Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. Zapraszam na bazarek, z którego 1/3 wpłat pójdzie na Uziusza: [url]http://www.dogomania.pl/threads/191307-Nowe-UBRANIA*Bajzel-na-CD*APARAT-FOT.*Dyptyk-DECOUPAGE*na-3-cele*do-5.09.-20.00[/url]
  2. [quote name='furciaczek']Czy wyspalas sie na takim malym kawaleczku??:diabloti:[/QUOTE]Przepchnęłam dziada, a co! Poleżał chwilę, potem strzelił focha i poszedł na fotel. Ale wrócił, oczywiście, że wrócił :evil_lol:. [quote name='madziara1983']Ale mój to jest jeszcze lepszy ..Za nim się położy to najpierw zgarnie na kupke wszytskie kołdry i poduszki ,a później wchodzi na czubek kupki i sie wywala jajami do góry to nieszkodzi ,ze dupa pół metra na 4 poduszkach a głowa wisi..... :-)[/QUOTE]O, to ja jednak mam dośc lajtowo ;). Przynajmniej mam się czym przykryć :evil_lol:[IMG]http://www.dogomania.images/smilies/evil_lol.gif[/IMG].
  3. Jaki numer ma dalmatynka? Będzie miała wątek? Jaki numer ma ten drugi nowy psiak w picassie? A pudelek ma numer 754/10.
  4. Przyszłam na zaproszenie majqa, spóźniłam się. Tak mi przykro, że się nie udało :( :(. Trzymajcie się! :glaszcze::glaszcze:
  5. To Was potrzymałam w napięciu ;). Ale, uwierzcie, wcale nie specjalnie. Dopiero teraz, w nocy, weszłam na dogo. Obleciałam wątki (w tym wątek Baszeńki, z okropnym, cholernie koszmarnym końcem :-(), załatwiłam wszelkie ważne sprawy i jestem. [quote name='furciaczek']Maciaszku!!! No pisz!!![/QUOTE] [quote name='rufusowa']pisz szybko co się działo, co dzię działo???[/QUOTE] No co się działo? Co się działo? Co powodem dramatu przeogromnego było? No co? ano rzecz straszna, zawsze białasa przerażająca i dojmująco zasmucająca - pan się oddalił. :evil_lol: Tak właśnie się stało dnia trzeciego wieczorem. TZ pojechał na wieczorno-nocne spotkanie ze znajomymi. I na nic tłumaczenia, że wróci, że nic się nie martw, że pan nie zając nie ucieknie, że przecież zawsze wraca, że spokojnie, że cicho, że zaraz nas z hotelu wywalą, że masz tutaj smakowita kostkę (wypluł!), że chodź pani przytuli, że zamilcz wreszcie, że pan wróci, że cicho bądź/miejsce psa, że zaraz cię zabiję! :evil_lol: Jęki, stęki, dramaty, piszczenie, bieganie pod drzwi, włażenie na kanapę/złażenie z kanapy, wymowne patrzenie na panią, jęczenie, pytanie w oczach "dlaczego pozwoliłaś mu wyjść?!", zawodzenie, foch, że pani drzwi nie otwiera, popiskiwanie, w końcu rezygnacja... Po wieczornym spacerze nadzieja, radość pod drzwiami, machanie ogonem, bo może pan jest w środku, w pokoju, nie ma go?, to może jest w łazience, w kabinie prysznicowej. Nie ma... Smutek, rezygnacja, tęsknota. W końcu pogodzenie z sytuacją. A potem były inne atrakcje i białas troszkę zapomniał ;). Atrakcją (choć wielce wątpliwą) była młoda para, która wynajęła pokój obok nas. Już dzwonek w recepcji (furtka i brama są zamknięte) zapowiadał, że to będą jacyś "fajni" ludzie. I byli... Taki typ "skóra, fura i komóra" oraz "cały świat należy do mnie i nikt mi nie podskoczy". Zachowywali się jakby byli sami w całym budynku, jakby byli u siebie w domu. Zostawiali otwarte drzwi, on darł się do niej z kącika kuchennego, ona mu odkrzykiwała z pokoju. Nawet w nocy... Trzaskali wszystkim czym się dało. Nie wiem co oni robili z meblami w pokoju, ale żadnych drzwi/drzwiczek nie zamknęli po cichu. Trzask, trzask, huk! Bazyl na początku reagował na to szczekaniem (nie bacząc na porę), ale na szczęście udało mi się go w końcu spacyfikować (choć spacyfikować miałam ochotę tamtych debili). Zaraz po zainstalowaniu się w pokoju włączyli telewizor. Praktycznie na full. No bo co się będą przejmować innymi :angryy:. Po 10 minutach nie wytrzymałam. Nie dało się czytać, oglądać tv, myśleć :shake:. Poszłam, zastukałam w drzwi. Nie usłyszeli, taki ryk tam był. Dopiero walenie z pięści przebiło się przez wrzeszczący telewizor. Otworzyła panienka w ręczniku i z mokrą włoszką na głowie. Wyłuszczyłam o co chodzi, powiedziała, że ściszą. I ściszyli. I już sama nie wiem co było lepsze... Ryczący telewizor czy milczący. Bo jak go wyłączyli to cały hotel musiał słuchać ekstatycznych krzyków i tłumionych jęków pani, która chyba miała dość udany seks. I to niejeden. Około 2 w nocy zaczęłam mieć wrażenie, że w wynajmujemy pokój w, delikatnie mówiąc, domu schadzek :razz:. Dostałam co prawda od właścicieli upoważnienie do walenia w ścianę, ale cóż by to dało? Nie sądzę, by takie buraki czymkolwiek się przejęły. Skoro nie przejmowali się zbytnio tym, że cały hotel ma wrażenie, iż kocha się razem z nimi, a na dodatek zaraz po uskuteczniali dość głośne rozmowy, bo pan szedł pod prysznic, a że jak wiadomo woda szumi to krzyczał do pani, a ona mu odkrzykiwała, perliście się śmiejąc. Potem robili sobie picie, gadając przez otwarte drzwi na cały budynek. Potem trzaskali drzwiami. Potem puszczali sobie jakąś muzykę. Potem znów się bzykali. I tak w kółko. Do 3 w nocy. Wtedy w końcu padli. Ja z białasem też. Nie powiem, by było mi wygodnie, gdyż białas doszedł do wniosku, że skoro cierpi przeokrutnie, z powodu rozstania z panem, to wszystko mu wolno i rozwalił się na łóżku. Tak tylko zauważę, że mnie zostawił ten kawałek różowo-biały ;). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/8de95854911a1082.jpg[/IMG][/URL] O 6.15 obudziła nas szalona burza. Palantów niestety też. I od czego postanowili rozpocząć dzień?! Tak, TAK! Właśnie od tego :cool3:. Potem sobie pogadali, zjedli zamówione na 7 rano śniadanie, tłukąc się wszystkim, czym się dało, zaliczyli kolejny szybki numerek i zasnęli. Długo nie pospali, bo właściciele postanowili się zemścić :evil_lol:. O 9.30 nadciągnął pan z odkurzaczem i zaczął dość starannie odkurzać kawałek dywanu pod ich drzwiami :evil_lol:. Dziwi mnie tylko, że nie zareagowali w nocy... To trochę mnie zniesmaczyło. Rozumiem, że kasa, że klienci, ale kurcze w sumie nie jedyni, którzy wynajmują pokój i płacą. Cała reszta, też płacąca i wynajmująca, musiała cierpieć. W związku z brakiem warunków do spania buraki zebrały się i wyniosły, uprzednio nawiązując szalenie miłą pogawędkę z panem sprzątaczem. Jak się potem okazało nie bez powodu. Pan jak wszedł sprzątać pokój to prawie apopleksji dostał. Syf, syf i mega syf. Pety wszędzie - na łóżku, podłodze, w łazience, szafkach, stole, krzesłach, wszędzie. Pół pokoju pozalewane kawą. Śmieci wszędzie tylko nie w koszach. Biedny chłopak... nie miał lekko. Przeżywał to potem do wszystkich. A wszyscy kiwali głowami ze zrozumieniem, z tyłu głowy kryjąc tekst: "gdybyś wiedział co tu się działo w nocy...". :evil_lol: I tak to zaczął się nam dzień czwarty. Pełna relacja z niego i fotki jutro. Spadam spać. Może wreszcie się wyśpię? Bo jakoś mi to ostatnio nie wychodzi...
