Mała po przyjściu do mnie wyglądała jak małe nastroszone kurczątko. Mała główka, wielki brzuch i coś sterczącego, co trudno nazwać sierścią. Na szczęście nie ma łysych plam. Ma łupież i puch co mam nadzieję przerodzi się w sierść, O jej stopniu wychudzenia niech świadczy fakt,że po tygodniu normalnego żywienia obróżkę musiałam poszerzyć o dwie dziurki :p. Psychika w fatalnym stanie:shake:. Reszta potem, Lecę do pracy na zebranie z Radą Rodziców.