-
Posts
81008 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
312
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by elik
-
Agatko, nie mam 100. procentowej pewności jaka jest prawda - czy psiak jest w schronie, czy go tam nie ma. 29 marca, gdy na fb rozpętała się burza o tego psa, kierownik schronu powiedział, że psa odebrał właściciel, w co ja, a pewnie nie tylko ja, kompletnie nie wierzę. Powiedział tak, żeby uciąć dyskusje na temat tego biedaka. Wczoraj dowiedziałam się, że psu skończyła się kwarantanna i psa można zabrać. Ale nie była to oficjalna wiadomość. Zorganizowałam wszystko co trzeba było, żeby psiak już dzisiaj był diagnozowany i przygotowywany do operacji. Wszystko, z wyjątkiem kasy. O to zaczęłam starania dopiero, gdy byłam pewna, że nie zbieram na próżno. Gdy już nawet godzina wizyty u weta była ustalona, właścicielka hotelu, w którym miał być psiak, zadzwoniła do schronu, żeby umówić się na dzisiaj na odbiór psiaka, kierownik powiedział, że pies został dawno odebrany przez właściciela. Ten człowiek jest potworem. Powinien być wywalony z tego schronu i mieć zakaz zbliżania się do zwierząt na zawsze! Po raz drugi mam doła psychicznego przez tego potwora. Dobiło mnie to, że cierpienie tego psiaka wzruszyło tak mało osób. Tylko Nesiowata i Ty odpowiedziałyście na mój błagalny post. Jakby tego było mało, Sonia dołożyła swoje.
-
Witaj Agatko. Dziękuję za chęć pomocy, ale niestety mój post jest już nieaktualny Nie wiem czemu nie ma tu mojego postu wyjaśniającego, co się stało. Opisałam sytuację, ale widocznie nie zapisałam i zamknęłam kompa. Spieszyłam się, żeby po raz kolejny wyjść z Sonią na spacer, żeby rozchodziła swój przejedzony brzuszek. Tu bardziej szczegółowo opisałam sytuację, ale po dzisiejszych niepowodzeniach, nie mam już siły, ani konceptu więc tylko przekleję to co napisałam pod takim samym apelem na zamojskim wątku. Dzisiejszy dzień jest jednym z najgorszych dni w moim życiu. Najpierw wielka radość, bo odnalazł się pies, którego zniknięcie kosztowało mnie morze wylanych łez i kilka nieprzespanych nocy z powodu współczucia, żalu, że nie udało się psu pomóc, z wściekłości na palanta, który zablokował jakąkolwiek pomoc. Ucieszyłam się ogromnie, gdy dzisiaj rano dostałam wiadomość, że pies jest w schronisku. Po południu dowiedziałam się, że moja radość była przedwczesna. Ponownie będę przeżywać wszystkie koszmarne emocje, jakie targały mną 2 tygodnie temu, przy pierwszej próbie pomocy psu. Jakby tego było mało, moja Sonia wrąbała pod naszą nieobecność około 30 dkg makowca. Brzuch jak bania i sapie. Przeraziłam się okrutnie, jak zorientowałam się co się stało. Wetka nieco mnie uspokoiła. Poradziła zaaplikować no-spę i espumisan, a rano powtórzyć. Gdyby sytuacja się pogorszyła, jechać do weta na płukanie żołądka. Na szczęście sunia na spacerze zrobiła wielka koopę i teraz leży spokojnie, już nie ziaje. Mam nadzieję, że nie będzie trzeba jechać na płukankę. Przykro mi, że cierpienie psiaka wzruszyło tylko jedną osobę.
-
Masz rację, cała jest śliczna
-
Dzisiejszy dzień jest jednym z najgorszych dni w moim życiu. Najpierw wielka radość, bo odnalazł się pies, którego zniknięcie kosztowało mnie morze wylanych łez i kilka nieprzespanych nocy z powodu współczucia, żalu, że nie udało się psu pomóc, z wściekłości na palanta, który zablokował jakąkolwiek pomoc. Ucieszyłam się ogromnie, gdy dzisiaj rano dostałam wiadomość, że pies jest w schronisku. Po południu dowiedziałam się, że moja radość była przedwczesna. Ponownie będę przeżywać wszystkie koszmarne emocje, jakie targały mną 2 tygodnie temu, przy pierwszej próbie pomocy psu. Jakby tego było mało, moja Sonia wrąbała pod naszą nieobecność około 30 dkg makowca. Brzuch jak bania i sapie. Przeraziłam się okrutnie, jak zorientowałam się co się stało. Wetka nieco mnie uspokoiła. Poradziła zaaplikować no-spę i espumisan, a rano powtórzyć. Gdyby sytuacja się pogorszyła, jechać do weta na płukanie żołądka. Na szczęście sunia na spacerze zrobiła wielka koopę i teraz leży spokojnie, już nie ziaje. Mam nadzieję, że nie będzie trzeba jechać na płukankę. Przykro mi, że cierpienie psiaka wzruszyło tylko jedną osobę. .
