Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. No to trzymam kciuki za pomyślne wyniki badań...
  2. Lenka też narazie u mnie... Mam nadzieję że to kwestia wakacji, i od jesieni zacznie się sezon adopcyjny :)
  3. Dziękuję :)))))) Jasiek będzie zachwycony zmianą. I ja też :) Adres wysyłam na pw. Wiem że jesteście... i jeszcze raz dziękuję za Waszą obecność i wsparcie... Takie sobie życie wybrałam, i taką pracę - licząc się z trudnościami i pewnymi niedogodnościami. I nie żałuję... mimo wszystko, nie żałuję. Kocham to co robię... Tylko czasem jest już bardzo cieżko, a najgorsza jest jest bezsilność i poczucie że każdy wybór może być zły. Przykro mi strasznie... Czy coś wet powiedział na temat dalszego postępowania? Nowotwór to jeszcze nie wyrok. Jasiek, póki była diagnoza "nowotwór w jamie nosowej", był wspomagany na różne sposoby - specjalna dieta, odżywka, leki homeopatyczne...
  4. Pewnie że śliczna :) A rozrabia... husky w niej wychodzi... Za ogłoszenia byłabym bardzo wdzięczna :) Miała jechać w piątek koleżanka do mnie, ale nie da rady. W przyszłym tygodniu przyjeżdza po swoją sunię Dolly2, poproszę by przechwyciła mleko. I dziękuję za pamięć :)
  5. Mam nadzieję że niedługo też zobaczysz... :) Patrzę na tego Pana Psa, i naprawdę się cieszę :) Oczywiście, nie oszukuję się że ten stan będzie trwał wiecznie... W końcu coś się posypie, nawet mimo wspomagania. Zbliża się jesień, z wraz z nią mój strach o moich słabszych, schorowanych podopiecznych. Nie wiem jak będzie gdy nadejdą chłody, a potem mrozy... jak Bochnarowy pęcherz to wytrzyma. Jak i sam Pan Pies pozbawiony swojego ogrodu... Ale cieszę się każdym dniem, kiedy Bochnar zadowolony, uśmięchnięty, zadziorny zasuwa po ogrodzie za swoim stadem panienek, obszczekuje obce psy za płotem i równie głośno domaga sie mojej uwagi. Każdy jego dzień - spokojny, bez bólu - jest cenny dla niego, dla nas wszystkich...
  6. Waderciu, słońce, ja wiem że jesteś... Zastanawiałam się co się dzieje, czy może ta nowa praca... Co się dziś wydarzyło u weta? Możemy jakoś pomóc?
  7. A ja mam te uszy na codzień :D I brzusio Rudego, które nadstawia co chwilę do głaskania... i uśmiech na rudej mordzie... i nos którym mnie popycha gdy chce żebym się przesunęła... A Iskra ostatnio robi sobie z Rudolfa poduszkę............ :)
  8. Ona to wie... mówię Jej to za każdym razem jak mnie wita rano tym swoich uśmiechem, marszczeniem nosa... Gdy nawołuje mnie tą swoją wokalizacją nie do podrobienia... Gdy biegnie do mnie i z pół metra wcześniej staje słupka i skacząc na dwóch łapach pokonuje tak ostatni odcinek drogi do celu... do wtulenia sie we mnie. Gdy tuląc się robi obroty, tancereczka moja mała... Kocham Ją, tak po prostu...
  9. Jasiek byłby wdzięczny... i ja też :) Jaś lubi zmiany w jadłospisie. Ostatnio je koktajl mięsny z kleikiem ryżowym, co kilka dni podje trochę suchej karmy. Zmiana, "guz", twór na głowie powiększa się, bo zarastają "dziury". Tej powstałej na skutek pękniecia skóry oraz po II punkcji nie ma już wogóle. Nie ma też tej rozbujałej ziarniny, tylko ładna zdrowa tkanka z odrastającą sierścią. Zarasta też dziura po I punkcji. Ale to utrudnia odpływ wydzieliny... Wymasowuję mu ile się da, ale ostatnio sprawa mu to dyskomfort i chyba też ból. Jak będziemy w lecznicy na badaniach krwi, to porozmawiamy o kolejnym odbarczeniu. Wiem, dziękuję... przyda się i dla pozostałych... :) Bea100, Mysza 1, Magdyska25, Cassi_, Julkaikamil, Ninti - dziękuję że jesteście z Jasiem i z nami... Czasem jest bardzo, bardzo ciężko i ta świadomość że ktoś czeka na wieści o Jaśku dodaje sił... Dziś było dość chłodno. Jasio uparł się na wieczorny spacer po ogrodzie. Wrócił trzesąc się z zimna. Muszę mu chyba sweter zrobić na drutach na jesienne chłody...
