-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
No właśnie Filipku, daj spokój praniu! Nieładnie tak się odwdzięczać za opiekę ;). Powodzenia ptaszyno! -
Tobi, 3-letni JAMNIK, już W NOWYM DOMU !!!! Powodzenia :))
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Dziękuję za miłe słowa :). [quote name='Jasza']Może jak Tobiaszowi się uda, to jakiś zastrzyk energii, tej najpozytywniejszj - do Ciebie poleci?[/QUOTE] Oby. Oby... --------- Pani z Chorzowa umówiła się z właścicielem na jutro na spotkanie. Zobaczymy co z tego wyniknie... Mam mieszane uczucia, bo właściciel jest już mocno nastawiony na to, żeby Tobiego wydać, bo sąsiedzi zaczynają narzekać mocno, że jamnior wyje, gdy jest sam. I boję się troszkę, że nie będzie mu już zależało na dobrym sprawdzeniu domu, tylko na tym, by jak najszybciej problem rozwiązać. Ech. Dziś zadzwonił pan z Siemianowic. Jamnika chcą jego rodzice, na emeryturze, mieszkający w domu z ogrodem. Mają już 2 jamniory. Dom zapowiada się fajnie. Wysłałam info o Tobiaszku i ankietę. Powiedziałam o tym właścicielowi Tobiego, ale on (jak pisałam wcześniej) nie bardzo chce już czekać i ryzykować, bo co będzie jeśli przetrzyma panią z Chorzowa, żeby sprawdzić dom w Siemianowicach, ten okaże się niehalo, a w międzyczasie pani z Chorzowa się rozmyśli? Próbowałam tłumaczyć, że tu głównie chodzi o to, żeby Tobi trafił do naprawdę dobrego domu, choćby dlatego, żeby nie wrócił po kilku dniach, ale niestety... Nic na to nie poradzę. Więc czekam co wyklaruje się jutro. Z państwem z Siemianowic umówiłam się, że dam im znać i jeśli Tobi nie zostanie adoptowany to będziemy się jakoś umawiać na spotkanie, a jeśli Tobi pójdzie do nowego domu to podeślę im inne jamniory w potrzebie. Napisała też pani z Giżycka. Wysłałam jej ankietę przedadopcyjną. Może jakiś inny jamnik skorzysta? A pani, która odzywała się niedawno i kolega wystraszył ją, że agresja lękowa to dramat i na pewno nie da sobie rady, napisała, że zaadoptowała jamniczą bidę z tyskiego schroniska. To tyle. -
U nas pada. Mam nadzieję, że powietrze się odświeży, białas poczuje się lepiej. Biedak mój maleńki... Nie ma ostatnio za lekko. Męczą go upały i stres państwa też na pewno go męczy :(. Nawet na wieczornym spacerze, kiedy jest już chłodniej, szybko zaczyna ziać i szybko się męczy. Dziadorek mój kochany...
