze ze miśki czasami az przebieraja łapami tak je kusi zeby kogos postraszyć ale pamietaja ze pani zakazała...., a ja rzucam odpowiednio wczesniej komende równaj i natychmiast chwale i nagradzam za wykonanie.[/quote] Fakt, dla Frotka w pewnym momencie zaczęło to być zwyczajnie fajne - rzucanie się, pies się boi, a jak jeszcze się odgryzie, to super - jatka gotowa. Także, już w nerwach, pokazałam Frotkowi na co mnie stać, jeśli za bardzo mnie zdenerwuje... Nie wiem jak musiałaś swoją sunię wytragać, że to do niej dotarło ;), na nim zrobiło wrażenie na chwilę, ale rzucanie się nadal jest fajne i w ogóle. Teraz odpowiednio dobrałam kolce, będę psa prowadzić oczywiście i na obroży i na dobrze założonych kolcach, używając tych ostatnich tylko w momencie, gdy zignoruje mnie i mimo wszystko się rzuci. Inaczej może bym doszła do jakiegoś rozwiązania, ale obawiałam się tego, że jego agresja narasta :roll:
  14. [quote name='Wroxy']Labradory są dobre na wszystko :) i już[/quote] Pewnie, pewnie, na grypę żołądkową i na reumatyzm cudowne...:diabloti:
  15. [URL]http://www.otofotki.pl/img10/obrazki/nh2295_5.png[/URL] Jak nostalgicznie :lol: Dwa szczeniaczki uczą się samodzielności :diabloti: oczywiście pod nadzorem swoich pań :lol: [URL]http://www.otofotki.pl/img10/obrazki/oo4402_10.png[/URL] Jakie to radosne i słodkie :loveu: Obróżka genialna. Też się nasłuchałam, że Frotek gejowsko wygląda, jak mu żółtą bandamkę założyłam :angryy::evil_lol: Oba szczeniaki słodkie :loveu:
  16. [URL]http://i29.tinypic.com/6quxxk.jpg[/URL] Jakie to... ehm... czyste :evil_lol: [URL]http://i30.tinypic.com/2wddl6e.jpg[/URL] Nie za bardzo się wczuła? :lol::lol: [URL]http://i32.tinypic.com/2wgeow0.jpg[/URL] Szaleniec :loveu: Ja jestem bardzo grzeczna :siara: więc proszę o jeszcze :mad::evil_lol:
  17. [quote name='Vixen']Jestem zdecydowanie przeciw zakładaniu psom kolczatek. [IMG]http://republika.pl/blog_xm_4705166/7165281/tr/blank.gif[/IMG][/quote] Rozwiń myśl :lol: Jakie masz doświadczenia, dlaczego tak? Często ludzie są na nie, bo są na nie, nie mieli nigdy poważniejszych problemów z psami i wydaje im się, że smaczkami da się wszystko rozwiązać. A nie zawsze się da, kolce jako pomoc w "ujarzmieniu" trudnego psa są przydatne. Kupiłam swojemu, dopasowałam, będę pracować z nim, ale wolę mieć zabezpieczenie i pewność, że nie dostanie do głowy na widok jakiegoś biegnącego mu pod łapy psiaka...:roll:
  18. Ja też jak biegałam ze swoim gadem miałam spokój :lol: Wstawałam o 6 rano, biegliśmy te... (jestem kiepska w ocenianiu odległości :eviltong:) 5-6 km i było OK, Frotek jakimś długodystansowcem nie jest :lol: Ale teraz nam zabrali teren do biegania, bo coś budują, pełno znaków "zakaz wstępu", a gdzie indziej się obawiam - to było jedyne miejsce do biegania, bez ryzyka że wlecimy pędem na psy (dobra, zdarzyło się że zaatakowały nas 3 psy luzem, ale to inna historia). Muszę kurka coś wymyślić, bo i on i ja na tym korzystaliśmy...:lol: Z rowerem też myślałam, ale znowu mam problem z terenem :roll: Poza tym nie lubię roweru, wolę biegać. Trzeba będzie znów zacząć trening :evil_lol:
  19. Kilka domowych (rozmazane, bo dom mam kiepsko oświetlony i źle się zdjęcia w nim robi:eviltong:) Mizianko:[IMG]http://img199.imageshack.us/img199/8799/im000814z.jpg[/IMG] [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/4016/im000816.jpg[/IMG] Zagryzanko: [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/1403/im000821.jpg[/IMG] [IMG]http://img213.imageshack.us/img213/9589/im000830.jpg[/IMG] :diabloti: I obojętna na szaleństwa młodzieży Lusia: [IMG]http://img213.imageshack.us/img213/7908/im000839.jpg[/IMG] :eviltong::eviltong: Potem dam normalne, nierozmazane ze spaceru :lol: Dziękujemy za odwiedziny :loveu:
