Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. [quote name='badmasi']U mnie wszystko zależy od sytuacji-jak jestem na terenie mojej suki czyli osiedlu (ona uważa że należy do niej) to zawsze trzymam ją na smyczy bo może zareagować niefajnie na psa zarówno luzem jak i na smyczy i nie ma to dla niej najmniejszego znaczenia w jakiej formie delikwent jest prowadzony. Ma kilka psów, które uwielbia i kilku wrogów no i tych wrogów muszę omijać szerokim kołem. Jednak poza jej terenem zachowuje się inaczej-wyluzowana, nie kłapie na psy, nie broni aportów, trzyma się blisko mnie. Jak psy podbiegają do nas w parku to odprawiają swój rytuał i szybko tracą sobą zainteresowanie. Pomijając mojego drugiego psa-szelciaka, który wprost uwielbia zabawy z psami i żaden pies bez smyczy nie odejdzie bez obowiązkowego kołowrotka wokół krzaka. Dzisiaj nakręcił ich chyba z tysiąc z uroczą spanielką.[/QUOTE] Mój też na swoim terenie (czyli w miejsach gdzie chodzi najczęściej ;)) jest najbardziej cięty, w mniej znanych miejscach nie aż tak, ale niestety agresją reaguje zawsze na psy luzem. Dlatego nigdy go nie puszczam bez linki. Suczki zazwyczaj na psy leją, choć Luka też ma swoich wrogów, histeryczka z niej straszna i jak kiedyś dawno temu jakiś pies na nią kłapnął zębami to go nienawidzi i koniec :roll: Chibi jedyna pod tym względem normalna, ale ona miała bardzo fajny przymusowy socjal, bo z psami na działkach żyła do 3 miesiąca, potem DT też było zapsione no i u mnie pies już był ;) Chciałabym, żeby moje psiaki były takie jak Twój szelciak, zaoszczędziłoby mi to wiele wstydu i kłopotów... No ale wszystkiego mieć nie można :diabloti: [B]szachrajka[/B] - wydaje mi się, że puszczanie swojego psa, gdy drugi jest luzem i się nie znoszą, to proszenie się o kłopoty... Oczywiście często jest tak, że jak oba psy są luzem, to sobie pokażą zestaw sygnałów grożących i się rozejdą. Zwykle ten atakujący jest taki chojrak, bo drugi jest na smyczy - tak jak moja Luka, wyskakuje z pyskiem do swoich psów-wrogów tylko gdy te są zasmyczowane. A jak nie są... to nagle Lusi nie ma... jes taaakaaa malutka... I w ogóle bezbronna...:evil_lol: Ale tak nie jest zawsze, dlatego na przyszłość polecam jednak rozmowę z panem, ostatecznie groźby, że zadzwonisz na policję. Dobrze, że teraz wam się udało i nie macie problemów, albo mogłaś dużo wydać na szycie psa, jakby sprawy inaczej się potoczyły :roll:
  2. dorcass, z doświadczenia wiem, że pies co by nie dostawał, to by i tak czarował wzrokiem, żeby dostać więcej. Moja starsza suka to już sobie wytresowała mamę do tego stopnia, że nie je swojego tylko idzie do niej na żebry i dostaje to, co mama akurat je. A jak mama kończy, to łaskawie idzie jeść swoje. Ale u moich psów skończyły się problemy żołądkowe, wymioty i biegunki po przejściu na (dobrą) suchą karmę. Dla psa nie jest aż tak istotne, co je, raczej to, że je ;) Moja mama też panikowała, że biedne pieseczki będą załamane, bo obiadku nie dostaną (dostawały po południu ryż z mięsem). Pieseczki nie były załamane, szczęśliwe jedzą karmę, piękną sierść mają i brak problemów żołądkowych - w końcu... Naprawdę, warto zrobić tak, jak pisze Osiolek. Pies nie kojarzy faktów, tak samo jak nie delektuje się jedzeniem. Nie wie, że żarełko powoduje u niego świąd i dyskomfort. Ale Ty wiesz, więc nie ma sensu psa krzywdzić przez "piękne oczy", które będzie robił niezależnie od tego, co jesz i co on ma w misce...
