Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [IMG]http://img231.imageshack.us/img231/3299/im000927.jpg[/IMG] [IMG]http://img215.imageshack.us/img215/2936/im000928.jpg[/IMG] [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/6607/im000929.jpg[/IMG] Zajadanie jeżyn :cool3: [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/6614/im000930.jpg[/IMG] [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/252/im000931.jpg[/IMG]
  2. [B]pinkmoon [/B]- tereny piękne, ale niestety ich coraz mniej jest ;) Zajmują je pod fabryki, jakieś kopalnie itd... A szkoda. Cóż, cywilizacja :diabloti: Z kilkoma psami jest wesoło :loveu: Ale trudniej :razz: [B] roots23[/B] - dziękujemy, wpadniemy jak tylko będzie chwila czasu :loveu: [B]Cavy[/B] - kto ma rok szkolny to ma :evil_lol: Ja tam mam miesiąc laby jeszcze :siara: Tylko potem pierwszy rok studiów... Może nie być ciekawie :diabloti: Trochę fotek ;) [IMG]http://img512.imageshack.us/img512/3289/im000911.jpg[/IMG] Widoczek :cool3: [IMG]http://img412.imageshack.us/img412/2384/im000919.jpg[/IMG] W oczekiwaniu na spacerek [IMG]http://img262.imageshack.us/img262/278/im000920.jpg[/IMG] [IMG]http://img529.imageshack.us/img529/698/im000924.jpg[/IMG] [IMG]http://img297.imageshack.us/img297/839/im000925.jpg[/IMG] Piłeczkomaniak :evil_lol:
  3. ziele77 - mi mimo wszystko wydaje się to nieodpowiedzialne. Raz broniłam zostawioną przed Biedronką śliczną suczkę. Co chwilę szczekała. Jacyś menele łazili wokół niej, chcieli jej coś zrobić - nie wiem co, komentowali, że durny kundel i powinien zdechnąć. Dobrze, że tam byłam, widzieli, że stanęłam koło niej i patrzę na nich, to się oddalili.. Ale ile psów dostało tam kamieniami, kopniaka? Już nie mówiąc o tym, jak jakiejś kobiecie ktoś normalnie psa ukradł. Wziął go ze sobą, odwiązał smycz i już... Dzięki Bogu, pies się wyrwał z obroży, przebiegł do niej bez niczego. Czasem wystarczy chwila nieuwagi i już po psie :shake:
  4. [URL]http://i794.photobucket.com/albums/yy226/fox_owa_/DSC05227.jpg[/URL] Jaki zdobywca :lol: [URL]http://i794.photobucket.com/albums/yy226/fox_owa_/DSC05316.jpg[/URL] Więcej podłoża widać niż was :diabloti: Ale i tak słodko razem wyglądacie :loveu: [URL]http://i794.photobucket.com/albums/yy226/fox_owa_/DSC05243.jpg[/URL] Jaki uśmiech :lol:
  5. [quote name='puli']Czyli wycelowałas idealnie w sedno z siłą awersji i z motywacją. Pies nie tylko zauwazył ze cos od niego chcesz, ale zareagował na kontre bez rozpłaszczania sie z bólu czy strachu. No i zjadł nagrode czyli złapał kontakt z rzeczywistoscią. (Moje psy teraz tez nie pogardza ale dawniej w takiej sytuacji miały najlepsze smakołyki pod ogonem...najwazniejsze było naszczekanie na wroga...)[/QUOTE] Na to wygląda ;) Sama się zdziwiłam, że tak szybko zwrócił na mnie uwagę. Nie szarpnęłam go mocno, tak, żeby zabolało.. Ale tak, żeby się "obudził". Wcześniej to raczej wyglądało jak przeciąganie się, a pies miał mnie pod ogonem... Teraz zauważył, że rzeczywiście szarpać się nie wolno... i nie warto :cool3: Cieszę się, że on łasy na żarcie jest. [QUOTE]Do szkoły gdzie często bywam trafiła kilka miesiecy temu dziewczyna z dużym psem skazanym na śmierc z powodu agresji. To drobna, spokojna, delikatna osoba, która miała poprzednio przez wiele lat równie spokojnego psa bedacego wcieleniem łagodnosci. "Dzięki" działaniom członków pewnej fundacji została w pewien sposób zmuszona do adopcji nieobliczalnego agresora i przyszła do szkoleniowca szukac pomocy bo pies odpalał niespodziewanie z zebami na inne psy a co gorsza równiez na ludzi. Sytuacja wygladała z