Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Dzis była pierwsza kupa w kuwecie, jesli dalej pójdzie tak dobrze, to chciałabym prosić pomocna duszę o ogłoszenia. Na zdjeciu wczoraj wieczorem przyłapani.
  2. Pierwsze wrażenie trafne ;) Delicja jest mniejsza od niego i waży 1,2 kg. Piszczyk tak wyszedł na rękach w zbliżeniu, w rzeczywistosci to drobny kotek.
  3. Zapomniałam wziać rachunek za szczepienie - 50 zł. Przy nastepnej wizycie juz na pewno nie zapomne. Mam pytanie, czy jest mozliwość wykorzystania pozostałej kwoty na zaszczepienie i zachipowanie Fiodorka-Piszczyka, który jako kolejny przyjechał do mnie z Zamościa?
  4. Fiodorek, u nas Piszczyk. Bardzo przylepny i proludzki, wyjątkowo łagodny kotek. Chęć kontaktu stale syglalizuje wydawanymi dźwiękami. Jedynie boi się psów, ale po jego doswiadczeniach, o których napisała tu Tola, to wcale nie dziwi. Na razie przekonuje się powoli do tych grzeczniejszych, dzis spał ze mna i z psami w łózku. Ma kolezankę Delicję, która nie przejęła sie jego dystansem i chyba przełamała zdecydowany opór przed psami. Na razie jeszcze nie ogłaszam go, bo ćwiczymy korzystanie z kuwety.
  5. Oby czekali. Ja miałam przetrzymać w drodze do DS suczkę z transportu z Wojtyszek. Przyjechała z agresją lekowa, pani odmowila po nią przyjazdu. Dzika Ada jest u nas ponad rok, bo co miałam ja odwieźć do Wojtyszek?
  6. Gdyby udało się nazbierać na sterylkę dla mamy i jedzonko oraz szczepienia dla małych, to ta zgłoszona rodzinka mogłaby też przyjechać.
  7. Tolu, jakie koty jeszcze zostały w gabinecie? Maluszków bardzo mi żal. Już Ci wspominałam, że u nas w zeszłym roku była taka pp bez typowych objawów. Kociaki przestawały jeść i gasły w oczach. Zanim ktokolwiek się zorientował i zrobił badania, to z szóstki kociat udało się surowicą uratować tylko naszego Szronika. Myślę, że do gabinetu w najbliższym czasie maluchy nie powinny trafiać. Jako że przewożę surowicę, to wiem, że u nas w okolicy stale gdzieś występuje pp. Jeszcze tylko prosiłabym, żeby z Fiodorkiem przekazać trochę karmy na początek, zanim po niego przyjadę do Katowic, bo trafi najpierw pod opiekę mojej mamy. Nie chciałabym mamie sprawiać kłopotu i wysyłać jej na kocie zakupy.
  8. Dziękuję, wezmę tylko przy okazji w tygodniu, bo to w Chorzowie. Rozmawiałam z Tolą i faktura może być tylko przelewowa, dlatego wcześniej też z tych nazbieranych był zwrot, o ile pamiętam za badanie krwi Olliego.
  9. Proszę o zmianę tytułu. Saba dobrze się zaaklimatyzowała. Dostałam zdjęcia, prześlę Toli do wstawienia. Chciałam jeszcze tylko odnieść się do finansów Saby. Saba została zaszczepiona 7-skł. szczepionką za 50 zł. Zapłaciłam gotówką, więc nie mogę wziac faktury na fundację. Jak mąż pojedzie do weta, to wezmę paragon i tu wstawię. Dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie. Cieszę się, że wspólnie udało się nam pomóc tak nieadopcyjnym zwierzakom.