  3. Ale to fakt - jak jakiś pies ma podejść do moich suk, to rzeczywiście jest o wiele lepiej, gdy jest luzem... Na takie psy moje suki nigdy nie reagują agresją, jak coś to odstraszającym kłapaniem i tyle. A jeśli podejdzie właściciel z zasmyczowanym psem to może być zadyma, bo ludzie pozwalają swojemu psu podejść, ale trzymają go na napiętej smyczy, albo zaczynają psa odciągać jak tylko zwierzaki zaczynają się witać... Bardzo wiele spięć generują właściciele. Ja tego bardzo nie lubię, bo np moja starsza suka ma tendencje do ustawiania mniejszych od siebie psów. Nie chcę potem słyszeć pretensji, że tego czy owego jorczka moja suka ustawiła czy coś (co z tego że cudownie "wychowany" jorczek wskakuje jej na grzbiet i wali ją łapami po pysku? przecież on taki milusi i malusi...). Ale z Frotkiem jest inaczej, po kilku atakach największą agresją reaguje na jakiekolwiek psy luzem. Na te za płotem albo na smyczach już nie aż tak, ale wszelkie podbiegacze to dla mnie makabra... Jak zawsze, wszystko zależy od psa. Jak idę z sukami, to wolę spotykać psy luzem i nawet to lubię, jeśli takowe nie są natrętne albo pobudzone, przynajmniej moje suki mają normalny kontakt z psami. Psy z właścicielami mniej lubię, bo każdy zapatrzony w swoje pieseczki, jak moje kłapną, wystraszą się czy coś to od razu zadyma. A jak idę z Frotkiem to najchętniej bym nie spotykała żadnych psów ;) Ale w ten sposób niczego byśmy nie wypracowali...
  4. Chciałabym zobaczyć te miny rodziców :cool3: Moje suki obawiają się dzieci niestety. Starsza, bo ją dzieci kiedyś męczyły, głaskały na siłę, a Chibi po kilku milutkich spotkaniach z co bardziej pomysłowymi dziećmi, chcącymi ją przejechać rowerkiem/uderzyć butelką... Ja właśnie za brak reakcji na cmokanie uwielbiam Frotka :cool1: Czasem jak wracaliśmy po porannym bieganiu to faceci (budowlańcy:diabloti:) na nas wrzeszczeli, cmokali itd, a Frotek cudownie ich miał pod ogonem :loveu:
  5. Ech, fakt faktem, że ludzie bardzo bezmyślnie podchodzą do psów... Jedna dziewczyna, nastolatka, cały czas podłaziła do moich psów. Prosiłam ją, żeby kucnęła, to podejdą i może je pogłaskać. Luka spokojnie podchodziła, dała się głaskać, ale Chibi była niepewna, podchodziła, wąchała i się odsuwała. W którymś momencie, jak Chii podeszła i ją obwąchała, dziewczyna wrzasnęła, gwałtownie wstała i odskoczyła :question: Bo ona się psów boi. No to po co podłazi? :roll: Dobrze, że Chibi się ludzi boi, tylko zrobiła panikę (i przez tydzień bała się dziewczyn w tym typie). Ale gdyby to był inny pies? Przecież takie odskoczenie, przestraszenie psa to tylko sprowokowanie do ataku... Ale ja i tak mam szczęście, ludzie raczej moich psów głaskać nie chcą ani nic. Czasem bym chciała, bo mi trochę na dzikusy rosną, a do ludzi to cała trójka jest OK, tylko Chibi się obawia. Z jednej strony chyba wolę żeby ludzie je omijali niż zachowywali się tak bezmyślnie jak ta dziewczyna lub opisywane przez julcię dziecko...
