Jump to content
Dogomania

Poker

Members
  • Posts

    84964
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    153

Everything posted by Poker

  1. Może i decyzja w sprawie Dolarka słuszna. Natomiast biorąc pod uwagę wynajmowanie mieszkania, to teraz w Polsce coraz więcej osób mieszka w takim i myślę ,że zjawisko się nasili. I co ? Najemcy nie będą mogli mieć zwierząt ? Nie mówię o Dolarku ,ale o innych podobnych sytuacjach.Czasem dobrze jest porozmawiać z właścicielem mieszkania i uzyskać od niego zgodę na zwierzę. Z Wigą miałam podobna sytuację. Z zaskoczenia poprosiłam dziewczynę ,żeby zadzwoniła do właściciela mieszkania i porozmawiałam z nim. Zgodził się na psa bez problemu.
  2. To może ci ludzie z Prudnika? Oni chcą starszego pieska. Zaproponuję im Roxi ,a w drugiej kolejności mogę terierka, byle nie był za szalony. Tysiu, to określenie przedwojenny chyba coś mówi tylko wtajemniczonym. Ja się czułam zdezorientowana. A ktoś może pomyśleć ,że taka stara jak sprzed wojny.
  3. Tysiu, z Prudnika do kikou to kawał świata. Zaproponuję Roxi. Dlaczego ona jest opisywana jako przedwojenny piesek? I co z tym transportem? Bo wpis jednoznacznie mówi ,że sunie będzie dowieziona. Też się cieszę ,że Pyśka będzie miała chatę.
  4. Jesteśmy po wizycie zapoznawczej. Wypadła pomyślnie. Pani chce Pysię na 100 % .Przyjechała z szelkami i smyczą. Zakupiła już butelkę na wodę na spacery i witaminy dla seniorów. Pytała o zabezpieczenie przeciw kleszczom. Legowisko uszyje córka. Pytała co sunia dostaje jeść. Pokazałam jak Pysia wyglądała po przyjeździe. Okaleczone ucho nie ma znaczenia dla pani. Stwierdziła,że sunia nie będzie na pokaz tylko ma być towarzyszką ,żeby pani miała kim się zaopiekować i do kogo pogadać. Odprowadziłyśmy panią do tramwaju ,żeby zobaczyła jaka Pysia jest grzeczna na spacerze. Akurat spotkałyśmy jorczka, z którym pięknie się przywitała. Córka pani ma 10.letnią labradorkę i 19 !!! letnią małą sunię z lasu. Obiecała ,że w razie potrzeby zaopiekuje się Pysią. Jesteśmy umówieni na przekazanie Pysi na jutro pod wieczór. Musimy ją przed samym wyjściem wykąpać, bo zapyli pani dom. Bardzo mi głupio przed ludźmi z Prudnika ,ale trudno. Dobro suni jest dla mnie najważniejsze. Spytam się czy poszukać im innego psa . A może macie jakiegoś na uwadze?
  5. Cudowna rodzinka. Jajniczki przeurocze.
  6. Nie ukrywam ,że oddanie Pysi znacznie ułatwiłoby nam teraz życie. Remont na całego. Psy muszą siedzieć na piętrze. Musieliśmy zrobić zaporę , żeby nie mogły same schodzić na dół na świeżo położone kafle. Starają się ją pokonać a wszelką cenę , gdy ja zejdę na dół. Trzeba je sprowadzać po kolei i przeprowadzać ze schodów po kładce na dostępny kawałek holu . Są zapylone gipsem, kurzem, pyłem od cięcia płytek. Legowiska także. Na razie nie ma mowy o kąpieli dopóki remont się nie skończy. Nie mamy dostępu ani do kuchni, ani do pralki. Urządziłam kuchnię polową. Jeszcze parę dobrych dni musimy tak koczować. I tak dobrze,że śpimy we własnym łóżku i możemy się kąpać.
  7. Wyobraźcie sobie ,że zadzwoniła pani z Wrocławia, która przeszła na emeryturę w kwietniu . Obiecała sobie,że weźmie psa jak przejdzie na emeryturę. Nie chciała ,żeby pies był sam w domu. Pani miała zawsze psy. Miała przerwę ze względu na chorobę i śmierć męża. Mieszka w ładnej dzielnicy i co ważne na parterze. Jesteśmy umówione na jutro na g.11. Bardzo bym się cieszyła, gdyby Pysia spodobała się pani. Chętnym z Prudnika można zaproponować innego psa.
  8. Przy takich wzroście i wadze Ula jest bardzo zgrabną dziewczynką.
  9. Pan oddzwonił i potwierdził zdecydowanie chęć adopcji Pysi. Wizyta przypuszczalnie odbędzie się w poniedziałek, ponieważ wtedy państwo mogą być razem w domu i pani Agnieszce też pasuje termin. Nadal nawiałam pana na przyjazd do nas,żeby zobaczyli sunię. Będzie kombinował. A Pycha pokazała wczoraj swoją ciemną stronę. Ona czasem nie ma ochoty iść na psacer i tak było wieczorem. Warczała na męża i zdecydowanie pokazała mu zęby. Do mnie też zawarczała ,ale ja ją pogłaskałam , przypięłam smycz , wtedy wstała i poszła z mężem. Do futrzaków ma dobry czas.
  10. 2 dni temu dowiedziałam się ,że " moje" dwie sunie nie żyją. Merlinka umarła ze starości .Miała chyba z 17 lat. Do końca była kochana. Jej pańcia mówiła ,że sunia była niepowtarzalna i przekochana. Umarła też Sylia.Była staruszką, miała 16/17 lat i dopadł ją rak.Usnęła na zawsze w łóżku pańci. Czułam ,że obie sunie nie żyją i odwlekałam dzwonienie od kilku miesięcy. "Pochowałam "już 3 sunie.:( Za to Zunia ma się bardzo dobrze, rządzi całym stadem i osiedlem,ale i tak jest bardzo lubiana. Ma kłopoty z serduszkiem ,ale jest pod kontrolą kardiologa. Jej pańcia skończyła technikum weterynaryjne i pracuje jako pomoc weta,więc ma ułatwiona opiekę lekarską nad stadem.
  11. Mam osobę do wizyty. Pani Agnieszka, która adoptowała od nas Dunię zgodziła się pojechać na wizytę,a mieszka w Nysie.Kochana kobieta. Jutro zadzwonię do chętnych i upewnię się czy nadal chcą Pysię. Będę też ich namawiać na przyjazd do Wrocławia ,żeby zapoznali się z sunią.
  12. Faktycznie widać na prawym boku guz. Nie jest to typowe miejsce na zastrzyki. .
  13. Bardziej cichy czy ciemny ? :) Proszę o nr konta.
  14. To samo chciałam napisać.
  15. Biedny Gucio chociaż on jest niczego nieświadomy i cieszy się teraz dobrym życiem. Nie pozostaje nic innego jak czekanie na wynik TK i decyzje co dalej.
  16. Tysiu, gratulacje za umiejętności agenta. Pewnie chciał Mimi na mamusię ślitecznych scienacków. Niech się pocałuje w łokieć. Faktycznie, dobrze jest umieszczać w ogłoszeniach informację o steyrlizacji.
×
×
  • Create New...