Jaaga
Members-
Posts
19272 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Już jestem. Akcja łapania niestety nie udała się. Najgorsze jest to, że Pani, która na nią czeka, jechała wiele godzin i teraz musi wracać z niczym. Starałam się, jak mogłam, mąż kursował miedzy Katowicami a przychodnią w Chorzowie, ale nic to nie dało. Sedalin w podwójnej dawce i luminal zupełnie nie podziałały. Przyjechał do nas nawet pracownik schroniska, ale sunia przed nim zwiewała tak szybko, ze nie dałby rady nic zdziałać na tak duzym terenie. Suka tylko podwijała ogon i uciekała wzdłóz ogrodzenia. lekarz dysponujący karabinkiem ze środkiem usypiającym własnie wyjechał i bedzie dopiero w piątek. Koszt strzału to ok. 400 zł, ale przy oporności na sedalin jest to jedyne wyjście z sytuacji. Rozmawiałam z Pania, która czeka na sunię. Sunia może trafić do Niej wysterylizowana i w przyszłym tygodniu. Rozmawiałam ze znajoma Pania, która prowadzi hotelik i szkolenia, też odmówiła przyjazdu do łapania, a w kwestii hotelowania, niestety maja remont kojców i nie dysponują miejscem. podobnie jest z hotelikiem w schronisku. Poza tym i tak jej tam nie wzięliby, bo nikt nie wychodziłby z nią 3 razy dziennie na spacer. mam jutro dzwonic do Pani z hotelu, bo ma mi pomóc gdzieś poszukac miejsca. Trzeba wiec umówić sie w piątek na odstrzał, zamówić jakis hotel, w miedzyczasie suczke wysterylizować i dowieźć co najmniej do Łodzi w przyszłym tygodniu. Po dzisiejszej akcji, która trwała pół dnia, mam niestety piekło w domu. Już nie moge tymczasować psów. W piątek bedę dzwonić do lekarza i rozmawiac, jaka jest mozliwość sterylizacji. Poza tym potrzebny jest transport suki do Łodzi, bo mój mąż odmówił już pomocy, a ja nie prowadzę samochodu. Podsumowując pilnie potrzeba pieniędzy na zabieg sterylizacji i transportu na przyszły tydzień.
-
Dzięki cioteczce Lacrimie :buzi:, sunia jutro juz pojedzie do swojego domu. Kupiłam jej metalowy kaganiec i jutro rano próbujemy pakowac w drogę. Mój mąż dowozi sunie do Częstochowy, gdzie ją odbiera jej przyszła Pani. Bardzo prosze o kciuki w powodzeniu akcji. Jesli wszystko bedzie w porządku, to moze Pani sama zda tu relację, bo zna wątek.
-
Dziś sunia podeszła do mnie na metr. Zawołałam ją i bez oporów podeszła. Była zdezorientowana, dlaczego miski nie stawiam na ziemi i nie odchodzę. Postała i czekała, miałam nie dawać, ale w końcu trochę dałam :oops: i odeszłam. Je już więc w odległości metra. Suka jest luzem, ale nie jest wystraszona, nie probuje uciekać, czuje się bezpieczna. Ma otwartą szopkę, więc mogłaby się w niej schronić, ale ona woli siedzieć pod drzewami. Pani Aneta powiedziała, że dobrze, ze nie jest w kojcu, bo po schronie kojec ją przeraża i wywołuje panikę, a bernardyny lubia przestrzeń i wolność. Zresztą nie wyobrazam jej sobie w kojcu, jak miałabym ją karmic, czy sprzątać po niej? Suczka nie reaguje na inne zwierzęta, czyli kury, koty i kozy. Przerażenie już minęło, teraz została niepewność.
-
Jestem juz po konsultacji telefonicznej z psią behaviorystką i wstępnie jesteśmy umówione na pierwsze spotkanie. Sporo dowiedziałam się o psychice, reakcjach i zachowaniach psów tej rasy. W skrócie, mam jej nie karmić, czyli nie zostawiac jedzenia. Dawanie tego, co potrzebuje, czy jedzenia nie nakłoni jej do kontaktu z ludźmi. Mam chodzić do niej kilka razy dziennie, ale po jedzenie musi sama do mnie podejść. Podobno bedzie to trochę trwało. Spróbujemy, gdyby miała jednak nadal problemy z agresją, to nie może u nas zostać. Mam polecony hotel ze szkoleniem, tylko musze zadzwonić, zeby dowiedzieć się o koszty.
-
Tak, jak Erka napisała, z sunia jest niewesoło. Nie ma z nią żadnego kontaktu. Nie pozwala do siebie podejść na odległość kilku metrów. Zostawiam tylko miski z piciem i jedzeniem. Na mężczyzn reaguje gorzej, warczy, a jeśli to nic nie daje to próbuje gryźć. Pies jest luzem w ogrodzie, tylko że jesli nie nawiąże kontaktu, to nie bedzie mogła u nas zostać. Mam małe dzieci i stado swoich psów, które nie mogą teraz nawet wejść do ogrodu. Przed domem mamy teren nieogrodzony, wiec spacery są udręką, bo trzeba cały czas nawoływać psy, zeby nie uciekały na drogę. Nie chcę, zeby skończyło sie to tragicznie.
-
Jej żebra mnie denerwują :evil_lol:. Zazwyczaj ludzie karmią tak, jak mówię, że pies był karmiony. Mięso można zastąpić tańszymi korpusami lub puszką ;). Stella też jada suche z kocią konserwą. Same chrupki jej nie smakują. Dzis Stellusia pierwszy raz wbiegła sama do domu :lol:. Zaczął podczas spaceru padać deszcz i biegiem znalazła się na piętrze. Teraz Stella jest pupilką wszystkich.
-
Dziękuję, dam znać. Stella jest super, to miły i wesoły psiak. Podaje łapkę i ciągle cieszy sie ze wszystkiego. Dziś ćwiczyliśmy chodzenie po schodach. Z dołu do góry jest nawet nie najgorzej, ale z góry w dół :shake:. Andrzej prowadzi ją za obrożę, a ja spycham jej pupę z kolejnych schodów. Je z wielkim apetytem. Dostaje rybną karmę Husse z gotowanym mięsem wołowo-indyczym, więc cała miska znika na poczekaniu :evil_lol:.
-
Bernardynka odsypia. Czy mogę prosić o założenie jej wątku? Zobaczymy jutro, jak bedzie sie zachowywać. Kocięta pojechały do nowego domu. Fiona, ustal sobie zasady zwrotu transporterka, bo ten pan nic nie wiedział. Kociaki wydała moja mama, wiec zrobiła jeszcze przesłuchanie, czy aby na pewno w dobre ręce idą ;).
-
Stella jest naprawdę fajnym psem. Zaczęła bawić się na spacerach. Biega, podskakuje, zachęca do zabawy. Bez smyczy dzis nawet sama weszła po schodach do mieszkania. Czy jest jakikolwiek odzew z jej ogłoszeń? Ja miałam tylko jedno zapytanie i chodziło głównie o sikanie na dywan i posiadane szczepienia. Dywanów nie posiadam z wiadomych względów ;), ale nie wiem czemu miałaby akurat dywan wybrać do sikania. Przeciez to dorosły pies, a nie szczeniątko.
-
Też właśnie zakładam jej kaganiec, jak muszę. Moze jak zobaczy, że taka jest reakcja na pokazywanie zębów, to zaniecha tego. Stella jest super, dopóki nie robi sie przy niej nic, czego ona nie chce. Najlepiej dać jej spokój, a jesli cos robic, to drapać za uszami i łaskotać po brzuchu. Ja nie jestem stanowcza :shake:. Jak się ma bandę miniaturowych wredzioli, to nie trzeba wykazywać tej cechy. Jednak, o dziwo bardziej mojemu męzowi, który podchodzi do niej bardziej zdecydowanie, nie pozwala sie prowadzic na smyczy. Mnie traktuje jakby z pobłażaniem. Najbardziej przylepna jest jednak w stosunku do mojej mamy, która sie jej boi.
-
Super. Jak wszystko będzie w porządku, to tylko proszę bardzo o ogłoszenia poza Allegro. Dopiero nie miałam żadnego psa na DT, a już mam zwróconą z adopcji sunię, amstaffkę i szykuje się następna. Widzę, że u Was też ciągle pojawiaja sie kolejne bezdomne psy :shake:.
-
Mnie też jest jej szkoda i dlatego ją rozpuszczam. Tylko po rozmowie z Adą, boję sie, żeby nie przesadzić z pozwalaniem jej na wszystko. Nie mam doświadczenia z takimi psami. Nie wiem, jak reagować w sytuacjach, kiedy ona próbuje straszyć zębami. Moje "nie wolno" na wiele nie pomogło. jest miła, ale uparta. Najpierw pokazuje zeby, a za moment się tuli i łasi. Najśmiesza jest kiedy sie cieszy, zarzuca wtedy dupką na obie strony i próbuje machać swoim kikutkiem ogona. Wygląda pociesznie.
-
Szczesciara CIAPA mix bernardynki juz bezpieczna w DS
Jaaga replied to kika22's topic in Już w nowym domu
Bella zjadała Husse, ale dla psów średnich. RC, Profilium, Britt, Bosch odpadają. Suche wcinała, jesli było namoczone w rosole i wymieszane z kurczakiem (dokładnie). najpierw kupowałam jej udka, a potem korpusy. Wszystko wcinała. Uparta jest bardzo w kwestii jedzenia. Też sie wstydziłam zachudzonego psa, tym bardziej, że jak pewnie Joasiu zauwazyłaś, wszystkie u nas są grubaśne :evil_lol:. Mysle, ze najrozsądniej bedzie trzymać ją na drobiu i dodawać witaminy z minerałami do jedzenia. -
Dostałam wiadomość, że ewelinka do nas jutro przyjeżdza, w związku z czym mam prośbę. Czy mogę prosić o przewiezienie rzeczy z bazarku od Elizy_sk? Przekażę przy okazji także umowy adopcyjne Diny i Belli/Ciapy. Fiona.22 prosiła o przewóz kociąt do Katowic. Czy możecie je zabrać przy okazji? Już napisałam do Niej PW.
-
Stella bardzo boi się wchodzic po schodach, absolutnie nie ma dla niej znaczenia przykład innych psów. Koło niej zawsze jest ich kilka i nie robi to na niej wrażenia. Dzis dałam ogłoszenie na wtorek do gazety, napisałam, że mix bokserki i szukam domu z ogrodem. Teraz, jak lepiej sie czuje i rana już jej nie doskwiera chce zostawać w ogrodzie. Dzis rano sama pobiegła do kojca. W budzie ma poduszkę i polarowy koc, wiec jest jej wygodnie i mięciutko. Może jej w domu jest za ciepło? Kolejnym plusem jest to, ze dziś przez noc zachowała czystość i dopiero na spacerze załatwiła się. Mnie najbardziej chodzi o radę odnośnie jej zachowania. Jesli ona marszy nos i pokazuje zęby, to jak mam zareagować? Mówię,"nie wolno", ale ona dalej nie chce dać sobie załozyć smyczy i sie na niej prowadzić. Jest miła i przylepna, ale jak się uprze, to nie popuści. Najfajniejsza jest w stosunku do kotów. Mogą ją obłazić, ocierać sie o nią i nie reaguje wcale, jesli jej za duzo, to odchodzi kawałek. Jak wychodze ze Stellą, to od razu pojawiają się wszystkie koty, jakoś upodobały ją sobie :eviltong:.
-
Dzis Stella była na spacerze bez smyczy. Jest bardzo posłuszna, cały czas trzyma się blisko, chodzi bez oporów, wraca na zawołanie. Wystarczy, ze siądę, a już ładuje sie na kolana. Nie boi sie za bardzo obcych. Podchodzi nieufnie, ale daje sie pogłaskać, a potem już sie przytula. Ciągle podsikuje. Zmienia sie po założeniu smyczy. Sama boi sie wejść po schodach, a jak mąż chciał ją wziąć na ręce, to marszczyła wargi, pokazywała zęby, ale nie warczała i kierowała głowę w stronę ręki. Pomocy, doświadczone Cioteczki. jak reagować na takie zachowanie? W końcu maż wział ją za smycz, a ja pchałam za pupe po schodach do mieszkania.
-
Biedactwo :shake:. Powiem Wam z punktu widzenia hodowcy, że pseudohodowcy naprawdę są sprytni i potrafią oszukiwać hodowcę, żeby wyciągnąć od niego psa. Raczej żaden hodowca nie sprzeda psa świadomie do takich warunków. W przypadku kociąt sprzedaję wszystkie po sterylkach i kastracji. Trochę odstrasza też zapis w umowie, że w przypadku rozmnażania bez rodowodu kupujący płaci wysoką grzywnę. Jednak przeciętny hodowca nawet nie zdaje sobie sprawy, w jak koszmarnych warunkach mogą żyć rasowe psy.
-
Zaraz zmienię allegro Stelli. Sunia dziś jest odmieniona. Sama wszystko zjadła. Na spacerze zrobiła sama kilka kroków, a mocz bez krwi :multi:. Jesli chodzi o pomoc finansową na utrzymanie Stelli, to mogę oczywiście podać na PW moje konto. Jeszcze muszę wykupić leki, bo podawałam jej swoje, ale nie zostało mi ich aż tyle.