-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
[URL]http://img80.imageshack.us/img80/8792/fotka014resize.jpg[/URL] - przecudowne zdjęcie :loveu: :loveu: :loveu:.
-
Zadzwonił dziś do mnie facet ze studia fotograficznego, które mieści się przy ul. Mariackiej w Katowicach. Szuka beagla do sesji zdjęciowej. Chcą ruszyć z profesjonalnym fotografowaniem psów i potrzebują zrobić portfolio. Wymarzył im się beagiel. Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany to numer do pana: 663 200 444. Zależy mu na tym, żeby szybko ktoś się znalazl!
-
[quote name='Jasza']tylko kciuki mogę trzymać...[/QUOTE]To dużo! [quote name='Jasza']Skarpetka powinna się rozpuścić...tak mi się wydaje prynajmniej...[/QUOTE]Ja ciągle taką mam nadzieję. Ale ponoć skarpety zwracane (w sensie zwymiotowane) nawet po 4 dniach były praktycznie nienaruszone, więc nie wiem czy sok trawienny ją zniszczy. Oby... Nawet śmialiśmy się dziś z TZtem, że białas taki żarłoczny i zachłanny jest, że zrobi wszystko, żeby tą skarpetę strawić i nie oddać, bo w końcu co już połknie to JEGO ;). [quote name='Jasza']Nie zazdroszczę czekania Maciaszku....[/QUOTE]Ano, my tez sobie nie zazdrościmy. Mamy nastrój falowy - raz nadzieja, raz załamka. [quote name='rufusowa']a co do Bazylka, to jak się liże, to dobrze, bo znaczy, że chce spowodować wymioty[/QUOTE]Amok lizaniowy dziś się skończył, Teraz liże się "normalnie", czyli tylko jak go coś zaswędzi. Myślę, że tamto lizanie było jednak związane z tym podrażnieniem błony śluzowej. Choć też miałam nadzieję, że w ten sposób zbiera się do wymiotowania... [quote name='rufusowa']póki Bazyl nie czuje się źle, to chyba nie ma co nadmiernie panikować[/QUOTE]Ano nie czuje się źle. Dziś wrócił mu humor i ciągłe zaglądanie do kuchni, celem sępienia. Brzuch miękki, je i pije normalnie, kupalony robi normalne. Trzeba czekać na dalszy rozwój sytuacji. [quote name='rufusowa'] pamiętam jak Hera na spacerze złapała taki kawał szynki, że nie mam pojęcia jak jej się to do gardła zmieściło! miało szerokość ok. 10-12 cm!... na szczęście od razu ją zwróciła[/QUOTE]Bazyl kiedyś połknął, w tempie błyskawicznym!, kawał słoniny. Szeroki na jakieś 10 cm i długi na jakieś 20 (minimum). Rzuciłam mu się do gardzieli od razu, po słoninie ani śladu. Za to potem były ślady w postaci sraczki przeokropnej. [quote name='rufusowa']trzymam kciuki za pomyślny ZWROT:cool3:[/QUOTE]Dzięki! A tak się bawił poprzednim razem skarpetą z supełkami: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/849/c3a2336e5ed522ba.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/849/1cac59f2876cc067.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/849/81796d995beb8f8c.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/849/e477eff1dc690ee6.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/849/2c7105c5313e5f47.jpg[/IMG][/URL] Nie mógł i tym razem? :mad:
-
[quote name='leonarda'] Ale - jeśli dobrze zrozumiałam w schronisku - Poker został niedawno adoptowany.[/QUOTE]Nie byłam w schronie od jakiegoś czasu i nie wiem kiedy pojadę, bo chora jestem. Ale jeśli nie pojadę to będę dzwonić, żeby zaktualizować listę psów wyadoptowanych. Z tego, co widzę na oficjalnej stronie schroniska to Poker został zdjęty, czyli z tego wnoszę, że został zaadoptowany.