  10. Miałyśmy z Tolą ustalone, że koteczka przyjedzie do mnie na DT, bo to wręcz niemożliwe, żeby tyle w przychodni czekała, ale odezwała się p.Ela, że takiej właśnie psiolubnej kotki szuka. Też bardzo się cieszę, że Olliemu i Sabie, w schronisku całkowicie nieadopcyjnym, udało się szybko znaleźć dobre domy. Nawet się z tym nie liczyłam. Saba ustanowiła chyba rekord, pojechała do domu po dwóch dniach ogłaszania. Jak będa zdjecia, to prześlę Toli.
  11. Poczekajmy do jutra, dziś jeszcze zadzwonimy. Mam też dobrą wiadomość odnosnie adopcji koteczki Tequilki. Własnie dzwoniła do mnie moja znajoma z Warszawy, że jest zdecydowana na jej adopcję i już rozmawiała z Tolą. Odeszła na raka przyjaciółka mopsi Buby, którą p. Ela ma ode mnie. Super pańcia i warunki dla tej konkretnej koteczki odpowiednie- pies i zero kotów.
  12. Dostaliśmy wiadomość, że Saba jest super, wszystko w porządku, z kotami także.
  13. Wieści szybko się rozchodzą. Czekam, żeby zadzwonić, jak z kotami daje radę i dopiero później chciałam napisać. Historia wygląda tak: jako pierwsze w ogłoszeniu dałam zdjęcie Saby z moim męzem i to zdjęcie wypatrzyły jego koleżanki. Rozpoznały Andrzeja. Dzwonił do mnie syn jednej z nich. chcieli zrobić niespodziankę, więc się nie przyznali. Przyjechali i już nie chcieli wyjechać bez Saby. Skontaktowałam się więc z Tolą, wydrukowałam umowę i po dwóch godzinach Saba pojechała. W drodze kompromisu ustaliłyśmy, że ktoś w imieniu fundacji zrobi wizytę poadopcyjną. Saba była jak zwykle bardzo towarzyska do czasu, kiedy załozyłam jej szelki. Zauważyła, że coś się święci i nie chciała jechać. Żal mi jej było, bo ona uznała nas za swoją pierwszą prawdziwą rodzinę i nie rozumiała, dlaczego ma z nimi jechać, ale wiem, że będzie mieć super dom. Saba jest ich drugim naszym zwierzakiem, mają już od nas szczurka, oczywiście Andrzejka ;) Dam znać, jak będę wiedzieć, jak się aklimatyzuje dziewczyna.
  14. Na Dąbrówkę na pewno nie będzie większa, bo ja też mam ogłoszenie dokładnie na tą dzielnice Katowic ;) Chyba więc lepiej na Kraków.
  15. Dziękuję za ogłoszenie, wzruszający tekst. Ale mnie się wyświetla lokalizacja moja, na Katowice Dąbrówkę Małą, nie na Kraków. Czy ja źle patrzę?
  16. 22.08 mąż zawozi córkę na obóz jeździecki w okolice Mogilan, więc mógłby zabrać kota z Krakowa.Jesli to pasuje, to wybierz najbardziej potrzebującego, który zgodzi się z naszymi.
  17. Gdyby był organizowany transport na Śląsk dla psów, to może na DT do nas przyjechać kot. Jakoś z kocimi adopcjami na Katowice nigdy nie miałam problemów. Po śmierci naszego Bastiana raczej już nie zdecydujemy się na wzięcie kolejnego na DS. Kot na DT musi tylko tolerować inne koty.
  18. To ta oneczka, której zdjęcia wstawiałaś poprzednio? Utkwiła mi wtedy w głowie i zmotywowała do zrobienia zdjęć do ogłoszeń Sabie. Gdyby udało się wspólnymi siłami ogłaszać Sabę i znaleźć jej dom, to wzięłabym oneczkę do nas.