  6. [quote name='dOgLoV'][quote name='zmierzchnica'] Nigdzie nie napisałam że kociarze nie maja prawa chodzić z kotami , oczywiście że maja i nic do tego nie mam , bezmyslnością i brakiem wyobrażni skwitowałam owa panią która pokazywała kociakowi jaki to duży piesek tam stoi a to już niestety ale jest prowokacja , bo ok może i ona ma niewinne mało groźne stworznie ale to tez nie jest powod żeby prowokowala psa do ataku bo pozniej oczywiscie pies i wlasciciel bedą winni :angryy: u mnie nie ma ludzi wychodzących z kotami a nawet gdyby takie osobvy były to po prostu omijala bym je wielkim lukiem a jak koty chodza same to juz nie moja wina ja tez nie bede psa trzymala w domu zeby tylko na dworze kota nie zaatakowal ....[/QUOTE] Ech, prowokacje to niestety część życia. Mojego psa cały czas prowokuje kobitka z yorkiem, który wisi na końcu flexi i drze mordkę, a pani do niego grucha i nawet go nie woła - bo mój jest w kagańcu, jak jeszcze kagańca nie miał, to mnie omijała z daleka. Niestety, z Fro nie jesteśmy na etapie "ignorowanie psów" tylko "posłuchanie, kiedy pani mówi, że nie wolno się rzucać, ale jeśli jest możliwość to chętnie", więc dla mnie to duże utrudnienie życia... Ale cóż zrobić. Tym bardziej nie wyobrażam sobie posiadania psa, którego nie umiem utrzymać... mat33 - no, niestety praca nad agresją jest ciężka, wiem coś o tym. Mój pies nie popuści niczemu, co przed nim ucieka, dlatego linka, ćwiczenie posłuszeństwa do znudzenia, a i tak nie ufam mu pod tym względem.. Jest u mnie pół roku, a nadal poluje na świnkę :roll: To w ogóle wariat straszny, makabrycznie impulsywny pies. Gdybym była w Twojej sytuacji, tam na górce, to jestem pewna, że mój pies by się nie zawahał i by skoczył w tą przepaść :evil_lol: Serio. To ten typ psa, któremu jak mówisz: "oprzyj się" wskazując na drzewo, to na nie wskakuje. (Ściąganie go zajęło mi trochę czasu...:cool1:) Ale on nie jest duży, jakieś 22-25 kg, tyle dobrze. Podnoszę go jedną ręką w razie czego :diabloti:
  7. [quote name='stratoos']Pomogły :D Dziękuję wszystkim! Tak nieskromnie powiem, że miałam max punktów :multi: Jutro postaram się o zdjęcia :cool3:[/QUOTE] Łaa, gratuluję :) Długo mnie tu nie było, czekam na zdjęcia! :)
  8. [quote name='dOgLoV']To sie nazywa wyczucie :diabloti: [QUOTE] [URL="http://www.dogomania.pl/members/87795-filodendron"] [B]filodendron[/B][/URL] [INDENT] No ale jak to mat33, miałeś psa na smyczy i bałeś się, że wyrwie Ci rękę i zeżre kota? Tak serio, serio? To u mnie już dawno chodziłbyś bez obu rąk - tyle jest kotów bezdomniaczków i nie tylko - jest kilka kotów regularnie wyprowadzanych na spacer na smyczy. Za te drugie to nie tylko groziłby brak rąk ale i grzywna w sądzie [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/cool3.gif[/IMG] [/INDENT] /QUOTE] To wcale nie jest śmieszne , bo jak pies ma agresje do kotów to jest na prawdę niebezpieczne , mnie Neron kiedys wciagnal prawie ze pod samochod , koleś zdazyl zahamować ale ja mialam juz serce w gardle i tez szlam sobie spokojnie z Neronem , on ladnie kolo nogi spokojny i ni z tego ni z owego wybiegl na chodnik kot i wtedy Neron za nim ja za Neronem a przed nami samochod :crazyeye: i tak jest za kazdym razem jak zobaczy kota , nawet w domu jak patrzy przez okno i widzi kota to chce szybe rozwalić a tak to bardzo lagodny psiak kochajacy dzieci .... jedyny ratunek to kaganiec , kaganiec i jeszcze raz kaganiec .... i liczyć na to ze sie rąk kiedys nie straci :evil_lol:[/QUOTE] Ale chwila moment... Kot nie może wyjść na spacer, nie ma prawa chodzić po podwórku, bo Twój pies potrafi Cię za takim przeciorać? To dość przerażające. Ja rozumiem, że macie problemy jeśli chodzi o koty (ja też je mam z psem, suki koty ignorują, ostatecznie powąchają i tyle), ale to akurat nie jest wina kotów czy ich właścicieli, tylko ogólny problem właścicieli i ich psów. Oczywiście, jeśli chodzi o sytuacje na polskich podwórkach, to rzeczywiście wyjście z kotem to samobójstwo, ale trudno za to winić kociarzy - że po co wychodzą. To raczej paranoja, że psy latają luzem, albo mają właścicieli, którzy nie umieją ich utrzymać... Ja widziałam dziewczynkę z kotkiem na smyczy, chodziła sobie z nim, brała na ręce. I ma przecież do tego prawo, trudno jej mówić, że jest bezmyślna, bo z nim wychodzi. Bezmyślni to są właściciele psów, którzy nie potrafią ich zwyczajnie, fizycznie utrzymać... Kaganiec za dużo nie da, jeśli pies komuś się wyrwie, skoczy na dziecko, spłoszy kota. Dziecko będzie miało traumę, kot może nie wrócić, wpaść pod auto itd... Mi też ciężko psa opanować psychicznie, wyrywa się, wyłamuje siadanie, koty strasznie go "rajcują". Ale zawsze go utrzymam, nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie pies wciąga mnie pod auto albo wyrywa mi się, bo zobaczył kotka...
