Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. [quote name='Juliusz(ka)'] I na marginesie - czy naprawdę nazewnictwo ma tak ogromne znaczenie? Przewodnik. Lider. Szef. Alfa. Ja dorzucę: DECYDENT. Bo tym powinien być właściciel psa.[/QUOTE] Dla bardziej świadomych osób nie ma - ale jeśli tłumaczymy coś laikowi i zaczynamy używać słowa lider, pozycja alfa, etc. zauważylam niebezpieczną tendencję do myślenia, że ustawienie się w takowej pozycji rozwiąże bez dodatkowej pracy wszelkie problemy z psem ;) Jakimś dziwnym trafem po gadce z wplecionym wątkiem dominacji, ludziom często umyka część o poświęcaniu czasu, nagradzanej współpracy, spacerach, zabawie, szkoleniu - za to z entuzjazmem skupiają się na tym, że psu trzeba pokazac kto tu rządzi :p
  2. [quote name='Evelynkaa'] Dziewczyny ze schroniska są powiadomione przeze mnie na forum że pies ugryzł i mówiły że raczej już, jeśli wróci to do adopcji nie zostanie przekazany.[/QUOTE] Czyli dożywocie w schronisku...? Dla mnie to dużo gorsze niż uśpienie. [quote name='Evelynkaa']Na spacerach zawsze wychodzi w kagańcu ewentualnie w kantarze dla posłuszeństwa bo bardzo ciągnie na smyczy. Zdarza mu się czasem skoczyć na kogoś na spacerze... Kuzyn mówi że nie chce go uśpić bo nie byłby lepszy od właściciela który go oddał...[/QUOTE] Lepszy to nie będzie jak sam go odda na dalszą tułaczkę czy wegetację w kojcu. Jeśli praca z psem nie pomoże, to trzeba będzie pomyśleć nad uspieniem; dla mnie to dużo bardziej uczciwe rozwiazanie wobec samego psa jak i innych ludzi. Skoro mówią, że do adopcji nie pójdzie, to niestety najprawdopodobniej zostanie właśnie uśpiony, a lepiej, żeby dostał ostatni zastrzyk przytulony przez kochającego pana, niż trzymany na siłę przez obcych ludzi w schronisku ,wystraszony... No ale nie dzielmy skóry na niedźwiedziu, przecież kuzyn na pewno nad nim popracuje ;) Tylko zdziwiło mnie jedno - jak to zdarza mu się skoczyć na kogoś na spacerze? On go spuszcza ze smyczy? :-o
  3. A nie macie w pobliżu po prostu masarni, miesnego, etc? Dużą część diety psa moga stanowić w miarę świeże odpadki mięsne, surowe kości, korpusy z kurczaka, itp (tylko nie wolno gotować kości!). Cenowo wyjdzie mniej niż tania karma, a będzie bez porównania zdrowsze i bardziej wartościowe - w porównaniu z takimi mięsnymi skrawkami marketowa karma to drogie śmieci. Do tego mógłby być nawet i ten chleb co jakiś czas, w miare umiejętnie przebrane resztki z obiadu (bez gotowanych/pieczonych kości, ostrych dań, itp.), i pies jak na wiejskie warunki będzie jadł całkiem przyzwoicie - na chlebie z wodą to on się po prostu wykończy. Co do donosów - tak, są ludzie którzy nie kryją bestialstwa ludzi wobec zwierząt, nawet jeśli dotyczy to rodziny :roll: I tak jak pisano, nikt nie chciał, żeby Twoja rodzina miała prokuratora czy inne poważne problemy - tylko zeby osoba z zewnątrz uświadomiła trochę, że psa się tak nie traktuje i może mieć to konsekwencje, bo co innego jęczenie kogoś z rodziny, a co innego krótka rzeczowa rozmowa z obca osobą uprawnioną do interwencji w takich sytuacjach.
