Honey bardzo się ucieszyŁ kiedy po niego przyszŁam, reaguje już na zawoŁanie :) wystrczy cmoknąć i zawoŁać po imieniu i już truchta w kirunku woŁającego ;)
Dziś wszystko byŁo na wariackich papierach. Próbowano mi się wŁamać do auta w nocy, mam teraz popsute zamki i jedynym wejściem do samochodu jest strona od bagażnika, nurkując gŁową w dÓŁ we wnętrzu....dzień masakra w 13 tego byŁ przecież wczoraj !!!!
W każdym razie po perypetiach Honey zostaŁ zawieziony do Sosnowca i stamtąd odebrany, wŁaśnie zmierza do Nadarzyna ;)