-
Tobi, 3-letni JAMNIK, już W NOWYM DOMU !!!! Powodzenia :))
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Nie zaglądam tu, bo wszystko mi się roz...prza i nie ogarniam już :(. Miałam telefon w sprawie Tobiaszka. Brzmi dobrze. Państwo z Chorzowa, 3 dzieci (6, 8 i 18 lat), pies (roczny jamnik ze schroniska), 4 spacery dziennie (w sumie koło 2 godzin), wspólne wyjazdy, spanie w łóżku :), pierwsi, których nie zraził mail z opisem agresji lękowej Tobiego. Trzymajcie kciuki, bo jak nic z tego nie wyjdzie to chyba się poddam... Po raz pierwszy w życiu, ale nie daję już rady :(. Państwo chcą się spotkać i pójść z Tobim na spacer. Jest mały problem ze zgraniem terminów (ja, właściciel Tobiego i Państwo pracujemy w przeróżnych godzinach i dniach) i najprawdopodobniej skończy się tak, że państwo sami z właścicielem i Tobim się spotkają. Ja już po prostu nie daję rady :(. Inaczej to wszystko miało wyjść i nie czuję się z tym dobrze, ale nic nie poradzę... Mam tylko nadzieję, że właściciel odpowiednio to spotkanie poprowadzi i będzie miał dobre wyczucie czy to odpowiedni dom dla Tobiego. Jeśli Tobi państwa nie przerazi swoim wrzaskliwym zachowaniem i nadal będą chętni na zaadoptowanie go to będę chciała podjechać do nich na wizytę przedadopcyjną i pogadankę jak go na początku traktować. -
Bo szczęście nie jedno ma imię - zapraszam :)
maciaszek replied to Tengusia's topic in Już w nowym domu
Piękne konie... -
[quote name='JOMA']No to okazało się, że jestem wytrwała :lol: [/QUOTE]:klacz::klacz::klacz: [quote name='JOMA']ale jakoś nie zaskoczona :iloveyou:[/QUOTE]:loveu: [quote name='JOMA']Sama jestem typem melancholijnym i posiedziałabym sobie czasem na szafie z książką - tylko która to wytrzyma ? :eviltong:[/QUOTE]Wiem, że nie powinnam, ale... :roflt::roflt::roflt: Lubię to Twoje poczucie humoru i dystans do siebie samej ;). [quote name='Jasza']Ciesz się tym, że taka jesteś Kasiu! Znajduj w tym swoją siłę i niezwykłość, traktuj jako coś czego Ci inni mogą zazdrościć. Nigdy się sama ze sobą nie będziesz nudzić - to coś świetnego![/QUOTE] Ale wszak napisałam: [quote name='maciaszek']Wiem, że samotność nie jest zła. Bardzo ją lubię. Nawet bardziej niż z ludźmi obcowanie.[/QUOTE] :) Choć czasami rzeczywiście brakuje mi takiej niedużej, ale zgranej paczki. Ludzi, z którymi można gdzieś wyskoczyć, zrobić coś fajnego, ale też o poważnych sprawach pogadać czy posmucić się razem. Wtedy jest przyjemniej w życiu i łatwiej. [quote name='Jasza']Choc uwielbiam wieczorne posiadówki z Damianem i rodzicami, albo z mamą tylko, siedzimy na tarasie, pijemy piwo albo herbatę i gadamy albo obieramy ogórki.[/QUOTE]Super! I to jest właśnie coś wspaniałego, coś co pozytywnie ładuje człowiekowi akumulatory na dalsze życie. Bo mieć bliskich, mieć kogo kochać i być kochanym to najważniejsza rzecz na świecie. To daje pozytywnego kopa, pozwala być zadowolonym, daje siłę do działania, do borykania się z przeciwnościami losu, ze złem tego świata. Taki wieczór z mamą i ogórkami; powrót do domu, w którym ktoś czeka; pies szalejący z radości, bo państwo z pracy przyszli; wspólny wieczór przy filmie; dziecko gramolące się rodzicowi na kolana, żeby się przytulić; świadomość, że nawet jeśli jesteś gdzieś daleko to tam gdzieś jest ktoś, kto o Tobie ciepło myśli i czeka; itd. itp. to jest coś. To jest naprawdę ważne. Gdyby wszyscy ludzie dostali w swoim życiu tyle miłości ile powinni, gdyby mieli kogo kochać i kochać potrafili to nie byli pokrzywieni, przetrąceni, źli, cały świat byłby lepszy i nie byłoby tylu nieszczęść, tragedii. Bo dobro powstaje tylko z dobrych uczuć. Gdyby... Utopia... Więc cieszmy się przynajmniej tym, co mamy i dbajmy o to, prawda? :) Ależ mi się ostatnio zbiera na filozofowanie... ;) ------------------------------- Bazylek, który ma dość tej pogody i kiepsko ją znosi :(, pozdrawia: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2009/73ae5f6ade1c31c2.jpg[/IMG][/URL]
-
Tajfun - szczeniaczek w wielkim ciele stróżuje w nowym domu
maciaszek replied to hansior's topic in Już w nowym domu
Powodzenia w nowym domu !!!! -
Dzięki :smile:. Uprzedzam, że poniższy tekst nie o białasie i tylko dla wytrwałych ;). Myślę, że teraz, na takim wyjeździe, nie chciałabym być sama dlatego, że wtedy nie da się uciec od myśli i analiz, oderwać się od problemów, zapomnieć. No chyba, że tyle się dzieje, że człowiek nie ma czasu ani ochoty myśleć ;). Wiem, że samotność nie jest zła. Bardzo ją lubię. Nawet bardziej niż z ludźmi obcowanie. Taka "nienormalna" byłam zawsze, od maleńkości. Samotność i cisza mnie porządkują, pozwalają odetchnąć, rozwinąć wyobraźnię, spojrzeć w głąb siebie, namierzyć swoje potrzeby, zrozumieć lepiej innych, zdystansować się. Pod warunkiem, że nie ma zbyt wielu problemów na raz. Bo wtedy i w mojej głowie jest wielki bałagan... Jako dziecko bardzo lubiłam bawić się sama, nigdy się nie nudziłam i nigdy mnie nie ciągnęło do tego, by bawić się w grupie. Nigdy nie lubiłam zbiorowisk ludzkich, gier zespołowych do dziś nienawidzę, do pracy w grupie też się nie nadaję. Pod tym względem jestem zdecydowaną indywidualistką i samotnikiem. Nie potrafiłam i do dziś nie potrafię się też odnaleźć w większej grupie osób, nie lubiłam w związku z tym i nie lubię imprez wszelakich czy innych zbiorowisk ludzkich. A jak już muszę się w nich znaleźć to najczęściej staję na uboczu (obserwator?), cicha i na powrót nieśmiała, choć potrafię też być "normalna", ale jakoś to mnie nie kręci. W szkole zawsze siedziałam w ostatniej ławce (żeby mieć wszystko pod kontrolą?). Zawsze miałam z trójkę-czwórkę znajomych, z którymi czasami spędzałam wspólnie czas, nigdy nie była to większa liczba osób. Z takimi bliższymi ludźmi lubię pobyć, pogadać, wspólnie coś zrobić. Ale nie za często (za to raz a porządnie długo) ;). Zamiast iść na studiach na imprezę, wolałam w domu książkę poczytać. Do dziś nie przepadam za gośćmi w domu, wyznaję angielską zasadę "my home is my castle", a jak zamek to z przytupem! - z fosą i mostem zwodzonym ;). Chyba nadawałabym się na pustelnika ;-). Tylko takiego, który raz na tydzień wyjdzie do świata na kilka godzin i czasami coś w necie skrobnie. Potrafię mieć i mam dobry kontakt z ludźmi, ale nie ciągnie mnie do nich. Zawsze byłam bardziej obserwatorem niż uczestnikiem. Lubię być z boku. Co nie oznacza, że nie przeżywam. Ale wtedy nie biorę wszystkiego tak bardzo do siebie. To bycie "z boku" daje mi równowagę psychiczną. Ale niestety są dziedziny/sprawy, które mnie wciągają i nie potrafię z nich wyjść, stanąć na uboczu. I to chyba strasznie mnie zżera, wyniszcza. Zawsze marzyłam o domku na drzewie, gdzie będę mogła wleźć, choćby na pół godziny i odciąć się od świata, powiedzieć "teraz mnie nie ma". Mam nadzieję, że kiedyś to marzenie zrealizuję i nawet jeśli będę miała 90 lat to sobie w takim domku posiedzę, choćbym miała windę zamontować, żeby się do niego dostać ;-). Jako dziecko siadywałam na szafie, pod biurkiem albo w takim szmacianym domku na stelażu. Lubiłam się tak "odizolować". Mogłam się co prawda po prostu zamknąć w pokoju i nikt by mi nie przeszkadzał, ale to wgramolenie się na szafę dawało mi takie (tak myślę) symboliczne poczucie izolacji, przy jednoczesnym uczestniczeniu w tym, co się w domu dzieje (drzwi do pokoju zostawały otwarte, chyba że chciałam się odciąć na maksa, to wtedy je zamykałam). A może czasami był to też taki rodzaj ucieczki? Wejdę sobie na szafę, wezmę książkę, zaszyję się i świat ze swoimi problemami zniknie... Ale to chyba potrzebne właśnie jest, bo daje oddech, dystans i nie pozwala zwariować. I chyba takiej szafy/antresoli/dziecięcego domku mi brakuje. I równowagi między bliskością kochanych osób a samotnością. Jako nastolatka, chodziłam na wakacjach na samotne spacery do lasu. Wtedy jakoś się nie bałam (za mało doświadczeń? zbyt mała wyobraźnia w tej materii?), teraz mam cykora i źle mi z tym, bo chętnie bym sobie na takie spacery połaziła, to ogromnie mnie relaksuje. A paradoksalnie, przy tej dużej potrzebie samotności, często swoje myśli i poglądy w pełni formułuję mówiąc. Łatwiej mi zastanawiać się nad czymś, analizować to w rozmowie, gdy po prostu słyszę swoje myśli. Może czasami szukam potwierdzenia a czasami potrzebuję oponenta, żeby skrystalizować poglądy. W każdym razie muszę się słyszeć ;). Dlatego często zdarza mi się mówić samej do siebie (albo do Bazyla ;)). Nawet na głosy :evil_lol:. Taki teatrzyk :evil_lol:. To sobie walnęłam analizę psychologiczną ;). Nie ma tego złego.. jakbym kiedyś szła do psychologa to sobie tylko druknę i nie będę musiała języka strzępić ;). A i przeczytać, celem przemyśleń, sobie mogę... ----------------- Dla równowagi, bo to wszak Bazylkowy blog. Białas w odwiedzinach. Czyli Bazylątko w mojej pracy. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/2009/0f02772ff529c97c.jpg[/IMG][/URL]
-
Sesi...Czarna owca wśród labradorów. ma dom!
maciaszek replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
Jestem i ja. Dodałam ją na katowicki wątek. Jak wreszcie strona schroniska będzie porządnie chodzić to podmienię fotki i zmienię opis. No chyba, że Sesi znajdzie wcześniej dom :). -
Tobi, 3-letni JAMNIK, już W NOWYM DOMU !!!! Powodzenia :))
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Bardzo, bardzo, BARDZO Ci dziękuję :loveu::loveu::loveu:. -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Zostaję przy gazie, lżejszy niż pogrzebacz ;). -
Właśnie chciałam pytać czy ciągnie Mychę (jak na labka przystało) do wody, ale odpowiedź dostałam już po kilku zdjęciach ;).
-
[quote name='Jasza']Jak tam - Mallesezie? Lepiej?[/QUOTE]Niestety... :shake: Już mam trochę dość pytań w stylu "ojejku, co ci się stało?", "słońce cię tak spaliło?", "o kurcze, co masz na twarzy?"... Potrafię takie rzeczy olewać, ale kiedy wszyscy pytają albo wpatrują się we mnie jak w ufoluda to przychodzą takie chwile, że mam dość. Poza tym z twarzy złazi mi na szyję i na tułów... [quote name='Jasza']Bo mi dzisiaj lepiej trochę. Wczoraj - kiszka.[/QUOTE]:glaszcze: [quote name='Polari'] Poproszę więcej fotek[/QUOTE]Ciężko będzie, bo białas albo śpi zmęczony upałami albo ja nie mam nastroju na focenie albo jedno i drugie jednocześnie. Ale postaram się jakieś zdjęcia porobić. [quote name='VitisVini']Maciaszku,a ty sobie czasem jakiś wspólnych drożdży i bakterii z Bazylkiem nie wyhodowałaś??- bo to jest jak najbardziej możliwe.Owszem niby inny szczep ale jakoś oboje macie podobnie zachwianą odporność.[/QUOTE]Od kiedy Bazyl zaczął mieć problemy to już kilku wetów pytałam o to czy jego mallessezie mogą mnie zarazić i odpowiedź zawsze brzmiała, że nie. A znowuż moje mallessezie nie mogą przeleźć na niego. Myślę, że problem jest właśnie w tej zachwianej odporności. [quote name='VitisVini']To może na chwilę przestań z nim sypiać co?;-)[/QUOTE]O nie! Nie ma takie możliwości ;). To chyba jedyny chłop, z którym nigdy nie przestanę sypiać :loveu:. [quote name='VitisVini']Oderwany przymusem od przeżuwania problemów umysł odpocznie a potem może cię zaskoczy i podsunie rozwiązania -choć nie mówię,że będą łatwe,bo tak dobrze to chyba nikt w życiu nie ma,ale podjęcie decyzji to już 3/4sukcesu.[/QUOTE]Zawsze w takich chwilach myślę, że chętnie bym gdzieś wyjechała, poszlajać się po Polsce, oderwać się od codzienności, nie odbierać telefonów. I nigdy nie starcza mi odwagi na taką samotną eskapadę. Może tak naprawdę wcale nie chcę być sama? A może brak mi odwagi do podejmowania wyzwań? Pewnie jedno i drugie. To drugie na pewno. Tak czy inaczej z jakiegokolwiek wyjazdu na razie nici. Urlop najwcześniej w lipcu. A do tej pory tak dużo może się zmienić, że wtedy nie dam rady wyjechać... Na razie z przyjemnością chodzę do pracy. Nigdy nie myślałam, że będę się cieszyć wychodząc do roboty...:roll: :razz:. [quote name='VitisVini']Dziękuje za uwagę i powodzenia.;-)[/QUOTE]Proszę i dziękuję :loveu:.
-
[quote name='rufusowa']KAsiu a może Ty w ciąży jesteś? ;)[/QUOTE]Wiedziałam, że ktoś wcześniej czy później to zasugeruje ;). Ale nie, nie jestem w ciąży. A tak z ciekawości zapytam: ta senność Cię na tą myśl nakierowała czy ta nademocjonalność? W sytuacjach stresowych zawsze więcej śpię, tego domaga się mój organizm. Widocznie tak odreagowuje. A nademocjonalność miałam zawsze. A teraz sporo nerwowych rzeczy dzieje się w moim najbliższym otoczeniu i często zamiast radości z bliskości kochanych osób mam stres. [quote name='rufusowa']śmieszna piżamka :)[/QUOTE]Lubię ją. Na nogawkach, od kolan mniej więcej, do samego dołu, są żyrafie nóżki ;).
-
Myślę, że Rulon nie boi się burzy, tylko (tak jak Bazyla) ona go po prostu wkurza ;).
-
Nie York, nie west a kundelek Tajga da ci dużo miłości!MA DOM!:)
maciaszek replied to saphira18's topic in Już w nowym domu
Wspaniałe wieści. Też czekam na zdjęcia :) -
[quote name='VitisVini']Maciaszku bój się Boga, co to za zdjęcie:roflt:Jeszcze ta żaba.. Bazyl wygląda jak na wizycie u żaby - patologa...!! :lol!:[/QUOTE]:evil_lol: To zrelaksowany, rozkokoszony w pościeli pani, drzemiący, wypoczywający pies, nie widać? ;) Ale fakt, że gdyby nie lewa łapa, która nie odstaje na bok, to wyglądałby jak ta żaba na stole doświadczalnym studentów medycyny ;). [quote name='VitisVini']A co to za pokrzywka ci wyskoczyła?Może być,że ze stresu.