  4. Stan zapalny - do weta, kropelki i po sprawie. Nie przemywać herbatą, domowymi wywarami, etc. Czasami jednak przyczyna bywa bardziej złożona - niektórym psom bardziej ropieją oczy na jakimś rodzaju pożywienia - moim np. na Acanie; zdarza się że przejściowo ropieją też po zjedzeniu twardej kości, po spacerze na zapylonej łące, przebywaniu w zakurzonym pomieszczeniu przy remoncie, itp.
  5. Bo po x tygodniach monotonnego żywienia u żadnego psa nie odbywa się to bezkolizyjnie z punktu widzenia fizjologii ;) Ale nie u każdego psa daje to niepokojące objawy zewnętrzne.
  6. Nową karmę zawsze wprowadza się na przestrzeni kilku dni, początkowo dodają trochę nowej do dawnej, i zmieniając proporcje podając coraz większą część nowej. [B]TrinityLoves[/B] ktoś sprzedał Ci szczenię w wieku 5 tygodni?!
  7. [quote name='pucka69']Czy on pieniędzy potrzebuje ? Nie mam siły czytac całości a robie taki mały, pokatny bazarek, mógłby byc na niego :)[/QUOTE] W związku z tym wpłacone dla Mozarta 29 zł, proszę o info czy doszło ;)
  8. Może po prostu najlepsze niezapomniane wrażenia z posiadania psa jeszcze przed [B]naczelną[/B] :evil_lol:
  9. [quote name='rafantynka']niestety przez nasze błędy mógł spać gdzie chce. Każda próba zgonienia go np. z fotela kończyła się agresją z jego strony. Na szczęście nikogo nie ugryzł ale miło nie było. Mając kiedykolwiek większego psa nigdy już bym takiego błędu nie popełniła, pies musi mieć swoje miejsce zwłaszcza duży pies. Brat powinien oduczyć go wylegiwania na kanapie i innych ludzkich siedziskach.[/QUOTE] Błąd popełniono w tym, ze psa nie nauczono schodzić na polecenie z kanapy/łóżka, a nie że w ogóle tam leżał. Pies, ktory rzuca się, bo jest na łóżku, to nie jest problem z tym, że daliśmy mu tam wejść, tylko z relacją z psem w ogóle. Mam dwa psy, w tym dużego i TTB, spią na łóżku, wchodzą kiedy chcą, ale na jedno moje słowo schodza stamtąd, bo to najzwyklejsza rzecz na świecie. Zakaz wchodzenia na łóżko przy psie agresywnym w takich sytuajcach to tylko maskowanie problemu - tak jakby postanowić nie wychodzić z psem, bo boi się aut - ok problemu już nie będzie, ale z psem nadal jest coś nie halo. Schodzenia na polecenie uczy sę w sposób naturalny, jak sikania na dworzu czy chodzenia na smyczy. Jeśli ktoś woli nie pozwalać psu wchodzić na łóżku, bo boi się, że potem będzie agresywny, to w ogóle powinien się zastanowić, czy poradzi sobie z dużym psem o silnym charakterze, bo łóżko to tylko jeden z mnóstwa możliwych problemów. Co do samej sytuacji boxera - jesli mamy psa po przejściach, który wykazuje w takich sytuajcach agresje, to owszem, lepiej na razie zakazać wstępu na łóżko, ale równocześniez tym uczyć psa polecenia "na miejsce", wychodzenia/schodzenia skądśą na komendę nagradzaną smakołykiem - a potem ćwiczyć to razem z osobą, której autorytetu pies nie uznaje. Do tego pakiet standardowy - ruch i nauka posłuszeństwa, jak każdego innego psa - ale jeśli pies już w tym momencie gryzie i to dotkliwie, to wszystko należy robić pod okiem specjalisty. No i niestety, wobec psa ze schroniska od początku trzeba być konsekwentnym - to tylko zwierzę i nie ma oporów przed wykorzystaniem przyznawanych mu nadmiernych przywilejów w najlepszy jego zdaniem sposób.