-
Ponawiam pytanie z powyższego postu. I mam prośbę. Kto może pomóc w robieniu ogłoszeń dla tej suni? PILNE !!! Suczka znaleziona została 01.01.2011 pod lasem w Ogrodzieńcu, z małym szczeniakiem, dla którego udało się już znaleźć dom. Sunia jest bardzo wychudzona i wyniszczona. Miała też odmrożoną łapkę. Musiała długo błąkać się po lesie :-(. Z jej zachowania można wywnioskować, że była trzymana w domu i została wyrzucona. Jest bardzo przyjaźnie nastawiona do ludzi, chętnie podchodzi i przytula główkę do głaskania. Uwielbia chodzić na spacery, potrafi ładnie chodzić na smyczy. Jest nauczona czystości. Nieszczekliwa, aczkolwiek przypilnuje domu. Raczej nie toleruje innych psów, choć mamy wrażenie, że potrafiłaby się jednak z nimi dogadać, bo agresywna jest tylko jeśli chodzi o jedzenie (pilnuje miski przed innymi psami). Jest bardzo sympatyczna. O wszystko prosi łapkami siadając na tylnych łapach. Obecnie przebywa w domu tymczasowym, ale zostać tam może tylko do 9 stycznia. Jeśli do tego czasu nie znajdzie się dla niej dom stały albo inny dom tymczasowy zostanie odwieziona do schroniska :-(( DO SOSNOWCA !!!! Istnieje możliwość dowiezienia suczki do nowych właścicieli - do 30 km w okolicy Katowic. Kontakt: 608 311 855
-
Ja też proszę o pomoc. [SIZE=3][B]Kto może pomóc w robieniu ogłoszeń dla tej suni?[/B][/SIZE][SIZE=3][B] PILNE !!![/B][/SIZE] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/888/7aed33a7c51cdbec.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/888/99e6c3fa3a2da14c.jpg[/IMG][/URL] Suczka znaleziona została 01.01.2011 pod lasem w Ogrodzieńcu, z małym szczeniakiem, dla którego udało się już znaleźć dom. Sunia jest bardzo wychudzona i wyniszczona. Miała też odmrożoną łapkę. Musiała długo błąkać się po lesie :(. Z jej zachowania można wywnioskować, że była trzymana w domu i została wyrzucona. Jest bardzo przyjaźnie nastawiona do ludzi, chętnie podchodzi i przytula główkę do głaskania. Uwielbia chodzić na spacery, potrafi ładnie chodzić na smyczy. Jest nauczona czystości. Nieszczekliwa, aczkolwiek przypilnuje domu. Raczej nie toleruje innych psów, choć mamy wrażenie, że potrafiłaby się jednak z nimi dogadać, bo agresywna jest tylko jeśli chodzi o jedzenie (pilnuje miski przed innymi psami). Jest bardzo sympatyczna. O wszystko prosi łapkami siadając na tylnych łapach. [B]Obecnie przebywa w domu tymczasowym, ale zostać tam może tylko do 9 stycznia. Jeśli do tego czasu nie znajdzie się dla niej dom stały albo inny dom tymczasowy [COLOR=red]zostanie odwieziona do schroniska :(( DO SOSNOWCA !!!![/COLOR][/B] Istnieje możliwość dowiezienia suczki do nowych właścicieli - do 30 km w okolicy Katowic. Kontakt: 608 311 855 Zrobiłam allegro, alegratkę, cafeanimal. ------------------------------------- Druga sprawa dotyczy właścicieli beagli, więc jeśli znacie jakichś przekażcie, proszę. Zadzwonił dziś do mnie facet ze studia fotograficznego, które mieści się przy ul. Mariackiej w Katowicach. [B]Szuka beagla do sesji zdjęciowej.[/B] Chcą ruszyć z profesjonalnym fotografowaniem psów i potrzebują zrobić portfolio. Wymarzył im się beagiel. Numer pana, który do mnie dzwonił: 663 200 444. Sprawa też pilna!
-
[quote name='Alicja']Bądź dobrej myśli[/QUOTE]Staram się, oj staram... [quote name='Alicja']co do glutka , nie zaszkodzi. [/QUOTE]Spróbuję. Tylko nie wiem czy jak mu tyle rzeczy do żarcia dorzucę to on to zje ;). [quote name='Alicja']Jedno co byś mogła to jakby do wtorku , środy nie wyszło zrobić USG albo RTG , ale chyba RTG pewniejsze .[/QUOTE]Tylko właśnie czytałam, że takie rzeczy jak skarpeta na RTG nie wychodzą... Dopiero jak zatka jelita. Ale wtedy też nie widać skarpety tylko widać, że jest "blokada". Myśleliśmy o USG żołądka. Chyba by było widać na nim, że coś w żołądku jest. Tylko wtedy raczej żołądek powinien być pusty chyba, prawda? Żeby jedzenie nie zasłaniało. Jakimś tam rozwiązaniem jest zajrzenie endoskopem i wyciągnięcie skarpety (jeśli jeszcze w żołądku jest), tylko ten zabieg pod pełną narkozą...
