Jump to content
Dogomania

limonka80

Members
  • Posts

    4501
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    26

Everything posted by limonka80

  1. Przepraszam za nieobecność, wczoraj miałam trudny i zabiegany dzień, (nie z winy Nuukci) dziś też, ale żyjemy Dżekcio po serii różnych zastrzyków czuje się już całkiem dobrze, humor i apetyt mu dopisuje. Chodzi prawie normalnie, czasem minimalnie utyka, ale idealnie już niestety nie będzie Pożyczyłam dziś klatkę, dosycha na balkonie - byłam z nią na myjni samochodowej, porządnie ją zdezynfekowałam a potem wymyłam, nie znam zwierząt które w niej przebywały, lepiej dmuchać na zimne. Na myjni wzbudziłam spore zainteresowanie, jakby nie wiedzieli że na myjni oprócz aut można myć też klatkę dla psa jeden pan bardzo chciał mi pomagać, drugi zażartował, (mam nadzieję) że też tak robi, tylko z psem w środku żeby zaoszczędzić czas. Spojrzenie które mu rzuciłam, zniechęciło go do dalszych prób nawiązania rozmowy. Klatka jest spora, Nuukcia będzie mogła swobodnie się w niej poruszać, jedyne o co się obawiam, to o jej trwałość ... jest zrobiona z cienkich prętów, a znając możliwości tych malutkich ząbków i silnych łapek oraz pomysłowość Nuukusi trochę się martwię .... Mam nadzieję, że niepotrzebnie. Od jutra zaczynamy naukę pozostawania w klatce. Trzymajcie proszę kciuki za uczennicę, ale bardziej za nauczycielkę Trzeba próbować wszystkiego, napisałam maila do pani doktor, odpisała, że może skonsultować Nuukcię, koszt to 280 zł. Potrzebne są wszystkie wyniki badań. Każda kolejna analiza wyników to 100 zł. Niemało za samą ocenę gotowych badań, ale może akutat pomoże małej. Jutro nie dam rady, ale w przyszłym tygodniu zrobię badanie o którym pisałaś ostatnio i razem z pozostałymi wynikami prześlę dr Klimczak. Na odpowiedź czeka się od tygodnia do kilkunastu dni. Dziękuję za podsunięcie pomysłu :-)
  2. Mówienie wprost, to najlepsza forma komunikacji, więc nie będę się czuć urażona. Nie wiem czy skupiłam się za bardzo, ale Nuukcia to jest w tej chwili pod moją opieką i to moja odpowiedzialność żeby znaleźć jej dobre miejsce, a nie jakieś miejsce, lub dobrego opiekuna, a to nie jest łatwe. Szukałam na kilku stronach, na tej którą podałaś również - z mojego miasta jest tylko jedna osoba i nie odpowiada mi. Przeglądałam też inne strony, ale póki co nie trafiłam na kogoś komu powierzyłabym Nuukę.
  3. Nuuka bierze drugi miesiąc, więc może jeszcze za krótko by były efekty. Kupię jej kolejne opakowanie, może zadziała ... Nuuka nie dostaje węglanu wapnia ani lantanu. Podczas najbliższej wizyty zapytam o to lekarkę, zapytam też o badanie stosunku białka do kreatyniny. Uważasz że Nuuka powinna mieć je zrobione ?
  4. Jeszcze jak pamiętam ... I jestem taka szczęśliwa że jednak nie jest po nim, że najlepsze przed nim Ale Agata, herr Grafowi króliczka dali ? Coś bardziej hrabiowskiego by się zdało ....
  5. Bardzo Ci dziękuję. Poszukiwania miejsca dla Nuukusi trwają, ale jestem świadoma, że łatwo nie będzie znaleźć domu czy hoteliku gdzie bez obaw umieszczę małą. Nie oddam Nuukci, dopóki nie będę pewna że będzie jej tam lepiej niż u mnie. Wiem że wspólne mieszkanie nie jest idealnym rozwiązaniem,ani dla Dżekusia, ani dla mnie, ani dla Nuukci, nie było łatwo nawet kiedy nie niszczyła, a teraz jest naprawdę ciężko, ale czasem życie nas zaskakuje i musimy improwizować - Nuukusia nie była planowana, wiec nijak nie przygotowałam się na jej przyjazd. Jeszcze raz dziękuję za słowa pociesznia