  10. [quote name='ParecePeligroso']Sunia ma podawane krople na kark, ale chciałam ją bardziej zabezpieczyć przed dłuższym wypadem. Uwielbia hasać na łące i trudno jej tego odmówić, ale zdarzało się już, że przynosiła zabłąkane w sierści różnorakie insekty.[/QUOTE] Tylko, że w takim przypadku kąpiel w szamponie insektobójczym nie pomoże :roll: Szampon niszczy pasożyty znajdujące się na psie w momencie kąpieli; potem jego skuteczność jest niemal zerowa; niepotrzebnie tylko nasączyłaś psa chemią no i są efekty. Mogło dojść też do interakcji ze środkiem stosowanym w kroplach... Ja bym psa teraz nie kąpała w niczym, tylko porządnie wypłukała samą wodą i poszła do weta po jakiś środek odczulający. Calcium to też dobry pomysł - dziwię się, że boisz się podac psu najzwyklejsze wapno, które może mu pomóc, a bez oporów wykąpałaś go w toksycznym środku, gdy już jeden miał na sobie... Jeśli zabezpieczasz psa kroplami i chcesz dodatkowo odstraszyć pasożyty, może skorzystać ze spray'ów ziołowych, z olejkami eterycznymi - ale nie środków chemicznych.
  11. Żaden pies nie reaguje dobrze na nagłe zmiany żywienia, czy rodzaju karmy. Nową karmę zawsze należy wprowadzać stopniowo.
  12. [quote name='viola005'] Jestes weganka? skoro tylko weganizm uznajesz? [/QUOTE] Weganizm - lub jedzenie wszystkiego - z szacunkiem do tego co się je. Nie [quote name='viola005']ja do tego zmierzam, moze kiedys dojde. Ale, jak mawiaja Chinczycy, zawsze istnieje jeszcze wyzsza gora - i tak, frutarianie nie akceptuja nawet jedzenia warzyw, a tylko owocow, ktore spadly na ziemie. Znane sa rowniez przypadki joginow zywiacych sie powietrzem i prana, nawet bez wody. Aby do tego dojsc, trzeba cwiczyc cale zycie i jodze sie poswiecic, ja tego zrobic nie moge, przynajmniej nie w tym wcieleniu. Kazdy robi postep, na jaki go stac. [/QUOTE] I z tym się zgadzam i popieram. Nie nazwałam cię hipokrytką; opisałam jakie zachowania czy poglądy są dla mnie hipokryzją. Nawet jeśli się poczuwasz do takowych, nie znaczy, że uważam Cię za hipokrytkę w ogóle. Rozmawiać dalej nie musimy, bo jakimś cudem rozmowa z metod szkolenia psów idzie w stronę usypiania lub nie tudzież rozwoju duchowego człowieka...
  13. [quote name='malawaszka']a to te z rodowodem mają większe prawo do życia? bo za nie bierze się ciężką kasę? nie mówię o ślepych miotach bo jestem za usypianiem, a R=R to coraz bardziej zaczyna mi się kojarzyć z pilnowaniem BIZNESU przez hodowców psów papierowych - duża część z nich to zwykli rozmnażacze tylko mają psy z papierami bo wyjeździli hodowlanki... a psy sa tak samo eksploatowane i są w podobnie złych warunkach trzymane...[/QUOTE] To bardzo ciekawe spostrzeżenia, bo na dogo i nie tylko zauważyłam, że zdecydowana większość osób głoszących R=R to właściciele kundelków czy w ogóle osoby nie mające hodowli ani nic wspólnego z zarabianiem na rozmnażaniu rasowych psów. Aczkolwiek samo R=R a realia to inna sprawa, zasada R=R to wierzchołek góry lodowej przy zakupie psa. Co do biznesu hotelikowego i płatnych DT, też zauważyłam to ciekawe zjawisko - aczkolwiek dla mnie nie całkiem negatywne, bo niestety w przypadku wielu nawet "wielkich dogo działaczy" łatwiej dać kasę niż naprawdę wziąć sobie psa na głowę. I nie widzę nic złego, że osoba nie mająca pracy, a kochająca zwierzęta, zarabia na życie płatnym tymczasowaniem bezdomniaków. Do krytykowania tego jest wielu chętnych - do realnej darmowej opieki nad takim psami jakoś już nie :roll:
  14. Najkonkretniejsze co na tę chwilę znalazłam, choć nie wyczerpuje całości tematu: [url]http://www.archiwum.ekologika.pl/2006/odkrycie_cleve_backstera.html[/url] Postaram się znaleźć więcej, bo kiedyś sporo czytałam na ten temat. Ale już nie spierając się o to, czy roślinę boli, czy nie boli, czy "boli inaczej" - dla mnie zjedzenie marchewki, śledzia czy smażonego pędraka nie różni się pod względem ideologicznym ;) Zjadamy to co żyje, bo tak zbudowany jest świat i szczerze mówiąc nie trafia do mnie teoria, że ktoś jest lepszy, bo nie je kur, tylko fasolki. One też żyją ;) I może koniec offtopu :evil_lol: bo wegetarianizm to temat wywołujący na ogół potworną agresję wśród forumowiczów, nie tylko "mięsożernych" :diabloti:
  15. Bo "żołnierskie słowa" z demonstracją to nie wlanie psu, tylko najzwyklejszy w świecie, nie znoszący sprzeciwu opieprz. Większość ludzi jak chce, dysponuje naprawdę pokaźną ilościa decybeli, co w połączeniu ze zdecydowaną postawą bez problemu przystopuje psa, który został przez nas jako tako wychowany od szczeniaka (albo i nie) i nagle ma głupie pomysły w kwestii np. fikania do psów. Ja zauważyłam taką ciekawostkę, tak poza tematem - że faceci nie potrafią porządnie ryknąć na psa. Kobiety jakoś bardziej umieją modulowac głos do pochwał, poleceń i nagany; rzadziej próbują psa uderzyć czy szarpać - a faceci z kolei wszystkie odzywki do psa wydają tym samym mdłym, nie zwracającym uwagi tonem, opieprz też - a jak pies (co łatwe do przewidzenia) nie reaguje, przechodzą do rekoczynów i spuszczają manto, z punktu widzenia psa niezrozumiałe i dające często odwrotny skutek... Nawet jak już rykną na tego psa, to jakoś tak... anemicznie, jakby się wstydzili - kobiety mają tu chyba lepsze predyspozycje :evil_lol:
  16. [quote name='viola005']Martens, jestem wegetarianka od 20 lat. Nie rozumiem, dlaczego w takich rozmowach ten wlasnie aspekt stale sie pojawia i zawsze przeciwnik uzywa argumentow typu "przeciez jesz mieso,nosisz skory, uzywasz testowanych na zwierzetach kosmetykow" - na wszelki wiec wypadek odpowiadam z gory, ze nie, nie jem, nie, nie nosze i nie, nie uzywam. To jest jakas przemozna chec wykazania, ze ten, kto jest przeciwny zabijaniu tez zabija. [/QUOTE] Tak, to ważne - ponieważ dla mnie burzenie się o eutanazję psów w schroniskach, po czym zasiadanie do schabowego jest ni mniej ni więcej tylko hipokryzją. Co do wegetarianizmu również mam dość skrajne poglądy, bo akurat wierzę, że organizm marchewki nie różni się w kwestii życia od organizmu dorsza czy psa (wg najnowszych badań rośliny są zdolne do odczuwania czegoś na kształt bólu, reagują na bodźce dotykowe, niszczenie tkanek) - stąd ze względów ideologicznych uznaję tylko weganizm albo "jedzenie wszystkiego z szacunkiem". [quote name='viola005']Jestem za sterylizacja, nie tylko bezdomnych, ale wszystkich zwierzat towarzyszacych czlowiekowi, ktorych populacja powieksza sie w postepie geometrycznym.[/QUOTE] Przy tym co piszesz o buddyjskich wzorcach, pogląd sterylizacji wszystkiego co się rusza też jest hipokryzją. Zwierzęta żyjące w domach ludzi odpowiedzialnych nie muszą być kastrowane, by się nie rozmnażały. Z punktu widzenia duchowego, jeśli eutanazja jest zabijaniem, to sterylizacja okaleczaniem. Z punktu widzenia natury, normalniejsze jest to, że część zwierząt umiera, niż że się je okalecza wycinając im narządy wewnętrzne - co nie jest obojętne dla zdrowia, ale to już nie ten dział. Nie znaczy to, że jestem przeciwniczką sterylizacji - ale na pewno jestem przeciwniczką poglądu "eutanazja be, a sterylizacja cacy kryształowa". [quote name='viola005']W "Malym Buddzie" jest scena, w ktorej cos buduja i ryja ziemie spychaczem, a obok siedzi szereg mnichow i mruczac mantry przesiewa wydobyta ziemie, aby uratowac wszelkie zyjace stworzenia. To jest moj wzorzec. [/QUOTE] Mój też, ale w zderzeniu z rzeczywistością, z rzeczywistym cierpieniem zwierząt w schroniskach i na ulicach, tysięcy zwierząt po które nikt nie przyjdzie - muszę swoje ideały dostosować do realiów, i naprawdę starać się pomagać, a nie egoistycznie karmić swoją duszę obrazkami o ratowaniu mrówek, podczas gdy za moimi plecami umierają setki psów w schronmiskach, we własnych odchodach, na betonie, z głodu, żalu - no bo przecież na pewno ktoś zaraz przyjdzie i je uratuje :roll: [quote name='viola005']Co do czarnego cockerspaniela, ktorego Victoria kazala uspic, to najwazniejsze jest to, ze nawet nie sprobowali zapytac, czy ktos by sie chcial narazic na jego zeby. Jezeli nie pytasz, to nikt sie nie zglosi. Zakladasz z gory, ze nikt go nie wezmie i podejmujesz decyzje. [/QUOTE] Oczywiście to, że nie próbowali znaleźć psu domu, przeleciało w dole ekranu drobnym druczkiem, żeby widzowie nie mieli wątpliwości? Czy sama sobie dopowiedziałaś? Wiesz, jacy ludzie zgłaszają się, kiedy dalesz ogłoszenie, że domu szuka agresywny pies? Uwierz, niestety nie tacy, którzy zafascynowani chcą odbywać z nim wieloletnią kosztowną terapię behawioralną i farmakologiczną...
  17. [quote name='viola005'] Tak, niech ktos inny sie meczy, ktos KTO SWIADOMIE CHCE SIE MECZYC. Ja bym sie chciala meczyc dla tak pieknego psa. Przynajmniej bym sie starala, probowala, bo gwarancji w zyciu nigdy nie ma.[/QUOTE] Tylko, że ile jest w Polsce psów, które są agresywne, kogoś już pogryzły, a ile osób, które mają warunki, wiedzę i ochotę, by takiego psa przygarnąć? Ile psów łagodnych, bezproblemowych czeka na adopcję? W Polsce rzeczywistość jest brutalna; mało kto w rodzinie z dzieckiem zatrzyma gryzącego nie na zarty psa, mało kto normalny takiego psa weźmie - a alternatywą jest dożywocie w schronisku, w warunkach nieraz gorszych niż przemysłowy chów świń. Moim zdaniem dla takiego psa lepsza jest igła niż umęczenie do końca życia - bo życie w klatce, z myciem szlauchem boksu z g**** i wstawianiem miski z ochłapami to nie jest życie dla jakiegokolwiek psa. [quote name='viola005']Jestem przeciwniczka usypiania czegokolwiek, co to jest za zabawa w Pana Boga i decydowanie, kto ma zyc, a kto nie. Dotyczy to rowniez ludzi.[/QUOTE] Rozumiem, że jestes też wegetarianką? :diabloti: Bo świnie i kury raczej nie popełniają harakiri, żebyśmy my, czy nasze psy mogli je zjeść. Miłość do zwierząt ok, ale miłość mądra. Jeśli jest takie przepełnienie schronisk jak w Polsce (jeśli nie wiesz, czym ono skutkuje, uświadamam - m. in. tym, ze psy zagryzają się nawzajem), to niestety lepsza igła dla części z nich; i niestety w pierwszej kolejności dla psów stwarzających zagrożenie dla otoczenia. Owszem, to niefajne, niesprawiedliwe, itp. ale co zrobić? Mówisz zabawa w Boga - zabawą w Boga jest już samo udomowienie psa, tworzenie ras, rozmnażanie psów - i niestety to czlowiek doprowadził do bajzlu z bezdomnością, i człowiek musi teraz to jakoś mądrze uporządkować, a mądrze niekoniecznie znaczy ratując wszystkie psy, bo to po prostu NIEREALNE. Skoro już tak czepiamy się Boga - to on oddał człowiekowi Ziemię we władanie (a nie tylko szanowanie), żeby mądrze dbał m. in. o zwierzeta, a dla mnie mądrą troską o zwierzęta nie jest utrzymywanie przy życiu każdego agresora, niezaleznie od tego, czy może zrobić komuś poważną krzywdę. Piszesz, że chciałabyś się męczyć dla tak pięknego psa. Pech taki, że 99,9% ludzi jednak nawet z pięknym psem niebezpiecznym dla otoczenia męczyć by się nie chciało - a pozostaje jeszcze rzesza agresorów cóż, ani rasowych, ani pięknych. Kto je wszystkie weźmie...?
