Jaaga
Members-
Posts
19178 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Wiem, i tak zamiast jednego do nas przyjeżdżają trzy. To już maksimum naszych mozliwości. Dobrze, ze wiosna i psy więcej bedą wychodzić, bo nie wiem, czy inaczej dalibyśmy rade całą trójkę zabrać. Własnie kupiliśmy elementy na panelowe ogrodzenie części dla drobiu, żeby psy mogły luzem zostawać w ogrodzie jak kiedys, kiedy nie mieliśmy tych polujących na ptaki. Przy siatce stale trzeba było sprawdzac, czy któryś nie przedostał się do nich. Wydatek naprawdę duży, ale choć komfort bedzie. Tylko jeszcze trzeba to wszystko postawić, a czasu ciągle brak. W sobotę Andrzej z Minią karczowali korzenie, żeby kopać dół i wpuszczać tam podmurówki. Inaczej znowu psy pewnie coś wykombinowałyby. Od soboty nie ma czasu robić dalej.
-
Na razie nie mam żadnych wieści od Oli, ale bez deklaracji mała i tak nie ma jak przyjechać Może powinniśmy się cieszyć, że czarnemu psu udało się pomóc, ale świadomość, że taki mały wypłoszek tam zostanie na zawsze, bardzo mnie smuci. Niestety, ani Malinki, ani Greya nie wyadoptuję. A przyjęciem Roberto i Parowki zamknęliśmy nasze możliwości.
-
Miałam przekazać psu bez oka 120 zł, jakie mdk8 I Nesiowata wpłaciły na sunię. Jednak w sytuacji, kiedy czekamy, co z sunią wyniknie, wstrzymam się i przetrzymam te pieniądze. Tym bardziej, że pies jest zabezpieczony finansowo i oprocz licytacji dostanie 2000 zł od maltanczykowej fundacji. Jo37, zapisz prosze w rozliczeniu, że u mnie jest 120 zł.
-
Jo37, to nie da gwarancji na adopcję. To byłoby minimum konieczne do w miarę sprawnego funkcjonowania w domu, gdyby miała przyjechać od razu do swojego zdecydowanegona nią człowieka. W założeniu, że ma byc hotelikowa i trzeba jej bedzie szukać domu, to pies musi dać sobie załozyć szelki, wyjść na spacer, zaakceptować kogoś oprócz stałego opiekuna. Z psem, który nam dałby się dotknąć i nie gryzł też możemy zostać na lata, bo ludzie chcą psa kontaktowego, chcą gdzieś z nim wyjść, wyjechac, przyjmowac gości. My mamy taką Malinkę. Przy gościach musi być zamykana, bo ucieka i z odległości szaleńczo jazgocze. Tak długo jak obcy są w domu. Do weta na rękach, żadnych wyjazdów. Nikt by jej nie wziął, gdyby nawet nie była głucha. Drugiej takiej chyba nie dalibyśmy rady. Wiem, że Ci żal, jak i mnie, ale naprawdę uważam, że sunia potrzebuje wspólnej pomocy. Co zrobisz, gdyby u nas coś się podziało i sunia musiała zmienić miejsce? Do miasta jej nie weźmiesz, do schroniska nie oddasz. Rozmawiałyśmy o tym. Musi być w miarę zabezpieczona finansowo. Na razie poczekajmy, czy uda się coś tam opiekunom zdziałać i spróbujmy tu zebrać deklaracje. Wiem, że zawsze starasz się byc samodzielna, ale masz za dużo nieadopcyjnych psów i w przypadku młodej problematycznej suczki trzeba mysleć z perspektywą na lata. Nie możemy obie porywać się z motyką na słońce.
