Jump to content
Dogomania

Joanienka

Members
  • Posts

    375
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Joanienka

  1. Szkolenie cykl to koszt 300-400 zł.... można uzbierać, a nawet trzeba. Jeśli zdecydowałeś się na psa, to szkolenie jest konieczne dla bezpieczeństwa ludzi dookoła i samego psa (a co jak pobiegnie za jakimś autem, a nie uda ci się go odwołać?). Jeżeli to pies rasowy, to stać cię było na szczeniaka, a na kilka lekcji już nie? Nawet jeśli nie cały cykl, to chociaż 2-3 lekcje indywidualne, podstawy jakieś... Jeśli piszesz, że twoje zniknięcie nie zrobi psu różnicy to macie za słabą więź. Praca z psem może ją bardzo wzmocnić, także naprawdę szczerze polecam! Sama mam jeszcze wiele do nauki, z psem jeszcze nie ukończyliśmy szkolenia, ale rezultaty są niesamowite. Pies reaguje na każdy mój ruch, nawet jak obrócę się na chwilę w prawo - pies robi to samo, bo wyznaczam mu nowy kierunek, gdzie idziemy... On robi to czasem szybciej niż ja pomyślę... Świetna jest komenda "do mnie!" - pies przybiega i robi siad od razu. Przydaje się "Równaj!" - tu jeszcze nie zawsze nam wychodzi idealnie, pies powinien iść przy nodze wówczas. Jakie porady testowałaś? Ja bym zaczęła od nauki skupienia uwagi na właścicielu, a potem przywołanie, a potem dopiero cała reszta. Ale może się mylę, mam małe doświadczenie.... Czy po przywołaniu nagradzasz go pochwałami albo smaczkami? Czy chwalisz go gdy skupi się na tobie? Choćby na chwilę spojrzeniem? Motywuj psa - u nas to działa! Pies co chwilę spogląda na mnie czy to co robi jest ok i czy nie mam dla niego jakichś poleceń. Bordery są super inteligentne i uwielbiają pracę, wykorzystaj to! Szkoli się je tak samo dobrze jak owczarki, to nie jest jakiś oporny i uparty terrier ;) A uważam, że praca węchem, sztuczki, polecenia, zmęczą go bardziej niż bezmyślne bieganie....
  2. Zawsze w przypadku problemów ze wstrzymaniem moczu trzeba zacząć od badania moczu ogólnego. Jak wyniki będą dobre, to szukamy innej przyczyny, jak złe - wiadomo, leczymy. Mój pies bez problemu wytrzymuje od 21.30 do 7-8 rano. Jak nie wytrzymywał - miał chory pęcherz. Pies średni.
  3. Dokładnie! Odkąd mam psa, moja kondycja jest dużo lepsza niż wcześniej! Nic tak dobrze nie robi jak aktywność fizyczna (spacery). Mój mąż ma alergię i to też nie kłopot, bo często sprzątam i jest ok. Jedynie zrozumiałabym gdyby pani musiała iść do szpitala i nie ma nikogo z rodziny, kto zająłby się psem, ale wydaje się to mało prawdopodobne... Tofik super się uczy, mojemu to tak sprawnie nie idzie, bo jest duży i gruby i jak robi kółeczko to trwa 4 x tyle :D Ogólnie super piesełek.
  4. Nigdy nie karać i nie strofować po nasikaniu w domu. Zetrzeć po cichu i już. Natomiast po każdym siku na dworze głośno chwalić i dać smaczka (później już starczy samo chwalenie, albo smaczki okazjonalnie). Pies powinien kojarzyć załatwianie się na dworze z czymś fajnym i przyjemnym. Pozytywne skojarzenia dają najlepsze rezultaty szkoleniowe (jestem na bieżąco, mój piesek właśnie chodzi do szkółki i już widzę pierwsze efekty, bo dużo rzadziej szczeka na samochody). Tu się zgodzę. Mój wysikuje wszystko z pęcherza w pierwszych 5 minutach spaceru i to w jednym miejscu. Koleje 30 minut chodzimy dla przyjemności chodzenia, ale pies już nie zrobi ani kropelki... Ja zrobiłabym badanie moczu. Tak na wszelki wypadek. Jak mojemu zdarzyły się w domu 3 wpadki, to właśnie było zapalenie pęcherza i dostawał antybiotyk.
  5. Współczuję :( 8 lat dla shih-tzu to niewiele. To okropne, że choroba go tak szybko zabrała. Trochę się teraz zaczęłam bać o mojego psa, bo też mu się zdarza wymiotować...
  6. Pewnie zdjęcie za duże jest, musisz rozmiar zmienić na mniejsze (ilość pixeli) - najłatwiej zrobić to w paint.
  7. Jestem alergiczką i mój mąż ma alergie różne, również na psa. Ja na psa wcale nie reaguje (mimo że testy wyszły dodatnie, skórne), a mąż ma wysypkę gdy pies go poliże. Czyli to reakcja nie na sierść, a na ślinę. Nie może też go dotykać przy kąpieli, tylko ja psa kąpie. Czyli wg mnie rasa nie ma znaczenia, bo głównie ślina uczula, albo kontakt skóra do skóry. My akurat mamy kundla (podobnego do owczarka belgijskiego z domieszką on-ka i jakiegoś innego Fafika podwórkowego). Sierść gruba, gęsta, piękna, duży podszerstek wszędzie oprócz brzucha. A przy codziennym odkurzaniu nikt nie narzeka na alergię. Nawet mąż ma jej mniej, bo gorszą alergię ma na kurz i roztocza, a jak teraz często sprzątam, to on czuje się lepiej. Kaukaz też ma gruby podszerstek. Większy kłopot mamy ze świnkami morskimi, bo one BARDZO alergizują. Są u córki w pokoju, bo tylko ona nie ma na nie reakcji alergicznej. Świnie bardzo kłaczą, coś jak kot, i niestety ich sierść aż dusi. Moje świnki już nie są najmłodsze (4 lata), więc damy radę, nie wyobrażam sobie aby je teraz na starość gdzieś oddawać, tym bardziej, że Lady jest po operacji guza rakowego. Ale tak na prawdę alergia to kwestia indywidualna. Jeden zareaguje tak, inny zupełnie inaczej. Ale najtrudniejsze dla alergików są koty i świnki, ptaki. Lepsze są chomiki, psy, konie. Ale to uogólnianie, bo zawsze może się znaleźć ktoś, kto na psa zareaguje nagłym atakiem astmy. Może nawet być tak, że na jednego kota nie będzie reagować, a na innego bardzo... w obrębie tej samej rasy. Nie znasz kogoś z kaukazem? Może pojedź do hodowcy? Chyba nie ma innego wyjścia niż samemu sprawdzić.
  8. Tak, to Nora :) Ganiają się i bawią wzdłuż ogrodzenia. Ale każde czuje się bezpieczne po swojej stronie płotu. Nora to 2 letnia suczka, jakby chciała z łatwością by przeskoczyła do Yorusia. Zachęca go do biegów, z czego się bardzo cieszę. Jednak on nie ma nawet 30% jej siły i witalności...
  9. Działkowo.
  10. Joanienka

    Noga

    Dziękuję za podpowiedzi. Na razie zaczynamy ćwiczyć podstawy, ale myślę że mój cwaniak szybko ogarnie chodzenie przy nodze. Tym bardziej, że na smyczy nieźle chodzi tzn nie ciągnie, mam zawsze luźną smycz, tylko, że on chodzi slalomem gdzie go nos zaprowadzi...
  11. Joanienka

    Noga

    Może dziwne pytanie, ale dlaczego uczy się aby pies szedł z lewej strony? Ostatnio na 1 lekcji szkolenia taką dostałam wskazówkę, aby uczyć mojego psa iść z lewej strony. Dla mnie to bardzo niewygodne, bo jestem praworęczna i smycz trzymam w prawej dłoni, a na lewej trzymam dużą torebkę, która obija się o psa (duża torebka, duży pies) gdy on idzie z lewej... Jest jakieś konkretne wytłumaczenie tej lewej strony?