  10. U Frania nic nowego. Energii ma tyle, że mógłby spokojnie obdzielić kilku młodszych kolegów. Ostatnio najchętniej towarzyszy mi w sprawach kuchennych i łapie za ścierkę gdy tylko "zobaczy" ją w pobliżu. Dziś u nas chłodno, i obawiam się że to koniec lata... i całych dni hasania po ogrodzie :(
  11. A Lenka rośnie... [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-jW-EBwPCXgw/TlwN8njYecI/AAAAAAAABA8/62DHhQy9XAo/s720/IMG_8826.JPG[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-vgH-FS95EfI/TlwbiSTpFjI/AAAAAAAABG0/EoGci0aIaoQ/s720/IMG_8998.JPG[/IMG] Więcej zdjęć tutaj - autorem jest Dolly2, która odwiedzała swoją dalmatynkę. Adopcja niestety nie udała się :( Cała rodzina za przygarnięcem Lenki, ale Kot i Jego Pani postawili veto :( Szukamy dalej...
  12. Sesja autorstwa Dolly2, której to dalmatynka wyraźnie lubi Rudego... a przynajmniej obślinianie Jego uszu :D [url]https://picasaweb.google.com/106740573589182334352/SesjaDolly228082011#[/url] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-LLIw5oql6vQ/TlwOccAn8AI/AAAAAAAABBQ/mlbd0v8F8SQ/s640/IMG_8914.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/--Ce4eU40UI0/TlwkdCzLoGI/AAAAAAAABKE/__IuSTOOw7Q/s720/IMG_8908.JPG[/IMG]
  13. Ketokonazol podajemy do wyników kolejnego badania krwi... jedziemy na nie pod koniec tygodnia. W niedzielę odwiedziła swoją dalmatynkę i nas Dolly2. Link do sesji którą zrobiła naszym psiakom: https://picasaweb.google.com/106740573589182334352/SesjaDolly228082011?authuser=0&feat=directlink Jasiek też załapał się na kilka fotek... mało, bo tego dnia był wyjątkowo nietowarzyski. Wolał posiedzieć sobie w domu i w spokoju przeżuwać gryzaki ;) Na jedynych fotkach też jest mamlający...
  14. Niedzielna sesja Dolly2 - https://picasaweb.google.com/106740573589182334352/SesjaDolly228082011?authuser=0&feat=directlink
  15. Sesja Dolly2 - w albumie jest i kilka zdjęć Pana Psa :) https://picasaweb.google.com/106740573589182334352/SesjaDolly228082011?authuser=0&feat=directlink
  16. Bo moja Iskrunia jest moją małą miss, moim królewcem kochanym :) Znacie bajkę "Pingwiny z Madagaskaru"...? I króla Juliana...? Bo moja Iksru to taki nasz król Julian dosłownie... uwielbiam ją...
  17. Jaśko znów je w kratkę... kilka posiłków łyżeczką, i nagle znów życzy sobie suchej karmy... Obecnie kosteczki z dziczyzny nie są już fajne, ale na zachętę kilka biszkoptów to i owszem... Jasiek je uwielbia! I dzięki temu udaje się go namówić później na normalne jedzenie. Wczoraj miał fazę na gryzaki - suszona krtań wieprzowa i inne "smakołyki" :/ Chodził za mną i domagał się kolejnych. Gryzienie nawych twardych gryzaków nie sprawiało mu problemu...... to chyba też dobry znak :) Dziura na głowie prawie całkowicie zarosła. Z jednej strony super - organizm się regeneruje. Ale z drugiej nie ma dobrego odpływu wydzieliny, i znów za chwilę będzie się zbierać. Możliwe że będzie nas czekać kolejna punkcja... Wczoraj mieliśmy odwiedziny Dolly2 - zrobiła ładną sesję naszym psiakom. Jasio nie miał ochoty pozować, większość dnia przeleżał sobie w domu (jest tu przyjemnie chłodno w porównianiu z temperaturą na zewnątrz). Ale kilka fotek też ma, wrzucę je wieczorem do albumu.
