-
Posts
5279 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by taks
-
Psa??? Tak to tylko suczka potrafi. Trzymajcie się zdrowo.
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
taks replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
Jeśli można pampersy do kosza w parku wrzucić to i psie kupy też . G. jest G. i tak samo śmierdzi.:mad: -
:multi::multi::multi::multi::multi:Maxiu powodzenia
-
A czy jesteś pewna, że Atos nie je suchego tylko dlatego, że mu nie smakuje? A jak z innym jedzeniem - ma apetyt? Czy zęby w pożądku? Czym był karmiony w schronisku? Zmianę karmienia z gotowanego na suche robi się stopniowo. Można też suche początkowo podawać rozmoczone. Jeśli nie ma apetytu to zanim założysz, że grymasi - najpierw trzeba się upewnić czy po tym schronisku wszystko jest OK z jego zdrowiem, bo może tu tkwi przyczyna:roll:.
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
taks replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
"względy estetyczne" jasne ale z tymi robalami to (między nami) nie przesadzajmy:evil_lol:. Ci co sprzatają ( i ci co dadzą się na to namówić kiedykolwiek) to psiarze świadomi i oni także odrobaczają swoje psiaki więc te sprzątane są "czyste" i zagrażają ludziom i innym zwierzetom jak każde inne g. (np. ptasie). A te kupy faszerowane robalami to od biedaków zaniedbanych, których pan z pewnością nigdy nie będzie sprzatał chyba ,że my to za niego zrobimy:mad: -
Aga do dotychczasowego leczenia nijak nie mogę się przyczepić. Może Sunia ma jakiś poważniejsze zaburzenia układu krzepnięcia - warto chyba w tej sytuacji oznaczyć.Jeszcze nie daje mi spokoju ten kołnierz - może rzeczywiście wali o niego uchem i odnawia kontuzję.Przykro mi ale nic więcej w tej chwili nie przychodzi mi do głowy:-(
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
taks replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
No właśnie - też myślę, że ludziom głupio bo gdzieś może czują, że powinni też sprzątnąć a tego nie robią.Przeważnie ludzie nie lubią :evil_lol:żeby im przypominac ,że coś źle robią- często wtedy pojawia się agresja a nie wstyd. Ja, gdy ktoś robi tak :crazyeye: to zaciskam zęby a na "zewnątrz" staram się uśmiechnąć do tego ktosia albo zagadać - zwykle następuje cudowna metamorfoza. A jak nie nastąpi to olewam głąba i tyle -
Oczywiście ze spacją .Przepraszam. Jak zwykle wysłałam bez korekty....ech
-
Sprzedam Wam mój sposób ( wypróbowany i działa świetnie). Jak nie chcę dopuścić do bliskich kontaków z moimi na smyczy to z daleka krzyczę, że mój (moje) jest chory i może zarazić. Zawsze działa choć często jest komentarz "to czemu pani z nim wychodzi".Ale ja mam te komentarze w nosie :diabloti: a za to mogę przejść spokojnie.
-
Kochani, spokojnie , nie ma co się bać na wyrost. Z normami to jest tak, że trzeba jeszcze brać wiele innych spraw pod uwagę. Pies psu nie jest równy (choćby gabarytami). I inne normy są dopuszczalne dla szczeniaka inne dla starego. Dużo może się zmienić jako działąnie uboczne zażywanych leków, diety itd.Jeden odbiegający od normy parametr to najwyżej dzwonek alarmowy na co zwrócić uwagę a nie wyrok. [U]Norma jest tylko wskazówką [/U] dla weta, który wyniki interpretuje [U]w każdym indywidualnym przypadku[/U] biorąc pod uwagę danego psa. Pomyślcie - gdyby same wyniki wystarczyły do stawiania diagnozy zamiast weta wystarczyłby dobry program komputerowy:pTrzeba myśleć optymistycznie (i działać oczywiście;))
-
[quote name='frruzia']u nas najgorsze kupy były po gotowanym, za za rzadkie, raz pokryte błoną, raz z kawałkami marchewki jeśli nie była starta tylko z miksera (ciekawe, że jak dostanie cała to nic w kupie nie widać?), najbardziej się wystraszyłam, jak zobaczyłam w kupie jakieś białe coś, od razu pomyślałam, że Figa ma robaki, dopiero gdy zaczęłam grzebać w kupie patykiem to mi się przypomniało, że to pewnie psi makaron, który kupiłam na spróbowanie tak przez nią przeleciał, teraz już nie eksperymentuje jest na suchym, robi dwie kupy dziennie i jest ok.[/quote] Jarzyny rozdrabniam (maszynka do mięsa z przystawką do tarcia ) i chwilę gotuję z bardzo niewielką ilością wody. Jeszcze gorące miksuję na papkę i dodaje do mięcha [U]gotowanego razem[/U] z ryżem (ryż rozgotowany). Wtedy w kupie nie widać marchewki i innych elementów karmy. Pies gorzej trawi surowe jarzyny ( zbyt krótki przewód pokarmowy ) dlatego część wydala niestrawione.