  6. Dziękuję, no nie zawsze pozytywnie, ale takie jest życie ... Co do petsittera, przeglądałam ogłoszenia z okolicy, z dwiema paniami nawet rozmawiałam, ale jakoś nikt mi się nie wydał odpowiedni, to jednak musi być pewna osoba ...
  7. Pokazałam, nie mogła uwierzyć że to dzieło Nuukusi ... zapisała leki, a do klatki (jeśli uda mi się pożyczyć) nie zamknę jej tak ,,z marszu'', wiem że to zaszkodziło by Nuukci.
  8. Wiem że Nuukcia nie rozumie, i bardzo mi żal małej, bo wyobrażam sobie jak musi się bać skoro robi takie rzeczy. Co do Dżekunia, to on jest całkowicie głuchy i raczej dopóki Nuuka nie wydostawała się z pokoju, to jej wycie, szczekanie ani nawet niszczenie do niego nie docierało. na wiosnę remontowało się mieszkanie ma moim piętrze - rozwalali ściany i huk i łomot był taki, że nie dało sie wytrzymać w domu więcej niż 10 minut,a Dżeki spał i nawet nie drgnął. A od zeszłego tygodnia wożę małą do przychodni na czas mojej nieobecności, więc Dżekcio ma spokój.
  9. Zawożąc dziś Nuukcię do przychodni, poprosilam o zrobienie badania krwi, licząc na dobre wyniki. Gdy ją po południu odbierałam wyniki były, niestety nie są najlepsze. Ogólnie nie są tragiczne, ale mimo trzykrotnego podania aranespu, mała znów ma anemię, mocznik i kreatynina też wysokie. Tak bardzo wierzyłam w azodyl, tyle dobrego o nim czytałam i słyszałam, tak trudno go zdobyć, a i tak nie pomógł .... Dość długo rozmawiałam z lekarką, wegług niej kolejne transfuzje i dalsze podawanie preparatów krwiotwórczych nic nie zmieni, w sensie nie wyleczy Nuuki z anemii. Zdaniem pani doktor organizm Nuukci zaadaptował się do poziomu wydolności nerek i anemii i całkiem sprawnie funkcjonuje. Większość psów z takimi wynikami miałoby złe samopoczucie, i nie byłyby w stanie normalnie funkcjonować. Nuukcia jest wesoła, i jak widzicie na zdjęciach z jej działalności - bardzo silna i żywotna. Taki czarny humor, nie na miejscu, wiem, ale to taki mechanizm obronny - zmartwiły mnie wyniki, a raczej tendencja do ich pogarszania się, no i dalej nie mam perspektyw na rozwiązanie sytuacji z niszczeniem w domu ani miejsca dla Malutkiej. W czwartek będę miała odpowiedź czy uda mi się pożyczyć kennel, ale nawet jeśli, to też rozwiązanie nie na już, bo przecież muszę Nuukusię stopniowo uczyć przebywania w niej. Na razie woże małą codziennie rano do przychodni, i po pracy odbieram, ale to czasochłonne - przychodnia i mój dom to dwa przeciwległe końce miasta. Za badania zapłaciłam 106 zł. Za przebywanie Nuuki w lecznicy do tej pory nic nie zapłaciłam.
  10. Bardzo Wam dziękuję za obecność i słowa wsparcia Nuuka i zniszczenia jakich dokokuje zeszły na dalszy plan - mój Dżekunio od wczoraj ma poważny problem z chodzeniem, a nawet z ustaniem na łapkach. Rano było w porządku, przed południem zaczął coraz mocniej utykać, w końcu upadł na pyszczek bo przednia łapka się załamała. widać było, że bardzo go boli, całą drogę do przychodni mocno ziajał. Prześwietlenie nie wykazało złamania/peknięcia, ( co było do przewidzenia, bo nie doznał żadnego urazu) jedynie duże zwyrodnienia, ale ma je od dawna. Lekarka po badaniu obstawia ucisk na rdzeń spowodowany właśnie zwyrodnieniami. Dżekcio od półtorej roku jest na libreli, przez ponad rok efekty podawania był rewelacyjne, ale już od