Zbój jak zwykle narozrabiał, jak pańcia pojechała na uczelnię. Mama chciała u mnie w pokoju szafkę domknąć, to ją za rękę złapał, nie uryzł, ale chyba dał wyraźnie znać, że tu się nic nie rusza, jak głównego posesora nie ma. Terytorialista wstrętny i tyle. A jak wróciłam to Hubert pokazywał jak dziś w szkole będzie przebrany i założył czarną, wielką perukę i okulary przeciwsłoneczne no i Bismarck postanowił potwora wystraszyć i do mojego pokoju nie wpuścić-powarkał na niego, ale tym razem spokojniej już było, nie wyskoczył na niego. Chyba zaborczy jest, taką mam konkuzję;) a sypie sierścią-co dwa dni go czeszę, teraz trochę siemienia lnianego mu będę dosypywać do michy, bo słyszałam, że to jakieś wymierne efekty daje, ktoś już tak może robił? Chętnie przyjmę też inne propozycje, bo z jamniolem nie miałam takich problemów. A jak będzie ciepło na weekend to go wykąpię i może fotki wtedy porobię:)