-
[quote name='Alicja']A dawałas oprócz parafiny też gluta z siemienia ?? Chroni ścianki żołądka i daje też poślizg .[/QUOTE]Nie dawałam, bo wet mówił, że olej wystarczy. [quote name='Alicja']Póki Bazyl robi kupalony to jest oki .[/QUOTE]No właśnie na wieczornym spacerze nie zrobił :shake:. Ale na razie nie panikuję, bo na środkowym była duża, miękka i normalna, poza tym białas nie na wszystkich spacerach kupalony robi. Brzuszek macam mu co jakiś czas. Miękki. Tyle, że na leżąco macam (to znaczy on na leżąco ;)). Nie wiem czy to coś zmienia. Bo jak wstaje to już miękki nie jest, ale myślę, że to dlatego, że się napina, bo jest zestresowany (prawie zawsze macany na stojąco ma napięty brzuch). [quote name='Alicja']Honda nasza boxia z rodziny zjadła swego czasu bombonierę opakowaną w kolorowy papier i zawiązaną kokardą ...wyszło wszystko , łacznie z kokardą :roll: ...to samo było z rajstopami z lycry ...też wyszły[/QUOTE]A pamiętasz po jakim czasie wyszły? Wierzę, że w "naszym" przypadku skarpeta normalna by wyszła, ale tutaj martwią mnie te supły, które na niej były i które po prostu mogą się przez jelita nie przecisnąć... Mam nadzieję, że do czwartku skarpeta się pojawi, bo w czwartek do pracy wracam i będę tam z nerwów umierać (w domu mam przynajmniej białasa cały czas na oku).
-
[quote name='Alicja']A skarpetka moze sie troche jednak poddac kwasom ;)[/QUOTE]No mam nadzieję. Na razie cisza i spokój. Białas uparcie skarpetki nie oddaje :shake:. Martwi mnie trochę ta jego senność i lekka osowiałość, ale wet mówił, że to może być po wczoraj. Natomiast bardzo często liże siebie albo legowisko na którym leży albo to, co ma pod pyskiem (dziś np. dres na mojej nodze). Ale najczęściej przednie łapy (całe, od góry do dołu) i w ogóle swoje ciało. Zamienia się w kota czy jak? Wyczytałam, że to może być objaw nadkwasoty albo zapalenia gardła. Może w jego wypadku to skutek uboczny dużej ilości wody utlenionej, która podrażniła błonę śluzową? Pomyślałam, że dodam mu jutro do wody rumianek (bo dziś w domu nie mamy). Chyba wypije :roll:. Ponieważ ktoś tutaj czeka na fotki z Sylwestrowego pokazu sztucznych ogni ;) to wrzucam kilka sztuk. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/876/5373bf7c1f41a6f2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/876/150e1e107bdc905f.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/876/05d30845bfe40acd.jpg[/IMG][/URL] Od drugiej strony Spodka wyglądało to znacznie efektowniej... A tak było na naszym domem :). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/876/26e0d0ba31f89eab.jpg[/IMG][/URL] I potem takie "ogniki" wpadały nam prawie na balkon... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/876/5a4d9a5c652dbe98.jpg[/IMG][/URL]
-
Pani ela ścipień arturówek potrzebna każda pomoc!!!
maciaszek replied to Fundacja Medor's topic in Już w nowym domu
O kurcze... Niedobrze :(. Przydałby się ktoś na miejscu, kto miałby bezpośredni i stały kontakt z p.Elą. Robił zdjęcia psom, aktualizował wątek... -
WHEN DREAMS COME TRUE: DT STAŁ SIĘ DS !!! Homer (wątek Homera)
maciaszek replied to protzlav's topic in Już w nowym domu
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, prawda? :) Widzę Homerku, że masz coś wspólnego z moim Bazylkiem. Też nie lubi podróży samochodami. Nie boi się, ale niecierpliwi. Piszczy, plącze się, jęczy... -
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
maciaszek replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
[quote name='Alicja'][B]to ide zobaczyć ;)[/B][/QUOTE]I nie zobaczysz, bom jeszcze nie wrzuciła ;). -
BINGO - 5 kilo lęku i głodu. Ma dom i nazywa się KUBUŚ!