  18. [quote name='Pies Pustyni'] Jasne,ze sie roznia.Ale wez dla odmiany husky,corgi i pekinczyka pod jeden dach,a stana sie bardziej do siebie podobne jesli chodzi o zycie w grupie. Przeciez to jest wlasnie hierarchia,bo ta wspolpraca polega na wykonywaniu przez psa polecen przewodnika,a nie na odwrot. I zobacz jak czesto te pieski,wlasnie z powodu owego pozwalania,terroryzuja domownikow.Nie pozwalaja sie zgonic z kanapy,nie daja sobie zabrac zabawki,kosci,siedzac u panci na kolanach maja ochote zagryzc kazdego kto sie zblizy,a panci czesto tez sie dostaje ;)...[/QUOTE] 1. Czy ja wiem... Trzeba by spytac hodowców "kilkurasowych" ;) Mogę od siebie dodać, że mam dwa zupełnie rózniące się pod wieloma względami zachowania psy - no i jakoś żaden się do drugiego nie upodabnia; owczarkowaty ma swoje fazy, bullowaty swoje. Niby psie zachowania stadne, ale każdemu tak naprawdę chodzi o co innego, czasem mam wrażenie, że poruszają się w ogóle na innych płaszczyznach w kwestii zachowań społecznych - to co dla bullowatego nie ma znaczenia, dla owczarkowatego ma ogromne, i odwrotnie. Owczarkowaty pilnuje zabawek, wody, wykopanego doła; bullowaty w ogóle nie ma takich skłonności, wszystko jest wspólne, grunt żeby była zabawa - choć teoretycznie to, że tamten zabiera mu zabawkę powinno jakoś przekładać się na tą rzekomą dominację. I mimo, że niby dwa psy, to nie jestem w stanie powiedzieć, który tak naprawdę dominuje, bo w różnych sytuacjach ich zachowanie wskazuje na co innego. Tak, jakby po części uważały się za odmienny gatunek; jakaś płaszczyzna porozumienia jest, bo to psy, ale nie moge powiedzieć, że tworzą jakoś silnie zwiazane, shierarchizowane stado - to działa bardziej na zasadzie, że oba są wpatrzone we mnie, a wzajemnie się tolerują, bo nie mają wyjścia. 2. My chyba mówimy o tym samym, tylko inaczej to nazywamy. Mi słowo hierarchia w stosunkach psio ludzkich, pomijając pewnie rasy, w ogóle nie pasuje. Jest szacunek, jest posłuszeństwo, jest nagradzana współpraca, ale nie widzę typowej hierarchii na zasadzie "kto silniejszy", ani nie znajdują zastosowania Fennelowe czy Fischerowe zasady TD. Hierarchia to dla mnie taka typowa drabinka plus szopka zachowań z tym związana i to widać u niektórych ras - ale u wielu własnie nie, szczególnie w stosunkach pies-człowiek. 3. Pieski te uczą się szybciutko, że warknięciem czy pokazaniem zębów, mogą osiągnąć to czy owo - ale czy one w zorganizowany sposób dążą do przejęcia władzy nad "stadem" i przeprowadzają całą tą dominacyjną szopkę? No niekoniecznie. Po prostu robią tak, żeby było im dobrze, a właściciel sobie na to pozwala i nic od pieska zabawki nie wymaga, bo po co.