czerwca/lipca zauważyłam że jest trochę gorzej z poruszaniem się, jakby przestawała działać ... wczoraj podczas badania przy nacisku w jedno miejsce odcinka szyjnego Dżekuś w sekundę się załatwił na stół, to chyba pokazuje rozmiar bólu jakiego doznaje wczoraj i dziś dostał zastrzyki, jest trochę lepiej, ale nie potrafi dłużej ustać, siada albo się kładzie, nie staje na tej łapce, ledwo dotyka opuszkami podłogi. Widać, że ból choć mniejszy, jednak mocno mu dokucza. Pociesza mnie że zjadł późne śniadanie, potem obiad a większość nocy i dzisiejszego dnia przespał, to chyba znaczy, że jednak ból jest mniejszy... Przed chwilą dałam mu pić i znów zasnął koło mnie. Nuuka dziś spokojna, na spacerach się cieszy, w domu też, nawet zamknięta sama w pokoju jest grzeczna i cichutka. Kiedy do niej wchodzę cieszy się, nadstawia do głaskania, przynosi i rzuca mi na kolana zabawki. Nawet jak wychodzę z pokoju nic nie robi - patrzy spokojnie i nie próbuje wyjść ze mną. A jak tylko wyjdę z mieszkania - szatan nie pies, nie rozumiem tego ....
  11. Jestem u kresu sił - mam kolejny hit. nie zawoziłam dziś Nuuki do lecznicy, bo wczoraj sobie przypomniałam, że zawożę dziś na 10 -tą moją mamę do lekarza więc pomyślałam, że skoro nie będzie mnie krótko, to Nuuka może zostać w domu - widzę że nie lubi zostawać w lecznicy. Po powrocie ( nie było mnie godzinę i kwadrans) zastałam oderwane i połamane listwy wykończeniowe w łazience, oraz wyrwane z tynku znajdujące się pod nimi plastikowe profile. Jak to zobaczyłam, po prostu odwróciłam się i wróciłam do pracy, nie mam już sił. Dżekusia na szczęście rano zaniosłam do koleżanki która dziś jest w domu, a która też ma psiaka staruszka, bardzo się z Dżekusiem lubią. Ciekawa jestem, co teraz zastanę po powrocie.
  12. Rozmawiałam z Jagną - prosiła by z całego serca podziękować wszystkim za pomoc i wsparcie. U nich dalej bardzo ciężka sytuacja, od dwóch tygodni zwierzaki po kolei chorują, Groszek mimo wysiłków umarł, psiaki są w różnym stanie, część wymaga ciągłego monitorowania, podawania glukozy, leków, karmienia strzykawką ... Chorują i szczeniaki i dorosłe psy... Do tego córki i Jagna znów mają covid, Jagna źle przechodzi. Mam nadzieję, że w końcu przyjdą jakieś dobre wieści ...
  13. Jaki to piękny pies i dobry pies, tyle złego doświadczył, a podłe życie go nie zmieniło jego dobrego charakteru. Tak się cieszę że jest wolny i szczęśliwy. Dziękuję Ci Agata, że z niego nie zrezygnowałaś ...
  14. Zdaję sobie sprawę, że to moja wina, było mi jej bardzo żal, do tego wszystko stało się tak nagle i musiałam improwizować by zorganizować nasze wspólne życie, nie pracowałam nad zostawaniem w samotności. Zresztą na początku ona siedziała grzecznie w pokoju, tylko chyba drugiego dnia podgryzła drzwi wejściowe, a że były za twarde to nagdryzła łazienkowe, potem już nic nie niszczyła, ani nie chciała wyjść z pokoju - aż do zeszłej soboty .... Właśnie dziś kombinowała żeby opuścić klatkę ...
  15. Tak, była słabsza fizycznie i niepewna tego co ją czeka, ale teraz nabrała ciała i siły, a poza tym chyba nie miała szans by zachowywać się jak szczeniak, teraz nadrabia, ciągle by się bawiła i łobuzowała.
  16. Niestety Nuuka jest bardzo kreatywna, kiedy może, wybiera łatwe rozwiązania tzn. klamkę, ale myślę, że jeśli nie będzie mogła otworzyć, to rozwali drzwi do reszty, zrobi dziurę i wyjdzie.
×
×
  • Create New...