maciaszek replied to Bjuta's topic in Już w nowym domu
Bardzo, ale to bardzo się cieszę :). -
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
maciaszek replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
[quote name='Alicja']Foty z fajerwerków ma ??[/QUOTE] Jak nie ma to ja mam :eviltong:. Tyle, że robione od drugiej strony Spodka ;). -
[quote name='JOMA'] tzn nie wolno wyciągać na siłę.[/QUOTE]Tak, już posiadłam to wiedzę. Na tak zwany wszelki wypadek. Choć mam nadzieję, że skarpeta wyjdzie jednak druga stroną. [quote name='JOMA']pewnego dnia wracamy z pracy a skóry nie ma ! - został tylko kawalątek - reszta zjedzona ! - no i też nic się nie działo [/QUOTE]Ze skórą o tyle lepiej, że soki trawienne ją częściowo rozłożą. Skarpety niestety nie :(. [quote name='JOMA']No, że nie wspomnę o 8-mio letniej Julce (córka), która to na obozie połknęła 5 zł ! [/QUOTE]Pamiętam, pamiętam :evil_lol:. [quote name='JOMA']ja bym popytała jak np z tym kisielem u psów.[/QUOTE]U psów rolę kisielu ma spełniać olej parafinowy. Daję go białasowi. [quote name='furciaczek']Trzymam kciuki za samoistne rozwiazanie problemu.[/QUOTE]Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć... Noc (a raczej jej fragment, bo z nerwów spać nie mogliśmy) minęła spokojnie. Białas trochę pospał zmęczony, trochę walczył z podrażnioną przez wodę utlenioną śluzówką w pysku, czyli mlaskał i się ślinił. Biedny... Ale je normalnie, pije normalnie, brzuszek ma miękki. Tylko zmęczony dziś i senny po wczorajszych emocjach. Dzwoniłam do weta. Powiedział, żeby się dzisiejszym zmęczeniem białasa nie przejmować, niech sobie odpocznie spokojnie po wczoraj. Powiedział też, że skarpetka, jako że nasączona sokami trawiennymi i w związku z tym ciężka, mogła zalec na dnie żołądka i dlatego jej nie zwymiotował (ech, żebyście widzieli to nasze napięcie i nadzieję, jak białas zaczął wczoraj zwracać... :roll:). I że jeszcze może ją zwrócić, w ciągu 2-3 dni. Jeśli przejdzie dalej to jej wydalanie może trwać nawet do 2 tygodni :-o. Zależy jak szybko będzie się przesuwać. [IMG]http://emoty.blox.pl/resource/583.gif[/IMG] Czyli nadal nerwica i czekanie... :shake: No i obserwowanie białasa czy wszystko jest ok. Hasłem przewodnim w naszym domu jest obecnie: :zly7: "ODDAJ SKARPETĘ! ODDAJ SKARPETĘ!" :zly7: I normalnie jak skarpeta wróci to odtańczymy chyba nad nią indiański taniec i odkorkujemy [IMG]http://emoty.blox.pl/resource/champagne.gif[/IMG]. Generalnie jednak ciągle się stresuję. A do tego czuję się średnio dobrze. Choroba stanęła w miejscu i męczy mnie suchym kaszlem, który bez skutku próbuję przerobić na mokry, żeby móc odkrztuszać to, co mam w płucach i oskrzelach. Normalnie nie długo będziemy o tym wirusie słuchać w tv - jako o epidemii. Coraz więcej osób jest chorych...:shake: Życzę wam, żeby Was NIE dopadło! [IMG]http://emoty.blox.pl/resource/minibyebye1.gif[/IMG]
-
Dokonałam miliarda konsultacji telefonicznych z wetami (podzwoniłam po większych klinikach całodobowych w kraju) i mam w głowie totalny bajzel. Każdy (dosłownie!) mówi co innego. Każdy telefon inna reakcja i inne zalecenia. I bądź tu człowieku mądry. Kilku było zgodnych tylko co do jednego - że jeszcze raz można spróbować z wodą utlenioną. No i jeszcze co do tego, że jak coś się będzie działo to proszę szybko przyjeżdżać. We wszystkich lecznicach powiedziano mi, żebym nawet dziś w nocy przyjeżdżała. We wszystkich oprócz katowickiego Brynowa, bo w tej "wspaniałej" całodobowej klinice na dyżurze jest 1 wet i nie prowadzą w nocy żadnej diagnostyki typu RTG czy USG, nie zrobią endoskopii ani innych zabiegów. Zawsze się zastanawiam jak oni na tym nocnym dyżurze ratują np. psy po wypadkach albo ze skrętem