  9. [quote name='JoShiMa']Jak to zwykle na forum czytanie ze zrozumieniem to rzadka sztuka. Nigdzie, ale to nigdzie nie pisałam, że na wsiach które znam wszystkie psy żyją szczęśliwie, każdy ma pełną miskę i nie jest na łańcuchu ani w kojcu. Napisałam za to, że spokojnie można przejść z psem na spacer nie atakowanym ani przez ludzi ani przez psy (szczekanie za siatką atakiem bym nie nazwała). O takiej normalności pisałam.[/QUOTE] Toż Ci odpowiedziałam. U mnie nie można, bo ludzie mają pretensje, a psy luzem podbiegają, atakują. Amen.
  10. U mnie jest tak - "napaść" ze strony ludzi jest na porządku dziennym - wskazywanie palcami, głupie komentarze (bardzo niewybredne) i pretensje. Ze strony psów - rzadziej, raczej nie da się spokojnie przejść przez to ciągłe psie ujadanie zapłotowe, przynajmniej w dzień. Choć spotkałam kilka razy puszczane luzem psy i mnie omijały. Ale jak jestem z psem to jest mniej bezpiecznie, bo mój to też zadymiarz jest i nawet jeśli taki piesek zazwyczaj człowieka ominie, to już burczącego mojego głupka może nie zignorować, a to stanowi już zagrożenie. Nie tyle dla mnie, co dla mojego psa (lub tego atakującego). Ale fakt faktem, częściej ataki przepuszczają takie psy, które włóczą się przy swoich domach. Te zupełnie zdziczałe zwykle mi tylko migają, omijają, nie zdarzyła mi się taka sytuacja jak Martens, chyba bym umarła ze strachu. Choć moja przyjaciółka była u babci na wsi i chciała pobiegać to miała sporo stresu przez tropiącego ją psa w typie malamuta.. JoShiMa, nie twierdzę, że każda wieś na świecie jest zła i każdy mieszkaniec wsi męczy i dręczy psy. Ale niestety u mnie to tak wygląda, że psy są naprawdę trzymane w złych warunkach. Np. ostatnio na całą wieś luzem po podwórku biegał tylko jeden pies, w typie curly-coated retrievera... Reszta łańcuchy, kojce, dzikie ujadanie. I wspomniane pretensje, że mój pies mi się wyrwie. Poza tym, napisałam przecież: [QUOTE]To chyba Ty mieszkasz na jakiejś dziwnej, [B]bo normalnej [/B][IMG]http://www.dogomania.pl/../images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] Niestety [B]u mnie[/B] w okolicy hordy zdziczałych psów występują, spuszczane głównie nocą, a zwykle psy są na łańcuchach albo w kojcach metr na metr...[/QUOTE] To nie był atak na wieś ogólnie, szczególnie że dałam minkę ";)", czyli informację, że masz mój tekst traktować z przymrużeniem oka. Napisałam, jak wygląda sytuacja u mnie. Dla mnie to trudność - trudno iść na spacer, bo zaraz cała wieś szczeka kiedy przechodzę z psem, nie znoszę też słuchać tych komentarzy, że lepiej bym się dzieckiem zajęła itd. Mało znam wsi, a tak naprawdę wcale, gdzie sytuacja psów wygląda lepiej. Ale jeśli piszesz, że są takie, że dla Ciebie wieś "zła" to coś dziwnego, bo normalna jest "dobra", to się cieszę, może i u mnie kiedyś tak będzie to wyglądało. Chciałabym.
