Jump to content
Dogomania

limonka80

Members
  • Posts

    4531
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by limonka80

  1. Rozmawiałam z Jagną - prosiła by z całego serca podziękować wszystkim za pomoc i wsparcie. U nich dalej bardzo ciężka sytuacja, od dwóch tygodni zwierzaki po kolei chorują, Groszek mimo wysiłków umarł, psiaki są w różnym stanie, część wymaga ciągłego monitorowania, podawania glukozy, leków, karmienia strzykawką ... Chorują i szczeniaki i dorosłe psy... Do tego córki i Jagna znów mają covid, Jagna źle przechodzi. Mam nadzieję, że w końcu przyjdą jakieś dobre wieści ...
  2. Jaki to piękny pies i dobry pies, tyle złego doświadczył, a podłe życie go nie zmieniło jego dobrego charakteru. Tak się cieszę że jest wolny i szczęśliwy. Dziękuję Ci Agata, że z niego nie zrezygnowałaś ...
  3. Zdaję sobie sprawę, że to moja wina, było mi jej bardzo żal, do tego wszystko stało się tak nagle i musiałam improwizować by zorganizować nasze wspólne życie, nie pracowałam nad zostawaniem w samotności. Zresztą na początku ona siedziała grzecznie w pokoju, tylko chyba drugiego dnia podgryzła drzwi wejściowe, a że były za twarde to nagdryzła łazienkowe, potem już nic nie niszczyła, ani nie chciała wyjść z pokoju - aż do zeszłej soboty .... Właśnie dziś kombinowała żeby opuścić klatkę ...
  4. Tak, była słabsza fizycznie i niepewna tego co ją czeka, ale teraz nabrała ciała i siły, a poza tym chyba nie miała szans by zachowywać się jak szczeniak, teraz nadrabia, ciągle by się bawiła i łobuzowała.
  5. Niestety Nuuka jest bardzo kreatywna, kiedy może, wybiera łatwe rozwiązania tzn. klamkę, ale myślę, że jeśli nie będzie mogła otworzyć, to rozwali drzwi do reszty, zrobi dziurę i wyjdzie.
  6. Dżekunio może tak, ale ja już nie - to już nie jest jakiś pies, To Nuukcia - już ją poznałam, zżyłam się z nią, i nawet jak ją oddam do hotelu czy ktoś by ją adoptował, to już zawsze będę się martwić czy na pewno jest szczęśliwa, że może ze mną jednak było by jej lepiej ... To chyba jakaś odmiana syndromu sztokholmskiego
  7. Dziękuję, ale nie ma idealnego rozwiązania niestety. Na razie wożę ją na czas mojej pracy do lecznicy, choć to dość uciążliwe i czasochłonne, ale przynajmniej Dżekunio bezpieczny. Myślałam o kennelu, ale dziś przy odbieraniu Nuukci, pani technik powiedziała że Nuuka badała wytrzymałość prętów klatki ... łapałaje je zębami, próbowała rozchylać i wyginać pręty, próbowała się przeciskać , więc ten pomysł chyba jednak też odpada bo musiałabym mieć jakąś pancerną tą klatkę .... Nie mam już pomysłu.
  8. Ale smutne wieści Podczytywałam wątek Kuleczki ... A może gdzieś jest, może ktoś ją przygarnął, to taka poczciwa sunia ...
  9. Tak, dziękuję, bardzo chętnie skorzystam z pomocy Szymonek jest do adopcji, tylko muszę dopytać Jagny co i jak, a u Niej bardzo trudny czas ostatnio ... Poczekam parę dni, mam nadzieję że w końcu będzie lepiej.
  10. Jeśli tak, to nie rozumiem czemu Nuukcia tak się czuje, dbam o nią i wydaje mi się że robię wszystko by dobrze się u nas czuła ... Dziwne jest też to, że przez miesiąc nic nie zniszczyła, ani nie próbowała wydostać się z pokoju. Zaczęła od soboty i potem już w każdy kolejny dzień ucieczka z pokoju i demolka...
  11. Na razie wożę maleńką do lecznicy na czas mojej pracy, po południu zabieram - jak ona patrzy jak ją zostawiam... A ta radość jak ją odbieram, wczoraj jak ją przyprowadzili i mnie zobaczyła, to o mało lekarce barku nie wyrwała tak się rzuciła w moja stronę ... Już trochę ochłonęłam, i póki nie znajdę dla Nuukci miejsca którego będę pewna w 1000% że jest dla niej dobre, musimy jakoś wytrzymać. Próbuję pożyczyć klatkę kennelową, na razie nie mam, ale szukam.
  12. Nuuka na pewno potrzebuje innych psów, widzę jak do nich lgnie na spacerach, jak do każdego z nich chce podejść, pobawić się, razem pobiegać, myślę że jej tego brakuje. Co do hoteli w mojej okolicy to bałabym się powierzyć Nuukę komuś kogo nie znam, lub nie zna go ktoś kogo ja znam ... Rozmawiałam nieraz z różnymi znajomymi którzy zostawiali swoje psy w hotelach na czas wyjazdu - niestety, żadnego nie polecali ... Rozmawiałam dziś o Nuuce z wetką która ją leczy, ma pomyśleć kto ze znajomych lub klientów byłby dla Nuuki dobrym opiekunem. Sama zaproponowała, żebym przywoziła Nuukę do nich na czas mojej pracy. Ta lekarka lubi Nuukę i zna jej potrzeby, myślę że miejsce które by dla niej zaproponowała byłoby dobre dla Nuuki. Oczywiście takie miejsca nie znajdują się na pstryknięcie, więc gdyby wyniki Nuuki poprawiły się, zapytam ją, czy byłyby przeciwskazania do wyjazdu Nuuki w bardziej odległe miejsce.
