Jaaga
Members-
Posts
19280 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Ado, własnie rozmawialismy z mężem o Stelli. Nie przyjeżdżajcie z tą Panią w sobotę. Nie chcemy dawać tak Stelli. Pani zadzwoniła do mnie nie po to, zeby porozmawiać o Stelli, tylko zakomunikować, że jej nie chce, a kiedy zaczęłam o niej mówić i tłumaczyc, ze jest typem wrażliwca, nie jest agresywna, to po prostu rozłączyła się :roll:. Wystarczyło kulturalnie powiedzieć "jednak nie, dziekuję". Stella jest tak kochanym psem, że nie ma sensu nikogo na nia nakłaniac. Jest bezpieczna, ma sie dobrze, na jej miejsce i tak juz żadnego psa nie wziełabym do wiosny, więc po co ja komuś wciskać? Pieniądze, które na utrzymanie Stelli dostałaś zostaw za zwrócony mi koszt wizyty. Ja sobie Stellę sama utrzymam. Chcę dla niej domu najlepszego, gdzie ktos ją pokocha co najmniej tak, jak my.
-
Trzymam kciuki. Sunia jest teraz tak fajna, że naprawdę mozna ja śmiało polecać. Tylko bardziej woli kobiety, ale mysle, ze z czasem sie przekona i do mężczyzny, bo mojego męża już bardzo polubiła. No i oczywiscie podobnie jak Bella/Ciapa zaprzyjaźniła się z kozami :evil_lol:. Ganiają się jak szalone.
-
Erko, może Bellę II jakos poogłaszać? Na dzień dzisiejszy jest miłą, ogromną maskotką. Kładzie się i wywala brzusio do głaskania. To znacznie powinno ułatwić znalezienie DS. Nie wiem tylko, czy nie ma cieczki, bo ciągle wylizuje się, ale krwi nie widzę. Na nasz widok cieszy sie jak szalona. Wczoraj wywaliła furtkę z zawiasów, tak na niej wisiała. Moja mama wyszła przed dom, a tu kozy i Stella na schodach :crazyeye:, tylko benia została w ogrodzie. Jest bardzo przylepna, ciągle trzeba ją głaskać, ale jeszcze boi się smyczy. jak widzi coś w rękach, to ucieka. Ze Stellą świetnie się dogadują, jak nas nie ma w pobliżu, jak jesteśmy, to jest rywalizacja o nasze względy. Najlepiej więc, gdyby była jedynym psem w domu, bo po co ma sie stresować.
-
Byłaby super, gdyby to okazał sie własnie TEN dom :lol:. Bardzo trudno będzie mi sie rozstawać ze Stellą :-(, ale wiem, że to konieczność. Czekamy wiec na Panią. Już jedną suczke wydalismy do super ludzi w Libiążu. Wczoraj wieczorem bylismy z dziećmi i ze Stellą w parku na placu zabaw. Jest niesamowita. Tak mądrego i posłusznego psa jeszcze naprawdę nie miałam. No i bardzo lubi dzieci, cały czas stara się być przy nich. Boi sie jeszcze mlodych mężczyzn, ale myślę, że o tym tez z czasem zapomni. Jak tylko coś ją wystraszy, trzeba do niej szczebiotać i przytulić, wtedy przekonuje sie, że jest w porządku. To jej zaufanie i wiara w człowieka są bardzo wzruszające. Jeśli Stella pojedzie jednak, to z pieniedzy na nią prosiłabym o 50 zł zwrotu na konto mojej tymczasowiczki bernardynki, bo z pieniedzy jkp na bernardynkę dałam Stellę zaszczepić 10-skł. szczepionką. Bernardynce ubywa pieniędzy, bo je wiadrami ;), a jest bez szczepień, odrobaczenia i sterylki. Pozostałe pieniądze może wpłacić Cleo za sterylke Stelli? Do dziś nie było z czego jej oddać, a koty pod jej opieką też wszystkiego potrzebują.