  11. Nie jeżdżę na wieś ;) Mieszkam w małym mieście, które z wszystkich stron "przechodzi" w wieś. Do najbliższych wsi mam po 1-2 km, więc trasa krótkiego rannego spaceru z psami. Gdybym chciała omijać wsie to bym musiała łazić wokół pobliskich bloków w kółko. A poza tym, co ma omijanie wsi do warunków tam panujących? Pewnie, mogę udawać, że nie widzę w jaki okropnych warunkach żyją tam psy. Ale wolę widzieć i w razie czego pomóc. Tak jak piszę, skoro uważasz, że demonizuję, to zapraszam do mnie. Najlepiej na spacer z psem. Jeszcze nie byłam na takiej wsi, na której by tak to nie wyglądało. Może to u mnie są takie okolice, nie wiem. Ale wybacz, innych wsi nie znam. A że w okolicy mam ich w trzy i trochę, to trudno, żebym akurat te "złe" uważała za wyjątki. Raczej "dobre" są DLA MNIE wyjątkowe. Widocznie tak ma mój region czy coś. Poza tym agresywne psy na łańcuchu to często te same psy, które jako zdziczałe włóczą się po nocach. Zwykle ich zachowanie się wtedy różni, bo i sytuacja jest zupełnie inna. Na łańcuchu pies jest dziki, agresywny, bo nie ma gdzie uciec. Ale taki sam pies spuszczony, luzem zwykle do człowieka nie podejdzie. Zwykle, bo zdarza się inaczej, mnie kiedyś "napastował" taki biedny w typie rotka spuszczony z łańcucha. Młody samiec, wiadomo - hormony, ja byłam z sukami no i nie dawał mi i sukom spokoju, musiałam uciec do domu. Makabra.
  12. [quote name='Jan Grzegorczyk (J@sio)']Po sterylce juz czuje sie dobrze, w pierwsza noc po sterylce pol domu nam pobrudzila ale teraz jest juz spoko wrocila do normy zachowuje sie normalnie :-)[/QUOTE] To dobrze :) Super, że trafiła na was i na swój domek! :]
  13. [quote name='JoShiMa'] Myślę, że kiepsko znasz sytuację. Psy, nawet te spuszczane nocą z łańcuchów nie są zdziczałe. W przeciwnym razie wymordowałyby się nawzajem :) Poza tym w mediach byłoby przynajmniej raz dziennie informacja o zagryzionych przez te zdziczałe psy mieszkańcach wsi. Zwyczajnie demonizujesz nie znając wsi tak naprawdę. [/quote] Widzę, że zwiedziłaś wszystkie polskie wsie i znasz każdą wszerz i wzdłuż. Gratuluję! Teraz więc przyjedź do mnie i wytłumacz tym agresywnym, wiązanym przez całe życie psom, że to ja demonizuję, a one przecież są łagodne jak baranki i w ogóleee to mają się świetnie! Wierz mi, każdy spacer po wsiach kończy się u mnie tygodniem bezsenności. Bo jak można trzymać psa wielkości kaukaza w kojcu metr na metr (od sąsiadów wiem, że niespuszczany), jak można kundla w typie pekińczyka trzymać na łańcuchu dwa razy większym od niego? A u mnie, w "mieście", takie rzeczy są typowe, okoliczne wsie to obraz opłakany... Poza tym chyba nie wiesz, jak zachowuje się zdziczały pies. Taki pies normalnie unika ludzi, chyba że ma coś z psychiką. Ostatnio spotkałam na polach dwa, psa w typie DONka i kundla tej samej wielkości. Przystanęły, węszyły. Podeszły kilka kroków w moją stronę. DON wyglądał na zadbanego, poza tym pola są blisko mieszkania mojej znajomej z DONkiem, myślałam, że to może on jej zwiał. Zawołałam (w sumie to było dość bezmyślne). Psy zaczęły się wycofywać i powoli, po łuku obiegły mnie i suki. Zdziczałe psy wymordowałyby się nawzajem? O_O moja suka żyła na działce sama z 18 innymi psami. Kiedy ją wzięłam, była totalnym dzikiem, a jedyne co akceptowała, to psy właśnie. Była zdziczała, ale żyła z psami, spotykała się z psami i ich się akurat nie bała. Psy wsiowe zwykle tworzą watahy i nocami buszują po lasach. Nie radzę takich spotkać.