  13. Szymonek dostał wpłaty od Pani Anny G-R Nuncek Wiolhelm170 Bardzo dziękuję
  14. No byli osobno, ale właśnie nauczyła się opuszczać pokój - dwukrotnie już sforsowała drzwi - wczoraj skacząc na klamkę (zrobiła to poraz pierwszy) buszowała po kuchennych blatach i pogryzła wiszący w przedpokoju pokrowiec z rakietą do squasha, (Dżekuś był ze mną w przychodni na kontroli, więc nie ucierpiał) a dziś sforsowała drzwi drugi raz podczas gdy byłam w pracy.
  15. Ode mne też poszedł grosz, ale wciąż mało Groszek nazbierał ...
  16. Byłam z Nuuką na kroplówce, rozmawiałam też z lekarką o jej dalszym leczeniu. na razie kończymy jutro drugą serię fenbendazolu, w niedzielę druga dawka advocata. Badania zrobimy za dwa- trzy tygodnie, jeszcze do ustalenia. Ze zdenerwowania zapomniałam zapytać o dietę od Toli, zapytam w przyszły wtorek, wtedy mamy przyjechać. Na razie pani doktor zdecydowała że nie będziemy robić kroplówek, poczekamy na wynik badań, być może będą już efekty podawania azodylu. Oczywiście mam przyjechać gdyby Nuuce pogorszyło się samopoczucie. Zapłaciłam jak zwykle 43 zł za kroplówke, ale nie będę wstawiać - zgubiłam paragon. Jestem do tej pory bardzo zdenerwowana, nie mogę pozbyć się z głowy widoku przestraszonego, bezradnego Dżekusia.
  17. To nie jest najgorsze, to tylko rzeczy (oprócz drzwi zgryzła dziś jeszcze kolejne buty do biegania ( były w szafie w przedpokoju - drzwi przesuwne, a ona otworzyła). Najgorsze dla mnie jest to, że zastałam Dżeka wciśniętego w kąt i kłapiącego na oślep zębami, jakby asekuracyjnie próbował się bronić przed atakiem, był przestraszony i zdezorientowany, jakby trwało to już dłuższy czas. Nuuki już nie było koło niego, siedziała w kuchni, pewnie słysząc że wchodzę do mieszkania. Długo trwało zanim Dżekuś się uspokoił. Szukam dla Nuuki miejsca, nie może z nami zostać. Zniszczenia choć denerwują, ale to tylko rzeczy, można naprawić, lub kupić nowe, ale Dżekuś nie ma przed sobą wiele życia i jest dla mnie ważniejszy niż Nuuka. Rano zawożę ją do przychodni gdzie ją leczę, na czas mojego pobytu w pracy będzie siedziała w klatce. Będę tak robić codziennie, dopóki nie znajdę dla niej miejsca. Rozumiem, że ona nie wie że źle robi, ale Dżekuś też nie wie dlaczego jego życie zmieniło się na gorsze i cierpi.
  18. Dziś Nuuka dała popisu ciąg dalszy - po powrocie z pracy zastałam taki widok. Znów wydostała się z pokoju w jakiś niezrozumiały dla mnie sposób pokonując drzwi których klamkę podparłam krzesłem na którym położyłam dodatkowo worek ze starą, skamieniałą zaprawą do kafelek którą przytaszczyłam z piwnicy - co najmnej 15 kg.
  19. Zapomniałam zaksięgować kwotę przelaną Nesiowatą za leczenie Areska. Za leczenie Areska - 108 zł stan konta na 23.08.2022r. : 2760,43 zł
  20. Czytałam, teoretycznie dużo się dowiedziałam, ale w życie wprowadzać nie umiem. Jak próbowałam mówić do Nuukuni bardziej stanowczym głosem, to skuliła się i nawet pokropiła moczem, a ani nie krzyczałam, ani nie mówiłam jakoś strasznie ... od kiedy to zobaczyłam, to nie dałam rady więcej tak do niej mówić.
  21. Wczoraj byłam w przychodni na kontroli z Dżekusiem, po powrocie zastałam Nuukę buszującą po kuchennych blatach. Wcześniej nadgryzła stołową nogę, i poszarpała stojący w przedpokoju pokrowiec z rakietą do sguasha (do rakiety nie zdążyła się dobrać, albo jej nie smakowała). Musiała otworzyć drzwi skacząc na klamkę (znów się czegoś nowego nauczyła, taka jest inteligentna). Nawet zdjęć nie chce mi się wklejać, mam sporo innych spraw na głowie i opadłam z sił ostatnio. Dziś jedziemy do przychodni z Nuuką. Dostanie kroplówkęi ustalimy co dalej, kiedy badania itp. Na razie jest w trakcie drugiej serii fenbendazolu, jeszcze dziś i jutro.
  22. Tak, przyznaję Nuuka wlazła mi na głowę, szybko zrozumiała, że może robić ze mną co chce. Nie mam kennela, poza tym boję się że będzie wyć i szczekać jak na początku, a kagańca jakoś nie miałabym serca jej zakładać.
×
×
  • Create New...