  6. Nie wiem. I myślę, że tego się już nie dowiemy.
  7. [quote name='leonarda']jak widać, jest ok, ale to jeszcze nie to, co mamy nadzieję zobaczyć[B] za parę miesięcy[/B][/QUOTE]Czyżby były plany aby Zulusik został na stałe? ;) Wygląda fajowo. Jakby odmłodniał!
  8. [quote name='rufusowa']chociaż muszę Cię zdziwić, bo wtedy jeszcze nie byłam w ciąży :eviltong: to dopiero 12 tydzień :loveu:[/QUOTE]Jestem jasnowidzem???!!!! :eviltong: :evil_lol:
  9. Nie wiem. Dopytaj jutro w schronie. Albo amikat, powinna wiedzieć.
  10. Ja niestety nie pomogę, jeśli chodzi o załatwianie leku...
  11. Nie ogarniam tego wszystkiego :(. To jakiś cholerny koszmar :( :( :(.
  12. Ale chóralne "leż, leż!" powodowało ponowne obalenie się ;). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/508eab220384c621.jpg[/IMG][/URL] W końcu zasnął borok na chwilkę. Króciutką, bo leśne dźwięki spać mu nie dawały. A poza tym jak tu zasnąć, gdy istnieje zagrożenie, że państwo wykorzystają chwilę nieuwagi i uciekną cichaczem :evil_lol:. Poleżał jeszcze z 15 minut i gdy już zupełnie się zregenerował to ruszyliśmy do domu. A tam... Tam nastąpił dramat przeokropny... ....którego nie opiszę teraz, gdyż muszę wyjść z Bazylątkiem na spacer i śmigać do pracy. Dalszy ciąg zatem po południu lub wieczorem :eviltong:.
  13. I tak sobie szliśmy i szliśmy, i szliśmy i szliśmy... Pięknie. Zielono. Cicho. Spokojnie. Bezludnie. Po prostu wspaniale. Żyć nie umierać. Zostać tam na zawsze. Zostaliśmy. Na chwilę. Bo białas tego dnia czuł się gorzej (pogoda przedburzowa, duszno, parno) i nie dał rady. Musieliśmy zrobić dłuższy odpoczynek, żeby doszedł do siebie, żeby odpoczęło jego serduszko. Rozsiedliśmy się wygodnie. Bazyliszek rozłożył się na środku ścieżki, na zimnej piachoziemi. I ział, ział, ział... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/5ac5894723bd2091.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/6e0bd4e75bb04aaa.jpg[/IMG][/URL] Po dłuższej chwili ziajanie osłabło, białas mógł położyć pychol na ziemi. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/39251074e3911b2d.jpg[/IMG][/URL] Aż w końcu padł kompletnie. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/892a2108dd7a6d99.jpg[/IMG][/URL] Rodził się co prawda, co jakiś czas, w jego główce pomysł, ażeby się poderwać. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/6e3515e7b1cda9fa.jpg[/IMG][/URL]
  14. Wpatrywał się w las. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/8389670d5603d856.jpg[/IMG][/URL] Czasem coś zwietrzył. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/8a8904cbf648b91b.jpg[/IMG][/URL] Czasem po prostu się relaksował. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/748520b7ee85f469.jpg[/IMG][/URL] A generalnie to był najzwyczajniej w świecie szczęśliwy :loveu:. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/259b02c864894f79.jpg[/IMG][/URL] Kiedy doszliśmy do wniosku, że się nawypoczywaliśmy (a tak naprawdę TZ zlitował się na moim pogryzionym przez komary i zabąblowanym - gdyż mam na te bestie uczulenie - ciałem), ruszyliśmy dalej. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/27df23bc71de4711.jpg[/IMG][/URL]
