-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
[quote name='asiunia']I ta różnica według Ciebie to właśnie zakodowana genetycznie agresja?Chyba że pod agresję podciągamy samodzielność,pewność siebie,popęd,stanowczość czy czujność... tak w ramach przypomnienia [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81acina"]łac.[/URL] [I]aggresio[/I] – napaść...Nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać psa czy rasy psa która atakuje bez zastanowienia i żadnego ostrzeżenia,od tak:shake:[/QUOTE] Może powinnam napisać inaczej - [U]skłonności[/U] do agresji, agresywnych zachowań. A stwierdzenie agresja = napaść jest zdecydowanie za bardzo spłycone i nie do końca odpowiednie w dyskusji na tematy kynologiczne. Co do psów atakujących bez zastanowienia, ostrzeżenia - to rzadkość, ale bywają takie, są to niektóre psy po walkach (niezależnie od rasy czy jej braku). Tylko, że nie są to psy o normalnej psychice, a spaczone takim a nie innym postępowaniem człowieka.
-
[quote name='mala_czarna']To ja mam takie pytanie do wszystkich tych, którzy twierdzą, że w pełni są w stanie kontrolować swojego psa (bez smyczy). Czy jeśli suczka ma cieczkę, to jesteście w stanie psa przywołać? [/QUOTE] Swojego nieżyjącego samca pewnie nie byłabym w stanie przywołać, dlatego jedyne miejsce gdzie był bez smyczy/linki to łąki, na których widać było z 500 m że ktoś nadchodzi. Mam sukę, miała kilka cieczek i... uwierz, nie posiadałabym się ze szczęścia, gdyby napastowały nas tylko pańskie psy, zabierane (nawet z ociąganiem) na moje "proszę odwołać psa" :loveu: Ja miałam przy cieczkach dosłownie korridę - ja lat 13-14, w dłoni kijaszek, na smyczy suka 25 kilo, a wokół od 2 do 10 psów, największe jak pamiętam wielkości malamuta. I [B]ani jednego właściciela[/B] samca. Prośby o odwołanie mogłam kierować do drzew. Część psów była niczyja, część wypuszczana samopas na spacery. Większość właścicieli pozwalała psom spać pod moją klatką, mimo że mieszkali np. w sąsiednim bloku i z łatwością mogli zejść na dół i zabrać psa na noc do domu. Teraz pewnie dzwoniłabym po prostu na policję/SM czy zrobiła awanturę właścicielowi - wtedy byłam dzieckiem, a rodzice mieli w duszy mi pomóc; zresztą ja i tak nikogo nie wypuściłabym na spacer ze swoją suką z cieczką, bo umarłabym ze strachu, ze nie upilnuje.
-
[quote name='asiunia']Nie ma psów które mają agresję w genach[/QUOTE] Ależ oczywiście, że agresja jest uwarunkowana nie tylko wpływem otoczenia, ale również genetycznie. Gdyby było tak jak piszesz, lab czy golden nie różniłby się niczym od dobermana czy kaukaza. A porównaj je choćby jeśli chodzi o poziom agresji terytorialnej. Niestety rodzą się czasami psy od urodzenia nadmeirnie agresywne, ale powiedziałabym, że jest to promil w stosunku do tych źle wychowanych czy rozszczutych przez właścicieli.