-
Dzięki wielkie Danusiu, ale tak jak już powiedziałam Ci przez telefon, kierownik odmówił wydania psa, twierdząc, że nie ma go w schronisku, bo rzekomo odebrał go właściciel. Ucieszyłam się ogromnie, gdy dzisiaj rano dostałam wiadomość, że pies jest w schronisku. Po południu dowiedziałam się, że moja radość była przedwczesna. Ponownie będę przeżywać wszystkie koszmarne emocje, jakie targały mną 2 tygodnie temu przy pierwszej próbie pomocy psu. Jakby tego było mało, moja Sonia wrąbała pod naszą nieobecność około 30 dkg makowca. Brzuch jak bania i sapie. Przeraziłam się okrutnie, jak zorientowałam się co się stało. Wetka nieco mnie uspokoiła. Poradziła zaaplikować no-spę i espumisan, a rano powtórzyć. Gdyby sytuacja się pogorszyła, jechać do weta na płukanie żołądka. Na szczęście sunia na spacerze zrobiła wielka koopę i teraz leży spokojnie, już nie ziaje. Mam nadzieję, że nie będzie trzeba jechać na płukankę. Przykro mi, że cierpienie psiaka wzruszyło tylko jedną osobę.
-
Jestem w szoku i pewnie i Wy będziecie, gdy powiem, że ten psiak z wielkim guzem, którego rzekomo miał odebrać właściciel, jednak NADAL JEST W SCHRONISKU. Co ja przeszłam myśląc, że guz pękł i psiak odszedł w wielkich męczarniach, bo w to, że odebrał go ze schronu właściciel, jak twierdził kierownik schronu, ani przez chwilę nie wierzyłam. Na tamten czas śmierć byłaby dla niego bolesnym, ale jednak rozwiązaniem. Teraz, gdy okazało się, że żyje, nie wyobraża sobie, żeby go tak zostawić. Nie wiem nawet czy z tak wielkim guzem ten psiak może się poruszać, a nie jedynie leżeć. Jego widok rozwala mózg, rozrywa serce Tak wyglądał 29 marca Jak wygląda teraz??? Nie trudno sobie wyobrazić jak on się czuje Szukam dla niego pomocy. Musi być jak najszybciej operowany. Ten guz jest tak duży, że praktycznie uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie, nie mówiąc o tym, że jest zagrożeniem dla jego życia. W każdej chwili może pęknąć i pies umrze w wielkich męczarniach. W schronisku jest dla niego bardzo niebezpiecznie. Współtowarzysze niedoli nie mają litości. Bardzo gorąco proszę o deklarowanie pomocy finansowej dla niego. Jest nam wszystkim ciężko, ale może jeszcze uda się nam uratować tego biedaka od cierpienia. Zostawienie go w schronisku, to podpisanie na niego wyroku śmierci w cierpieniach. Dla niego nie ma innej drogi ratunku, jak tylko jak najszybsze zabranie go ze schronu i natychmiastowa operacja. Na operację mogłabym przeznaczyć pieniądze, jakie pozostały po Agacie, jeśli jego deklarowicze się nie sprzeciwią, na co mam nadzieję, ale potrzebne są fundusze na hotel. Wierzę, że los tego psiaka wzruszy nas na tyle, że będziemy mogli mu pomóc.
-
Moje serce i umysł są rozdarte na dwie części I Mery i pies z wielkim guzem potrzebują pomocy. Psa z guzem pokazała mi Martusia 29 marca, ale zanim zdążyłam zorganizować dla niego pomoc, psiak zniknął ze strony schroniska, a kierownik twierdził, że odebrał go właściciel. Oczywiście nie wierzyłam w to kłamstwo, bo właściciel, który szukałby zagubionego psiaka, przede wszystkim nie dopuściłby do tego, aby tak wielki guz urósł na ciele jego psa. Nic jednak nie można było zrobić po takim oświadczeniu. Teraz okazało się, że psiak jednak nadal tkwi w schronie i pomoc dla niego jest bardzo pilna. Któremu psiakowi pomóc w pierwszej kolejności pozostawiam do Waszej decyzji. Nie wiem jak to zrobić, ale nie zamierzam pozostawić żadnego z nich. Bardzo gorąco proszę Was o pomoc finansowa dla tych psiaków
-
Zamierzam poprosić Martusię o zbiórkę dla niego, ale potrzebna jest do tego dokumentacja medyczna i zdjęciowa, a póki psiak jest w schronisku nie da się tego zrobić. Będzie to możliwe, gdy psiak znajdzie się już w hotelu. Jestem na etapie mediacji z hotelem Agacika.