  14. Jejku, tak bardzo się cieszę! :) A jak się Sara czuje po sterylce? Wszystko w porządku?
  15. Soema, musisz się uodpornić ;) Nie możesz zbawiać świata ani rezygnować ze spacerów, bo ktoś jest na tyle nieodpowiedzialny, że bezmyślnie spuszcza swojego psa do innego. I co z tego, że champion? Pies to pies, ma być na smyczy jeśli nieodwoływalny, a jak odwoływalny no to nie byłoby problemu, bo by nie podbiegł albo babka go zdążyła zawołać. Gdybym ja chciała unikać takich sytuacji, to nawet w nocy bym nie mogła wyjść, bo u mnie w nocy to zwykle ludzie z astowatymi i dużymi psami wychodzą (pewnie z podobnych powodów)... Dlatego pracuję ze swoim psem, jeśli coś się zdarzy to przepraszam, ale nie mam zamiaru zabierać mojemu psu spaceru czy wiecznie uciekać lub ustępować, bo ktoś nie umie być odpowiedzialny... Ja robię wszystko, żeby uniknąć jakichkolwiek spięć, ale nie mogę myśleć za innych. I radzę robić to samo i się nie przejmować ;) Choć wiem, że łatwo mi mówić.
  16. To chyba Ty mieszkasz na jakiejś dziwnej, bo normalnej ;) Niestety u mnie w okolicy hordy zdziczałych psów występują, spuszczane głównie nocą, a zwykle psy są na łańcuchach albo w kojcach metr na metr... Raz wyszłam na spacer po okolicznej wsi z psem. Wszystkie psy zza płotów makabrycznie ujadały. Mój pies był na smyczy, miał kaganiec, ale jakaś miła pani (na oko z 30 lat) miała do mnie pretensje, że na pewno "ten pies" mi się wyrwie i ją pogryzie... Makabra. Jakby był dziką bestią, a nie moim przyjacielem. Co do podróży - nie ma jakichś zajazdów, gdzie jedzenie można po drodze zamówić na wynos? Albo np nie wchodzić do środka restauracji czy baru, ale kupić jedzenie i zjeść na zewnątrz? To chyba nie problem... No, zależy jak bardzo "dalsza" jest to podróż ;)
  17. [IMG]http://img40.imageshack.us/img40/5865/im000400.jpg[/IMG] [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/1746/im000403.jpg[/IMG] Szop drzewny (komenda "oprzyj się", a podniecenie na pysku przez smakołyk w mojej ręce): [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/6421/im000415.jpg[/IMG] Chibi zachowuje więcej godności ;) [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/5205/im000409.jpg[/IMG] To tyle, muszę Frotkowi porobić kilka zdjęć, szczególnie z nowym ringo z Trixie, bo genialnie je przynosi, wkładając cały pysk w otwór ;) Tylko że zarósł i wygląda jeszcze bardziej jak stara szmatka (jeśli to możliwe) :diabloti:
  18. [B]Sylwia K [/B]- O ile wiem to u mnie system licencjacki (3 lata licencjat i 2 magister) wprowadzili niedawno, jakieś 3 lata temu ;) Mój brat jest ode mnie o 4 lata starszy a jeszcze idzie starym tokiem (po 5 latach dopiero uzyskuje wyższe, no - czyli w tym roku :))... Tyle że oboje jesteśmy na uniwerku. Myślę też o polibudzie teraz, szczególnie o turystyce, ale nie wiem czy nie wpadnę z deszczu pod rynnę... Też tak mam z "genialnymi pomysłami" - zapał niby jest, a potem rzeczywistość trochę rozwiewa nadzieje... Ech. Ciężko z tymi wyborami, żeby jakoś fajnie żyć, nie nienawidzić swojej pracy i tak dalej... Też podziwiam tych, co dążą do celu bez względu na wszystko, szczególnie, że ja nawet nie mam celu, bo nie wiem co chcę robić ;) Ale wiele osób tak ma, mało jest takich zdeterminowanych... Chibi dziś mi napędziła strachu, narobiła wstydu i w ogóle. Choć w sumie moja wina. Była