Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
U nich praktycznie wcale nie ma adopcji. jesli ktoś chce nowego psa, to wywala na ulicę starego (wersja mniej drastyczna) i z ulicy wybiera sobie nastepnego szczeniaka. Marina cały czas prosi o wsparcie finansowe, wiec na bieżąco robi sterylizacje i kastracje. To podstawa. Tam nie żadnej empatii w społeczeństwie. wczoraj z Olą rozmawiałam i mówiła, ze tam są na ulicach całe mioty z nosówką, szczeniaki umierają, są trute, zabijane. Dostaje filmiki, zdjecia i mówi, że tego nie da się oglądać. Belsi ma drutowaną żuchwę, ale Alesya cały czas wręcz żebrze na FB o pieniadze na pokrycie jej leczenia. Te bardziej skomplikowane przypadki mogą być leczone dopiero za granica. Przykładem jest Baryton. Siedział tam w bólu 4 lata cierpiąc przy każdym ruchu, bo nie był konsultowany neurologicznie. Linda czołgała się z obiema tylnymi łapami wyrwanymi ze stawów, gdzie główki kości przy poruszaniu wg ortopedy sprawiały jej ciągły ból, ocierając o miednice, bo znajdowały się w zupełnie nienaturalnym miejscu. Normalnie transport nie kosztował tyle, to cena "covidowa". Jednak lepiej zabrać teraz ile się da, bo jest zastój w adopcjach, a Marina choć może zgarnąć i zabezpieczyć kolejne na ich miejsce.
-
Cudniasta sunia, jak pomieszanie wilczka z jeżem ;) I widac jaka ufna do człowieka. Jest w patrzona w pracownika, nie ucieka.
-
Nie chciałam lasu, tylko zadrzewić pole. Aż tyle, go nie mam, żeby był las ;) Po prostu kupiliśmy teren z dwoma polami po obu bokach działki. Na razie uprawia je sobie chlopak z sąsiedniej wsi, bo szkoda żeby leżały odłogiem i tylko zarastały pokrzywami. Z jednego pola marzyłoby mi się dorobić taki ogrodzony teren dla większych mało adopcyjnych psiaków. Oczywiście to tylko marzenia, bo jeszcze trzeba je miec za co utrzymać. Jednak to takie moje nawiązanie do totolotkowego gdybania.
-
Nie przetrzyma, napisałam Ci na priv, bo tym transportem nie jada inne psy do niej. To transport kotów zabieranych przez Amelie do Bochni. Uprosiłam męża, żeby pojechał tam odebrać obie sunie To od nas w jedną stronę 170 km.. Ola jest psychologiem, w tygodniu ma sesje, a w weekendy szkolenia. Sunia Poker przyjedzie w weekend, a sunia od Mruczki dopiero kiedy bedzie organizowany następny płatny transport - za kilka tygodni. Na razie jest zarezerwowana ona i jeden psiak. Wtedy jedzie płatny przewoźnik i dowozi psy albo do Katowic do mojej mamy, albo do Oli (ok. Knurowa). Nie zawiezie psa w inne miejsce.
-
Mruczko, przekazałam Oli, że jes tu zadeklarowane 100 euro+ 350 zł, zgodziła się dopłacić resztę i zarezerwowałam suczkę. Tylko jest problem, przewoźnik dowozi psy do Katowic lub do Oli ( okolice Knurowa) . Więc ktoś musi odebrać szczeniaka z któregoś z tych miejsc i dowieźć do DT. Płaci się przy odbiorze psa. daj znac, czy dasz radę odebrac małą lub ogarnać jej przewóz do DT. Ja nie jestem w stanie juz pomóc. I tak jest problem, co zrobić z białą suczką od Poker, jak Andrzej odbierze ją z Bochni. Ja jej przetrzymać nie mogę. Myślałam, że dam ją do kojca, lecz pojawiły się okoliczności, które to uniemożliwiły.
-
O, to możeby stworzyć klub niegrajacych gdybajacych. Powtarzam sobie, że gdybym wygrała w totka ( oczywiście tez nie gram), to zadrzewiłabym nasze jedno pole, ogrodziła i postawiła budy dla wilczastych schroniskowców, żeby mogły sobie tak żyć między drzewami w naturze, bezpieczne zamiast w betonowych klatkach schronisk.
-
Ktoś jej prawdopodobnie przywalił prosto w buzię. Ma zaburzenia w mózgu, co widać po nadal nie reagujacej na światło źrenicy, miała brzydko złamaną żuchwę po drutowaniu i uszkodzone oko. Do żuchwy dostała się infekcja i pojawiła się ropa. Ostatnie dni były koszmarną walką o jej przetrwanie. jest po 3 transfuzjach krwi i wczoraj miała operację usuniecia drutów z zuchwy, bo odmawiała jedzenia. Jej opiekunka liczy na to, że teraz bedzie łatwiej ją nakarmić.
