-
Posts
15154 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ala123
-
Może ktoś wie, czy w Warszawie można bezpłatnie wysterylizować kotkę? Chodzi o tę szylkretkę, którą niedawno przekazywała Aldrumka. Kicia pojechała bez sterylizacji, przyjechała do mnie przeddzień wyjazdu do Warszawy, wcześniej była poza Zamościem w Domu Pomocy Społ., tam nie miał się kto tym zająć. Ceny za zabieg w Warszawie są wysokie, chciałabym d.s. pomóc. A poza tym w Zamościu nie ma bezpłatnych sterylek , do tej pory płaciła Fundacja Szare, bure i łaciate, teraz sama ma problemy finansowe i nie wiem nawet do kogo mogłabym się zwrócić. Kocur Bazyl (biało-rudy), który przebywa od grudnia u naszej wetki został od razu wykastrowany, do tej pory nie jest jeszcze zapłacone.
-
Zacytuję Murkę, która suczki zna najlepiej: " Ze zmian skórnych poszła zeskrobina do badania, na razie traktuję je Surolanem, bo wg weta wygląda to bardzo grzybiczo. Wyniki dopiero za ok. 2 tygodnie. Matka (pręgowana krótkowłosa) musiała mieć dom, smycz to dla niej rzecz normalna. Jest bardzo otwarta na człowieka, cieszy się. Normalna sunia. Podobnie zachowuje się czarna córka (największa rezoluta i szczekaczka z całej ferajny), ale ona dla odmiany smyczy na pewno nie widziała nigdy:) podobnie jak jej siostry. Pręguska długowłosa boi się, ale pomachuje ogonkiem. Najgorzej jest z czarną podpalaną suczką, najbardziej się boi, ucieka, nawet gryźć próbuje. Ale spokojnie powoli damy radę. Gruczoł łzowy zostanie skorygowany przy sterylizacji. "
-
Mama i jej trzy córeczki zostały wyciągnięte z zamojskiego schroniska. Suczki ważą w granicach 7-8kg, są młode, mama do 2 lat, córki po kilka miesięcy. Wszystkie trafiły do hoteliku u Murki. Były oczywiście zapchlone, zarobaczone, dwie ze zmianami prawdopodobnie grzybiczymi na nosku i uchu, nawet nie zaszczepione przeciwko wściekliźnie. Suczki spędziły w schronie 3 tygodnie, ale na szczęście wydano nam niesterylizowane. Na szczęście, ponieważ psy po zabiegach nie zostają pod opieką weta lecz zabierane są z powrotem do schroniska, do zimnych, betonowych boksów. Suczki zostały zabrane dość spontanicznie, nawet nie zdążyłam się zastanowić, skąd wziąć pieniądze na ich utrzymanie i koszty weta, ale to był impuls. Zwykle tak jest,że najpierw działam, potem dopiero zastanawiam się co dalej. I zaczynają się prośby o pomoc. Tym razem jest podobnie: bardzo proszę bądźcie ze mną i suczkami. Pomóżcie. Może szczęście im dopisze i nie zasiedzą się w hoteliku zbyt długo. Na razie jeszcze nie wyglądaj a najlepiej, ale pobyt w schronisku zrobił swoje. Mama z lewej, gładkowłosa, najbardziej proludzka, potrafi chodzić na smyczy, czyli musiała mieć kiedyś dom. Z prawej - jedna z córek ze zmianą na nosku. Czarna podpalana dziewczynka: Pręgowana jak mama, tylko z długą sierścią. Ma chore oko, wet mówi,że to wypadający gruczoł łzowy.