-
[quote name='tonacja']Moim zdaniem ta dyskusja nie ma sensu. Prawda jest taka, że dziesięć lat temu rodowód psa/szczura/królika nie był tak ważny jak dzisiaj w Polsce. Teraz nowobogaccy chwalą się "papierkiem" swojego psa i gardzą tymi bez rodowodu. Widać to niestety szczególnie dobrze tutaj, na dogo... czasami wydaje mi się, że ludzie uważają, że jeżeli ich pies ma rodowód, to jest lepszy od tego bez rodowodu, a już na pewno lepszy od kundelka - a to też pies, żywe stworzenie...[/QUOTE] Na dogo spotkałaś takich ludzi? :crazyeye: Ja siedzę tu prawie 3 lata i spotkałam dosłownie kilka takich osób... Może po prostu źle odbierasz pewne rzeczy... Co do nowobogackich - te zachowania, które opisałaś, gardzenie kundelkami, spotykam w większosci ze strony właścicieli psów [U]bez papierka[/U]. Ludzie kupujący dalmatyńczyka czy laba na giełdzie, bez papierów - to oni patrzą tylko na wygląd. Dla dobrego hodowcy liczy się też zdrowie i psychika, pochodzenie psa (jakie cechy niesie w genach). Zwracanie uwagi tylko na wygląd to domena rozmnażaczy nie zarejestrowanych i niestety nieuczciwych hodowców "rodowodowych" również, bo i tych nie brakuje. Ale uwierz, jest mnóstwo osób hodujących psy rasowe, rodowodowe, które bardzo dbają o zdrowie szczeniąt, ich charakter, a jednocześnie przygarniają bezdomne kundelki, które żyją na takich samych prawach co "arystokracja". Szkoda, że nie trafiłaś na takich, bo ja znalazłam takich mnóstwo - właśnie tu na dogo. [quote name='tonacja']Hodowla powinna być nakierowana na wzmacnianie pozytywnych cech charakteru i wyglądu! Z tym, że nie powinno się tutaj nastawiać na cechy wyglądu które podobają się człowiekowi tylko na te, które danej rasie ułatwiają życie! [/QUOTE] Zgadzam się całkowicie - tylko nakierowywanie hodowli na cokolwiek nie jest możliwe bez prowadzenia jakiejś dokumentacji pochodzenia - czyli tych nieszczęsnych rodowodów. Kojarzenie psów tylko po cechach zewnętrznych to loteria; trzeba wiedzieć, co mogą nieść ukrytego w genach, a nie znając przodków co możemy zrobić? Będzie to tylko bezmyślne namnażanie psów, a nie dążenie do czegokolwiek. Ja nie wiem po co tyle szumu o rodowody, conajmniej jakby to były jakieś szlacheckie świadectwa urodzenia. To jest tylko i wyłącznie dokument potwierdzający, że pies jest po takich a takich rodzicach, dziadkach, etc. co jest podstawą do prowadzenia hodowli. To nie jest żaden certyfikat nie wiadomo jakiej wspaniałości, ale jest podstawą, jeśli chodzi o hodowlę w czystości rasy, rozwijanie cech w populacji.
-
[quote name='Rinuś'][I][B]Nikt nie wspomnial, ze nie lubi cieszacych się do wszystkiego Labradorów?:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/B][/I][/QUOTE] Jeszcze ja, jeszcze ja :evil_lol: [quote name='asiunia']a kojarzysz coś więcej?Jak suka znalazła się w schronisku?[/QUOTE] No właśnie - suczka raczej nie była zła sama z siebie. Zawinił człowiek; albo ten, który doprowadził ją do takiej agresji złym postępowaniem, albo ten, który dążył do uzyskania młodych po psach nadmiernie agresywnych. Niestety nie wszystko da się odkręcić z behawiorystą i niekoniecznie jest to wina psa. Co do yorków - spotkałam w swoim mieście jednego dobrze ułożonego, któremu nic nie mogłam zarzucić, i natychmiast skomplementowałam właścicieli :) Mijałam się z nimi na wąskim chodniku, i ja i oni z psem, a ich york, na wyciągniętej na całą długość flexi dreptał zawzięcie kilka m przed nimi (nadchodziłam z napreciwka) - nie zaczął ani jazgotać, ani gnać do mojej suki (choć długość smyczy spokojnie na to pozwalała) - po prostu minął nas spokojnie jak dobrze wychowany pies. Oczy miałam na szypułkach, bo w duchu szykowałam się już na zwyczajowy jazgot, szarżę do mojej suki i pretensje jego własicieli. Ale to był jeden pies na conajmniej kilkanaście, które spotkałam na moim osiedlu, a które były chodzącymi stereotypami na temat tej rasy.