żołądka? :shake: Czuję się jak skończona świnia... Białas poszedł z TZtem na spacer. Gdzie? Do apteki, po wodę utlenioną i większą strzykawkę. Gdyby wiedział, gdzie idzie... Wrócił szczęśliwy i pognał prosto do kuchni, na kolację. A zamiast jedzenia spotkały go tortury :shake:. Licząc na zwymiotowanie skarpety, zmusiliśmy go raz jeszcze do połknięcia wody utlenionej. Walka była straszna. Cierpienie białasa jeszcze większe. Zwłaszcza, że tym razem zaparliśmy się, żeby określoną ilość wlać bez większych przerw. I udało się zmusić Bazyla do wymiotów. Tyle, że bez efektu :placz:. Tak go umęczyliśmy zupełnie po nic :placz:. Na taki stres naraziliśmy jego serce :shake:. A wszystko przez moją głupotę. Podwójną. Raz, że w ogóle mu taką "zabawkę" dałam. Dwa, że trzeba było ten manewr z wlewaniem wody utlenionej cięgiem zrobić poprzednim razem. I skarpeta byłaby z nami. Teraz było za późno :shake:. Czuję się wstrętnie, podle i jestem totalnie załamana. Pawia puścił 3 razy. Skarpety ani śladu. To znaczy, że przeszła już dalej. Bo niemożliwe, żeby jej z siebie przy takim wymiotowaniu nie wyrzucił. Teraz to już się boję na maksa :cry:. I nie cierpię się za to, co zrobiłam. Odczekałam dłuższy czas, żeby żołądek Bazyla się uspokoił (bidok sobie w międzyczasie zasnął, zmęczony tymi emocjami beznadziejnymi) i zrobiłam mu kolację. A właściwie pół kolacji (żeby żołądka podrażnionego za nadto nie obciążać) i to na dodatek nieco innej, bo kulki rozmoczone w wodzie, a do tego łyżka oleju parafinowego na lepszy poślizg w jelitach. Może skarpeta jakoś się prześlizgnie? Boję się cholernie... Po zjedzeniu kolacji białas pokręcił się troszkę niespokojnie, a potem znalazł miejsce do spania i teraz słodko chrapie. A ja miejsca sobie znaleźć nie umiem...
-
To chyba za wcześnie na wyjście tą stroną... Myślę, że ona jeszcze w żołądku leży. Kurcze, gdybym mogła wsadziłabym mu do żołądka rękę i wyciągnęła. To czekanie mnie dobije... :( Mam nadzieję, że ją zwymiotuje, bo w przejście przez jelita nie bardzo wierzę... Przełyk jednak jest szerszy, bardziej rozciągliwy i z mocniejszych ścianek zbudowany niż jelito cienkie. A tutaj sprawę komplikuje fakt, że skarpeta była konkretnie zasuplona... :(
-
Dzięki za życzenia. Sylwester był spokojny. Za to dziś nie jest spokojnie :shake:. Bo jestem głupią, tępą kretynką :shake: :wallbash: :wallbash: :shake:. Jak zawsze chciałam dobrze i jak (prawie) zawsze wyszło źle :placz:. :wallbash: Chciałam zrobić Bazylowi przyjemność i zabawę. Dawałam mu ostatnio różne smakołyki, w skarpecie powiązanej na supełki. Rozpracowywał ją z uporem maniaka, długo, aż do skutku, aż rozszarpał wszystkie fragmenty i wyjadł wszystkie smaczności. Myślałam, że tym razem też tak będzie. Nawet mówiłam TZtowi, który (mądrzejszy ode mnie) się zaniepokoił czy Bazyl w swej zachłanności nie zeżre całości, że już kilka razy dostawał takie skarpetkowe zabawki i było ok. I rzeczywiście zaczęło się jak zawsze. A w momencie, w którym pomyślałam, że tym razem może połknąć skarpetę, bo w środku są takie fajne, smaczne i pachnące rzeczy to było już za późno :shake:. Wsadziłam rękę do paszczy/gardła, ale skarpeta powędrowała już niżej. Jestem wściekła na siebie. Jak mogłam być tak głupia?! :wallbash: Od razu pomyślałam o tym, żeby wywołać wymioty, to skarpeta "wróci". Z dwojga złego lepiej, żeby wróciła tą stroną, niż utknęła w jelitach :-(. No więc dręczyłam Bazyla (za to, że mu to zrobiłam też jestem na siebie wściekła...) wciskaniem specyfiku do paszczy. Podałam mu 50 ml, bo tylko tyle było w domu. I nic. Nawet jednego podrzutu. Kompletnie nic. Najpierw domagał się nagród za podanie "lekarstwa", aż w końcu poszedł się położyć. I oto jak wyglądał pies, który powinien