Bismarcka proszę sobie zabrać;)-dzisiaj postanowił mnie doprowadzić do zapaści. Poszliśmy do lasu, pochodziliśmy po nim, a potem na polną drogę, gdzie pańcia wafelka wcinała. Przebiegł sobie pan, drugi przejechał na rowerze, a mój psiak piszczy i piszczy(na początku myślałam, że to brzuch go boli po tabletkach na robaki), no to się pytam co chce. Bismarck wskoczył na pole, przysiadł na 4 łapach i zryw do biegania i mnie zaprasza do tego samego. Normalnie to bym to nagrała, gdybym nie biegała z nim po tej drodze z dobre 15 minut:roll: . Pierwszy raz tak się zachowywał, a galopował:cool3: . Wygladał jak królik, bo tak wysoko tylnie łapy zadzierał. Najbardziej to by był szczęśliwy, jakbym po polach z nim pobiegała:shake: . Aż chciałoby się go puścić, ale na to dużo czasu jeszcze trzeba i na razie nie będę ryzykować. Ale tak szczęśliwego to go jeszcze nie widziałam:)
Rano miałam lekką traumę, bo dawałam mu te tabletki na odrobaczenie, biedak ich nie chciał, a ja mu wciskałam i w końcu osiągnął minę z pierwszych dni i prawie się nad nim popłakałam, ale szybko mi wybaczył:)
Rozpoczęłam też podawanie siemienia lnianego, zmiksowane, ale tak podobno psiaki nie wybrzydzają:)