-
Mogłabym ją dać do kojca do czasu przyjazdu szarej suni. Myślałam, że bedą chętni na aktualne maluchy, ale zero zainteresowania, wiec nie mam co liczyć. Ostatecznie mogę przedzielić zagródkami pokój na pół, ale ona jest chyba większa, wiec może przeskoczyć. Dowiedziałam się, że te poprzednie, co przyjechały miały tęgoryjca. Moim tez juz dziś podaję tabletki na odrobaczenie. Dam znac, czy coś wyjdzie. Ola oddzwoniła i zarezerwowałam małą kaszlacą na nastepny płatny transport, ale będzie za kilka tygodni. Ola była w aucie i stracił się zasieg, więc nie dopytałam więcej. Aktualne zdjecie Belsi po operacji usunięcia metalu łączącego żuchwę. Mam nadzieję, że teraz już bedzie tylko lepiej i da radę przyjechać.
-
Oczywiście, jedzie bezpłatnym transportem. Jestem w kontacie z właścicielką suni, która sprowadziła sobie transportem razem z moimi sunię bardzo podobna do Twojej. Różnią się łatką na jednym oku, więc zakładam, że to siostry. Sunia 'przeziębiona" i ma lamblie. Myślę, że też powinnaś jej od razu zrobić test. Mój Andrzej, jak wczesniej zadeklarowałam, może w razie potrzeby pojechac do Bochni po sunię Twoją i tą od Toli, ale nie bardzo bedę miała ją gdzie przetrzymać, bo nie dam do moich juz po leczeniu. To już coś - 150 zł od Limonki i Twoje 200 zł. Jeszcze potrzeba ok 250 zł i poprosiłabym Olę o próbę dozbierania drugiej połowy. Tolu, z FB mam info o wpłacie od p. Kingi. byłabym wdzięczna, gdybys mogła ją potwierdzić, a ja dam wtedy jej znac.
-
Dziękuję, bo na razie Matti nadal bez zainteresowania. Był jeden w miarę telefon i dziewczyna wypełniła ankietę, ale potrzebowałabym kogoś doświadczonego do wizyty PA w Rybniku. Z dobrych wieści, dziś została odebrana zarezerwowana wielkoucha czarna Laima, w nowym domu będzie Gugu. Myslałam, że to siostra Armanda i Margo, ale jest mlodsza. Ma jeszcze wszystkie siekacze mleczaki, wiec jest z innego miotu. Jak już niektóre z osób wiedzą, bo z nimi wczoraj rozmawiałam, cztery szczeniaki, które jadą darmowym transportem z Amelią będą raczej ostatnimi. Musielibysmy nazbierać 250 euro na transport dla kolejnego. Ola musiała opłacić transport płatny dla dwóch psów w wielkiej potrzebie, jeden z nich ma połamane 3 łapy, wygląda koszmarnie, tylko lezy, więc nie miałby szans na leczenie na miejscu. Cały czas na sercu leży mi kaszlaca sunia. Ona niestety, już nie ma transportu, wiec nie może przyjechać. Może udałoby się nam nabierac choć połowę na jej transport? może wtedy Ola poprosiłabym na grupie o wpłaty na pokrycie reszty transportu i udałoby się? Limonka80 zaoferowała 150 zł na początek. Pierwszy płatny transport (tych własnie 2 psów) jest już 15.04. Tola zaoferowała jeszcze objęcie opieką 4 mies. jamnisi mix, ale Marina pomyliła szczeniaki w miocie i do Polski przyjechała sunia, zamiast pieska. Na Ukrainie został wiec piesek. Niestety, na jamnisia też nie ma pieniedzy na transport i z bardzo ciężkim sercem odmówiłam Oli wczoraj jego rezerwacji. Jednak piesek w typie rasy i tak ma większe szanse na adopcję, niż mała, pospolita kundelka ( kaszląca Siódma) Mam tylko nadzieję, ze skoro w Polsce rasowy jamnik aktualnie kosztuje 5000-7000 zł i są od razu rezerwowane, to znajdzie się ktoś, kto zamiast wspierać polskie pseudo za 3 koła, zapłaci 250 euro za transport.
-
Dołączę się do prośby o wsparcie dla suni, bo ona musi po przyjeździe jechać do weta koniecznie na przeglad, a po kwarantannie do kąpieli i fryzjera, żeby mogła isć do domu. na pewno trzeba zrobić pełne badanie krwi, zakładam że zeby w tym wieku i tyle lat zaniedbane, też bedą wymagały czyszczenia. No i obowiązkowo na dzień dobry test na lamblie i normalne badanie kału.