  18. Komary mamy, ale ostatnio nawet nie jest źle. Inflamex zamówię - też go lubię jako wspomagacz, a Panu Psu wyraźnie służy :) Pan Pies czuje się dobrze, nawet w te ostatnie upały. Gdy chcę zgarnąć go do domu, to muszę go ganiać po ogrodzie... A Bochnario szanowny myk w krzaki i tylko uszy i uśmiech widzę. A jak się odwrócę i odejdę kilka kroków... to biegiem leci za mną. Ma z tego świetną zabawę... w ganianego ;) Wczoraj odwiedziła nas Dolly2, która przyjachała odwiedzić swoją dalmatynkę (to ta panna, którą Bochnar chwilę okazywał zainteresowanie...). Pan Pies wczoraj przeszedł samego siebie... Był tak rozkoszny, przytulaśny, towarzyski i namolny, że Dolly2 miała problem ze zrobieniem mu zdjęcia! Bochnarek prezentował się w całej krasie, domagał uwagi i zajmowania się psem! Dumna jestem z Pana Psa... naprawdę... Ps. Bea, i tak się w końcu popłakałam. Jak Bochnar i Jubu wrócili z przechadzki. Zobaczyłam zadowolonego, dumnego psa, kroczącego obok swojego przewodnika... i dotarło do mnie że walkę o Bochnara - nie tylko jego życie fizyczne, ale o jakość życia - WYGRALIŚMY :)))
  19. Franio zniósł bardzo dobrze te dwa naprawdę gorące dni. Wszystkie sprawy - jedzenie, spacery - załatwialiśmy przed falą gorąca, więc później psiaki tylko sobie leżały w domu albo na dworze w cieniu. Ładnie też jadł, choć właśnie bardzo wcześnie rano albo późno wieczorem. Energii jak zwykle dużo i gdyby mu pozwolić to by w najgorszy żar zasuwał po ogrodzie. Wczoraj odwiedziła nas Dolly2, której to dalmatynka tak zawróciła Franiowi w głowie. Mamy ładną sesję zdjęciową, Franio też załapał się na kilka fotek. Wrzucę je do albumu wieczorem o ile transfer pozwoli.
  20. Jasiek dostaje Rumen Tabs, który wg opisu jest przeznaczony także dla psów ze zmniejszonym apetytem. Wcześniej dostawał kompleks wit B. Napewno świetnie apetyt poprawiał steryd... ale nie był najlepszym wyjściem przy leczeniu grzybicy układowej.
  21. Bo Iskra jest bezkonkurencyjna :)))))) Tu jej wątek... Zmieniała domy tymczasowe. Wróciła raz z adopcji. Spędziłam z nią prawie miesiąc w hotelu... i po powrocie nie mogłam zapomnieć. Obiecałam Jej, że gdy tylko znajdzie się kawałek podłogi, który nas wszystkich pomieści... to będzie i dla niej na tej podłodze miejsce. Bo miejsce w naszych sercach zapewniła sobie już dużo wcześniej... I Iskra jest żywym dowodem na to, że jak pies znadziej swojego człowieka - to nic już nie będzie ważne i wszystko się jakoś ułoży. Przez większość swoje życia miała problem z popuszczaniem moczu (jest po skomplikowanej operacji - obojniactwo rzekome żeńskie). I to bardzo utrudniało adopcję... Gdy ją wzieliśmy do siebie, to padały wokół pytania "a co z podłogami? dywanem? po co wam ciągłe sprzątanie?". Jak by dywan był tu najważniejszy....... Przyjeliśmy Iskrę z "dobrodziejstwem inwentarza", czyli kropkowaniem na podłodze... a Ona przestała popuszczać mocz :)))))) http://www.dogomania.pl/threads/177322-MLB-ISKRA-nie-kończąca-się-historia-gdzie-jest-jej-miejsce-MA-DOM!/page18
  22. A Pan Pies nauczył się... wyć.............. No i ostatnio z upodobaniem przenosi poduszki z jednego pokoju do drugiego. Ostatnio przywlókł sobie nawet do przedpokoju, by korzystając z wygód, móc spokojnie towarzyszyć Jubu przy naprawie zamka w dzwiach...