  19. Martens

    Biały bokser...

    [quote name='uladziuk']Witam. Miałam rudą boksię,ktora miała kłopoty z alergią....wiosna dostawała zmian na skórze. Teraz mamy białą "w łatki" adoptowaną...po przejściach. Nie wydaje mi się , aby była "bardziej alergiczką" niż poprzednia ...Uważam, jak już ktoś wcześniej napisał że niektóre bokserki są poprostu bardziej wrażliwe, i tyle...I bez znaczenia jest ich kolor ...Kochamy je za to jakimi są :)[/QUOTE] Statystycznie rzecz biorąc więcej białych psów ma skłonności do alergii niż "kolorowych" i dotyczy to nie tylko bokserów i nie tylko alergii - kwestia sprzężenia genów jak również zmian fizjologicznych spowodowanych brakiem pigmentu lub innym jego rozprzestrzenieniem. Jak najbardziej może się trafić łaciaty alergik i biały zdrowy pies, ale doświadczenie z raptem dwoma psami nie znaczy, że taka zbieżność uamszczenia i schorzeń w ogole nie istnieje ;)
  20. Może 1-2 tygodnie, a może i kilka miesiecy. Na podwórku się sterczy dopóty, dopóki pies się nie załatwi, żeby móc go nagrodzić. Podłogę trzeba zabezpieczyć, np. folią malarską. To raczej proste do przewidzenia że szczeiakw tym wieku będzie sikał gdzie popadnie, jeśli nie był wcześniej uczony. Co ile wychodzisz z psem i o jakich porach? Czy czekasz aż zacznie lać w domu i dopiero go wynosisz?
  21. Można - tylko że jest to pokarm bardzo drogi jak się domyślam, a dość mało wartościowy.
  22. Od kilku ziarenek nic mu się raczej nie stanie - ale jest to dość silnie wzdymający pokarm i większa ilość może zaszkodzić.
  23. [quote name='Pies Pustyni'] Do tej pory zwracalo sie uwage na porownania psow do wilkow.Tutaj sie zgadzam,bo to rozne zwierzeta.Natomiast nie rozumiem dlaczego nie porownywac psow domowych do pariasow.Przeciez to dokladnie ten sam gatunek.Maja te same instynkty,tylko wykorzystuja je w odmiennych warunkach.Nie tworza moze stad z "capo di tutti capi",w naszym pojeciu,ale zawsze znajdzie sie wsrod nich mocny osobnik,ktoremu inne beda ustepowac z drogi - dokladnie tak,jak w ludzkiej rodzinie,pod warunkiem,ze ludzie beda sie takimi zasadami kierowac. Dziwi mnie to robienie z psa jakiegos innego,nie znanego dotad zwierzecia.Niedlugo naukowcy dojda do wniosku,ze od kota rozni sie tylko szczekaniem ;).[/QUOTE] To teraz zapytaj hodowców ras pierwotnych z grupy V i zobacz, jak one różnią się zachowaniem w ludzkiej rodzinie przykładowo od stadka welsh corgi czy pekińczyków ;) bo różnią się ogromnie. Podobnie pies dingo - niby pies, niby kiedyś udomowiony, a posiadanie takowego nastrecza wielu zaskakujących problemów, jakie nie pojawiają się u przecietngeo domowego jamniczka. Instynkty są te same i u wilków, i psów pariasów, i naszych psów domowych, ALE wszystkie te instynkty w ramach ewolucji i doboru hodowlanego uległy wygaszeniu lub wzmocnieniu, zmianom. Są rasy lub grupy ras, u których dominacja jako taka jest widoczna i w stosunkach psich i psio-ludzkich, mam tu na myśli głównie północe "pierwotniaki" (broń boże nie nasze polskie haszczaki z linii wystawowych, tylko raczej psy żyjące np. na Spitzbergenie i tam służące jako zaprzęgowce) jak i niektóre z ras obronnych, szczególnie płci męskiej, np. rotty. Są natomiast