-
[quote name='asiunia']:megagrin::megagrin::megagrin::megagrin::megagrin: Nie ma to jak pośmiać się z rana...12 przy Twoim nicku to wiek tak?[/QUOTE] Już gdzieś pisała, że nie, dlatego to tym smutniejsze :-(
-
[quote name='Balbina12'][B]Bo nie każdy życzy sobie obecnosci amstafa czy onka w miejscu publicznym:roll:[/B]I teraz jak jamnik czy york wpadnie w szał to możesz miec pare zadrapań i to wszystko ale jak amstaf będzie w amoku to można wylądowac w szpitalu z poważnymi obrażeniami.Więc tak naprawdę żaden pies bez smyczy chdzić nie powinie bo nigdy nie wiadomo do mu łba [B][COLOR="Red"]strz[/COLOR][/B]eli:diabloti:[/QUOTE] Dlaczego dopiero dziś zobaczyłam ten miażdżący tekst?? :evil_lol: Ja nie życzę sobie w miejscach publicznych obecności yorków, bo mi się nie podobają, bo obrzydliwie hałasują, bo zaczepiają mojego psa.... oszczędzę dalszego wyliczania. To samo tyczy się wszystkich małych psów, bo mimo nieposłuszeństwa i skandalicznego zachowania ganiają luzem. (Skoro Ty uogólniasz, że każdy duży pies to zagrożenie czyjegoś zdrowia, ja uogólniam, że każdy mały pies, to utrapienie dla otoczenia). Nie życzę sobie również, żeby w miejscach publicznych przebywały panie w czerwonych swetrach, bo mam fobię, oraz dzieci jedzące lody, bo mogą mnie pobrudzić. I tak dalej, i temu podobne. Potwierdzasz stereotyp, że właściciele yorków uważają siebie i swoje pieski za pępki świata... P.S. Uważasz, że szał u psa wielkości jamnika kończy się kilkoma zadrapaniami? A to ciekawe, bo na moich oczach szał psa wielkości jamnika/teriera skończył się kilkunastoma szwami, psa nie można było nijak odpędzić, nawet celnym silnym kopniakiem, bo gryzł jeszcze zajadlej.
-
[quote name='aniaijaga']Kwestia jest taka, że małego psa wielkości jamnika, yorka możemy odstraszyć tupaniem, krzykiem, w najgorszym wypadku kopnieciem. Z duzym psem już tego nie zrobisz.[/QUOTE] Ale o jakim odstraszaniu mówisz? :hmmmm: Chcesz odstraszać psa, który jest owszem luzem, ale nie podbiega do Ciebie, jest zajęty robieniem czegoś z właścicielem, nie zwraca na Was uwagi? To, że część psów podbiega do innych, nie znaczy, że każdy musi trzymac swojego całe życie jak krowę na sznurku, mimo że jest posłuszny i do nikogo nie podchodzi bez pozwolenia. Nie wkładaj wszystkich do jednego worka! Btw zdeterminowanego jamnika nie odstraszysz tak łatwo tupaniem, a spróbuj go trafić nogą, kiedy błyskawicznie odskakuje i ujada. No ale jest mały to może sobie luzem chodzić, tak? Kilka lat temu można było spotkać mnie w parku lub na łączce z dwoma psami - suką wielkości ONka luzem, bez kagańca i jamnikowatym małym kundelkiem, zawsze, ale to zawsze na smyczy. Suka pilnowała się nas bardzo, nie zdarzyło się nigdy żeby sobie do kogoś pobiegła bez pozwolenia, za to pies był agresorem, niezbyt posłusznym, i mimo że ważył 7-8 kg, osoba próbująca odstraszyć go kopniakiem wyszłaby z pogotowia z kilkunastoma szwami - bo pies miał charakterek jak na terrierowatego mieszańca przystało i gryzł nie na żarty, nie bał się niczego. No ale mały, jakbyś go spotkała puszczonego luzem, pewnie byś się nie bała :evil_lol: Naprawdę, nie sugerujcie się rozmiarami psa, są jeszcze na świecie właściciele psów, którzy wiedzą, co robią i nad psem panują. To, że dużo jest idiotów z niewychowanymi psami nie znaczy, że nikomu już nie wolno spuścić większego psa ze smyczy.