-
Dołączę sie do opinii - szkoda nerwów, czasu i pieniędzy. Ta Pani sędziowała moje psy kilkakrotnie i wrażenia zawsze takie same. Nie wiem, wg jakich zasad odbywa sie sędziowanie.
-
Ada, rozmawiałas z Panią z Chrzanowa, chce przyjechać? Jesli chodzi o ludzi z Warszawy, to ja jej nie zawiozę, a zawożenie przez osoby pośrednie nie wchodzi w grę, bo Stella znowu zamknie sie w sobie i nie zrobi nawet kroku. Zresztą, jesli źle zareaguje na ludzi, to co z nią bedzie? Po wielu nieprzyjemnych sytuacjach, kiedy zawoziłam psy, doszlismy z meżem do przekonania, ze jesli komus naprawdę zalezy, to może przyjechać. Skoro dostaje psa zaszczepionego, odrobaczonego, po sterylce, to może wykazać tyle dobrej woli. Ludzie przyjeżdżali do nas po psy z bardziej odległych miejsc. Stella jest naprawdę wyjątkowo delikatnym i wrażliwym psem, wiec zalezy mi na tym, żeby mogła u nas poznać ewentualnych opiekunów. Nie chcę jej dac do ludzi, których może nie zaakceptować. Liczę wiec na Panią z Chrzanowa :cool3:.
-
Nieleczony kaszel kenelowy szybko siada na płuca, może dojść do obrzęku. Trzeba podawać leki podnoszące odporność i silny antybiotyk. Siusiać może też z przeziębienia. Przecież w schronie ciągle jest kaszel kenelowy, więc to najbardziej prawdopodobne. Zresztą ostatnio wszędzie sie słyszy o kk. Do tego wikłają go najczęściej bakterie. Dobrze, gdyby lekarz od razu wziął wymaz z gardła lub z tego, co odksztusi. Będzie za parę dni wiadomo, co tam siedzi i czym to potraktować. Jak miałam ze schronu klebsiellę, to była wrażliwa tylko na jeden antybiotyk i nic innego nie mogło pomóc. Jesli są w domu inne psy, to nalezy je izolować, chyba że były szczepione Pneumodogiem. Mozna podać małej przeciwwirusowy Cykloferon (moze maja go dziewczyny z Miau).
-
Z nowych wieści: Sunia (z wiadomych wzgledów :cool3: przez nas nazywana Bellą II) jest już wypuszczona luzem. Daje się delikatnie dotykać po pysiu, cieszy się bardzo na nasz widok, je z ręki. Najbardziej lubi podchodzić do bramy i kontaktować się przez nią. Daje jej poczucie bezpieczeństwa, poza tym jest bardzo towarzyska, jak widzi jedzenie :diabloti:. W bezpośrednim kontakcie bez jedzenia woli dystans, jeszcze boi sie i co chwilę odbiega. Od czasu do czasu próbuje nawet postraszyć, ale to tak chyba przez zapominanie się :eviltong:. Jest teraz potężna. Była zachudzona, tylko miała grube futro, ale już wygląda fajnie. Przestała się ślinić. Czy ktoś z zainteresowanych nią dał już jakąś odpowiedź?
-
Jeśli chodzi o stronę finansową, to: -30 zł Chita przekazała za które odrobaczyłam Stellę Aniprazolem przez dwa dni. -150 zł Ada-jeje wpłaciła mi zaponiesione koszty leczenia po sterylce jkp z pieniędzy na kielecką benkę, która jest u mnie zadeklarowała pokrycie kosztów szczepienia wirusówką, ale to dopiero dzis lub jutro zrobię, bo jedziemy do lekarza w Chorzowie. Stellę więc utrzymuję sama, jesli chodzi o jedzenie. lucySxy, jeżeli pomożesz, to bedę wdzięczna.
