Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Mysza2, dziękuję, już wyślę konto. Właśnie jakoś ostatnio ciągle się słyszy o trutkach. Może zimą gryzonie bardziej wchodzą do domów i ludzie wykładają? U nas dozorczyni wie, ze nie wolno wykladać, bo są zwierzęta, ale gdzie indziej administracji to nie obchodzi.
  2. Dobrze, że ma allegro, bo u Justyny skończyła się jej aukcja. Nie piszcie, że tylko w mieszkaniu ma mieszkac, bo wczoraj jak wróciła ze spaceru, a poszłam na następny z moimi małymi, to rozwaliła kołdrę. Rozerwala poszewkę, potargała cały wkład. Ona jednak powinna choć w ciągu dnia trochę wybiegać się po ogrodzie. Byle mogła spać w domu. Latem pewnie i tak będzie uciekać z domu, bo teraz też chętnie wychodzi i szaleje po sniegu. Obawiam się, że jesli ktos ją weźmie tylko do mieszkania, to może niszczyć i bedzie zwrot z adopcji.
  3. Jak ja miałabym przed spacerem kagańce zakładać tylu psom? To nierealne, zresztą część moich waży poniżej 2 kg, a jeszcze są mopsy, dla których nikt nie wymyślił kagańca. Jakoś musimy sobie radzić. Wychodzimy tylko przed dom, dobrze że śniegu tyle nasypało. Najbardziej zależałoby mi na Nesce, żeby mogła gdzieś trafić, bo ona wiecznie z nosem przy ziemi chodzi. Klaudia właśnie nie zmieniła jeszcze tytułu i każdy chyba tak reaguje, jak doczyta, co się stało. Otrzymałam od Javeny 20 zł, ślicznie dziękuję. Czyli zostało 284,99 +81 zł za badania kwi Muszki, która była razem z Reksiem. Może ktoś jeszcze zrobi jakiś bazarek, żebym mogła oddać pieniądze?
  4. jusstyna85 chyba cały czas robi, zapytam Na PW dla pewności. Dostałam tez info na maila, że dziś za pół ceny.
  5. Bardzo wszystkim dziękuję. Czy mogę komuś podesłać niepomniejszoną kartę Reksia na maila? Nie potrafię wstawiac zdjęć, które powiększają się po kliknięciu, a karta jest formatu A4, na dwie kartki. W sumie zapłaciłam za Reksia 304,99 zł i nie mam osobnego rachunku, tylko własnie wydrukowane na karcie wizyty. Myslałam, że konto będzie podawać Mikoada, ale w takim razie podam swoje na PW. Nie wchodziłam tu wczesniej, bo naprawdę nie potrafię się po tym wszystkim pobierać. Przedwczoraj na sieni znalazłam 5 martwych myszy, co jest o tyle dziwne, ze nie widziałam żadnej przez chyba pół roku, a tu naraz tyle. Nie wiem, czy mogły też coś zjeść? Siedzę w domu i obsewuję wszystkie psy. Jeszcze trochę, a wpadnę w jakąś paranoję.
  6. Niestety, sekcji nie było, ponieważ toksykologię robią jedynie w Puławach i podobno są to gigantyczne koszty. W ZHW mogą badac przy sekcji tylko obecność pierwiastków, a za kazdy płaci się osobno 50 zł. Po konsultacji z Klaudią doszłysmy do wniosku, nie ma sensu wydawać tylu pieniędzy, skoro nie da się jednoznacznie okreslić przyczyny śmierci i nie da się nikomu udowodnić celowego otrucia. Klaudia z kolei konsultowala się ze swoja p. doktor, bo nie bardzo wiedziałyśmy co robic w tej sytuacji, a Andrzej czekał z Reksiem na decyzję. Powiedział, że Reksio wyglądał strasznie. Oczy miał całe krwistoczerwone, z pysia wydostawała sie też krwawa wydzielina. Całe szczęście, że nie musiałam tego oglądać, bo nie potrafie się i tak pozbierać. Divia_gg zrobiła mi bazarek na dług Reksia. Bardzo proszę, jesli ktoś może, żeby też coś wystawić, czy dorzucić grosik. Szczerze mówiac, musiałam pozyczyć pieniądze, żeby zapłacić za wczorajszą akcję ratowania. Jak Andrzej wróci do domu, to wstawię kartę choroby z zapłacona kwotą, bo miał ja ze soba, zeby pokazac w ZHW.
  7. Dzis nie umiałam spać z powodu Reksia. Nie potrafię z tym sie pogodzić, taki młody i miły psiaczek. Kot, którego zdjęcia Erka wstawiła ma się dobrze. Dziś sobie przeszedł do dziecinnego pokoju, który jakos sobie szczególnie koty upodobały. Je jak smok, co cieszy przy moich wybrzydzających kotach. Jest już odrobaczony i wykastrowany. za kilka dni wstawię jego zdjęcia i wtedy bardzo prosiłabym o ogłoszenia. Na razie poznaje zycie w domu, psami nie bardzo się przejmuje. najgorzej z dziećmi. Chyba mu na wolności musialy robic krzywdę, bo reaguje paniką. Mnie daje się głaskać, ale też czasem ma ataki strachu. nagle nie daje sie pogłaskać i ucieka. Myślę, że jednak dojdzie do siebie. Juz przytył i zrobił się śliczny. Kobieta, która chciała Opieńka już nie odezwała się. Opieniek jest teraz bardzo fajnym psiaczkiem. Wyrósł, uspokoił się, bardzo lubi dzieci. Jest przytulnym, miłym psem. Nie wiem, dlaczego tyle czasu nikt się nim nie interesuje. To samo z Muszką. Już nie jest taka niesmiała, zrobiła się radosna i jakby odmłodniała. Biega z Opieńkiem, przytula się do nas, zapomina chyba o krzydzie, jaka wyrządzili jej ludzie.
  8. Andrzej jedzie po Reksia, żeby wziąć go na sekcję. Kumaryna daje taki objaw? Poproszę więc o badanie również pod kątem tej substancji. Moja otruta suczka miała inne objawy, wszystko se jej skrwawiało, choć wątroba też wysiadła i pred śmiercia dotała żółtaczkę. Reksio miał objawy neurologiczne i z powodu złych wyników albumin we krwi przesączała mu się woda do jamy brzusznej. Ostatnio, jak mama zgłosiła najście sąsiada na policję, to zabił jej dwa kogutki. Od razu powiedziałam, że to robi, bo chodziły do niego, no i na drugi dzień już ich nie było. Musimy pilnować psów na spacerze, żeby w ogrodzie nie szły w tamtą stronę, bo nie raz już stał u siebie z jakimiś kijami i chciał je bić, jak podchodzily do siatki. Jesli potwierdzi się, ze to trucizna, to bardzo proszę o szukanie czegos dla Neski, bo boje się o resztę psów, a ona wyjątkowo ciągle chodzi z nosem przy ziemi. Agat z Sonią tam nie chodzą, Oskar zupełnie tylko przy nogach chodzi. Gorzej z Opieńkiem i Muszką, bo nie przychodza na wołanie, ale Muszka wczoraj była badana i ma dobre wyniki.
  9. Nie, Oskar nie odchodzi nigdzie. Chociaż problem z noga dalej jest. Moczę mu w rivanolu, wygląda lepiej, ale dalej źle chodzi.
  10. Nie potrafię o niczym innym myśleć. Nie umiem wejść do sypialni, bo wydaje mi się, że go tam zobaczę, jak zwykle na łózku, a wiem, że go już nie ma. Tylko jakoś nie dociera to do mnie. Ciągle wszystko analizuję. Nic nie pasuje. Trzech lekarzy wypytywałam się o kuwetę, czy to mogło być powodem, ale każdy powiedział, ze po kociej kupie mógłby tylko dostać wymiotów lub biegunki, a u niego braklo skali w aparacie przy wskaźniku wątrobowym. miał pogrubiałe jelita, chlusnęła z niego krwawa maź, czyli musiał mieć całkiem zniszczony, krwawiący żołądek. Nie miał jednak biegunki. Już nawet myslałam o parwo, bo był w lecznicy, a był nieszczepiony, ale chyba nie może być parwo bez biegunki? Wszędzie przeskakiwał przez barierki w drzwiach, tez o to pytałam, czy mógłby sobie cos zrobic, ale przecież nie przestałaby mu funkcjonować wątroba. Wiem, że sekcja coś wyjaśni, ale nie potrafię o tym przestać mysleć. Wcześniej, jak została otruta moja yorka, to miała klasyczne objawy po trutce na szczury, a tu objawy jak po dwóch róznych substancjach.
  11. Reksio odszedł 15 min. temu. Właśnie dodzwoniłam się z trudem do kliniki. Nie było pogorszenia, nie wymiotował, ale był bez kontaktu z otoczeniem, wziął kilka głębszych wdechów i umarł. Jutro rano trzeba jechać po zwłoki i dać na sekcję. Nie mam sił pisać. Mam przed oczami jego smutne dzisiejsze spojrzenie. Jeszcze dwa dni temu zalecał się do Soni, szalał na spacerach. To wprost niemozliwe.
  12. Zaglądam i chciałam uspokoic, bo Muszka ma idealne wyniki. Andrzej od godz. 7 rano jeździł. Reksio zyje od dwóch godzin, czyli jest jakaś szansa, choć nikła. To tragedia. Nie wiem, jak mozna zrobic coś takiego. Minia chciała wyjść się pobawic, ale jej nawet nie pozwoliłam. Przecież dziecko tez może sięgnąć po jakies płatki, chrupki na śniegu. wytłumaczyłam, że mogłaby się otruc i musi bawic się w domu. Już raz to przerabialiśmy. Trzeba być pozbawionym sumienia, żeby coś takiego zrobić. policja żąda dowodów, a lekarze tego nie mogą dac. Czyli znowu niewiele da się zrobic. Divio_gg, mogę wysłać Ci fotki fantów na bazarek? Zrobiłabys dla Reksia? Nie mam z czego płacić, a jest w szpitalu.
  13. Znowu dzwoniłam. już bedą mieć mnie dość, ale trudno. Nie jest gorzej. Dalej nie wymiotował, czyli jest dobrze. Zawsze to pocieszenie, że nie pogarsza się stan. Teraz zrobię zdjęcia rzeczom na bazarek, bo naprawdę nie wiem, skąd wezmę tyle kasy na leczenie. Nie wiadomo, czy go dadzą na noc do domu. Andrzej dopłacił za leki 17 zł. Już cieszyłam sie,że ten okropny rok wreszcie się kończy, a tu taki koszmar. Najważniejsze, żeby tylko przeżył. Nutusia, na bazarek wystawiam rzeczy z RC i kilka nietrafionych prezentów. jakbys coś mogła dorzucić, to byłoby super.
  14. Policja nie powedziała nic szczególnego. Potrzebują dowodów. Dzwonił Andrzej, że toksykologii w ZHW nie robią, a jesli nawet to byłyby ogromne koszty, bo w takiej próbce są tysiące substancji. Doradzono mu tak, że gdyby pies umarł, to trzeba zrobić w ZHW sekcję i wtedy jest łatwo stwierdzić przyczynę. Muszka ma wyniki w porządku. Andrzej był z nią w tej samej klinice i podobno Reksio próbował sie podnosić. Juz nie wymiotował. Lekarz powiedział, że te wymioty, to bło coś okropnego. Oby tylko przeżył.
  15. Znowu dzwonilam do kliniki. Leży bez zmian. Dostał Ranigast i przeciwkrwotoczną cyklonaminę. Mam dzwonić porzed godz. 14. Teraz już nie jest wykluczona trutka na szczury, ale nie ma charakterystycznej silnej anemii. Leczą więc objawowo, a nie przyczynowo, nie znając przyczyny.
  16. Jest bardzo źle. Zwymiotował kwią, a raczej chlusnął czarną, krwistą mazią. Dzwonił lekarz. Mają mu dać jeszcze jedna kroplówkę, a jesli będzie gorzej, poddać eutanazji, bo cierpi. Była policja.
  17. Znaleźli. Wygląda to jak płatki kukurydziane, tylko o połowę mniejsze. Andrzej zawozi to do ZHW na toksykologię.
  18. Reksio prawdopodobnie zjadł truciznę. Zadzwoniłam do naszej p. doktor. Powiedziała, ze tak działają fosfoorganiki. Andrzej skojarzył miejsce, gdzie Reksio biegał z Muszką i szukał czegoś w śniegu. Poszli teraz razem z moją mamą, zeby zobaczyc, co to i ewentualnie zabrać do zbadania. Niestety, i tak nie będę w stanie udowodnić, kto to zrobił. Te substancje moga być w róznej postac. Ponoć nawet jedzenie mozna nimi nasączyć. Muszka mi teraz wymiotowała sliną. teraz z nią też trzeba jechac na badania. Najgorsze, że przeciez dzieci również wychodza na spacery i bawią się na sniegu. trzeba byc bezmózgiem bez uczuc, żeby zrobić coś takiego. Mam rzeczy na bazarek, tylko muszę obfocić i poproszę Divię_gg, zeby zrobiła bazarek. Andrzej za wizytę na dyzurze zapłacił 287 zł, a to początek. W karcie ma zapisane, że rokowania ostrozne.
  19. Ada, podaj mi tel. do siebie na wszelki wypadek. Mam tylko do Klaudii, ale dalej nie odbiera.
  20. Andrzej zadzwonił. Sa wyniki z krwi. Wszystko w normie, tylko wątrobowe parametry są niepoliczalne. Będą mu robić jeszcze USG.
  21. Mam bardzo złe wiadomości. Reksio wczesnym rankiem dostał ataku padaczki i jest teraz w Brynowie pod kroplówką. Próbowałam rano dodzwonić sie do Klaudii, ale chyba było za wczesnie. Wczoraj ktoś zwymiotował mi jedzenie do łózka, ale nie widziałam. Czyli to chyba musiał być Reksio. Potem spał pół dnia i nie chciał jeść. Jakiś pies dobrał się do kociej kuwety, wiec pomyślałam, ze to on, dałam Synergal, zeby nie miał sensacji żołądkowych. mielismy dziś jechać pokazać go lekarzowi, a on po 7 rano dostał ataku. Nie wiedziałam, co robić, co się z nim dzieje. Krzyczałam, bo myslałam, że umiera, ale jak zaczęła mu piana z pyszcza iść, to się zorientowałam, że to padaczka. Po ataku zrobił się bezwladny i Andrzej zabrał go do dyzurujacej kliniki. Dzwoniłam i dostaje kroplówkę, podobno zaczął się ozywiać. Robią mu badania krwi. Chcą ustalić przyczynę ataku.
  22. Jaka jest ta suka od małych, która miała być sterylizowana? Ma gdzieś tu zdjęcie? Tyle przeszła, a teraz jeszcze trzeba ją wypuścić na ulicę, straszne to wszystko.
  23. Pięknie dziękujemy za świąteczne zyczenia.
  24. Ma nowy dom u znajomej wetki. Wreszcie będzie zadbany.
  25. Dziękuję za świąteczne zyczenia. Emilio, karma dotarła. Pięknie dziękujemy. Linssi, Oskar dostał Drontal na odrobaczenie. Kosztował 40 zł, bo na 35 kg 35 zł + dodatkowe 5zł z małej tabletki do jego 40 kg. Pieniądze wyłozyła Erka. Odrobaczyłam Oskara, Opieńka i Muszkę i pierwszy raz zdarzyło mi się, że chyba sa psy uczulone na lek, bo Oskar i Opieniek wymiotowali. Opieniek połozył się spać i zwymiotował w łóżku, Oskar wytrzymał dłużej, ale za to było intensywniej. Chyba też dopadła go biegunka, bo do rana kursowalismy na spacery. Mam nadzieję, że jednak preparat się wchłonął. Lekarze zachwalają Drontal, a tu na 3 psy, dwa wymiotowały przy dawkach idealnie obliczonych do wagi. Oskar nie dostaje już sterydu i znowu jest pogorszenie z łapą. Rana między palcami zrobila się duża i paskudna, znowu nie stawia nogi. Już kupiłam Rivanol i zaczynamy moczenie. Na wargach też strupy odpadły i odnowiły się rany. Nie wiem, co robic, przeciez nie może całe zycie być na sterydach? Już ma problem z jedzeniem, bo coraz bardziej tyje, ciągle pije i ciągle sika. Ostatni spacer ok. godz. 23, potem nocą szczeka, ze musi wyjść i spacerujemy sobie np. o 3.30. , kolejny spacer wczesnym rankiem i tak wkoło całą dobę. Wczoraj było ciepło, więc zostawilismy go w dzień w ogrodzie. Pochodził sobie, poobsikiwał, co miał zaznaczyć i zaczął kopać dziurę pod ogrodzeniem, żeby wrócić do domu. Trzeba było szybko iść po cwaniaka. I to tyle jego ogrodowej kariery.
×
×
  • Create New...