luzem, bo bawiłyśmy się w krzakach przy polance (chowałam jej zabawkę i miała przynosić). To był ostatni "punkt programu", więc nie była na lince, już chciałam wracać do domu... Nagle młoda wystrzeliła z krzaków i słyszę szczekanie, wybiegłam za nią. Obszczekała psa wielkości doga niemieckiego i o posturze amstafa, który też był luzem zresztą... Słyszałam o tym psie nieciekawe rzeczy, telepałam się strasznie, dobrze, że właściciel asta szybko go złapał. Młoda co prawda dystans zachowała, ale jakby pies wystrzelił w jej stronę... Na moje wrzaski (he, he) łaskawie zareagowała dopiero po chwili, więc zdążyłam się zestresować, spocić jak mysz i w ogóle ;) Nienawidzę takich sytuacji. Moja głupota, ale też naiwność - ostatnio po ciągłej pracy i ćwiczeniach już przeszło jej obszczekiwanie "nagłych pojawień" (jak mała nagle coś zauważyła, ktoś nagle np wyszedł zza rogu, kiedy była zajęta, to ze strachu robiła kilka susów w stronę czegoś "strasznego" i się darła) i nie spodziewałam się, że znowu jej "odbije". Ale niestety, takiemu psiakowi jak Chibi nie można ufać pod tym względem, zawsze będzie już trochę dzika...:roll: Dzikus: [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/7206/im000402t.jpg[/IMG] DzikusY: [IMG]http://img42.imageshack.us/img42/13/im000386.jpg[/IMG] [IMG]http://img21.imageshack.us/img21/4838/im000382o.jpg[/IMG] Tu Czips wyszła jak pasztet :diabloti: A wszystko przez okropne szeleczki, których nienawidzi, a musi nosić, bo taśmowa obroża jej obtarła szyję: [IMG]http://img684.imageshack.us/img684/6052/im000392.jpg[/IMG] Zły pasztet :diabloti: [IMG]http://img688.imageshack.us/img688/8397/im000394.jpg[/IMG]
  19. Piękna jak zawsze! :) Cudna jest psiczka, a to zdjęcie [URL]http://img100.imageshack.us/i/p2411091416.jpg/[/URL] po prostu rozbraja ;)
  20. [quote name='Sylwia K']Lusia bardzo by chciała mieć towarzysza -wszystko w swoim czasie Jakiś czas temu wymacałam coś pod skórą w okolicy sutka u niej, bardzo się martwiliśmy tym:( obserwowaliśmy to, ale nie rosło. Dziś byliśmy wreszcie u weta i okazało się, ze to śrut. Ktoś strzelał do niej:(:(:( Zrobiliśmy prześwietlenie, aby mieć 100% pewność... Jejku, ale ona miała koszmarną przeszłość... tak mi jej szkoda.... cały czas nie moge uwierzyć, ze ktoś mógł jej taką krzywdę zrobić...[/QUOTE] To straszne, jak człowiek powoli, po czasie dowiaduje się o makabrycznych faktach z przeszłości swojego psa... Kiedy znasz go już, kochasz i uwielbiasz i nagle sobie uświadamiasz, że ktoś mógł mu zrobić taką krzywdę. Brr... Dobrze, że Lusi się poszczęściło, ma swój domek i nie pamięta już tego złego ;)
  21. Gratuluję odwagi, bo ja pewnie po dwóch latach w mękach bym się uczyła nadal ;) Tyle że teraz wyższe uzyskuję po 3 latach, więc u mnie byłoby bardziej warto te studia "przemęczyć".. Ja na pracę w zawodzie nie liczę... W sumie nawet bym nie chciała ;) Najgorsze jest to, że sama nie jestem określona, nie wiem co w ogóle chciałabym robić i przez to tak się miotam. Ech, jakoś muszę się pozbierać, ale roboty mam kupę... Wrzucę coś jak tylko znajdę czas, mam trochę zdjęć suczek :]
  22. Frota jest ogólnorasistą ;) albo czymś w tym stylu. No, na poprawę bym nie liczyła, bo właśnie od nowa się załamuję studiami :D Chcę zrezygnować, ale nawet nie mam na co innego iść i w ogóle mam dość, ech. Przeraża mnie to wszystko.