  12. A to nawet taniej niż Carnilove. Oceny Taste of the wild - 5/5 więc chyba spróbuję.
  13. W naszym przypadku BARF/RAW odpada. Raz, że nie mam zaufania, dwa - nie mam szans żeby to czasowo ogarnąć i logistycznie. To dość skomplikowany temat. Yoru rano je puszkę mokrej (żeby nie zwymiotował tabletek) a około 15.00 porcję suchej (Carnilove). Brał też neurovit, ale nie było zmian. Co do jego choroby, to prowadzi jego leczenie obecnie pani neurolog z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Ma tak dobrane leki, że już prawie 2 miesiące nie było żadnego ataku. Dopiero odpowiednie dobranie leków dało jakikolwiek efekt. Wcześniejsze kombinacje z suplementami, olejkami, witaminami, unikaniem stresu - nie dawało żadnego efektu. Czy był szczepiony (lub nie był), czy brał tabletki na odrobaczanie (czy nie brał) - było to samo - kolejne ataki padaczki. Wcześniej jadł Joserę (ocena 3/5 w testach karm) i ataki takie same jak przy Carnilove (5/5 w testach karm, bezzbożowa). Puszkę daję mu od niedawna, bo wymiotował tabletki rano jak za mało zjadł suchej, a suchej nie chciał z rana z jakiegoś powodu.... Teraz muszę chyba Carnilove zmienić na inną o drobniejszych kawałkach, żeby całość porcji popołudniowej była podana poprzez szkolenie/smaczki do ćwiczeń. Tylko nie wiem jeszcze na jaką.... Czy ktoś zna taką suchą karmę dobrej jakości, ale drobną i żeby cena nie zwalała z nóg ? (cena dla mnie ważna bo wydatki na psa mam i tak duże ze względu na leczenie)
  14. Jaka jest specjalna przy epilepsji? Pytałam moich wetów i pani neurolog i kazały po prostu zmniejszyć dawkę. Pani szkoląca prosiła o trzymanie się suchej karmy, żeby łatwiej było utrzymać dietę - muszę ważyć ile zjadł jej w smaczkach. Niestety rano i tak je mokre, bo inaczej zwymiotuje tabletki.
  15. Jesteśmy po pierwszej lekcji. Szło nam świetnie, będę teraz to samo ćwiczyła w domu. Jestem pełna pozytywnej energii i nadziei. Czuję się też dumna z mojego psa, bo radził sobie bardzo dobrze. Pani szkoląca zwróciła uwagę, że Yoru jest w typie rasy owczarek belgijski (Groenendael) i w zasadzie trzeba traktować go jak typowego belga. To potwierdziło moje wcześniejsze przypuszczenia, pani szkoląca ma psa tej rasy więc ma też dobre porównanie. Teraz muszę załatwić dobre smaczki, bo te moje za duże były, a pracujemy też nad odchudzaniem.
  16. Bardzo mi przykro :( sama byłam o krok od uśpienia mojego psiora, wiem, jakie to trudne.
  17. A właściwie nie, to nie kundelek. To "owczarek lubuski" :D
  18. Sjette - nie popieram rozmnażania chorych psów. Nie kupowałam szczeniaka, adoptowałam ze schroniska w Zielonej Górze. Zaraz po adopcji przeszedł kastrację, więc nie przekaże dalej wadliwych genów (padaczka jest niestety dziedziczna). Może i jest kaleką, ale go kocham takiego, jaki jest. Nie pisz proszę o nim "trędowaty". To zwykły kundelek, gdyby nie padaczka, byłby całkiem zdrowy, bo wyniki badań ma bardzo dobre. Nie mógł się ruszać, stąd nadwaga, a przy tym po napadzie padaczkowym spadała mu glukoza i podawałam mu miód lub jakieś jedzenie (w innym wypadku próbował jeść nawet niejadalne rzeczy np pachnące świeczki zapachowe), a że napady miał bardzo często... to zaczął tyć za szybko. Teraz sytuacja jest opanowana dzięki pani neurolog z Wrocławia oraz pani weterynarz z moim mieście oraz dzięki Schronisku, które pomoc sfinansowało. Wszystkim bardzo zależało, żeby Yorusia ratować i udało się! Takie drobiazgi jak zgubienie 4-5 kg to już drobnostka. Damy radę.