  19. Rzadko mam czas zaglądać tu. Dziękuję bardzo za wpłatę na Sabę z bazarku i za deklaracje pomocy przy ogłaszaniu. Zrobiłam fotki, ale Saba jest mało fotogeniczna, trudno jej zrobić dobre zdjęcia, bo boi się aparatu. Ogłaszam ja na FB i na olx na Katowice. Jak Tola wstawi zdjęcia, to bardzo proszę o ogłoszenia na inne miasta. Od Olliego było kilka zapytań z Wrocławia, choć to decydujące , najlepsze było z Rudy śl. Saba jest bardzo miłym psem, tylko płoszy się, kiedy podchodzę do niej z czymś w rękach. Myslę, że to może być pozostałosc po jej wcześniejszych doświadczeniach. Zresztą to ja czyściłam chore uszy i ją wyczesuję, czego ona bardzo nie lubi. Najbardziej lubi dzieci. Saba oczywiście może u nas zostać, ale gdyby udało się jej znaleźć dom, to wtedy wzięłabym inną sunię na DT. Przyznam się, że wypatrzyłam nawet starszkę oneczke, którą Tola wstawiała na zamojskim wątku. Bardzo chciałabym jej pomóc. Jednak wiem, że Saba nie jest wyjątkowo adopcyjna i sama chyba nie dam rady jej zareklamować.
  20. Chciałam dac znac, że Olly już od wczoraj jest w swoim domu. Dostałam już śliczne zdjęcie z jego pańcią, jak się razem wylegują. Olly wyluzowany i zadowolony. W niczym już nie przypomina tego umeczonego biedaka ze schroniska. Tylko blizny przypominają o latach w schronisku. Bardzo sie cieszę, ze wtedy zobaczyłam to jego zdjecie na schroniskowym FB. Tym sposobem nasz niby staruszek dostał szansę i dom.
  21. Jestem, cos mi chyba telefon szwankuje, bo nie miałam żadnych nieodebranych połaczeń od Toli, a jak się włącza poczta, to nie mam zasięgu. Ze mną wszystko ok, Saba po prostu wpadła wtedy w ogromną panikę i dlatego tak zareagowała. Z nią niczego nie można robić na siłę. Pierwsze zraziło ją czesanie i czyszczenie uszu. Opór jest zawsze, jeśli ona czegoś nie chce. Choć teraz rzeczywiście na troche więcej sobie pozwala, niż na początku. W normalnych sytuacjach to bardzo miły pies. Szczególnie kocha dzieci.
  22. Chciałam potwierdzić, że dostałam zwrot pieniędzy za faktury na obrożę Foresto Saby i badanie krwi Olliego. Olly dopiero w połowie lipca jedzie do swojego domu. Miałam jeszcze o niego telefony ze starych ogłoszeń, chyba tylko tych, które były robione na Wrocław. Jednak nikt mnie nie ujął i zresztą żadna z dzwoniących osób nie była zainteresowana propozycją innego psa. Dlatego cieszę się, że zgodziłam się go przetrzymać. Sabie zrobię ogłoszenie, jednak zdjęcia stale wychodzą takie sobie. No i bez przerwy gubi całe kłeby kłaków. Nie zdziwiłabym się, że nikt jej nie chciałby z tego powodu. Mam maleńką wannę i raczej jej kąpiel jest w niej nie do przejścia. Do tego Saba potulnym barankiem nie jest, jak jej coś nie pasuje. Szkoda, bo jest szampon leczniczy nastwierdzoną u niej malassezię, więc na pewno takie lecznicze kąpiele polepszyłyby stan sierści. Zrobiłam jej ogłoszenia na grupach fb, ale odzew zerowy, nawet mało udostepnień. Jak zwykle zresztą, kiedy ludzie czytają, że pies jest już bezpieczny w DT. Saba jest bardzo przylepna do obcych. Człapie sobie z uporem maniaka za każdą odwiedzajcą na nas osobą, szczególnie za dziećmi i dopomina się o pieszczoty i zainteresowanie. Myślę, że bez