  23. Co to za szkoła, która na to pozwala...? Makabra. Kiedyś moja mama została wyproszona z dużego terenu spacerowego dla psów, gdzie pewien pan "szkoleniowiec" przeprowadzał zajęcia (ale teren nie był jego). Przyszła z naszym bardzo usłuchanym rottkiem, zresztą w kagańcu i na smyczy. Pies świetnie wychowany, olał zupełnie jazgoczące "szkółkowe psy", ale pan powiedział mamie, że ma spadać, bo sobie z swoim psem nie poradzi. Taaa, jasne :) Raczej on nie radził sobie z utrzymaniem dyscypliny w tej szkółce... Ale cóż, jeżeli nagrodą dla wyrośniętego kaukaza miało być klepanie po głowie, to samo świadczy o metodach tej "szkółki". Niestety, z niepokojem obserwuję wzrastającą liczbę "szkoleniowców", "szkół", których kompetencje są co najmniej wątpliwe... Jak opisywany kiedyś przeze mnie pan "szkolący" szczeniaka laba za pomocą szarpania i wrzasku, a smakołyki to nie, bo laby tyją... Ciekawa teoria.
  24. To nie tooo tylko to dogo nowe mnie dobija ;) No i mam problemy z Frotkiem cały czas ;) Z tych studiów na których jestem chyba rezygnuję, bo wybitnie są głupie. I się nawet uczyć nie chce :D Ogólnie mój nastrój jest jaki jest... Więc sobie daję spokój z galerią, wrzucę coś jak mi wena się napatoczy ;)
  25. [quote name='paulina2904']Ja nad swoim dwu letnim mam małą dosłownie malutką kontrolę :( Fakt ćwiczę z nim na każdym spacerze jakieś proste ćwiczenia ,ale on łatwo się rozprasza i jak tylko jest na dworze to tylko rozgląda się za kotem/psem bo się boi wszystkiego co chodzi po ziemi w tym typie:( Dzisiaj naprzykład wracałam już do klatki Bingo świetnie się spisał i nagle zza rogu wykleciały dwa wolno biegające psy i zamiast uciec czy coś to podbegały na zmianę z zamiarem gryzieniai tak prawie do samej klatki ,a odgonić nie miałam szans ,bo bym straciła równowagę przy tym równocześnie walcząc z psem na smyczy :// Jeszcze dłuuga droga przed nami....[/QUOTE] Ja też ćwiczę i ćwiczę i ćwiczę i cały czas popadamy z Frotem od jednego dołka do drugiego. Okej, już nie usiłuje głowy z obroży wyciągnąć i rzucić się na psa, to teraz ryczy na pół ulicy. Miniemy pięknie trzy psy, a potem zobaczy jakiegoś goldenowatego z daleka i wrzaaaask, mimo że pies odwrócony do niego zadem, z fatalną dysplazją i ledwo chodzi. Wiem jak to trudno pracować z psem nie dość, że agresywnym, to jeszcze i impulsywnym... Ale najważniejsze się nie poddawać, bo praca owocuje zwykle po jakimś czasie dopiero. (Mówię to też sobie, bo aktualnie mam kryzys i najchętniej Frotka wysłałabym na Księżyc :P) [QUOTE]Mówię o spotykanych przeze mnie od czasu do czasu psiarzach drących się z daleka "proszę odejść, bo go/jej nie utrzymam!". No ludzie, to po co komu pies (dorosły, nie szczenię!), nad którym ma się zero kontroli? [IMG]http://www.dogomania.pl/../../images/smilies/nixweiss.gif[/IMG][/QUOTE] Mnie to przeraża... Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak bardzo niebezpieczny potrafi być pies. Wiadomo, to cudowne i kochane zwierzaki, ale bez żartów, także niebezpieczne, szczególnie w rękach tak skrajnie nieodpowiedzialnych ludzi!
×
×
  • Create New...