  19. znam :) już nawet z nią rozmawiałam w sierpniu zeszłego roku, po tym jak Yoru mnie pogryzł (do teraz mam blizny). Niestety wtedy był w tak złym stanie zdrowia, że nie było mowy o szkoleniu. Teraz wrócę do tematu, z tego co widzę na stronie Kar Pe Team 9 kwietnia zaczyna się kurs, chyba się zapiszemy. Jeszcze rozważam, czy nie lepiej zacząć od lekcji indywidualnych. Ale myślę, że na kursie sobie poradzi, kumaty z niego pies.
  20. Właśnie tego się obawiam... Ważę mu teraz dawki na wadze kuchennej. Ciekawe jaki będzie efekt po miesiącu. Proste przy zdrowym psie. Mój jest chory. Ale staram się teraz z nim zacząć ćwiczenia komend, może to też mu dobrze zrobi. Zbyt długi spacer powoduje, że zaczyna ciągnąć łapy, a to skutkuje zdarciem pazurów... Nie chcę aby znowu musiał chodzić w skarpetach. Albo w ogóle usiądzie i się już nie ruszy.
  21. W Zielonej Górze. Bez szkolenia się nie obejdzie. Nie mam pojęcia jak nauczyć go chodzenia z lewej czy prawej, albo innych rzeczy, bo nigdy nie miałam wcześniej psa, Yorutek jest pierwszy :) Ale nie poddam się łatwo i będziemy próbować. Smaczki mogę podać, bo ma kaganiec fizjologiczny. Tylko tych co dzisiaj rano wzięłam nie chciał... chyba muszę mu jakieś specjalne smaczki podsuszyć, bo tych kupnych nie ruszy. Rano to ogólnie suchego nie zje :( na śniadanie ma mokrą karmę żeby tabletek na czczo nie dawać. Będziemy bardziej ćwiczyć popołudniami, bo rano nici jak on nie będzie chciał nagród. Pochwała/głaskania też go nie interesuje, bo to pies zdystansowany, absolutnie niemiziasty i niedotykalski. Do tego stary i chory. Podsumowując: trudny i nieadopcyjny. Może dlatego tak go pokochałam... Patmol - a na samym początku, jak nauczyłaś "pysk do przodu"? Wydałaś komendę i...? Pies nie wie co zrobić. Czy ustawiłaś mu pyszczek? i wtedy smaczek? I tak kilkanaście razy aż sam ustawi? Czy jakoś inaczej się to robi? Czy ta linka jest jakaś specjalna i kupuje się w zoologicznym czy to zwykła lina z castoramy? Yoru na zawołanie przybiega, o ile w pobliżu nie ma psa, bo wtedy głuchnie na oba uszy ;) Dotąd się sprawą nie interesowałam, bo pies był ledwo żywy, potrzebowałam mocnej krótkiej smyczy aby pomagać mu w chodzeniu, pokonywaniu schodów lub po prostu w utrzymywaniu równowagi. Teraz już chodzi, a nawet truchtem podbieguje. Siusia "na suczkę", ale to się pewnie nie zmieni już, bo nogi mu drżą od leków. Siad, lewo, prawo - to chyba będę ćwiczyć. Waruj wydaje mi się zbyt trudne dla mojego psa. Dziękuję wszystkim za porady. Dam znać jak nam idzie.
  22. czyli zbliżam się w okolice innego psa, każę mojemu zrobić siad i nagradzam smaczkiem? A jak nie usłucha? Dupkę mu usadzić ręcznie? Może pytania wydają się głupie, ale naprawdę nie znam się na szkoleniu, muszę ogarnąć konkretne wskazówki, co najpierw, co potem. W domu siad robi. Przed drzwiami też robi siad, nawet bez smaczka, a nawet bez komendy... Jaka jeszcze może być komenda oprócz siad - zakładając że pies jest na smyczy, w kagańcu i raczej nie może brać nic do pyska (z powodu skurczów). W domu reaguje też na "miejsce" gdy wychodzę, a on chce ze mną, to po tej komendzie wraca do mieszkania i grzecznie na mnie czeka. Nie ma lęku separacyjnego, w domu to ideał psa. Na gości reaguje dobrze, przywita się i wraca do swoich zajęć. Nawet na psa-gościa zareagował ok. W domu miłości nie było, ale się nie gryzły. Ot, zwykła tolerancja z dozą ostrożności. Gdy razem wyszły na spacer, to w mojego psa wstąpił diabeł i zaraz zaczął na niego szczekać mimo że 3 minuty temu w budynku było ok. Zupełnie tego nie rozumiem....