rasy, tu głownie psy pasterskie, owczarki, które dominowaniem nie zawracają sobie głowy; dla nich najważniejsza jest współpraca z przewodnikiem, i dopóki ten jest w miarę ogarnięty i czegoś od nich wymaga, dopóty one problemów raczej nie sprawiają. Są też pieski ozdóbki, przez tysiące lat niemal już wyprane z typowo stadnych instynktów, a swoje kontakty społeczne z czlowiekiem opierające na tym, "jak miec tamto ciasteczko", na co własciciele pozwalają im w mniejszym lub większym stopniu. Te psy często żyją nawet w stadku w hodowli praktycznie na równych prawach, a typowej drabinkowej hierarchii nie da się wyróznić nawet między nimi samymi. Reansumując, to czy owa hierarchia istnieje zależy w dużej mierze od rasy psa, jej przeszłości, przeznaczenia, formy utrzymania. Inaczej zachowują się wobec nas i innych psów psy użytkowe trzymane od zarania dziejów stadnie (gończe, zaprzęgowce) , inaczej trzymane samotnie np. do stróżowania, a jeszcze inaczej psy tworzące ściśle partnerską relację z przewodnikiem, np. zaganiające. Ja jestem baaardzo daleka od stwierdzenia, że każdego pieska tylko pozytywnie, a kolczatka be. Kolce i ostrzejsze metody bywają niestety przy niektórych (!) psach konieczne, i owszem, może da się w ciągu 2 lat jako tako opanowac takiego pozytywnie - ale duży silny pies wykazujący agresję, to zagrożenie dla otoczenia i w pewien sposób także mnie, więc jeśli nie ma przeciwwskazań, to wolałabym tego psa utemperować w miarę szybko kolcami i mieć spokój, niż cackać się z nim latami, co może i tak skutku nie da, a po drodze komuś stanie się krzywda. Tak, pies musi czuć do przewodnika szacunek i miec posłuch, ale takowego nie zdobywa się ani laniem psa, ani jedzeniem ciastka przed postawieniem psu miski, tylko siłą charakteru, konsekwencją w zachowaniu, "tym czymś" co sprawia, że pies w naturalny sposób się nam podporządkowuje i respektuje nasze zakazy i polecenia. Ja swoich psów nigdy nie lałam, choć zdarzało mi sie na nie porządnie ryknąć - i o dziwo słuchają mnie w nieporównywalnie większym stopniu niż kogokolwiek w rodzinie - a śpią ze mną w łóżku, wychodzą pierwsze przez drzwi, omijam je kiedy śpią na środku podłogi, nie jem nic przed podaniem im miski - ba, nawet nie próbuję wtykać łapy do ich misek, bo by naburczaly; wystarcza mi, ze na komendę zostawiają żarcie. Łamię wszystkie zasady TD, psy powinny mnie mieć za śmiecia, a tak nie jest, więc cóż tu dalej komentować ;) Dla mnie te wszystkie metody zdobywania pozycji lidera to pic na wodę; moga co najwyżej nauczyć niezdecydowaną miękką osobę przestrzegania jakichkolwiek zasad - ale same w sobie nie są żadnymi magicznymi sztuczkami trafiającymi w tajemne miejscew głowie psa. Jak ktoś jest konsekwentny, wymaga od psa tego czy owego, ustala jakiekolwiek zasady których pies ma przestrzegać, to problemów nie będzie - a jak ktoś jest niezdecydowany, miękki, wszystkim ustępuje - to i sztuczki nie pomogą.
  24. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy w Polsce mamy schroniska, czy może raczej rozmnażalnie :angryy:
  25. W takiej cenie można było wyszperać na allegro w okolicach grudnia-stycznia ;) W sezonie kosztowały nawet 45 zł.
×
×
  • Create New...