Jaaga
Members-
Posts
19315 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Jest za co. Miesiącami ugniatała moje sumienie jak cierń. Chciałam ją wziąć, ale zawsze coś. Dla psa najważniejsze jest właśnie bezpieczeństwo i spokój. Pieniędzmi możesz opłacić wiele, ale troska i opieka są bezcenne. Jak nie będzie bezpiecznego miejsca, to żadne pieniądze nie przydadzą się. W międzyczasie znaleźliśmy w lesie chore rodzeństwo. Teraz okazało się, że roczna sunia, czyli Elza wymagać będzie leczenia przez całe życie. Brat potrzebuje obserwacji. Czyli nici z ewentualnej adopcji i zostajemy z podwójnym problemem na średnio 15 lat. Dlatego Ci dziękuję z całego serca. Oby sunia robiła postępy i nie sprawiała problemów. Mam całe mnóstwo problemów, ale stale myślałam o tej suni, więc Twoja decyzja była dla mnie tak znacząca. Serdecznie jeszcze raz dziękuję i życzę Wam obu serdecznie wszystkiego najlepszego.
-
Zakładałam, że z jakichś powodów osobistych ograniczyliście działalność, skoro takie zmiany zaszły. Dotychczas zawsze pytałam, teraz nie pomyślałam o tym. Rozi zaskoczyła mnie pytaniem na wątku, a skoro głównie z mdk8 same sobie tu piszemy, to ja odpowiedziałam rozi. Przy okazji chciałam podziękować i potwierdzić, że mdk8 pokryła koszty wizyty i transportu. Dziękuję bardzo. Andżelę kocham, ale przy tym, co ostatnio mnie spotyka, nie byłabym w stanie nawet wyłożyć na nią środki. W ostatnich dniach narobiłam sobie długów na ratowanie życia mojej suni i znajdy Elzy. Za wizytę Andżeli zapłaciłam gotowką, którą miałam przygotowaną na spłatę długu za badania Elzy. Wydanych już pieniedzy nie odzyska się, bo nie została wystawiona faktura. Jednak chciałabym odciążyć Małgosię. Na razie Andżela nie ma kupionej diety Hypoallergenic. Wczoraj rozmawiałam z dr Olender i powiedziała, że możemy spróbować podawać preparat Fiber. Tylko on też koszmarnie drogi. Gdyby była opcja, że fundacja kupiłaby worek karmy "na kredyt", np pożyczając ze środków Greya, a odebrałaby je ze zbiórki, to byłoby super. To spore odciążenie. I jeszcze wizyta kontrolna będzie.
-
Nie sądzę, że w sytuacji, kiedy wpłaty deklaracji na konto fundacji na nasze psy nie są możliwe, żeby była mowa o zbiórce. Szczerze, to nie pomyślałam nawet o tym, rozmawiałyśmy że może zapytać fundację owczarkową o udostępnienie konta, ale nie mamy bliskich kontaktów z nikim z nich. Dobrze, ze chociaż wyniki z badań są tak idealne. Na razie muszę odetchnąć po ogromnym stresie ostatnich dni, bo myśli zebrać nawet nie potrafię. Kiedy Andżela siedziała w schronisku i było nieduże zainteresowanie nią, wiedziałam że i tak musi przyjechać, bo innej szansy na pewno nie dostanie. Wtedy człowiek myślał, że jakoś to będzie. Trudno nawet było przewidzieć, że za kilka lat ceny usług wet tak drastycznie wzrosną, że będzie trzeba kredyty brać na ratowanie swoich zwierząt, żeby nie mieć widma eutanazji.
-
Andżela już po wizycie. Okazało się, że problemy ma nie tylko z zadem, ale cały kręgosłup od szyi po ogon jest zwyrodniały. Do tego może być alergiczką i problem z karmą może powodować zapalenie stawów. Wstawiam kartę, paragon opiewający na 950 zł i zdjęcia zrobione tel z ekranu aparatu rtg. Koszt wizyty jest spory, do tego dieta hypoallergiczna to koszt ok 350 zł za 14 kg na 40 dni. Ustaliłyśmy z Mdk8, że zrobimy próbę z jednym workiem, czy będzie poprawa. Andżela nie ma żadnych innych objawów alergii, oprócz gazów widocznych na rtg. Ma błyszczącą, gęstą sierść, zdrowe uszy. Kał jest miękkawy, ale uformowany. Co do reszty, to rehabilitacja nie jest możliwa. Nie mamy mozliwosci co dzien poświecic kilku godzin na wyjazd na zabiegi gdzieś do miasta. Poza tym na to zupełnie nie ma środków. Wzięłam Andżelę do siebie, wiedząc, że nie miała chyba nawet połowy deklaracji. I tak pozostało. Andżela nie jest zabezpieczona finansowo w żaden sposób. Mdk8 zadeklarowała, że opłaci jej konsultację i worek diety Hypoallergenic. Może ktoś ma jakiś pomysł, gdzie można zgłosić Andżelę, żeby choć zbiórkę miała na karmę? Do tego dochodzą leki. Gabapentynę mam prawie całe opakowanie, Encorton też chyba się znajdzie. Nie ma probiotyk i maślanu. Maślan weterynaryjny jest bardzo drogi. Tubostrzykawka wystarczyłaby jej na 10 dni za 52,28 zł. Chyba lepiej więc kupić ludzki? Może ktoś ma niepotrzebne już probiotyk lub maślan sodu i mógły Andżeli przesłać?