  15. Kiedy już sarenkowe emocje opadły poszliśmy dalej. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/430b6ca17217a460.jpg[/IMG][/URL] Znaleźliśmy fajne miejsce w zagajniczku, obok grzybków. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/98c6d6ca076979d8.jpg[/IMG][/URL] TZ przywiązał dzikiego argentyńskiego zwierza, żeby nie pognał w las gdy zobaczy dzikiego polskiego zwierza i rozłożył kocyk, a potem siebie :evil_lol:. Białas prowadził obserwacje. Pani robiła zdjęcia, czyli wszystko jak być powinno :lol:. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/428/710cfe1ece60d0e5.jpg[/IMG][/URL] W końcu zaległ i Bazyl. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/283f31df177b8874.jpg[/IMG][/URL] Ale wciąż czujny, zwarty i gotowy. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/051b1f9a4966f1f7.jpg[/IMG][/URL]
  16. [B]DZIEŃ 3 [/B]Zaczął się od pobudki po ósmej, bo przecież koniecznie trzeba wyjść i sprawdzić (dosłownie i w przenośni) co w trawie piszczy ;). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/761b5fa3cda3d3e8.jpg[/IMG][/URL] Po krótkim spacerze krótkie lenistwo, śniadanie, lenistwo i spacer do lasu. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/069ad8332d1e350e.jpg[/IMG][/URL] Było dość ciepło i powietrze nieco "ciężkie" było, więc szliśmy powoli. Do czasu... Czasu, w którym białas wyczuł sarenkę, przez nas wcześniej już, na końcu ścieżki, zauważoną. A jak jest sarenka, jest zabawa :evil_lol:. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/44553d2ac9fb0f89.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/5a5ccd3a6b506464.jpg[/IMG][/URL] I wpatrywanie się intensywne w głąb lasu, no bo może przecież jeszcze wyjdzie, jeszcze się pokaże, jeszcze będzie można spróbować ją pogonić ;). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/424/678f7529354ac72e.jpg[/IMG][/URL]
  17. Oj, dziewczyny, tak bardzo chciałoby się Wam jakoś pomóc, ulżyć... Tylko, cholera, nie da się :(.
  18. [quote name='furciaczek']Aaa tak sobie pomyslalam...jak ja bede jechac na wakacje to jedziesz z nami zeby potem napisac mi relacje z wypadu:evil_lol: Bo ja to sie ograniczam do...no fajnie bylo i tyle:oops:[/QUOTE]:roflt::roflt::roflt: Może zatrudnię się jako wyjazdowy skryba? :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: [quote name='agaga21']ooo, to ja tez czekam na jutrzejsze foto-relacje :)[/QUOTE]Niestety, będzie pojutrzejsza. Teraz już nie dam rady. Padam na pysk, a jeszcze na dodatek dogo muli i otwiera się po 10 minut :angryy:. [quote name='Evelynkaa']Ooo widzę że Bazylątko odżyło na urlopie :D[/QUOTE]Chyba emocje zrobiły swoje. Teraz, gdy nie dzieje się nic ciekawego, znów skapcaniał :shake:. Ale myślę, że powietrze też robi swoje. W łodzkim jest inny, przyjaźniejszy dla sercowców klimat. Moja, chora na serce, mama zawsze w Łodzi czuła się lepiej. Coś w tym jest i podejrzewam, że to jednak była główna przyczyna lepszego samopoczucia białasa. [quote name='rufusowa']Kasiu... Ty to potrafisz fajnie opowiedzieć historyjkę :loveu:[/QUOTE]O, Ty też niebawem będziesz tworzyć rozbudowane historie ;)!
  19. Chyba normalne... Odrzucamy to, co koszmarne, co boli, co jest okropne, ... Tak mi przykro :(.
  20. Normalnie jesteście zbawieniem dla Adżipa :) :loveu:.
  21. Ojej, nie dość, że domku nie ma to z kasą krucho. Niedobrze :(.
×
×
  • Create New...