  23. A pan Jasio znów nie chce jeść sam :((( Po kilku ładnych posiłkach, wracamy do karmienia łyżeczką. Ale ogólnie czuje sie dobrze, no i coraz bardziej zabliźnia się głowa..... Mgdyska, ja wiem że to nie "przyśpieszacie" tematu, nie odbieramy tego w żaden sposób. Choć mnie samą nosi co jakiś czas, bo czas działa nie tylko na korzyść Jasia (ketokonazol przynosi jednak jakiś efekt), ale też na niekorzyść (pogorszenie wskaźników wątrobowych?). Weterynarz, z którym rozmawiałam w lecznicy w Łodzi, nie powiedział że nie zna tematu autoszczepionki - ale że nie stosował jej w przypadku grzyba candida glabrata. Stąd moja prośba o źródła. Z weterynarzami z Warszawy nie rozmawiałam o szczepionce, bo obecnie uważam że Jaś jest za słaby na taką podróż - więc póki co musimy korzystać przede wszystkim z pomocy na miejscu. Ale i tak, po kolejnych wynikach krwi Jasia, chciałaby wybrać się do dr Bałucińskiej na wizytę, choć możliwe że bez samego pacjenta... ;) Ale taki mi jeszcze przyszło do głowy - Noemi - a czy Twój weterynarz mógłby ewentualnie polecić kogoś z tych okolic? Może spotkał na szkoleniach weterynarzy z Łodzi, którzy stosują autoszczepionkę w przypadku candida glabrata? No i co za nową córunię masz w domu...? :D A! I trochę reklamy :) Moja Iskrunia kandyduje w wyborach Miss Dogo (nr 10). Jej wątek nadal jest na dogo, ale już w dziale psiaków, które mają dom :) Adoptowałam ją kilka miesiecy temu :) Iskra startuje w wyborach w celu wspomożenia zarówno Foxa, Misia, Herbusa i Suzi, ale także Jasia - na którego w razie wygranej przekaże 10% ogólnego dochodu bazarku. Prosimy ślicznie o głosiki na panienkę :)
  24. Franuś lubi kąpiele - szczególnie polewanie ciepłą wodą, otulanie ręcznikiem i podszuszanie futerka suszarką. Ale najbardziej lubi później zdrzemnąć się na kanapie, przytulony do człowieka. W czasie obowiązkowego "trzymania" szamponu na skórze, zanim zostanie spłukany, lubi się nawet chwilę zdrzemnąć w brodziku. Moim zdaniem skóra wygląda lepiej - nie ma takiej zmiany, która wcześniej mnie zaniepokoiła. W sprawie woreczka żółciowego przekazałam na forum zalecenia weterynarza. Notatka jest też w albumie ze skanami. Oddałam, zgodnie z zaleceniami weterynarza i decyzją na forum, mocz Frania do analizy. Wyniki przekazane mi telefonicznie przez lekarza weterynarii przekazałam na forum. Czekam na decyzje w sprawie dalszego postępowania. Sama nie wypowiadam się w kwestii leczenia woreczka żółciowego. Franio je karmę która została wcześniej zakupiona i wysłana na mój adres (nutra nuggets). Moim zdaniem są różnice w funkcjonowaniu na codzień Frania po zmianie częstotliwości podawania encortonu. Przede wszystkim znów wypada języczek, oraz pojawiło się dekoncentracja. Podobnie jak na początku pobytu u mnie, za Franiem trzeba chodzić z miską i gdy się rozproszy, przypominać by dalej jadł. Franio jest jednym z nielicznych psów, które nie przejmują się ani burzą ani deszczem. Kiedy uzna za stosowne wyjść na przechadzkę (i nie chodzi tylko o załatwienie potrzeb), to w największą ulewę próbuje wyskoczyć za dzwi. Zastanawiałam się czy brak obawy przed burzą nie wynika czasem z braku słyszenia grzmotów, ale Franio słyszy - choć najlepiej reaguje na wysokie dźwięki. Z kąpielami radzimy sobie bez problemu, choć jedna para rąk przy Franiu to jednak za mało - ktoś musi kąpać, a kto inny głaskać w tym czasie, bo Franio nawet w czasie kąpieli domaga się pieszczot.
×
×
  • Create New...