-
Rozliczenie za marzec - 652 zł na fakturę U Luny wszystko jakoś w miarę stabilnie. Czasem zbiera się jej płyn w brzuchu, ale sam schodzi po 1-2 dobach i wtedy intensywnie sika. Nie ma co jej niszczyć nerek dodatkowym odwadnianiem. Szybciej wymienia sierść z zimowej na letnią pewnie dzięki Nefrokrill, który przysyła Grażka123, bo są w nim oleje. Tylko niestety, to drogi preparat, a opakowanie wystarcza na 30 dni.
-
Jutro wizyta Andżeli u neurologa. Ostatnie dni bywaliśmy tam po poł dnia przez niemozliwą do zdiagnozowania gdzie indziej chorobę naszej znajdy Elzy. p. Violetta uratowała jej życie w ostatnim momencie. Jestem w Katowicach, jedzie z nia Andrzej. Kiedy jedzie sam, to i tak w trakcie wizyty jestem na telefonie z p. doktor. Mam nadzieję, że i Andżeli pomoże i ulży.
-
To podam w maju moje, żeby czerwcowe już były na moje, tylko musze rozsądny tytuł wpłat wymyślec, żeby US się nie doczepił. Nie jest psem hotelowym, zysku z niego nie mam, a wpłaty będą. Szkoda, że tak wyszło, ale trudno; człowiek uczy się całe życie. Tolu, daj znać ile tego było po odliczeniu prowizji, żebym to mogła w końcu ująć w rozliczeniach. I poproszę też dla Lindy. Jak rozumiem od czerwca Grey i Linda znikną jako psy do adopcji wirtualnej?
-
Mari, bardzo Ci dziękuję, że ją zabrałaś.
-
Kolejna kontrola jest jutro. Już biedak boi się wyjeżdżać z domu. I nic dziwnego. Ściąganie płynu to nic przyjemnego. Na razie Andrzej nic nie płaci. Jutro dam znać. Po Dylanie to chyba Wikary stał się ulubieńcem lekarzy, mam więc nadzieję że drogo nie będzie Ostatnio też 2 psy od Mariny zostały bardzo ulgowo potraktowane.
-
Dziękuję bardzo. Mam właśnie swoje 3 suki po operacjach w ciągu tygodnia, w tym jedna w ciężkim stanie. Do tego młodziutka Elza z lasu przestała jeść. Nie wiem, czy to nie nawrót anaplazmozy. Ma pobraną krew na wszystko, co się da , bo na usg nie widać żadnych zmian. No i jeszcze Wikary co dzień jeździ na kontrolne wizyty w kwestii zbierającego się płynu. Mam nadzieję, że szybko uda się choć Andżelę postawić na łapy.
-
Ona waży ok 23 kg, więc to nie problem, tylko trzeba pilnować, kiedy chce wstać. Jak się ją podniesie i ona złapie równowagę, to już jakoś idzie sama. Najgorszy jest rozruch po leżeniu i widać, że mięśnie ud zanikają, kiedy często leży. Kupę robi tylko na leżąco, ale do sikania na szczęście wstaje, więc można ją wyprowadzić.
-
Andżeli siada cały tył. Czasem nawet samodzielnie nie jest się w stanie dźwignąć i trzeba jej łapy podnosić, całym zadem zaciąga. Sprawnie porusza się tylko do połowy ciała. Na Cimalgex nie reaguje, nie widac zadnej różnicy. Unika nawet legowisk, bo z nich trudniej jej się podźwignąć. W okolicach łopatki ma małego chyba guza. Wcześniej nie była tkliwa, a teraz reagowała kłapaniem resztką zębów przy czesaniu w tej części ciała. Najpierw myślałam, że to zęby, bo dziąsła na bardzo pogrubione przy tych ostatnich pozostałych. Może ktoś zna jakąś owczarkową organizację, która użyczylaby konta do zbiórki? Andżela nigdy nie była popularna, a teraz niestety wymaga nakładów finansowych. Nie mam innego pomysłu jak zorganizować pomoc Sama nie dam rady, bo i tak całe nasze środki od razu idą na zwierzęta. Ostatnio widzę, że poruszany częściej jest temat eutanazji z powodów ekonomicznych. Nigdy wcześniej ludzie nie mieli tak często tego problemu. Teraz widzę, po sobie, że coraz trudniej finansowo ogarniać koszty diagnozowania, operacji, terapii psów. Andżela nie może funkcjonować z bólem, to niehumanitarne. Nie wiem, skąd wziąć środki na zdiagnozowanie problemu i terapię przeciwbólową? Dlatego przyszła mi do głowy zbiórka, bo wiadomo że pod opiekę nikt jej nie weźmie. Może ktoś ma inny pomysł? Za konsultację neurologiczną z wykonanymi zdjeciami RTG i lekami na początek płace zazwyczaj ok 800-900 zł. Myślę, że najrozsądniej byłoby jej taką konsultację umówić. Moją Lalicje wożę w wózku, ale Andzeli ze wzgledu na rozmiary nie da się i ma jak inaczej pomóc, tylko starać się utrzymać ją jak najdłużej na chodzie.
-
Dzwoniła p. doktor, że krew wyszla nieźle i zabieg na jutro aktualny. Oglądała dziś guza i pewnie dzięki Theranecron jest on teraz całkowicie luźny, oddzielony od tkanek. Mam nadzieję że wszystko przebiegnie dobrze, rana będzie się goić i Wikary przestanie kuleć. I tak mam już nerwy, bo co dzień mamy operacje i z każdym dniem poważniejszą.
-
***** Na stałe u Violi ***** JASNA ** Pola ** Druga Duch ***** malutka
Jaaga replied to rozi's topic in Psy do adopcji
To super. Nie miałam jak pomóc, wiec cieszę się, że wszystko zmierza ku dobremu. Trzymam kciuki.