pozoru na beznadziejna bo kontrole nad psem świezo upieczona właścicielka miała raczej symboliczna i zaczynała stawac sie kłębkiem nerwów. Przez kilka tygodni obserwowałam z boku ich zmagania. Szkoleniowiec zaczał od kolców, kaganca i demonstracji jak reagować w sytuacjach zapalnych. Gdy włascicielka przekonała sie ze potrafi zapanowac nad psem, że umie szarpnac i skarcić psa wtedy sie wyraźnie odblokowała. Coraz bardziej zaczynała wierzyc w sukces, coraz mniej była napieta a pies coraz bardziej sie wyciszał a ona coraz lepiej go kontrolowała..... Pod koniec szkolenia dotarło do niego, ze inne psy nie służa do gryzienia i ze z niektorymi mozna sie nawet bawić(!). Z tego szkolenia mozna było nakrecic doskonały film ukazujacy jak emocje przewodnika wpływaja na psa. [SIZE=1]Nawiasem mówiac właścicielka bywa na tym forum [/SIZE][/QUOTE] Nie dziwię się jej nerwom... Nie ma nic gorszego, niż świadomość, że nie panuje się nad psem, z którym trzeba przecież codziennie wychodzić. Dobrze, że im się udało :p Z Frotkiem podobnie, im lepiej ja reaguję, im bardziej spokojna jestem, tym lepiej mi się go kontroluję. Kupa pracy przed nami, ale najważniejsze, że wiem jak pracować ;) [quote] Pewnie ze nie pojął. "Normalny" własciciel w takich sytuacjach zadziera psa do góry tak ze ten idzie na tylnych łapach i wydziera sie albo przynajmniej terkocze cichonocichopieseczkunomówiecicichobądźnoczemuszczekasz... :evil_lol:[/quote] No, chyba pan czegoś takiego się spodziewał :diabloti: [B] an1a[/B] - gratuluję :cool3: u Frotka jeszcze daleko do olania psa, który wyraźnie mu grozi, ale myślę, że i to wypracujemy. Zdarzało się, jak był bardzo zajęty jakimś zadaniem, że na pieniącego się psa tylko burknął, więc jest nadzieja ;) [B] karjo2[/B] - łoł, zarzucili Ci znęcanie się nad psem? :crazyeye: U mnie SM jest tylko w teorii, jakoś ich nigdy nie widuję, policja do takich spraw nie przyjeżdża. Poza tym mamy tu "szkoleniowców", którzy uczą psy chodzić na smyczy, szarpiąc i wrzeszcząc... Wątpię, by na kims wrażenie zrobiło moje "usadzanie" psa. Może i lepiej by było, jakby ludzie się interesowali :roll: [B]paulina2904[/B] - z flexi jest taka zabawna sprawa, że jest ciągle napięta. Więc jeśli pieskowi zależy... to łatwo się uwolni. Kiedyś szłam z moją suczką, Chibi, która wtedy jeszcze miała chęci do ucieczek pańci i w ogóle wolała wolność niż smycz, bo to dzikus był. Nigdy nie prowadziłam jej na flexi, ale wtedy akurat zmęczyłam ją wcześniej, więc uznałam, że dam jej trochę luzu. Chibi szła przodem, za mną Luka. Nagle Lusia w swoim stylu wpadła łapką w ślinę, czy jemiołę i trzeba było ją ratować. Odwróciłam się do niej na sekundę, nagle widzę - flexi się wciąga, podnoszę wzrok, mówię "O, Chibi, przyszłaś?"... A psa nie ma :diabloti: Wołam ją, nagle przybiega z dyndającym z obroży karabińczykiem, cała uchachana. No co, uwolniła się, po to ma się zęby, czyż nie :evil_lol: Wolę zwykłą smycz, a do wybiegania linkę jednak... Oczywiście, flexi przepadło, jak się wciągnęła taśma to koniec, mechanizm poszedł w drobny mak. [B] mamanabank[/B] - zwolennicy metod pozytywnych zwykle nie mieli poważnych problemów z psami :cool3: Też byłam przeciwna jakiemukolwiek przymysowi, kiedy miałam tylko Lusię. Teraz mi przeszło :lol: Oczywiście, nauka pozytywnie, jeśli da się, to tylko łagodnie - ale jeśli się nie da, to korekty są konieczne. Szczególnie, jeśli pies znajduje sobie rozrywkę w olewaniu pańci. Ja wykorzystuję "żołnierską" metodę jeszcze w jednej sprawie - saren. Frotek na widok saren po prostu dostaje do głowy. Luce i Chibi już zwierzynę wybiłam z łebków, teraz pora na niego. Oczywiście, za olanie saren i skupienie na mnie dostaje nagrodę czy pochwały, ale sam szał na ich widok muszę przerwać dość brutalnie :roll: (Oczywiście, psy są zawsze na smyczy tam gdzie jest zwierzyna, mówię o świrowaniu na smyczy, ciągnięciu, wyrywaniu do przodu itd ;))