-
Nie mam jakiejś rasy, która wyjątkowo by mnie odpychała ;) Nie podobają mi się wizualnie wszelkie psy brodate (sznaucery, CTRy), z płaskim pyskiem (no, może oprócz mopsów), wszystko co udziwnione: za wielkie (pow. 50 kg) albo za małe (pon. 7-8 kg), za włochate (afgan, york), czy też z loczkami. No i te najmodniejsze... Jak widzę ONKa, laba, goldena, yorka... mdlić mnie już powoli zaczyna :eviltong: Z cech zachowania najokropniejsza jest dla mnie szczekliwość, w szczególności cała gama dychawicznych falsetów w wykonaniu rozwydrzonych yorków, pinczerków, jamników, mini sznaucerków.
-
[quote name='aniaijaga']Kurcze, wlaśnie takiego podejścia do sprawy nie lubię. Bo skąd niby właściciel psa idący z przeciwnej strony i widzący psa wielkości owczarka latającego bez smyczy i kagańca, ma wiedzieć, że twój jest taki grzeczy i ułożony. Widzi tylko wielkiego psa, który może rówie dobrze zaatakować i pańcia nic już nie zrobi, a może także kompletnie innego psa zignorować. Oby jak najmniej takich włascicieli.[/QUOTE] Niekiedy to widać. Kiedy jestem z psem luzem w parku i widzę że ktoś, z psem czy bez, chce przejść w pobliżu, zajmuję psa, wydaję mu polecenia, robimy przywołanie, leżeć-zostań i generalnie staram się, żeby było z daleka widoczne, że pies jest pod kontrolą. Jeśli ktoś prosi o wzięcie psa na smycz, bo się boi - ok, nie ma najmniejszego problemu, ale nie czuję się w obowiązku robić tego tylko dlatego, że 20 m dalej przechodzi sobie pani z wrzeszczącym na smyczy jamnikiem. Inna sprawa, że niestety obawy ludzi są w większości przypadków uzasadnione, bo kontrola nad spem puszczonym luzem nie jest u nas normą - wręcz przeciwnie.
-
Jak bardzo jestescie przywiazani do swych czworonogow???
Martens replied to Beamic's topic in Owczarek niemiecki
[quote name='J_ulia']Bardzo, oj bardzo. Jak gdzieś wyjeżdżam to pierwsze jak dzwonie do domu to: co u zwierzaków..... a dopiero później po wyczerpującej odpowiedzi -> co u ciebie :cool3:.[/QUOTE] Jakie to znajome :evil_lol: -
Szczerze mówiąc zmieniłabym karmę na lepszą, bo Pedigree jest bardzo kiepskie.
-
[quote name='pangiel82']A co do potencjalnych szczeniąt uważam,że każda suczka powinna być dopuszczona chociaż raz i cieszyć się ,,macierzyństwem".[/QUOTE] I jak już ktoś zauważył, z takiego właśnie dziwnego myślenia mamy w Polsce tabuny bezdomnych psów - psów wyrzucanych jak zabawki, uwiązywanych w lasach, a w schroniskach przeznaczonych na 120 psów siedzi ich po 300-400, przez co zagryzają się nawzajem lub umierają na choroby zakaźne. Z punktu widzenia zdrowotnego, lepiej dla suki, jeśli nie ma szczeniąt w ogóle, niż gdyby miała mieć je tylko raz. Uczłowieczanie psów też jest niewłaściwe - u suki instynkt macierzyński pojawia się wskutek wydzialania hormonów w czasie ciąży i porodu; to nie jest potrzeba psychiczna jak u kobiety. Żadne dzikie psowate nie rozmnażają się jak leci m. in. dlatego, żeby populacja nie wzrosła ponad wytrzymałość środowiska, oraz żeby przetrwały tylko najlepsze geny. Dopuszczanie każdej suki do rozrodu jest niezgodne z naturą, jest działaniem na szkodę psów w ogóle, jak i często dla tej jednej suki, gdy ktoś robi to bez pojęcia o genetyce, chorobach dziedzicznych czy gdy wystąpią powikłania przy porodzie. Yorki mają skłonności do naprawdę wielu chorób dziedzicznych plus ze względu na ich rozmiary poród jest ogromnym ryzykiem dla zdrowia a nawet życia suki i szczeniąt. Jeśli nie jest się z pasji hodowcą, nie ma odpowiedniej wiedzy, to lepiej i bezpieczniej zostawić sukę w spokoju, nie dopuszczać jej do rozmnażania, zeby potem nie zakładać w dziale "hodowla" kolejnego rozpaczliwego wątku o miocie, który padł po kilku dniach wskutek wad wrodzonych, czy śmierci ukochanej suni przy porodzie.