-
Mam nadzieję,że Dora nie obrazi się, jeżeli wstawię tutaj swoich podopiecznych, czyli koty przebywające ciągle w lecznicy, z powodu braku innych możliwości: Herman, starszy kot, którego ktoś wyrzucił w strasznym stanie, prawie bez sierści, brakuje mu też wielu zębów. Wetka podejrzewała rozległą grzybicę, ale nic nie wyrosło. Okazało się,że to była alergia na pchły. Kocur doszedł już do siebie, jest przyjazny, trochę wystraszony siedzeniem w klatce. Bazyl jest trochę młodszy od Hermana, jest to duży, grubiutki kocur, rónież zabrany z ulicy zapchlony i z zaawansowanym świerzbem. Jest łagodnym kotem, przy pobieraniu krwi nawet nie próbował się bronić. Taka duża ciapa. Miłka przywieziona w październiku z lasu z opuszczonej posesji wraz z całym stadem innych kotów . Od tamtej pory siedzi w lecznicy. Inne, ładniejsze koty mają już domy, część po sterylizacji wypuszczono w zaprzyjaźnionych gospodarstwach. Jej nie chciałam oddawać na wieś, usiłuję znaleźć jej normalny dom.
-
Nie podziękowałam jeszcze baltimoore za expresowe zorganizowanie wizyty p.a. dla małej kotki, którą odebrała i przetrzymała u siebie Aldrumka. Dzięki wielkie baltimoore :) Zdjęć kotków z nowych domków nie mam jeszcze, ale dla przypomnienia wstawię te zrobione wcześniej: Dwie siostry Bajka i Brawurka, które do ds przewiozła Olena84, a wcześniej przeprowadziła wizytę p.a. Kotka Krysia, którą przejęła w Warszawie i przetrzymała Aldrumka, a wizytę zorganizowała baltimoore: Tak mi się nasunęło,że z Zamościa wszyscy wyjeżdżają do Warszawy, nawet koty...
-
Ja też mam nadzieję,że tym razem wreszcie chodzi o Zorkę. Dzwoniła do mnie dziewczyna, która zjeździła tę miejscowość - Kurzeszyn i okoliczne, rozmawiała z panem, który zadzwonił do mnie wczoraj z informacją o Zorce. Przekazała mi,że pan jest wojskowym i twierdzi,że ma świetną pamięć i na pewno się nie myli: wg niego pies widywany często przez niego to Zorka. Oby! Dziękuję Olenie84 za bazarek na ogłoszenia Zorki :) Na moje konto wpłynęło 258zł. W środę zamówiłam kolejne ogłoszenie w "Głosie", ale niestety okazało się,że pieniądze dotarły na konto za późno i ogłoszenie ukaże się za tydzień, czyli 22.02. Tym razem zapłaciłam również 108,24zł. Nie potrafię wstawić inaczej pliku PDF. fert.pdf Bazarek Oleny84: 258zł-108zł=150zł Z wcześniej otrzymanych od Bogusik 137zł na ogłoszenie poszło 108zł, zostało 29zł W sumie na ogłoszenia zostało jeszcze:150+29=179zł Oby te 179zł nie musiały być przeznaczane na kolejne ogłoszenie, wolałabym przeznaczyć je na transport Zorki do hoteliku... Dziękuję też LocaiBenio za wpłatę 30zł :) Przeznaczę je na koty przebywające w przychodni w Izbicy (Miłka, Herman, Byron i Kizia-Mizia).
-
Kilka dni temu udało nam się ( ja i trzy osoby z Adopcje-Zamość) wyciągnąć ze schroniska 4 niewielkie suczki: mamę i 3 córeczki.Suczki ważą w granicach 7-8kg, są młode, mama do 2 lat, córki po kilka miesięcy. Wszystkie trafiły do hoteliku u Murki. Były oczywiście zapchlone, zarobaczone, dwie ze zmianami prawdopodobnie grzybiczymi na nosku i uchu. Suczki spędziły w schronie 3 tygodnie, ale na szczęście wydano nam niesterylizowane. Na szczęście, ponieważ psy po zabiegach nie zostają pod opieką weta lecz zabierane są z powrotem do schroniska, do zimnych, betonowych boksów. Dzwoniłam nawet w tej sprawie do Urzędu Miasta, któremu schronisko podlega i dowiedziałam się, że suki po sterylizacji nie mogą zostać w szpitalu, ponieważ w ustawie jest napisane, że pies po sterylizacji wraca do schroniska... Mama z lewej, gładkowłosa oraz jedna z córek ze zmianą grzybiczą na pyszczku: