Wyobraźcie sobie, że dziś zadzwoniła do mnie pańcia Kalmarka . Dziękowała mi za wizytę i że dzięki niej piesio trafił do nich.
Są zakochani w nim po uszy. Jest bardzo kochany i grzeczny. Jedyny problem mają z tym, że Kalmar chce zjadać wszystko co znajdzie gdziekolwiek. We Wrocławiu jest niebywała plaga szczurów i muszą bardzo uważać na wyłożoną trutkę , nie mówiąc o tym, że chętnie na któregoś by zapolował.
Obcych ludzi ciągle się boi.
Już jest zapisany do SPA na wiosenne wyczesanie. Został zaszczepiony przeciw leptospirozie.
Tak jak było w planie, 3 x w tygodniu biega z właścicielami w parku.
Cieszę się bardzo z udanej adopcji.