-
I jeszcze benzoesan sodu - konserwant o działaniu rakotwórczym :roll: Jednym słowem świetny preparat - do powolnego podtruwania psa. Po prostu ktoś chciał zarobić wymyślając kolejny bajer dla naiwnych i podążających ślepo za modą w dziedzinie produktów zoologicznych.
-
[quote name='Balbina12']Więc mówię jeszcze ras gdy podleci mały pies i ugryzie kogoś to może skończyć się to jedynie poszarpaną lekko nogawką([B]chociaż i taka sytuacja nie powinna mieć miejsca[/B])a gdy zaatakuje cię amstaff może skończyc się to poważnymi obrażeniami a nawet śmiercią ;)Więc różnica JEST![/QUOTE] Jeśli spuszczony ze smyczy jest posłuszny, nieagresywny york, oraz posłuszny nieagresywny amstaff, to wybacz ale różnicy nie ma. Nikomu się krzywda nie stanie. Wolę spotkac na swojej drodze puszczonego luzem łagodnego amstaffa niż puszczonego luzem ziejącego niemal ogniem yorka, który przedziurkuje mi nogawkę. [quote name='Balbina12']I małych i dużych psów nie powinno się puszczać .Wyjątkiem może być maly,posłuszny pies i wtedy nie ma znaczenia czy jest to park czy las czy łąka.Byle nie wchodził ludziom i ich psom w drogę:cool1:Duże psy smycz powinna obowiązywać bez wytłumaczeń bo nawet taki łagodny niufek może trącić łapą małego psa na smyczy:cool1:[/QUOTE] Ale wytłumacz mi u licha, dlaczego nie można duzego posłusznego psa spuścić ze smyczy?? Pewnie odpowiesz, że może się kiedyśtam nie posłuchać i nadepnąć jakiegoś malucha ze skutkiem tragicznym. No ok, ale w takim razie identyczne prawdopodobieństwo nieposłuszeństwa jest w przypadku małego puszczonego luzem posłusznego psa. Pobiegnie do amstaffa na smyczy, amstaff go rozdepcze i co wtedy? :evil_lol: Ja nie wiem, to jakaś paranoja. Łagodny, posłuszny [B]duży[/B] pies bez smyczy nie stwarza większego zagrożenia niż łagodny, posłuszny [B]mały[/B] pies bez smyczy. Więc czemu jeden wg Ciebie może biegać luzem a drugi nie? Tylko błagam, nie tłumacz że duży może zrobić większą krzywdę, bo na tej samej zasadzie możnaby dyskryminować facetów 190 wzrostu plus mięśnie po długich miesiąch na siłowni. Niech nie wychodzą na ulicę, bo jak taki przyłoży, to śmierć na miejscu, za silni są żeby po mieście chodzili, a nuż się taki zdenerwuje i będzie tragedia? :diabloti: - a staruszki i drobne kobietki niech sobie chodzą, bo nawet jak któraś komuś przywali czy kosę wsadzi w brzuch, to przecie mała jest, nie ma siły, to nic wielkiego się nie stanie.
-
Mój pies bardzo zazwyczaj załatwia się raz dziennie, albo nawet co drugi dzień. Dwie kupy w ciągu dnia są ewenementem (a je dwa razy dziennie). Jest karmiony barfem - kupy są malutkie, o wzorcowej konsystencji. Pamiętam co było na suchych karmach (dobrych jakościowo) czy domowym jedzeniu - minimum 2-3 wielkie kloce dziennie, czasem po 2 na jednym spacerze... A ja myślałam że to normalne i zdrowe :roll: Czasem miałam wrażenie, że pies objętościowo więcej wydala niż zjada, co świadczy o tym, ile w tychże karmach było niepotrzebnego zapychacza i ile wartościowych składników odżywczych.