  20. Hej hej :lol: Fotki są, tylko jeszcze je wrzucić na imageshacka muszę, a to pewnie trochę potrwa ;)
  21. [quote name='an1a']Nie może być zbyt luźna, żeby nie spadała na dół szyi i nie może być zbyt obcisła, żeby pies nie czuł cały czas nacisku kolców. Czuje natomiast samo szarpnięcie jak ściągam łańcuszek. Ogniwa sama sobie dopasowujesz, bo wszystko się "rozkłada", chodzi też o dobranie kolczatki (wagi) do psa. W sklepie powinni doradzić. Suka moich rodziców (ONek) ma dużo delikatniejszą kolczatkę niż mój pies. Swojemu chyba wypięłam 2 ogniwa.[/quote] Dzięki :p Frotkowi też wolałabym kupić delikatniejszą, jest w typie sznaucera, a poza tym jest wrażliwy nawet na szarpnięcie obrożą... No chyba, że w amoku atakuje psa :roll:
  22. [B]Martens[/B] - pisałaś do pauliny2904, ale i mi się to przyda, dzięki :lol: Choć właśnie to robię cały czas, szkolenie, nauka, wymęczenie fizyczne i psychiczne na spacerach. Problem w tym, że agresja Frotka nie stoi na tym samym poziomie, tylko narasta. Najpierw to były labki, od samego początku jak go wzięłam spod marketu ich nie lubił. Potem psy, które były za blisko. A teraz już wszystkie, szczególnie jeśli idą z naprzeciwka. Po ataku spaniela zaczęło się spinanie na widok ludzi i wypatrywanie psa :shake: Co ciekawe, jego agresja jest o wiele słabsza na mieście czy w bardziej odległych miejscach. Nie wiem, może do agresji smyczowej dołącza się terytorialna? Kiedyś bym jeszcze zaryzykowała spotkanie umówione z innym psem, przy czym mój na lince. Teraz nie mogę przewidzieć jak to się skończy, agresja Frotka jest tak silna, że nie przepuszcza nawet szczeniakom... On tak jakby nie czyta tych psów. Jest pies = rzucam się. Nieważne, czy to pies, szczeniak, czy nawet suka z cieczką... :roll: Pracuję z nim cały czas, ale jest tak różnie - na niektórych spacerach super się skupia, jest ekstra, psy nawet ignoruje, a na innych - ataki na wszystkie mijane psy, niechęć do pracy... Cóż, będziemy ćwiczyć dalej, nie mamy wyboru :p
  23. Chcemy, chcemy! :multi:
  24. Ostatnio u mnie w okolicy coś-jak-owczarek pogryzł 2letnie dziecko znajomych właściciela. W gazecie napisali "pies był przyjazny, bo żył [B]przy[/B] domu". To wiele tłumaczy. Najbardziej mi się podobał tekst: "[B]nagle[/B] rodzice zauważyli, że pies jest nad dzieckiem i je gryzie". NAGLE zauważyli? Zostawili 2letnie dziecko bez nadzoru z obcym psem i nawet go nie obserwowali, nie patrzyli co się dzieje? Nie mówiąc o tym, że dwa lata to najgorszy wiek, dziecko pcha łapy gdzie popadnie, jest natarczywe... No jak to małe dziecko. Kiedy moja kuzynka w tym wieku przyjechała do mnie, to ja wzięłam psy do pokoju i nawet tej dziewczynki nie widziały. Żadne nie ma jakichś dobrych skojarzeń z dziećmi i nie ma z nimi do czynienia, nie chciałam kusić losu. Jak dziecko będzie starsze to i owszem, ale dwulatce to nawet nic nie wytłumaczysz, zawsze robi swoje :roll: To w ramach OT :eviltong: W ramach tematu - ja na początku jak miałam Lukę i byłam głupia i młoda (:diabloti:), pozwalałam głaskać ją wszystkim. Luka była strachliwa, kładła się na ziemi, posikiwała pod siebie. No ale dzieci oczywiście ją dorwały, tarmosiły... I teraz sucz lubi dorosłych, daje się głaskać, przytulać obcym nawet - ale dzieci nie lubi, unika jak ognia. W sumie z mojej winy :shake:
  25. Masakra, tak jakby kundla nie można było głaskać a pseudorasowca już tak :roll:
×
×
  • Create New...