-
więcej informacji będzie ( chyba ?) w necie pod hasłem "sarcoptes scabiei varcanis" i będą bardziej "fachowe":p
-
Świerzbem łatwo może się "zarazić" inny zwierzak w domu i tu trzeba baaardzo uważać.Ludzie też teoretycznie mogą, ale przy zachowaniu ostrożności to ryzyko nie jest aż tak duże .Groźny jest bezpośredni kontakt z gołą skórą- czyli nie powinno się dotykać psa szczególnie twarzą, nie przytulać się, nie pozwalać na wchodzenie do łóżka(!!!), czy ocieranie sie o gołe nogi. Rece po dotykaniu psa należy umyć. Pasożyt jest wrażliwy na skrajne temperatury.Ginie w praniu (normalny proszek ale mocz trochę lub pierz w 90 st)gotowaniu, prasowaniu i NA MROZIE.Ginie po 3-4 tyg. bez żywiciela (nieco szybciej w suchym powietrzu i na słońcu) czyli jak czegoś nie da się inaczej oczyścic można wynieść na kwarantannę.Zagrożeniem są przedmioty z którymi skóra psa miała bezpośredni kontakt.Wszystko co sie da dobrze jest wyprać czy odkazić (wystarczy zwykły środek np domestos).Na kanapy zawsze można położyć "pierne" pokrowce a "persa" zwinąć albo wynieść na balkon gdyby był jeszcze mróz. Jeśli w domu nie ma małych dzieci ani dorosłych osłabionych jakąś chrobą to ryzyko jest w granicach rozsądku.
-
ja mam taki problem z jamnicą ale to tylko 8 kg:diabloti: Ludzie ją niestety lubią i często zaczepiają .A jak się biedna zagapi i nie wita to jeszcze muszę się za nią tłumaczyć :mad:. I jak tu wszystkim dogodzić?
-
Ja bym obgotowała teraz (wywaliła dla pewności wywar)i takie dopiero zamroziła. Od gotowania termin ważności zerujesz. A do wywaru powinny przejść ew. sklepowe "odświeżacze". Nawet po 2 tyg. jak wrzucisz we wrzatek będzie jak nowe
-
Parę lat temu krakowski Sanepid przebadał kilka piaskownic (czytałam wyniki -były podane w prasie lokalnej) i zgroza. I o dziwo bakterie Coli to był margines. Dzieci po piaskownicy nie chodzą tylko się taplają w piasku , biorą do rąk, buzi.Nie jestem za chowaniem dzieci na księżycu tylko za minimalizacją zagrożeń -a zaniedbana piaskownica moim zdaniem takim zagrożeniem jest nie tylko z powodu psów. Pozdrawiam
-
Myślę że potrzebne jest wyjaśnienie. Pies karmiony dużymi nawet dawkami NNKW ( np Gammolen) nie dostanie łojotoku. Przemiana karmy w organiźmie psa nie przebiega tak prosto: dużo tłuszczu w karmie= nadmiar wychodzi przez skórę:eviltong:. Najwyżej przesadzenie z tłuszczem skończy się sra..ką. Natomiast zbyt duża porcja cynku i biotyny nie jest do końca obojętna dla psa. Generalnie trudno jest skutecznie psu zaszkodzić produktami naturalnymi (tran, siemię, oleje itp) nawet w dużych dawkach. Przeciwnie -wszelkie zestawy mineralne , witaminy syntetyzowane i inne sztuczne cuda mogą zrobić spore szkody bo dawki poszczególnych składników mogą się sumować i organizm nie potrafi się bronić przed przyswojeniem ich nadmiaru.