-
[quote name='snajqer']Czy myślicie, że pinczer średni by się nie nadał?[/QUOTE] Linieje niestety dość mocno, a króciutkie włoski ciężko usunąć z mebli, ubrań, dywanów. [quote name='Czikaa']No ale york to ma wlosy !![/QUOTE] To MIT ! :wallbash: Każdy ssak ma włos :p U yorka (i kilku innych ras) jest po prostu nieco inna struktura tejże okrywy włosowej, brak jest podszerstka, włosy okrywowe są długie i jedwabiste i fakt, że yorki często mniej uczulają wiąże się z tym, że nie mają króciutkich włosków które potem latają po mieszkaniu, a długie włosy, które zazwyczaj zostają przy czesaniu na grzebieniu/szczotce, a nie sypią się przy każdym ruchu. Czasem jak czytam takie rzeczy o yorkach, mam wrażenie, ze próbuje się z nich zrobić nie psa tylko jakiegoś kosmitę, co to nawet sierści nie ma jak ssak tylko nie wiem co w takim razie, silikonowe niteczki? :evil_lol: Taka budowa okrywy włosowej absolutnie nie gwarantuje, ze york jest jakiś hypoalergiczny :roll: a jedynie, że wydziela mniej alergenów niż większość ras. Jeśli ktoś jest uczulony na sierść, to i na yorka najprawdopodobniej też będzie, bo jak już napisano uczulają nie tylko kłaki, ale i ślina, martwy naskórek, roztocza. No chyba że zaraz się dowiemy, że york nie ma śliny ani nie łuszczy mu się naskórek, i roztocze na nim nie bytują :cool1: Jest jeszcze kwestia na ile ten york jest wzorcowy - bo niestety jeśli pies nie ma wzorcowej okrywy włosowej (co często można spotkać u psów bez rodowodu i co niektórych rodowodowych też), to podszerstek też w jakimś stopniu tam występuje i york taki jest wcale nie mniej alergizujący niż jakakolwiek inna rasa. Przed zakupem psa, gdy ma sie alergię na sierść, koniecznie trzeba spędzić kilka dni z psami wybranej rasy, najlepiej w Twoim przypadku z matką przyszłego malucha, żeby do minimum ograniczyć ryzyko, że będzie potem przykra niespodzianka, że psiak uczula. I nie lekceważyć najmniejszych objawów alergii, bo to co po kilku dniach jest swędzeniem nosa, za kilka lat przebywania non stop z psem może stać się astmą.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Zawsze jak czytam o tym płynie, to zastanawiam się, czy podawany na stałe z wodą nie ma jakichś negatywnych skutków dla zdrowia psa po dłuższym czasie. Co on ma w składzie?
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ja jeszcze jakoś nigdy nie spotkałam się z tego rodzaju nietolerancją. Ostatnio za to miałam inną sytuację. Idę z suką na łączkę, taką nie za dużą, na tyłach osiedlowych sklepów, dość zaniedbaną, w sporej odległości od bloków. Sucz kucnęła i sika, a przechodził tamtędy na skróty jakiś starszy facet. No i słyszę: - Ooo, to teraz woreczek i niech pani sprząta! [zabawne z uwagi na to że jestem chyba jedyną osobą na osiedlu, która po psie sprząta :evil_lol:] - Proszę pana, to suczka i w tej chwili sika. Tego sprzątać nie muszę. - O proszę, to pani powinna podlecieć i łapać to, a nie ! :razz: Najśmieszniejsze jest to, że on nie żartował; ciarki przechodzą na myśl jak niektórzy ludzie mogą nie znosić psów w mieście. Swoją drogą już widzę, jak latam z suką z chochlą do zupy i łapię siki, żeby nie zamoczyły zafajdanego śmieciami, zdeptanego trawnika. -
Niestety. Pomagając jednemu takiemu szczeniakowi - kupując go - krzywdzimy jego matkę i kolejne mioty. Dla mnie to po prostu krótkowzroczne myślenie i usprawiedliwianie na siłę swojej niewiedzy/obojętności na problem pseudohodowli.
-
Ja lubiłam Jacoba w Zmierzchu i KwN, ale w Zaćmieniu doprowadził mnie do szału tym jak pocałował Bellę :p Generalnie zaczął tracić umiar i wkurzać przy czytaniu; niemniej jednak w 4 części mniej wiecej mi przeszło. W sumie fajny z niego facet (w sensie bohater ksiązkowy) i myślę, że gdyby Edward się nie znalazł, to Bella wcale by tak źle nie miała :cool3: Zwłaszcza że bądź co bądź to 'wilkołak', pewnie niejedna dogomaniaczka chciałaby takiego faceta - futrzaka :evil_lol: Ogólnie rzecz biorąc bardzo lubię Jacoba i żałuję, że ten w wersji filmowej nie jest tak ładny jak wytwór mojej wyobraźni :eviltong: Do Jane jakoś nie zapałałam sympatią. Btw cała historia Reneesme była dla mnie nieco naciągana, napisana jakby na siłę, żeby wszyscy byli szczęsliwi (Jacob zwłaszcza). Jak dla mnie wyszło to trochę za idealnie; gdyby Jacob na zawsze został tym drugim, cierpiącym, nieusatysfakcjonowanym, byłoby jakoś ciekawiej (wiem, sadyzm).
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Martens replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
U mnie w bloku/na osiedlu zawsze było sporo "podejrzanych" typków, i co najśmieszniejsze to były jedne z najuprzejmiej zachowujących się osób w moim bloku... Otwierali mi czy mojej matce drzwi, kiedy szłyśmy z zakupami, zawsze mówili "dzień dobry", pomagali nieraz jakimś starszym osobom wnieść coś cięzkiego... A najgorszego chamstwa doświadczyłam ze strony właśnie starszych "porządnych" ludzi :cool1: ewentualnie małych dzieci. -
Ranking: Najpopularniejsza rasa na Dogo...
Martens replied to michal95pl's topic in Wszystko o psach
1. Mixy - 75 2. Yorkshire terrier - 16 3. Jamnik - 13 4. Owczarek niemiecki - 11 5. Amstaff - 9 6. Cocker spaniel angielski - 7 7. Sznaucer miniaturowy, Collie długowłosy, Golden retriever - 6 8. Labrador, Bokser, Beagle - 5 9. Dalmatyńczyk - 4 10. Chiński grzywacz, Bernardyn, Rottweiler, Doberman, Shih tzu, Akita inu - 3 11. Owczarek szetlandzki, Border collie, Siberian husky - 2 12. Owczarek holenderski, Owczarek australijski, Cairn terier, Pudel miniatura, Wyżeł weimarski, Westie, Owczarek kaukaski, Chow chow, Basenji, Dog niemiecki, Jack Russel terrier, Welsh corgi pembroke, Szpic wilczy, Sznaucer średni, Bullmastif, Sznaucer olbrzym, Pudel, Staffordshire bullterrier, Dogue de Bordeaux, Border terrier, Terier szkocki, Dogo canario - 1 Do postu #150 -
[quote name='justyna9705']jeżeli pies nie lubi Brita to morzna mu ugotowac ryż i karme zmieszac z ryzem[/QUOTE] To ile wtedy procent mięsa będzie w takim posiłku? 10? Mniej? Może i na żarcie dla świni to by się nadawało, ale dla psa już niekoniecznie.
-
To nie jest moim zdaniem kwestia wieku. Mam suke 10 lat, od 2 na barfie, wcześniej 90% czasu na suchej karmie. I wcześniej też zjadane kości zwracała, gdy były podawane okazjonalnie, zwłaszcza gotowane czy wędzone. Swoją drogą kości wieprzowe, wołowe są cieżej strawne i starszemu psu trudniej je strawić. Zrobiłabym tak jak polecają dziewczyny - surowy korpus lub szyja z kurczaka.