Jaaga
Members-
Posts
19183 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Suczka jest jeszcze u nas. Zachowanie bez zmian. Zachowuje się całkiem normalnie, jest spokojna, ma ogromny apetyt, najczęściej spi, tylko w kontakcie z człowiekiem ciągle tak samo :roll:. Wczoraj, jak niosłam jej jedzenie, to nawet na mnie warczała. Ludzie, jesli są zajęci swoimi sprawami nie robia na niej wrażenia, wystarczy jednak podejść, a już warczy. Dobrze, że jedzie na razie do domu tymczasowego, bo socjalizacja jest konieczna.
-
Tak, Stellusia bardzo garnie się do dzieci :lol:. Pan odpisał mi. Musza wspólnie w domu zastanowic sie, bo w związku z tym, ze mają już dwie suczki, szukali psa, który mieszkałby w ogrodzie. Stella trzęsidełko musi mieszkac w chłodne dni w domu, więc sprawa kolejnego psa w domu do rozpatrzenia. Pod wszystkimi innymi wzgledami jest idealna.
-
Sunia reaguje różnie. Na mnie jest całkiem obojętna, ale na mojego męża warczy i rzuca się, jak podejdzie bliżej siatki, mimo, ze ją tylko przywoził do nas. Zauwazyłam już wczesniej, że sunia dziwnie chodzi tylną częścią ciała. Z przodu wygląda to, jakby kiwała sie na boki troche po kaczemu, chodzi do tego wolno, a z boku, jakby coś miała z tylną nogą. Czy to może być dysplazja? Myśle, ze hotelik jest najlepszym wyjściem i na spokojnie można tam obserwować jej zachowanie. Na razie reaguje tak skrajnie róznie na różne osoby, ze trudno ją jakos określić. Hotelik wybrany przez dziewczyny z Kielc jest tez bliżej nas, więc najłatwiej tam dotrzeć, tym bardziej, ze po wczorajszej akcji, nie mozna już zastosować żadnych srodków uspakajających.
-
Dziś napisali do mnie Państwo z Myszkowa. Maja dom o ogrodem i dwie małe sunie. Jeszcze podesle im zdjęcia. Stella jest kochana i gdybym nie miała stada yorków, to pewnie nie chciałabym jej oddać :eviltong:. Teraz to najlepsza kumpela mojego męża :razz:. Mam fotki Stelli, ale po wczorajszej akcji łapankowej benki nie miałam kiedy nawet wstawić. Domyslam się, ze Pani z Jaworzna jest super, bo przez telefon była bardzo sympatyczna, tylko nie wiem, czy Stelli tak łatwo będzie przyzwyczaić się do życia w bloku. Ona lubi przestrzeń, a najchętniej siedzi sobie przed domem przy ławeczce. Rano sama ze spaceru biegnie do kojca, żeby sobie troche posiedzieć w ogrodzie na świeżym powietrzu. No i ta smycz. Człowiek na jej drugim końcu powoduje, ze Stella kładzie się znowu na ziemi i trzęsie. Bez sensu byłoby teraz stracić to wszystko, co udało sie osiągnąć, a niestety na osiedlu inaczej sie nie da. Gdyby Pani z jaworzna wykazała się jeszcze cierpliwoscią, to z czasem pewnie da sie i tą trudność przezwyciężyć. Chita, dostałam od Ciebie 30 zł. Dziekuję. Za te pieniądze kupie Stelli tabletki na odrobaczenie, bo przecież nic jeszcze nie dostała. Szwy są już wyjete, za niedługo bedzie mozna ją zaszczepić.
-
Potwierdzam, suka jest złapana, ale jest u mnie w koziej zagrodzie, bo nie ma jej gdzie umiescić. Wstawiliśmy jej tam budę, jest na specjalnej lince po naszej tymczasowej husky. Została złapana dopiero, kiedy przyjechali znajomi, którzy maja psy tej rasy. Do tego po raz drugi przyjechał pracownik schroniska. Wspólnymi siłami, delikatnie udało im sie ją złapać, załozyć kaganiec i... dalej nie było co z nią zrobić, więc została. Pilnie potrzebny jest hotelik lub inny DT dla suni. Ja się boję takich psów, ona wyczuwa mój strach i koło sie zamyka :roll:.
-
Już jestem. Akcja łapania niestety nie udała się. Najgorsze jest to, że Pani, która na nią czeka, jechała wiele godzin i teraz musi wracać z niczym. Starałam się, jak mogłam, mąż kursował miedzy Katowicami a przychodnią w Chorzowie, ale nic to nie dało. Sedalin w podwójnej dawce i luminal zupełnie nie podziałały. Przyjechał do nas nawet pracownik schroniska, ale sunia przed nim zwiewała tak szybko, ze nie dałby rady nic zdziałać na tak duzym terenie. Suka tylko podwijała ogon i uciekała wzdłóz ogrodzenia. lekarz dysponujący karabinkiem ze środkiem usypiającym własnie wyjechał i bedzie dopiero w piątek. Koszt strzału to ok. 400 zł, ale przy oporności na sedalin jest to jedyne wyjście z sytuacji. Rozmawiałam z Pania, która czeka na sunię. Sunia może trafić do Niej wysterylizowana i w przyszłym tygodniu. Rozmawiałam ze znajoma Pania, która prowadzi hotelik i szkolenia, też odmówiła przyjazdu do łapania, a w kwestii hotelowania, niestety maja remont kojców i nie dysponują miejscem. podobnie jest z hotelikiem w schronisku. Poza tym i tak jej tam nie wzięliby, bo nikt nie wychodziłby z nią 3 razy dziennie na spacer. mam jutro dzwonic do Pani z hotelu, bo ma mi pomóc gdzieś poszukac miejsca. Trzeba wiec umówić sie w piątek na odstrzał, zamówić jakis hotel, w miedzyczasie suczke wysterylizować i dowieźć co najmniej do Łodzi w przyszłym tygodniu. Po dzisiejszej akcji, która trwała pół dnia, mam niestety piekło w domu. Już nie moge tymczasować psów. W piątek bedę dzwonić do lekarza i rozmawiac, jaka jest mozliwość sterylizacji. Poza tym potrzebny jest transport suki do Łodzi, bo mój mąż odmówił już pomocy, a ja nie prowadzę samochodu. Podsumowując pilnie potrzeba pieniędzy na zabieg sterylizacji i transportu na przyszły tydzień.
