Poker
Members-
Posts
84581 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
152
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Poker
-
Nasz Dolarek po ok. 2 latach pobytu u nas wypiął się z szelek po wyjściu od fryzjera, gdy wsadzałam go samochodu. Zaczął gnać przed siebie w bardzo ruchliwym miejscu miasta. Nie reagował na wołanie. Drzwi od samochodu otwarte, na siedzeniu torebka ,a ja pędem za nim. Ogłuchł totalnie , dopiero jak powiedziałam " Dolarek masz", to się zatrzymał. Dygotałam z pół godziny. Drugi raz nas spacerze, wypadł mi uchwyt od Flexi , zaczął gonić Dolarka, a on uciekać przed nim. Też ogłuchł, zatrzymał się po ok. 50 metrach. A był z nami chyba już 6 lat. Oczywiście Flexi poszło w diabły.
-
Ale numer, współczuję nerwów. Niezły moment wybrały panny na spacery. Pewnie te psy, które od zawsze chodzą samopas wiedzą jak wrócić. A te pilnowane zgubią się od razu. Ale jak to wytłumaczyć ,że one uciekały przed pańcią? Zauważyłam, że jak się chce złapać psa, nawet własnego, to lepiej go nie wołać i iść za nim po cichu.
-
DANGO , po japońsku cukierek w DT u koleżanki pod moją opieką.
Poker replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Z Dango lepiej. Córka koleżanki trochę stosuje się do zaleceń Sowy. Koleżanka mówi , że jest zabawny i miły z wyjątkiem tego ,że nalał dwa razy, gdy był sam w domu . A było już dobrze. Chyba się przestraszył czegoś. Myślę ,że chłopak i tak szybko się ogarnął z czystością szczególnie , że miał biegunkę. Opiekunka stosuje się do zaleceń weta i dzielnie gotuje mu jedzonko. Myślimy o kastracji za ok. 10 - 14 dni. Filmik był nakręcony ze 3 dni temu. Nasze sunie cały czas chciałyby i boją się. Nie wiem dlaczego tak jest. Loczce minęło 6 lat u nas, Suni 1,5 roku jak jest u nas na stałe, a Tyćce stuknęło 9 miesięcy. -
On chyba i źle widzi i źle słyszy. Myślałam właśnie czy to nie było przyczyną gryzienia. Może ludzie wystartowali do niego z rękami , a on nie wiedział co się dzieje. Miał poczucie zagrożenia , więc dziabnął. Nasz Dolarek jak już był głuchy i ślepy , był bardzo trudny w obsłudze, mimo że żył z nami ponad 13 lat. A co dopiero taki pies w nowym otoczeniu.
-
Oczywiście to nie jest wina Onaa tylko sytuacji . " Winą" jest to, że czasem pomoc jest trudna, bo pies to właśnie nie pluszak . Rabarbar chyba były u Murki w kojcu, więc nie miała możliwości dobrze poznać jego charakter. Wygląda na to ,że był jednak w domu. Poza tym jak już wielokrotnie było pisane na dogo, adoptujacy " biednego" pieseczka często chcą mu niebo przychylić, nadskakują, dogadzają , a potem efekt wiadomo jaki może być.
-
W dużym stopniu w sensie ogólnym zgadzam się z rozi. Nie chodzi mi dokładnie o Rabarbara. Często wyrażana jest opinia, że piesio jest stary, potrzebuje tylko ciepły kącik , miseczkę jedzonka i miłość. A rzeczywistość bywa zupełnie inna. Stary pies ma swoje nawyki, sympatie i antypatie, jak starzy ludzi potrafi być zgryźliwy i gryzący, wymaga leczenia, co generuje koszty. W związku z wiekiem trudno zmienić zachowania psiego staruszka. Istnieje opinia, że starzy ludzie powinni adoptować stare psy. A ja wcale tak nie uważam , bo fatalnie się dzieje jak spotka się para staruszków i brakuje kasy i sił na opiekę nad starym psem , gdy samemu jest trudno zwlec się z łóżka. Najważniejsze teraz to ustalić przyczyny , z powodu których Rabarbarek pogryzł i jakie było zachowanie ludzi potem. Był kiedyś pomysł na dogo , żeby przygotować instrukcję obsługi psa po adopcji. Chyba Sowa deklarowała pomoc. Może wrócić do tego? I wysyłać taką instrukcję do adoptujących z prośbą o podpis, że się zapoznali. Słowo mówione często ulatuje , a nawet jest lekceważone. Wiem to z autopsji z czym się spotkałam na wizytach PA, a wykonałam ich na pewno grubo ponad 100. I nie można oczekiwać od wszystkich ludzi , by się dostosowali do psa. To my na dogo jesteśmy fiśnięci.