-
Jak na razie żaden domek sie nie znajduje. Ada, czy Wy ją też gdzieś ogłaszacie? Ja jej zrobiłam trochę ogłoszeń, ale nie mam czasu umieszczać na wszystkich serwisach. Jakby ktoś mógł pomóc i podawać namiary na mnie, to byłabym wdzięczna. Tylko prosiłabym wtedy o reklamowanie jej jako mix boksera, żeby była zgodność ogłoszeń ;).
-
Stella po prostu jest miła i pojętna, więc to żadna praca. Chce być traktowana jak mały piesek, mnie to akurat wychodzi, wiec się dogadujemy :lol:. Mam kolejnego psa do towarzystwa, tylko w większym rozmiarze. Taka duża maskotka :eviltong:. Szkoda, że nie ma jeszcze własnego domu, bo już się bardzo z nami zżyła.
-
Joasiu, bardzo dziekuję :buzi:. Stella już całkiem normalnie chodzi na smyczy. Jak jest luzem, to szaleje, biega i zachęca do zabawy. jest bardzo delikatna w stosunku do dzieci. W niektórych miejscach, kiedy czuje sie niepewnie przysiada i czeka na zachętę. Wystarczy ją przytulić, poklepać po boczku i idzie dalej :lol:. Najważniejsze, że kiedy boi się, to nie wpada w panikę, nie ucieka, tylko siada i czeka, co zadecyduję.
-
Tak się złozyło, ze obie córki mam chore i nie dałam rady jechać ze sunią. Jednak, skoro pojawiła sie szansa na DS, to może i lepiej, ze nie zmienia kolejny raz miejsca zamieszkania. Trzymam kciuki za dom. To prawda, że jej zachowanie sie poprawiło. Dziś zjadła mi wołowinkę z ręki :cool3:. Dwa dni temu jeszcze warczała, a teraz podchodzi bez problemu. Nie trzeba jej karmić juz przez ogrodzenie, można wejść. Nadal wiekszość czasu przesypia, ale to chyba dobrze. Jedzenie przygotowuję w dużym garnku i całe znika. Po Belli niejadku to odmiana :evil_lol:.
-
Ada, pisałam wcześniej. Stella świetnie porusza sie, ale bez smyczy. Na smycz reaguje bez zmian. Kładzie sie, trzęsie i leży plackiem. Wczoraj przyjechali ludzie zbierac kasztany, jak Stella ich zobaczyła z daleka, to od razu uciekła. Musiałam ją wołać, poprzytulać, zeby sie uspokoiła. Siedziała wkomponowana we mnie, obserwowała ich z lękiem i załatwiła się dopiero, jak odjechali. Porusza się znaną sobie trasą - przed domem, do ogrodu i z powrotem do domu. W kierunku drogi nie jestem jej w stanie wyciągnąć, chyba że niosłabym ją na rękach. Jak więc mysleć o spacerach na blokowisku? Chyba jednak nie nadaje się do zycia w bloku :shake:. Powinna mieszkać w spokojnym miejscu. Jak ktoś do nas przyjedzie, to w porządku, ale obcy na spacerze ją przerażają. Może Pani zaproponować innego pieska? Jest jeszcze ta sunia, której wątek wstawiała tu Fioneczka, ona tez toleruje koty i jest łagodna. Stella jest miłą, przylepną lizawką, więc mogę jej na spokojnie szukać domu. Nie zbankrutuję, żywiąc kolejnego psa ;). Tamci państwo juz sie nie odezwali, czyli jednak pies ma mieszkać w budzie.
-
Suczka jest jeszcze u nas. Zachowanie bez zmian. Zachowuje się całkiem normalnie, jest spokojna, ma ogromny apetyt, najczęściej spi, tylko w kontakcie z człowiekiem ciągle tak samo :roll:. Wczoraj, jak niosłam jej jedzenie, to nawet na mnie warczała. Ludzie, jesli są zajęci swoimi sprawami nie robia na niej wrażenia, wystarczy jednak podejść, a już warczy. Dobrze, że jedzie na razie do domu tymczasowego, bo socjalizacja jest konieczna.