problemu można ją ogłaszać i szukać nowego domu. Oczywiście, jak coś to u nas moze zostać, ale gdyby jednak udało się jej znaleźć nowy dom, to zawsze do nas na DT może trafić inny małoadopcyjny pies, więc myslę, że warto próbować. Saba wywinęła nam taki numer, że mało nie dostałam wylewu i to dosłownie. Zakładaliśmy osłonę na brame, bo moje duże psy wiszą na niej stale jazgocząc, kiedy widzą ludzi z kijkami, rowerzystów i spacerowiczów (głównie Saba własnie). No i na koniec, kiedy Andrzej zakładał skobel, między nogami przesliznęła mu się Saba. Jak poczuła wolność, to biegła przed siebie. Ja za nią w klapkach, wrzeszcząc do Andrzeja, zeby wsiadał w auto. On szybko zamykał psy w domu, uruchomił auto. Ja biegnę za sabą, ona pruje biegiem. Byłam zrezygnowana: wołam, prosze, kucam, ciuciam, a Saba odwaraca się, patrzy i w długą. Biegłam, żeby chociaż widzieć w którą stronę ona biegnie. Wtem zaglądnęła za siebie, na skrzyżowanie i stwierdziła, że tam lepiej biec. Zawróciła, ja zystałam przewagę. Dalej zasuwam w tych debilnych klapkach, które spadają mi z nóg, macham i zatrzymuję samochody. Saba zatrzymuje się, coś powachać i ja ją dopadam, łapiąc za szelki. Lądujemy w rowie, auta przystają, my się kotłujemy, Saba czująca zew wolności gryzie mnie po rękach, ja zdecydowanie trzymam, bo wiem, że jak puszczę, to ja stracę . Andrzej podjeżdża, kierowcy na wąskiej drodze litościwie czekają, aż ją zabezpieczymy i uda się ją złapać i umiescić w aucie. Ja resztką sił, trzęsac się jak galareta ładuję się do samochodu. Teraz wiem, że jej powolne człapanie nie może nas nigdy już zwieść, że zostawienie szelek, to był dobry krok i że jesli znajdzie się kiedyś inna rodzina dla niej, to nigdy jej nie mogą puścić ze smyczy.
  23. Przesłałam nowe zdjęcia Saby Toli, na pewno w wolnej chwili wstawi. Niestety, nie ma takich ładnych, jak Olly, bo nie pozuje tak, jak on. Boi się, kiedy trzymam aparat w ręce. Sabie kupiłam obrożę Foresto za 110 zł, paragon również Tola wstawi, bo mnie zdjęcia tu nie przechodzą. Saba jest bardzo kontaktowa do ludzi, co ktoś do nas przyjeżdża, to musi go przywitać, dać się pogłaskać , a potem odprowadzić. Jest grzeczna, spokojna, czasem tylko z radości podskakuje czy biega. Fajnie to wygląda, bo naraz jakby na chwilę zamienia się w baraszkującego szczeniaka. Niestety, akurat ja jestem przez nią najmniej lubiana, bo Saba niecierpi, jak się coś przy niej robi, a ja muszę regularnie czyścić jej uszy i wyczesywać sierść. Chyba większość psów z tego schroniska ma problem ze skórą. Domyślam się, że to ta sama malassezia, co w uszach, bo Saba często się drapie i gubi mnóstwo sierści. Po nocy fruwają kłąbki podszerstka wkoło niej. I to pomimo, że dostaje olej i drożdże do jedzenia od początku. Olly miał podobnie, ale on przestał się drapać akurat po wcierce Advocate.
  24. Nie chciałam pisać, żeby nie zapeszyć, bo to nie było nic pewnego. Jesteśmy po spotkaniu i Olly jedzie do nowego domu. Jeszcze poczeka u nas do połowy lipca, bo Państwo wyjeżdżają, więc nie ma sensu, żeby od razu był zostawiony z rodziną Państwa. Bardzo polubił swojego przyszłego pana. Dziękuję bardzo za ogłoszenia.
×
×
  • Create New...