  6. Tak jak moje gady :evil_lol: I takie są najlepsze :loveu:
  7. Super, że się goi, za niedługo nie będzie śladu po operacji ;) Jaka ona cudowna jest :loveu: Wydaje mi się, czy ma w sobie coś z bullteriera? ;) A może niepotrzebnie się doszukuję :eviltong: Ale piękna jest, strasznie mi się podoba i z pyszczka i z postawy :cool3:
  8. [quote name='agata_lodz'] Ale ten kalafior... Ja nie wiem co on widzi w tych warzywach. Czasem mam wrażenie że mam w domu krowę a nie psa. Kiedyś jak wróciłam z zakupów, przyłapałam go jak wyciągał pora z reklamówki. Innym razem wygrzebał liście sałaty z kosza na śmieci. A jak obieram ogórka to żebrze o obierki. [/quote] No się poplułam ze śmiechu :evil_lol: Niesamowite. Moje to mają na koncie różne akcje, kradzież indyka, kradzież dwóch kiełbas, rozgrzebywanie śmietnika... Ale najlepsza była młodsza suka, która wlazła na stół i ściągnęła bratu kanapki, po czym w najlepsze bawiła się papierem śniadaniowym :loveu:
  9. [URL]http://i26.tinypic.com/2sacbwp.jpg[/URL] Czysty inaczej :evil_lol::loveu: Wyrobisz się ze szkołą, najgorsze są początki ;) potem sobie to zorganizujesz, czas na szkołę, naukę, na spacery itd i będzie OK :p
  10. paulina - przygody nie zazdroszczę, brr :shake: A z mojego linkowego doświadczenia - wiem, że rada wydaje się głupia :eviltong: - zanim rzucisz psu aport czy patyk, zawsze patrz, czy linka nie jest zawinięta wokół Twoich nóg (mam jedną bliznę od linki, teraz leczę drugą ranę - ze swojej głupoty :cool3: krwista bransoletka na nodze to nie jest coś, o czym można marzyć :evil_lol:). I przydają się rękawiczki, takie jak na rower, z "wolnymi" palcami. Wtedy nawet jak ją zawiniesz wokół ręki a pies jednak się pociągnie, to Cię nie pokaleczy. Na lince warto zrobić kilka dużych węzłów, w razie przydepnięcia nie wyśliźnie się spod podeszwy. Do używania linki i pies i właściciel muszą się przyzwyczaić, ale jak się to załapie, to jest świetnie - pies ma swobodę, a człowiek nie ma stresu ;) Przyszłam się pochwalić, że "żołnierska" metoda ostudzania agresji psa u mnie podziałała :multi: Przechodziliśmy z Frotkiem obok ujadającego za płotem psa, którego zresztą mój wiewiór raczej bardzo nie lubi. Wyskoczył dwa razy, dwa razy dostał za to głośne "nie wolno!", szarpnięcie i komendy, za których wykonanie dostał dobre żarcie. Potem już szedł luzem, nie zwracał na ujadanie uwagi. Na psy idące do niego bokiem, prostopadle, tyłem, to już w ogóle nie zwraca uwagi. Najgorzej z psami luzem oczywiście. Ale dziś była jedna świetna suczka, luzem, ale siedziała jakieś 4 metry od ścieżki, którą szłam z psem. Nie ruszyła na Frotka, nie reagowała w ogóle. Ten się pienił, ale złapałam go za obrożę (inaczej staje na tylnych łapach i robi swoje wywijasy) i kazałam usiąść. Nagrodziłam wykonanie, znowu dwa kroki, znowu się pieni, komenda, entuzjastyczna nagroda. Najpierw było ciężko, potem się uspokoił, dało się przejść. Właściciel psa miał oczy jak pięć złotych, chyba w szoku był, nie wiem - że pies się rzuca, czy że nagradzam psa i gadam do niego? :eviltong: W każdym razie wytłumaczyłam mu, że pracuję z psem, żeby nie był agresywny, ale chyba tego nie pojął, nie odezwał się nawet ;) Potem był collie za płotem, wyskoczył nagle, Frotek podskoczył, ale szybko go opanowałam, przeszedł potem koło niego spokojnie. Fakt faktem, najważniejszy jest spokój. Nerwy wszystko psują. A zachowanie Frotka to niestety wierna kopia mojego stanu umysłu, więc muszę być jak najbardziej pozytywnie nastawiona ;) Dziękuję wszystkim doradcom, będziemy pracować, oby było coraz lepiej ;)