-
Dzięki cioteczce Lacrimie :buzi:, sunia jutro juz pojedzie do swojego domu. Kupiłam jej metalowy kaganiec i jutro rano próbujemy pakowac w drogę. Mój mąż dowozi sunie do Częstochowy, gdzie ją odbiera jej przyszła Pani. Bardzo prosze o kciuki w powodzeniu akcji. Jesli wszystko bedzie w porządku, to moze Pani sama zda tu relację, bo zna wątek.
-
Dziś sunia podeszła do mnie na metr. Zawołałam ją i bez oporów podeszła. Była zdezorientowana, dlaczego miski nie stawiam na ziemi i nie odchodzę. Postała i czekała, miałam nie dawać, ale w końcu trochę dałam :oops: i odeszłam. Je już więc w odległości metra. Suka jest luzem, ale nie jest wystraszona, nie probuje uciekać, czuje się bezpieczna. Ma otwartą szopkę, więc mogłaby się w niej schronić, ale ona woli siedzieć pod drzewami. Pani Aneta powiedziała, że dobrze, ze nie jest w kojcu, bo po schronie kojec ją przeraża i wywołuje panikę, a bernardyny lubia przestrzeń i wolność. Zresztą nie wyobrazam jej sobie w kojcu, jak miałabym ją karmic, czy sprzątać po niej? Suczka nie reaguje na inne zwierzęta, czyli kury, koty i kozy. Przerażenie już minęło, teraz została niepewność.
-
Jestem juz po konsultacji telefonicznej z psią behaviorystką i wstępnie jesteśmy umówione na pierwsze spotkanie. Sporo dowiedziałam się o psychice, reakcjach i zachowaniach psów tej rasy. W skrócie, mam jej nie karmić, czyli nie zostawiac jedzenia. Dawanie tego, co potrzebuje, czy jedzenia nie nakłoni jej do kontaktu z ludźmi. Mam chodzić do niej kilka razy dziennie, ale po jedzenie musi sama do mnie podejść. Podobno bedzie to trochę trwało. Spróbujemy, gdyby miała jednak nadal problemy z agresją, to nie może u nas zostać. Mam polecony hotel ze szkoleniem, tylko musze zadzwonić, zeby dowiedzieć się o koszty.
-
Tak, jak Erka napisała, z sunia jest niewesoło. Nie ma z nią żadnego kontaktu. Nie pozwala do siebie podejść na odległość kilku metrów. Zostawiam tylko miski z piciem i jedzeniem. Na mężczyzn reaguje gorzej, warczy, a jeśli to nic nie daje to próbuje gryźć. Pies jest luzem w ogrodzie, tylko że jesli nie nawiąże kontaktu, to nie bedzie mogła u nas zostać. Mam małe dzieci i stado swoich psów, które nie mogą teraz nawet wejść do ogrodu. Przed domem mamy teren nieogrodzony, wiec spacery są udręką, bo trzeba cały czas nawoływać psy, zeby nie uciekały na drogę. Nie chcę, zeby skończyło sie to tragicznie.
-
Jej żebra mnie denerwują :evil_lol:. Zazwyczaj ludzie karmią tak, jak mówię, że pies był karmiony. Mięso można zastąpić tańszymi korpusami lub puszką ;). Stella też jada suche z kocią konserwą. Same chrupki jej nie smakują. Dzis Stellusia pierwszy raz wbiegła sama do domu :lol:. Zaczął podczas spaceru padać deszcz i biegiem znalazła się na piętrze. Teraz Stella jest pupilką wszystkich.
-
Dziękuję, dam znać. Stella jest super, to miły i wesoły psiak. Podaje łapkę i ciągle cieszy sie ze wszystkiego. Dziś ćwiczyliśmy chodzenie po schodach. Z dołu do góry jest nawet nie najgorzej, ale z góry w dół :shake:. Andrzej prowadzi ją za obrożę, a ja spycham jej pupę z kolejnych schodów. Je z wielkim apetytem. Dostaje rybną karmę Husse z gotowanym mięsem wołowo-indyczym, więc cała miska znika na poczekaniu :evil_lol:.
-
Bernardynka odsypia. Czy mogę prosić o założenie jej wątku? Zobaczymy jutro, jak bedzie sie zachowywać. Kocięta pojechały do nowego domu. Fiona, ustal sobie zasady zwrotu transporterka, bo ten pan nic nie wiedział. Kociaki wydała moja mama, wiec zrobiła jeszcze przesłuchanie, czy aby na pewno w dobre ręce idą ;).