-
Przepraszam że nie całkiem na temat ale podziwiam matki pozwalające dzieciom bawić się w piaskownicy. Nie psie czy kocie odchody ale PTASIE i cała bogata flora bakteryjna plus to co spada z deszczem w miejskim zatrutym środowisku....Jeśli piasek nie jest zmieniany co parę tygodni i piaskownica nie jest przykrywana na czas gdy dzieci nie ma - to o jakiej higienie mówimy? Już raczej jest to bodźcowe działanie na układ odpornościowy ,ale równie dobrze można poprowadzić dziecko do szpitala niech się pobawi na korytarzu:diabloti:
-
I to jest dla mnie właśnie idealne rozwiązanie. A za jakiś czas podmień tę obgryzioną na nową.
-
Przyznam, że nie czytałam całego wątku więc jeśli coś powtarzam to przepraszam Po pierwsze co rozumiemy przez "kość" bo dla mnie to nie goły gnat tylko kość+chrząstki+resztki mięcha+ew. szpik+ścięgna, błony W stanie surowym taką obrośniętą kość pies świetnie potrafi "obrać". W przeciwieństwie do surowej kość gotowana rozpada się zbyt łatwo (to umożliwia łapczywe łykanie) i jest pozbawiona wartości odżywczych ( przechodzą w wywar) a co najgorsze w [U]procesie gotowania zmienia się sama struktura tkanki kostnej ([/U]robi się duuużo gorzej strawna dla psa) Jeśli panujemy nad psem na tyle żeby mu odebrać kość po obgryzieniu tych "dodatków" to jest to zupełnie zdrowe, strawne i stanowi świetne ćwiczenie dla psich szczęk, oczyszcza kamień (nie mówiąc o zabawie). Wyjątkiem są psy stare (grozi wyłamanie zębiska) i o bardzo wrażliwym przewodzie pokarmowym. Podsumowując: jestem przeciw kościom gotowanym ( może do zabawy ale nie do jedzenia) jestem za obgryzaniem pyszności przyrośniętych do kości surowych ( raczej odradzam zjadanie samej kości)
-
Śmierdząca sprawa, czyli kupki naszych milusińskich
taks replied to Janosik's topic in Wszystko o psach
[quote name='Moonek']Od półtora roku pracuje w sklepie zoologicznym. Tylko jedna klientka kupuje woreczki sanitarne...[/QUOTE] Mam trzy psy, robią przeciętnie 9 kup dziennie. Przy tej cenie wychodzi 190 zł miesięcznie . Stosuję woreczki śniadaniowe a cenę 70 gr. uważam za kuriozum i na dodatek są niepraktyczne. Już wiadomo czemu towar nie idzie? -
Belga , wyjaśnij mi proszę czemu Twój post służy? Czy jesteś przeciwnikiem sterylizacji czy też jest to Twój głos w obronie praw autorskich. Znakomita większość przytoczonych wyżej zagrożeń po sterylizacji to GRUUUUBA przesada. Jeśli coś zdarza sie raz na dziesiątki czy setki tysiecy przypadków to trudno takie zagrożenie brać poważnie. Zawsze znajdzie się kij jak chce się uderzyć. Wiesz ile ludzi rocznie ginie od udławienia ością - czy z tego wynika prosty wniosek, że ryby są bardzo szkodliwe (śmiertelnie):cool3: Szanuję przeciwników sterylizacji z przyczyn etycznych czy emocjonalnych i staram się ich przekonać ale złości mnie wmawianie, że dla suki zdrowsze jest duże i realne zagrożenie ropomaciczem niż "ryzyko zerwania więzadła krzyżowego..."
-
Radziłabym jednak poczekać z wywożeniem suki do czasu wyjęcia szwów ( a jeśli szwy rozpuszczalne to przynajmniej 8-10 dni). Radząc tak mam na uwadze możliwość obejżenia suni przez lekarza operujacego (gdyby przyplątały się jakieś powikłania)- tak jest zawsze bezpieczniej
-
Radzę podzwonić po okolicznych przychodniach- ceny zwłaszcza w dużych miastach mają b. różne. W Krakowie różnice sięgają nawet 20 %
-
A czy ktoś twierdzi,że takie wędzone uszy są zdrowe ? Jako zabawka co pare tygodni może nie zaszkodzi... Choć bardziej delikatne psy moga zareagować biegunką. Znacznie pewniejsze są gryzaki z suszonej skóry. To ,że coś jest w sklepie zoo to nie znaczy że jest OK a raczej ,że są na to kupcy:diabloti: