Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Oczywiście, ze nie. Skoro Tola lepiej się sprawuje, to jeszcze ze dwa dni poczekam i zmienie tytuł oraz zrobię rozliczenie.
  2. Pani od Toli zadzwoniła, ze jest lepiej. Pytała, czy może jej podawac zupe mleczna. jesli więc tylko taki jest problem, to super.
  3. Na tym wątku jest osoba, która go zgłosiła i podana miejscowość [URL]http://www.dogomania.pl/threads/182450-ALARM-Kielce-prosimy-o-pomoc-dla-tych-które-uniknęły-MORDOWNI-DYMINY!-str.1?p=16148463#post16148463[/URL] Informowanie o psach na różnych watkach czase bardzo pomaga. Wstawiłaś info o Soni na wątek poprzedniej Soni i ta tez przyjechała, a tak to nawet nie miałabym pojęcia o jej istnieniu.Tu Ania wstawiła info o szczeniorkach od Viris i juz dwie sa u mojej mamy. może jego tez ktos dostrzeże, bo nie wyobrażam sobie nawet tego, co biedak czuje.
  4. Nie ma i raczej bez szans na pomoc, dlatego o nim tu piszę. Bardzo mnie wzruszył, bo jest tak wierny, jak Mika, która zginęła w drodze powrotniej do swojego poprzedniego koszmarnego domu. Podobno czuwa przy zmasakrowanych zwłokach przyjaciela i dotyka ich nosem, żeby nakłonic do wstania. Tragiczna historia. Gdybym nie przeszła ostatnio tego wszystkiego, to wzięłabym go do siebie, ale po prostu już boję się, co kolenego mogłoby się wydarzyć.
  5. I Ania odciążyłaby się finansowo, bo przecież Prado ma mało deklaracji i musi dokładac. Spróbujcie namówić ludzi na niego. Szkoda domu. Gdyby nie podobał się, to na wątku kieleckich psów pojawiła sie osoba od tamtego długowłosego onka, który nie opuszcza zwłok przyjaciela.
  6. To suczki z tego watku: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/199179-Kupa-nieszczęścia-dziesięć-szczeniaków-w-polach-Ostrowiec-Świętokrzyski[/URL]!!! Przyjechały razem z biedną Miką. Nie wiem, czy w końcu ktos je ogłosił, bo dziwna jest taka kompletna cisza. O Toli nic nowego nie wiem, bo pani wczoraj miała dzwonić do mamy, a mamy praie cały dzień w domu nie było. Może dziś zadzwoni, a jak nie, to zapytam sama.
  7. Ja też pomysłam o onku, który czuwa przy zwłokach kolegi. Może jego wzięliby ci ludzie. Ania wczoraj rozmawiała z Andrzejem o Agacie. Naprawdę danie Agata do domu przy drodze jest ryzykowne, bo on nie zwraca uwagi na auta. Ogrodzenie dla niego nie jest problemem. Wystarczy, że chwilę znudzi się i już kombinuje. To bardzo inteligentny i niezależny pies. Tam nie bedzie Soni, do której wróciłby, a on na wołania nie reaguje, jak nie chce. ma tendencję do włóczęgostwa i trzeba go pilnować i wołac, żeby nie miał czasu kombinować. Ja nigdy nie miałabym odwagi zostawić go na chwilę bez nadzoru w ogrodzie. Sonia to chyba nie nadaje się, skoro miałaby częściowo mieszkac w kojcu. Ona jest tak grzeczna i przylepna, że jej szkoda. W domu jej nawet nie widać i nie słychac. Mysle, że w końcu znajdzie idealny wymarzony dom, tak jaj jej poprzedniczce się udało. Aniu, a Prado nie może tam jechac?
  8. Savahna, tamta osoba tylko małe suczki brała, a z tego smok wyrośnie. Rzeczywiście duzo ludzi dzwoni z krakowa o psy.
  9. anett, bardzo dziękuję za pomoc. Jesli możesz zamówić, to super, ale skoro przez internet, to może podam Ci adres wysyłki bezpośrednio do nas, zebys nie musiała wozić? mama Albince smarowała łapkę i wygoiła, ale dermatolog powiedział, że Oskarowi mam niczym nie smarować tych zmian. Teraz zmany sa lepsze, jesli pogorszyłyby się znowu, to spróbujemy maści. Oskar biega, zaczyna chodzić dalej na spacery, czyli czuje sie lepiej. Wczoraj wieczorem, jak wołałam go do domu, to sadził z daleka susami, aż się zdziwiłam. No i już cały się błyszczy, włosy mu nie wychodzą. Erko, teraz wlaśnie wysyłam rzeczy z drugiego bazarku. Co prawda nie jest tam taka duza kwota, jak z poprzedniego, ale zawsze coś bedzie. Oskar przecież karmę wsuwa z apetytem, to trzeba nazbierać na nastepną. Mam jeszcze 40 zł z jego pieniędzy. czekam na Hepatiale, ale chyba nie ma w hurtowni, bo co dzień pytam lekarza. Jesli nie bedzie,to będę musiała mu kupić Essentiale, Sylimarol i Hepatil, bo co dzień dostaje. No i Ranigast do sterydu też mi się kończy.
  10. Jakby ktoś jeszcze dzwonił o szczeniaka, to pamiętajcie proszę o dwóch dużych świętokrzyskich suczkach u mojej mamy. Ktoś miał je ogłosić, ale nie było zupełnie jednego zapytania. Małe rosną w oczach, jedna mogłaby byc mixem czarnego labradora. Sa zaszczepione, super zsocjalizowane.
  11. Tragedia, wierny jak Mika :placz:. Są jakieś szanse, żeby mu pomóc?
  12. Ja tez nie bardzo wierzyłam w te "urasowienia", aż rozdzwoniły się telefony o Lulę, która była ogłaszana jako labrador. Wczesniej nakłaniala mnie na to jusstyna85, ale tak głupio mi było i Lula czekała kilka miesięcy. Kolorystycznie i wielkosciowo psiaczek pasuje, bo małe onki troche inaczej wyglądają. Dwie rasy w wyszukiwarce zwiększają szanse na jego dostrzezenie. Opienka Justyna ogłosiła jako pinczera mix i tez ludzie zaczęli dzwonić, a z pinczera to miał chyba tylko krótki włos.
  13. Małe u mamy rosna jak na drożdżach. Sa już o 1/3 wieksze, niż przyjechały. Zapowiadają się na duże, nie średnie psy.
  14. Wystraszyłam się tej p. Eli z Krakowa i nie chciałyśmy dać Toli. Jednak pani podała wszystkie swoje dane, zgodziła się na wizyte przedadopcyjną, więc po uzgodnieniu sprawy z erką zadzwoniła mama, zeby przyjechac po Tolę, a poporsimy kogoś o wizyte poadopcyjna. Pani jest sama, mieszka w bloku i chce takiego psa, bo identycznego ma przyjaciółka, ktora po tolę przyjechała. Tola miała kupione juz szelki, smycz. Mama eskortowała ją do auta i mimo to uciekła z powrotem do domu. W relacji w domu też nie było zbyt pieknie, bo z grubsza znowu autystyczna, ale Pani na razie niezrażona. Dzis ma być kolejna relacja. najbardziej boimy się, żeby nie dała rady wymknąć się z szelek i uciec. Wczoraj wcale miała nie wychodzić. Trzymajcie kciuki za jej aklimatyzację. Na razie zostawię jeszcze z tydzień pieniądze na koncie Toli na wszelki wypadek, jakby miała wrócić. to chyba najtrudniejsza z naszych adopcji. Później przekażemy pieniądze na innego psa, co tu oczywiscie napiszę.
  15. Musi byc szczelne ogrodzenie, bo on zwiewałby każdą dziurą, żeby móc pobiegać. Nie wiem, czy sam wróciłby, już raz go łapaliśmy, jak pod siatka się przecisnął. Jak czuje wolność, to zaczyna biec przed siebie. My mamy Sonię na wabika, więc wraca, gdyby był sam, to mógły nie wrócić. jesli dom jest na uboczu, to może być, ale jeśli w centrum to problem przez auta. Sonia poradziłaby sobie bez niego świetnie, bo wzięłabym ją na stałe do domu. Teraz, przez rozdzielanie zwierząt w domu z powodu kota z grzybicą musi być z Agatem w kojcu i chce już do domu. Żal mi jej, ale go samego przeciez tam nie zostawimy.
  16. Mała fajna, ale ogromna, jak na szczeniorka w tym wieku. Ludzi trzeba bedzie uprzedzać o kosztach zwiazanych z jej żywieniem, bo pamietacie jak nikt nie chciał Soni I z powodu, ze dużo je? Ta też pewnie wyrośnie na 50 kg. Szczeniaki u mamy są wielkości onków w ich wieku, ale przy niej to drobiny.
  17. Czy już cos wiadomo z domem dla onka/ Dzis do domu pojechała Tola, która trafiła tu z Kielc razem z Agatem i Sonią. Teraz więc pora na któreś z nich, żeby pojechał do domu.
  18. Mysle, że kilka dni, to już zrób, jak bedziesz miała czas.
  19. [quote name='savahna']Wezme sie za ogłaszanie Muszki a później TERi, tylko skoro ona sie zmieniła to moze pare zdań na jej temat,zeby zmienic w ogłoszeniach.[/QUOTE] Savahno, Teri jest odważniejsza i bardziej kontaktowa. Nie boi się juz gości, nie boi sie dzieci, nawet sama podchodzi do nich i prosi o głaskanie. Oczywiście wszystko musi byc w ciszy i spokoju, o żadnych wrzaskach czy bieganiu nie ma mowy. Jesli miałaby mieszkać u ludzi, do których np. wnuki przyjezdżają, to wszystko powinno być w porządku. Potrzebuje domu z ogrodem ( i szczelnym ogrodzeniem), bo dalej ucieka. Nie da się absolutnie złapac, wraca kiedy chce. Przy próbach gonienia jej, ucieka dalej. Nie boi się aut, więc jest to niebezpieczne. Przy chodzeniu na smyczy nie można jej wiec absolutnie puszczać luzem. Savahno, ogłos prosze najpierw Teri, a potem Muszke, bo Muszce przyda sie jeszcze kilka dni, żeby przywykła do nieobecności Opieńka. szuka go jeszcze na każdym spacerze i widac że tęskni bardzo. Niech dojdzie do siebie, bo dwie duże zmiany w jej zyciu mogą spowodowac, że znowu stanie się pełzająco-płaszczącym się stworzonkiem.
  20. Savahna, mam tylko jedno inne zdjęcie, bo Muszka przy aparacie w rekach kładzie się i płaszczy. Tekst myslę, że dobry, tylko wstrzymaj się proszę z ogloszeniami ze dwa dni, bo Muszka bardzo przeżywa brak Opieńka. lepiej, jesli przywyknie do jego nieobecności tutaj, bo dwie duże zmiany mogą odbic się na jej zachowaniu. Teraz prawie wcale nie wychodzi z łózka. Zostało mi 75 zł za pół miesiąca pobytu Opieńka, to na razie zostawię je na wszelki wypadek dla Muszki. Erko, uwzględnij to w rozliczeniach.
  21. Kolejna i nie jedyna, dlatego tak mnie już ostatecznie dobiła. Mój mops po czyszczeniu zębów w narkozie umarł po zabiegu, kotu na DT ujawniła się grzybica po kastracji. Jedynie dobrym zdarzeniem jest adopcja Opieńka.
  22. Mysle, że z 40 zł, bo na tydzien wychodzi ponad 60 zł.
  23. Ja podobnie, jak Ania102 podziwiam zdjęcia Viris na każdym wątku. Maluchy boskie.
  24. Myslę, ze nie ma co wiecej pisać, bo to są malutkie szczeniaczki. jesli ktoś szuka psa o określonych cechach charakteru, to powinien adoptować dorosłego psa. Nie piszcie też, że więcej zdjęć na maila, bo potem mam głupie maile, gdzie ludzie chcą lewy profil, prawy profil, zbliżenie buzi, mierzenie psa. Ja nie mam czasu. W ogóle to nie lubię maili, wolę z kimś porozmawiać. Prosiłabym tylko o dopisanie, że warunkiem adopcji jest zobowiązanie się do sterylizacji suczki w przyszłości. To bardzo ważne, a może zniechęcić oszołomów zanim sięgną po telefon. Viris, jesli one sa pod opieką stowarzyszenia, to prześlij mi proszę na maila ([EMAIL="[email protected])"][email protected]) [/EMAIL] stowarzyszeniową umowę adopcyjną, bo mam tylko swoją. Transportem nie dysponuję. Na terenie miasta lub w poblizu mogę dowieźć malucha, dalej nie. Mniejsza sunia raczej nie rokuje, że bedzie onkiem.
  25. Trzymam kciuki, żeby tak było na zawsze, ale u nas Neska tez na początku nic nie tknęła. Dopiero jak przestała sie bać nowego miejsca, ośmieliła się, to wtedy. Pierwsze noce w domu były koszmarne, bo praktycznie wisiała na drzwiach, ale potem spała bez problemu. Z tym, że w domu wczesniej na pewno nie była. Może jest grzeczniejsza, jak jest bez innych psów. Jeszcze ma problem ze zmianą sierści, bo cały swój zimowy, puchaty i dłuższy włos w cieple zaczęła tracić. Wyczesywała jej go, ale sporo mięciutkiego podszerstka wychodziło. Teraz jest bardziej gładkowłosa oprócz kryzy i portek. Za kilka dni powinien ten problem zniknąć i wtedy może juz być sunią całkiem idealną.
×
×
  • Create New...