-
Chciałam zorientować się, czy gdyby suczkę udało się sprawdzić na dotykanie i było ok, to czy może ona liczyć od kogoś na deklaracje stałe? Inaczej nie ma co myśleć o jej sprowadzeniu. Dziś jeszcze raz napisalam Oli, żeby poprosiła Marinę o sprawdzenie suczki. Widać, że wisi jej na szyi kawałek zerwanej chyba smyczy czy sznura. Nie wiem dlaczego ma go nie zdjety. Czy sobie nie dala? Z drugiej strony jakoś z wybiegu wchodzi do zagródki w pawilonie, wiec też nie może być całkiem wycofana. Gdyby przećwiczyli z nią dotykanie czy zakładanie szelek, do byłaby szansa dla nieadopcyjnego psa. Tylko bez środków na nią nie ma chyba co im zawracać głów Jakoś trudno mi ją zostawić i zapomnieć o niej
-
To nawet nie wiedzialalam. Dotąd u nas zawsze podany wiek zgadzał się po zębach. Masz rację, każdy może być niespodzianką. Szczególnie teraz. Może i dla suni coś sie zmieni z czasem. Nie biorę innego psa, więc miejsce jakby coś ma. Zobaczymy czy daliby ją radę umieścić gdzieś wśród ludzi. Choć sytuacja jest trudna, wiele psów ciężko okaleczonych, wymagających opieki i uwagi, więc i możliwości brak.
-
Oczywiście, może byc postęp. Tylko Norcia byla szczeniakiem, a potem podrostkiem. Jednak to jest dorosła suczka I widać po bliznach, że po przejściach. Marina nic o niej nie wie. Cała noc myślałam o niej. Myślę, że warto pomóc wyadoptować np Kodę i Nemo. Jo37 nie da rady utrzymać piątego nieadopcyjnego psa być może przez wiele lat. Sunia nie ma ani jednej stalej deklaracji. Na wątku Kody prosiłam już jakiś czas temu o tekst i ogłaszanie jej. Bez ogłoszeń nikt nie wie nawet o jej istnieniu. Gdyby one poszły do domów to na pewno łatwieji Jo37 i nam o decyzję w sprawie trudniejszego psiaka. Zapytałam Oli, czy nie ma szans, żeby sunię zabrać gdzieś, gdzie mogłaby mieć większy kontakt z człowiekiem. Może to coś dałoby, jakby była możliwość.
-
Dostałyśmy filmik z suczką. Nie dziczy, nie gryzie, ale nie da się dotykać, unika kontaktu z człowiekiem, odbiega. Bardzo nam żal suni, ale Jo37 ma pod opieką 4 nieadopcyjne psy i nie może podjąć się opieki nad kolejnym i to młodym psem, który może przez lata nie nadawać się do szukania domu. Suczka jest z tzw interwencji, wiec jakoś dała się komuś złapać. Marina nic wiecej o niej nie wie. W takim stanie przyjechała. Z interwencji na teranach zagrożonych zbierane są wszystkie psy, jakie uda się złapać i zwożone są do schroniska. Poprosiłam Evę o wstrzymanie się z bazarkiem.
-
Jo37 boi się wziać bezdotykowego młodego psa. Sunia więc nie przyjedzie. Czy w związku z tym mogę przekazać Wasze dla psa bez oka pod opieką agat21?
-
Wczoraj widziałam na FB filmik z tej zagrody, gdzie jest suczka. Dla mnie to dziki pies. trudno mi uwierzyć, że komukolwiek daje się dotykać. Krąży zaniepokojona obecnością człowieka w oddali. Jesli ma 2 lata to zobowiązanie na kolejnych kilkanaście lat opieki nad dzikusem. Ja nie jestem w stanie zagwarantować, że będziemy prowadzić hotelik do tego czasu i szczerze, chyba nawet nie zakładam. Mamy same staruszki, a i nam obojgu zdrowie szwankuje. Poprosiłam Olę o więcej informacji o suni: jak trafiła do schroniska, skąd te blizny na głowie, czy gryzie przy próbie kontaktu? Zapytałam kiedy planowany jest wyjazd. Jesli nie dostaniemy informacji do czasu wyjazdu, to poprosiłam o wstrzymanie się z nią do następnego wyjazdu. Decyzja należy do Jo37. Ja ze swojej strony napisałam, jak wygląda sytuacja.
-
Elmas napisała śliczny tekst i skoro Jo37 nie dała znac co do imienia, to na potrzeby licytacji nazwała sunię Misią. Wydaje mi się bardzo trafne, sympatyczne i pasujące do niej. Ja późnym wieczorem robiłam zdjęcia mydełkom i w aparacie wyglądały ok, a teraz jak przeglądam w galerii, to kolory wyszły fatalnie, niezgodne z rzeczywistymi. I chyba muszę robić kolejne, przynajmniej na zawieszki, bo mydełka juz popakowałam w woreczki. Chyba ze dam jedno zdjęcie luzem, drugie we woreczku. To i tak kolejna setka zdjeć