Radku, tak ładnie piszesz o Norci.
Pisałam już u Was, że dopiero teraz, po 4 miesiącach, jak idę do rodziców, to dzwonię przy furtce. Wcześniej nigdy, zawsze otwierałam sama, bo Migacz takim szczekaniem i galopem do drzwi reagował na dzwonek, że bałam się, że coś sobie złego zrobi...
A teraz nikt nie szczeka, nie merda ogonem na powitanie :-(