z prędkością światła zwrócić, co zeżarł... [U][URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/877/d5108827c18e86d3.jpg[/IMG][/URL][/U] W końcu trochę mu się poprzelewało w żołądku, beknął raz i to wszystko. :placz: Na samą myśl, że ta skarpeta może mu utknąć w jelitach i że to moja wina mam ochotę sobie strzelić w łeb... TZ pocieszał mnie, że skoro przez przełyk przeszło mu to bez najmniejszego problemu (połknął za jednym zamachem, bez żadnych przeszkód) to i z drugiej strony wylezie. Ale przecież różnie może być. Poza tym tam były supełki i całość była zaplątana :shake:. Poczekaliśmy jeszcze jakiś czas, czy białas nie zwymiotuje z opóźnieniem. Nic. W końcu TZ wziął go na spacer, a ja zadzwoniłam do weta. Potwierdził niestety moje obawy. Że jeśli skarpeta była zasuplona to marne szanse, żeby przeszła przez jelito cienkie :placz:. Powiedział, żeby jeszcze podać mu wodę utlenioną. Tak, żeby w sumie z tamtą nie przekroczyć 100 ml. No to pożyczyliśmy od sąsiadów buteleczkę i znów dręczyłam białasa :placz:. I znowu, cholera jasna, nic :cry:. Nie rozumiem tego... Czy on ma żołądek ze stali czy jak :roll:? Trochę się poślinił, widać było jak żołądek mu się kurczy i koniec. Próbowaliśmy mu pomóc puścić pawia, bez skutku. Teraz poszedł spać, a ja zaraz zwariuję... Wet powiedział, że jest jeszcze szansa, że zwymiotuje do jutra albo jutro. A jeśli nie to trzeba go bacznie obserwować. Żeby zareagować od razu jak skarpeta utknie... Mam nadzieję, że będzie paw. Paw ze skarpetką. Inaczej się chyba :flaming:. Jak pomyślę, że miałby być ciachany... że miałby mieć narkozę (przy tym jego chorym sercu)... że miałby cierpieć... Albo, że możemy się za późno zorientować to... I to wszystko przez moją głupotę... :bigcry: Do końca życia bym sobie nie wybaczyła... :wallbash: Boję się... :placz: Trzymajcie kciuki za pawia. Ja się boję nastawiać pozytywnie. Bo zawsze jak się na coś nastawię, że wyjdzie to nie wychodzi...
-
[URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/766/3bb58ade923d338b.jpg[/IMG][/URL]
-
Dziękujemy za życzenia. My również [B]życzymy wszystkim czytaczom Bazylowego bloga dobrego, fajnego i zdrowego następnego 2011 roku![/B] A na zakończenie roku starego kilka odgrzebanych fot sprzed 3 tygodni. Próbowałam zrobić zdjęcia jak białas dumnie niósł maskotkę. Dumnie i zawzięcie. Zawzięcie i długo. Na tyle długo, że ślinowe gluty mu zamarzły :evil_lol:. Ale jak tylko wyciągnęłam aparat to wypluł maskotę i zaczął wariacje oraz morderstwa. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/766/d97564471f05599c.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/766/fd5fb25744048336.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/766/20874d0153e03b0e.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/766/1fc00d97921a52ea.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/766/70df2072deddeb02.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='Klementynkaa']a są jakieś sznase na zdobycie informacji o jego wcześniejszych losach? jak trafił do schronu i skąd wiemy, że mieszkał w kojcu? czy P. Ania będzie wiedziała?[/QUOTE]Na pewno jest szansa na takie info. Skądś wzięła mi się ta informacja o kojcu, więc na pewno coś tam o nim wiadomo (tylko ja nie zapisałam... :shake: :oops:). [quote name='leonarda']A poza wszystkim - on od razu wzbudza zainteresowanie, a u mnie to nawet zachwyt. Jest niesamowity. [/QUOTE]Zgadzam się. Nie da się koło niego przejść obojętnie. Dziwi mnie to, że nikt go jeszcze nie zaadoptował. Zwłaszcza, że to taki słodki misiek. Pewnie wiek odstrasza... :shake:
-
Wszystkiego dobrego! A przede wszystkim zdrowej fasolki, co już przecież niedługo fasolką nie będzie ;), zadowolenia, szczęścia!