  11. [URL]http://i794.photobucket.com/albums/yy226/fox_owa_/DSC05167.jpg[/URL] Mina łowcy :diabloti: Słodki Tofik :loveu: Czekamy na resztą fotek :lol:
  12. Miłej resztki wakacji :evil_lol:;)
  13. Wiadomo, że na zdjęciach pies wygląda inaczej niż w rzeczywistości - np. moja Luka wydaje się słodka, a to tylko pozory :evil_lol: Ale to super, że Luna jest taka pozytywna, takie psy są najlepsze :loveu:
  14. [quote name='an1a']Ależ Nero nie ma swoich "przyjaciół" wśród psów osiedlowych ;) Jego zabawa na spacerach nie interesuje, tak samo jak kontakty z innymi psami. Szczeniaki zaakceptował, bo musiał z nimi mieszkać - zła pani wpadła na pomysł bycia DT :diabloti: pierwsze tygodnie - tragedia, później stopniowo się poprawiało. On potrzebuje kilku godzin, żeby zaakceptować psa. Różnica jest tylko taka, że pierwszy kontakt nie jest już wściekłym atakiem.[/quote] To Frotek ma przynajmniej swoją Misię :diabloti: Tylko, że na początku pamiętam, jak kochał wszystkie psy. W sumie tym mnie ujął - nie wzięłabym na (miało być:evil_lol:) DT psa, o którym nie wiem, jak reaguje na psy. Ale widziałam jak pod marketem witał się z psami, wysyłał CSy itd, wiedziałam, że z moją bardzo lubiącą psy Chibi się dogada, a Luka się dostosuje. Teraz nie zwraca uwagi na sygnały uspokajające, na nastawienie innego psa, szczególnie, jeśli jest to pies luzem - taki zawsze będzie be i trzeba go jeśli nie odgonić, to poszarpać. A kiedyś najlepiej reagował na podbiegaczy :shake: Cóż, wyżaliłam się :cool3: Mi wystarczy akceptacja innych psów, tolerowanie tego, że istnieją, właśnie bez ataków. Mam nadzieję, że uda nam się to wypracować ;)
  15. Fakt, to fajnie, że jest dogomania :p Nawet jeśli są dyskusje, nie zgadzamy się ze sobą itd. to wiadomo, że wszystko ze względu na dobro psów. I to nas łączy :cool3:
  16. [B]mamanabank[/B] - Właśnie w tym problem, że jedyny psiak w okolicy, który się do tego nadaje, to ta suczka od koleżanki. Ale z nią Frotek bardzo się lubi, a na inne psy źle reaguje ;) Szkolimy je razem, bawimy się równolegle (koleżanka z sunią, ja z Frotem), ale ona jest "swoja", więc nie ma problemu. Niestety, u mnie tak jak pisałam - małe samce luzem, duże na kolczatce i bez jakiejkolwiek pracy. Suczek jest niewiele, jak już to małe strasznie szczekliwe (Frotek najgorzej reaguje na szczekające psy), a duże są bardzo fajne i moje suki się z nimi lubią (ciekawe, że głównie z dużymi :evil_lol:), ale na wspólne szkolenie się nie nadają, bo właściciele z nimi nie ćwiczą niczego... Na pewno jeśli spotkam kogoś logicznego z posłusznym psem, to postaram się o takie wspólne szkolenie ;) Z tą sunią koleżanki też na początku było kiepsko, jazgot straszny. Ale poszłyśmy na spacer tak, że psy szły równolegle, oddzielone od siebie mną i koleżanką. Jeśli któryś próbował wyskakiwać, to był usadzany. Potem już było coraz lepiej, Frotek się uspokoił, zaczął Misię zachęcać z daleka do zabawy i kontaktu, Misia go uznała za niegroźnego i było już OK ;) Tylko to było zanim nastąpiły te fatalne w skutkach ataki. Nie wiem, czy teraz tak samo dałoby radę, czy Frotek jednak byłby zbyt zdenerwowany, żeby drugiego psa zaakceptować. Może tak, ale nie mam jak sprawdzić, bo obcego, posłusznego psa - brak :shake: Na razie pozostaje mi ćwiczyć na odległość ignorowanie psów ;) Fakt, na początku miałam dość, ale po prostu pokochałam tego psa, za jego entuzjazm, radość, za wszystko. Poza tym, kiedy wiem jak pracować, wiem, że da się to wypracować - to jest nadzieja. A ja jestem uparta ;) Najgorsza jest bezradność, kiedy człowiek nie wie nawet jak zareagować. Dzięki za wsparcie :loveu:
  17. Pewnie, że to człowiek krzywdzi psa, a kundel sam z siebie nie będzie skrzywiony ;) tylko że pies z rodowodem teoretycznie trafia w lepsze, sprawdzone przez hodowcę ręce. Oczywiście, w życiu zdarza się różnie, ale mimo wszystko [B]zwykle[/B] rodowodowe mają się lepiej. Z kundelkami każdy wie, jak jest - są te szczęśliwe, ale pełno jest samotnych i opuszczonych. Koniec OT :razz: Z cyklu zachowania przechodniów: powiem wam, że duży lub średni pies idący po murku zwraca uwagę każdego przechodnia :evil_lol: Ja mojego wariata uczę chodzić po różnych podwyższeniach itd i nie ma ani jednego spaceru, gdzie nie słyszę "patrz na tego, po murku idzie!" "haha, spójrz na tego psa" lub takie tam :cool3: Czasem słyszę od ludzi, co mnie słabo znają, ale orientują się w ilości moich psów :diabloti: komentarze dość nieprzyjemne, i to za plecami. Ostatnio znajomy do swojej dziewczyny powiedział "no zobacz, kolejnego kundla ma...". W sumie nie było to miłe. Kundlem Frotek jest, to fakt, ale to raczej chodziło o kundel=nieprzyjemny sposób mówienia o psach. Ale cóż, i tak mnie uważają za nienormalną ;) Więc się nie przejmuję.
  18. [URL]http://img19.imageshack.us/img19/3509/sh103185.jpg[/URL] Słodkie :loveu: mimo że Amber wygląda jak uduszona :evil_lol: [URL]http://img20.imageshack.us/img20/1879/sh103435.jpg[/URL] Całkiem ładną sylwetkę :razz: A wręcz świetną, super się prezentuje :p [URL]http://img34.imageshack.us/img34/3597/sh103461.jpg[/URL] Piękne zdjęcie :lol:
  19. Świetna parka, Sasza też już wyluzowana o wiele bardziej :loveu:
  20. Jaka słodka Luna była jako szczeniak!:loveu: http://moloseum.w.interia.pl/clear2.jpg cudo :cool3: Ale fakt faktem - teraz wygląda dostojniej, poważniej, jest piękna po prostu :lol:
  21. [B]karjo2[/B] - tylko, że sunie[B] puli [/B]atakowały dla satysfakcji ;) A Frotek, wydaje mi się, że po trochu ze strachu. Szczególnie, że zaczęło to się po atakach obcych psów. Jeśli pies idzie dalej, bokiem albo tyłem do niego to nie świruje tak, jest wręcz spokojny. Ale skoro metody są takie same - staram się je wprowadzić w życie cały czas ;) Tylko się chciałam upewnić, czy wybieram dobrą metodę, żeby nie psuć sobie psa. Bo z drugiej strony Frotek nienawidzi jakiegokolwiek nacisku na niego. Im bardziej go ograniczam, np smyczą (bo ulica ruchliwa i pies na krótkiej), tym gorzej nam się pracuje, jest zdenerwowany, bardziej spięty. A jeśli mam w ręce kiełbasę czy szynkę to nawet obok znienawidzonego psa przejdzie spokojniej. Tyle, że nie zawsze mam takie żarcie ze sobą. Nic, będziemy robić jak trzeba, bez nerwów, ale mniej się cackać z biednym pieseczkiem, dzięki :cool3: [B]an1a [/B]- chyba też zacznę "po żołniersku" ;) Pisałaś też gdzieś chyba, że Nero akceptuje szczeniaki, prawda? To też dało się u niego wypracować? Bo ja już nie wierzę, że Frotek się przywita normalnie z innym psem, zaakceptuje inne. W sumie do życia mi (ani mu) to niepotrzebne, ale miło by było ;)
  22. To takie owczarkowate, to zapatrzenie :loveu: Moja przyjaciółka ma suczkę w typie ONa i też wystarczy patyczek w dłoni, by sunia nie widziała sarenek, tropów, niczego - przecież PAŃCIA MA PATYCZEK! :evil_lol: Moje gady niestety są tymi psami, których z oczu spuścić nie można, ze smyczy też nie wszędzie :cool3:
  23. Faktycznie, 200 stron :crazyeye: Dużo :evil_lol: Gratulacje !
  24. [quote name='Daja_']Uwaga sytuacja z dziś : -Ojej,piesek ? Dziwne,mój Fred nie lubi psów,a teraz strasznie do Pani pieska ciągnie. -Bo to kastrat. -Słucham? -Mój pies jest wykastrowany,Pani pies nie czuję że to piesek. -Co Pani wygaduję ! Słyszałam jak szczeka W tym momęcie robie wielkie oczy i mine typu " Szczeka?! a co to ma do rzeczy".A Pani mi dała lekcje życia. -proszę Panią ten pies ma piękny głęboki szczek ! Gdyby był kastratem to by piszczał nie szczekał ! :crazyeye:[/quote] Haha, to moja mama tak się ociągała z kastracją Frotka i w ogóle miała wątpliwości. Ogólnie jest za kastracją i sterylką kundelków, chciała Frocisława ciachnąć, ale jakoś tak się... czaiła :evil_lol: W pewnym momencie dopiero zdobyła się na to i zapytała: Ale wiesz... No bo czy on potem nie będzie bardziej piszczał niż szczekał? Bo ja tak lubię jego gruby, donośny głos... :lol::lol::lol:
  25. [quote name='Kaidar']osobiście szukałam yorka bez papierów bo chciałam żeby był po prostu w domu ktoś kto przywita gdy wrócę, z kim będę mogła poganiać i przytulić.. nawet mi nie zależało na papierach.. a że trafił mi się z papierami mówi się trudno... i tak wystawiać go nie będę.. a tych co liczą tylko na papier psa to nawet nie żałuję.. to świadczy tylko o nich że nastawiają się na zysk a nie na psa...[/quote] Na zysk? A pseudohodowcy, którzy rozmnażają psy tylko dla kasy, nawet nie zadając sobie trudu, żeby swoim psom zapewnić warunki do normalnego życia - oni nie są nastawieni na zysk? Kilka suk, szczeniaki dwa razy w roku, każde pójdzie za te 400-500 zł, super sprawa. Nieopodatkowana hodowla, kasy kupa. Żyła złota. I Ty mówisz, że ktoś, kto wybiera psa z rodowodem jest nastawiony na zysk? Hodowla psów rodowodowych mało kiedy się opłaca. Suka może mieć szczeniaki tylko raz w roku. Musi uzyskać hodowlankę, więc na wystawy trzeba jeździć, a to kosztuje. Szczeniaki są "reklamą hodowli", więc muszą mieć dobrą karmę, odpowiednie warunki, muszą być zsocjalizowane. I to dostajesz razem z papierem. A bez papieru dostajesz kundelka, który może mieć wszystko - choroby, problemy z psychiką, nawet wady genetyczne, bo rodziców nikt nie musiał badać. Tyle się przecież trąbi o tym na dogo :shake: Wiadomo że zdarzają się wyłudzacze czy kłamcy nawet w zarejestrowanych hodowlach. Ale to trzeba zgłaszać, a u nas się przymyka na to oko. Oczywiście nie jest tak, że uznaję tylko psy z rodowodem. Ale jeśli chcemy rasowego za kasę - to tak. Właśnie dlatego, że mam trzy kundle. Luka jedyna przeżyła z rodzeństwa, utopiono resztę. Chibi była jednym z 14 zdziczałych szczeniaków koczujących na działce. Frotek w typie sznaucera wywalony z auta na ulicę. Każde ma problemy psychiczne, u każdego muszę coś odkręcać - a to histeryczność, a to agresję lękową, a to agresję smyczową, a to paniczny lęk przed ludźmi... I dlatego uważam, że kundli rozmnażać nie należy. Ale oczywiście, te, co już są powinny mieć domek i być szczęśliwe. I nierozmnażane. Ale to utopia. Wybaczcie za OT.
×
×
  • Create New...