  23. Nie to, że on musiałby na siłę się z każdym obwąchiwać :) ale żeby była chociaż taka opcja... Mi wystarczy nawet te mijanie. Mieszkam na dużym osiedlu, psów jest sporo, głównie małych. Często są to sąsiedzi, znajomi, a nie zupełnie obce osoby. Chciałabym móc przystanąć i zamienić zdanie o pogodzie zamiast krążyć slalomem pomiędzy wszystkimi przechodniami. Dwbem - mając psa od szczeniaka można go kształtować, a Yoru jest ze schroniska, więc ma już spory bagaż (złych/dobrych) doświadczeń. Patmol - czy metoda na siad zadziała też na nieszczekanie na obce psy?
  24. Mam podobny problem. Mój Yoru chce zabić większość aut w ruchu i wszystko co ucieka. Ludzi zwykle olewa, ale jak ktoś za szybko przejdzie albo nagle zacznie biegnąć to też się rzuci. Szczeka na wszystkie psy, nawet szczeniaki. To jest jakaś nowa rzecz, bo wcześniej, jak był chory to tak nie robił. Tzn niektórych psów nie akceptował, ale często mogłam spokojnie podejść z nim żeby się obwąchał z innym psem. Ale wtedy był otumaniony chorobą i lekami. Teraz leków ma mniej i są ustawione tak, że nie ma padaczki. Może teraz wychodzi z niego prawdziwe "ja"? Zabawa z innym psem jest mu kompletnie obca, z resztą ja go nigdy nie puszczę ze smyczy na terenie osiedla, za duże ryzyko. Tak się mocno zastanawiam, czy on kiedyś nie był psem łańcuchowym... Czasami potrafię go uspokoić, ale to jest jak loteria niestety. Zależy mi głównie żeby zaakceptował inne psy, bo jeżdżę do kuzynki, która ma też adoptowanego psa i nie chcę żeby się pozabijały... Metoda na siad będzie dobra do nieszczekania na auta, ale co z innymi psami? Chciałabym żeby spokojnie się z innym psem obwąchał. Tylko raz udało mi się jednego sąsiada namówić na próby, on ma spaniela. A wszędzie dookoła same maltańczyki, yorki i westy, których właściciele jak mnie z psem widzą to omijają szerokim łukiem, i się specjalnie nie dziwię, bo szczekający wyrywający się Yoru wygląda bardzo groźnie (jedna z tego tylko zaleta, spokojnie w nocy spaceruje bo typy podejrzane też mnie mijają szerokim łukiem). Pies reaguje też agresywnie gdy czuje kogoś pijanego albo na bezdomnych/śmieciarzy. Może miał z nimi zatargi gdy się samotnie błąkał zanim trafił do schronu.
  25. Kurcze może podepnę się tu z pytaniem, bo wpadłam w panikę. Pierwszy raz wyciągałam kleszcza! Chyba powinnam poczekać do jutra i podjechać do weta ale jakiś amok miałam i koniecznie chciałam wyciągnąć paskudztwo. I teraz nie wiem, czy kleszcz cały wyszedł? Miał cały odwłok i wyraźnie widziałam ze 4 nogi (ale nie liczyłam dokładnie...). Piszą, że wyciągać z główką ale jak wygląda główka? Po wyciągnięciu rankę odkaziłam i posmarowałam maścią z antybiotykiem na wszelki wypadek. Pies nie brał nic na kleszcze i nie ma obroży przeciwkleszczowej, bo nie wskazane przy padaczce, według weta.... To nasz pierwszy kleszcz, bo Yoru sierść ma gęstą bardzo, ale na brzuchu jakoś dziad się przyczepił, bo tam włosy rzadkie.
×
×
  • Create New...