Maleństwo przybłąkało się na jedną z budów w Warszawie. Robotnicy zaczęli ją dokarmiać a po kilku dniach przywieźli do wynajmowanego domu. Wyjeżdżali o świcie wracali o zmroku a maleństwo przez dziurę w ogrodzeniu wybiegało na ulicę i tak w poszukiwaniu wrażeń i jedzenia spędzało cały dzień. Znajoma, też psiara z niepokojem obserwowała tę sytuację, dokarmiała ale miała nadzieję, że któryś z robotników zabierze sunię do domu. W piątek o świcie robotnicy wyjechali a sunia została sama. Nie wiem, czy zostawili jej coś do jedzenia. Sunia biegła za każdym przechodniem, jednak odganiana wracała na posesję. Wczoraj za tłumem ludzi poszła w stronę kościoła. Biegała od człowieka do człowieka, między samochodami. W pewnym momencie zdezorientowana wskoczyła na ulicę wprost pod nadjeżdżający autobus. Dlaczego małej nic sie nie stało,tego nikt nie wie. Córka znajomej będąca świadkiem całego zajścia przyprowadziła sunię do domu. Jednak mała absolutnie nie mogła tam zostać. Jedna noc a potem z powrotem na ulicę.
[IMG]http://img32.imageshack.us/img32/4878/dsc00338l.jpg[/IMG]
[IMG]http://img20.imageshack.us/img20/5471/dsc00331a.jpg[/IMG]