-
Jestem w szoku i pewnie i Wy będziecie, gdy powiem, że ten psiak z wielkim guzem, którego rzekomo miał odebrać właściciel, jednak NADAL JEST W SCHRONISKU. Co ja przeszłam myśląc, że guz pękł i psiak odszedł w wielkich męczarniach, bo w to, że odebrał go ze schronu właściciel, jak twierdził kierownik schronu, ani przez chwilę nie wierzyłam. Na tamten czas śmierć byłaby dla niego bolesnym, ale jednak rozwiązaniem. Teraz, gdy okazało się, że żyje, nie wyobraża sobie, żeby go tak zostawić. Nie wiem nawet czy z tak wielkim guzem ten psiak może się poruszać, a nie jedynie leżeć. Jego widok rozwala mózg, rozrywa serce Tak wyglądał 29 marca Jak wygląda teraz??? Nie trudno sobie wyobrazić jak on się czuje Szukam dla niego pomocy. Musi być jak najszybciej operowany. Ten guz jest tak duży, że praktycznie uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie, nie mówiąc o tym, że jest zagrożeniem dla jego życia. W każdej chwili może pęknąć i pies umrze w wielkich męczarniach. W schronisku jest dla niego bardzo niebezpiecznie. Współtowarzysze niedoli nie mają litości. Bardzo gorąco proszę o deklarowanie pomocy finansowej dla niego. Jest nam wszystkim ciężko, ale może jeszcze uda się nam uratować tego biedaka od cierpienia. Zostawienie go w schronisku, to podpisanie na niego wyroku śmierci w cierpieniach. Dla niego nie ma innej drogi ratunku, jak tylko jak najszybsze zabranie go ze schronu i natychmiastowa operacja. Na operację mogłabym przeznaczyć pieniądze, jakie pozostały po Agacie, jeśli jego deklarowicze się nie sprzeciwią, na co mam nadzieję, ale potrzebne są fundusze na hotel. Wierzę, że los tego psiaka wzruszy nas na tyle, że będziemy mogli mu pomóc.
-
Pani Marzenka pisze o psiakach z wielką czułością: Dla jasności D2, to Hugo Dzień dobry, generalnie to D2 chce nas zalizać na smierć jest baaardzoooo kochanym psiakiem, uwielbia nas wszystkich, a najbardziej to jedzonko , zmienił się, jest z nim o wiele lepszy kontakt niż na początku, chodzimy na psi wybieg, chętnie bawi się z innymi pieskami, ale najbardziej lubi zabawy ze swoim młodszym bratem - tak, D2 ma młodszego brata-mały psiak znaleziony przed Bożym Narodzeniem przy autostradzie. Na początku obawiałam się czy znajda wspólny język, ale moje obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Kochają się nad życie, jeden bez drugiego nie chce wychodzić na spacer, nawet do weterynarza chodzą razem. Oczywiście w dwójkę śpią z nami w łóżku ups… wiem, że to mało wychowawcze, ale oni są wtedy tacy szczęśliwi… Marzena Mxxxx
-
Biedny Guziolek kochany
-
Nochalek w sam raz do całowania Śliczna mordeczka.
-
Dostałam od Pani Marzeny kolejną porcje zdjęć z życzeniami świątecznymi. Hugo, zwany obecnie D2 (Di-tu) ma młodszego braciszka. Psiaczek został znaleziony przed Świętami Bożego Narodzenia przez Panią Marzenę przy autostradzie. Teraz z Hugo stanowią nierozłączny duet R2D2 Ar-tu-Di-tu - bohaterowie Gwiezdnych Wojen Wszędzie chodzą razem. Nawet do weta muszą jechać wspólnie W tej fryzurze Hugo wygląda ślicznie
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
elik replied to elik's topic in Już w nowym domu
6.04. konto Fado zasiliły poniższe wpłaty: 20.00 zł od Aldrumka deklaracja IV 30.00 zł od siostry elficzkowa deklaracja IV Bardzo serdecznie dziękujemy