[/QUOTE]Ze stresu, ze stresu. Na bank. Już raz to miałam. Na tle stresowym właśnie. Tylko wtedy pojawiło się kiedy stresy się już skończyły i łatwiej było z tym walczyć, bo już się tak nie denerwowałam. Teraz jest trudniej... A spokój i niestresowanie się to podstawa w walce z tym świństwem. To nie pokrzywka, tylko zapalenie skóry. Śmieję się, że naprawdę dobrze dobraliśmy się z Bazylem, bo nawet drożdżaki mamy te same, tzn. z tej samej grupy, tylko inny podtyp ;). Wiedział komu wgramolić się na kolana, gdy przybyłam po jakiegoś białaska :evil_lol:. On ma mallasezia pachydermatitis, a ja mallessezia furfur. Każdy człowiek ma te drugie w swojej skórze i normalnie nie szkodzą. Ale np. właśnie przy stresach uaktywniają się i atakują, powodując między innymi łojotokowe zapalenie skóry. [quote name='VitisVini']Taka karma i trzeba cholerę przeczekać.[/QUOTE]Staram się, ale dość kiepsko mi idzie :shake:. Moje emocje mnie przerastają. Zwłaszcza, że co rusz nowe przykrości i nerwy się pojawiają, a ciężko o niektórych zapomnieć, żyć potem normalnie i udawać, że nic się nie stało. Chyba powinnam na jakąś terapię pójść... Poza tym nie wszystko przecież da się przeczekiwać. Są sprawy, które wymagają rozwiązania tu i teraz. [quote name='VitisVini']Słowem, robienie coś "tymi rencami" co skutecznie przesuwa uwagę z głowy do rąk i pozwala wyłączyć "komputerek"[/QUOTE]Faktycznie zajęcie się czymś pozwoli łatwiej przetrwać przeczekiwanie i da odskocznię psychiczną, ale niestety nie rozwiąże samych problemów. Niektóre są niezależne ode mnie, niektóre dotyczą mnie bezpośrednio i muszę (wcześniej czy później) jakąś decyzję podjąć. A to cholernie trudna decyzja... Ale rzeczywiście chyba powinnam znaleźć sobie jakiś hobby, zajęcie, które oderwie mnie od tego wszystkiego na chwilę chociaż. ------------ A tak sobie, jakiś czas temu, spały dwie mallesezie ;). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1978/1647b0dd14efc6e0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1978/c9fe808d01c521bd.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1978/e75bd511644903cf.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1978/2eb8038450cad337.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/1978/9fe0eefba5cd69df.jpg[/IMG][/URL] Oj, spać to ja bym teraz mogła 24 godziny na dobę ;). Pewnie mój organizm się tego domaga, bo jak wiadomo w trakcie snu wypoczywa, nie stresuje się i do tego jeszcze się regeneruje.
-
[quote name='agumka'][B]Maciaszek[/B], to jest środek osiedla, ale między 1, a 2 w nocy raczej nie jest miejscem uczęszczanym przez wiele ludzi. Praktycznie poza moim tatą, naszymi psami, tym facetem i jego bullem nikogo nie było... Jego pies był bez kagańca, nie trzymany na smyczy. Tzn był na smyczy ale smycz leżała obok, nie w ręcę faceta. żaden z psów nie miał kagańca... i jak widać właściciel bulla nie miał[B] "możliwości sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego zachowaniem."[/B][/QUOTE]I taką argumentacją właśnie powinniście się bronić, jeśli ktoś się przyczepi, że Wasz pies był bez kagańca.
-
[quote name='VitisVini']hej maciaszku a ty chcesz sobie budzenie zamówić u jakiegoś ABW albo CB_esia za takie żarty prezydenckie ??:evil_lol:[/QUOTE] :evil_lol::evil_lol::evil_lol: [quote name='VitisVini']Co do allegro- to ja już nie wiem.Co tu zmieniać,przecież sztabki złota do niej nie dołożymy:cool3: Może przestańmy na chwilę,żeby się"oduroczyło".[/QUOTE] No to zrobię przerwę w allegrowaniu Bazylki. Zwłaszcza, że miałaby tam teraz konkurencję w postaci 7 szczeniaczków. Co prawda za 1500 zł jeden, ale za to "nówki nieśmigane". Nie to co doświadczona przez życie białaska.