Jump to content
Dogomania

Ulaa

Members
  • Posts

    11377
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Ulaa

  1. Spróbujcie w jej obecności stosować CS-y. Skoro ona boi się ludzi a z psami nieźle sobie układa, to zapewne w ten sposób najszybciej będzie można do niej przemówić :cool3:
  2. Kacha to daj znać kiedy, to pojedziemy razem albo dam Ci karmę. Mam na zbyciu trochę Royala Senior Large Breed i Brit Large Breed. Może się przyda. PS. Jak Karolka stosunek do kotów i dzieci?
  3. Karol jest w Krakowie? :-o Potrzeba Wam jakiejś karmy dla niego? Czego wogóle potrzeba? Boże biedny dobuś... Ja też mam dobkę ze schroniska, z Łodzi była w stanie agonalnym - miał być tymczas a jest na zawsze :loveu: Najchętniej bym zabrała wszystkie dobcie, tego pieska po prostu trzeba umieć docenić i pokochać jego specyficzny charakter. Jeśli czegoś potrzeba to dajcie znać.
  4. [quote name='_bubu_']behawiorysta raczej nie pracuje za darmo.. no i zeby wcielić w życie jego rady to trzebaby widywać sie z pieskiem na codzień :([/quote] Niekoniecznie, są pewne zasady ogólne, które warto stosować w obcowaniu ze strachliwymi psami. Zawsze to lepsze niż nic :razz: Jednak oswajanie w schronisku może być trudne, już jej się zgeneralizował strach w tym miejscu i tych okolicznościach...
  5. Wyorażam sobie, jak przykra i bolesna jest strata pieska, o którego tak heroicznie się walczyło - praktycznie samemu. Jaaga, zrobiłaś bardzo wiele. On nie umarł w schronisku, w ostatnie chwile życia napewno czuł, że komuś na nim zależy. Nie możesz obwiniać siebie o nic, wzięcie go to był cudowny odruch serca. W dodatku ryzykowałaś z jego powodu życie swoich szczeniątek - ciekawe który hodowca byłby gotów na taki gest wobec bezdomnego chorego kundelka? Trzymaj się ciepło Jaaga. Śpij maluszku
  6. Nie rozumiem - wygłodzone psy biegają sobie po pałacu, między turystami i nikomu to nie przeszkadza? Przecież ktoś utrzymuje ten pałac, pobiera od turystów pieniądze (skąd są ci przewodnicy?). To jakaś paranoja... Można napisać także do super expressu - ta gazeta lubi "tropić" i opisywać afery. Trzeba uważać, żeby nie nagłaśniać "za bardzo" bo psy zostaną odłowione i być może nie będzie możliwe poznanie ich dalszego losu... Tak już nieraz bywało :-(
  7. Dziadeczku kochany, nie poddawaj się!!!
  8. Właśnie tutaj trafiłam, jestem wstrząśnięta, Sama mam dużą suczkę z chorymi łapkami (choć prawie połowę młodszą od Księcia, to jak na bernusia niezły wiek), leczymy ją od wielu lat i jakoś się trzyma, ostatnio miała podwójną ciężką operację, wkrótce kolejną. Patrzę teraz na nią jak pochrapuje na swoim łóżeczku, na fotelu druga bida schroniskowa schorowana, a pod drzwiami trzecia, zdrowa jedyna rodzynka. Patrzę na nie i na biednego, samotnego Księsia i łzy mi lecą... Dla chorego psa miłość i opieka to najlepsze lekarstwo, które daje siłę! Zabierzcie Księcia do domu... On traci nadzieję ... Umiera powoli? Gdzieś musi być dla niego dom!!
  9. Ulaa

    Woda z cytryną

    A ja polecam gnaty do obgryzania - zlikwidują nawet stary, zatwardziały kamień. Stosowałam kiedyś jakieś wynalazki typu pasty, żele i psie szczoteczki oraz nakładki na palec. Także wodę utlenioną. Psiaki były maksymalnie niezadowolone (choć oczywiście godziły się na to, nie miały wyboru...). W końcu pańcia poszła po rozum do głowy i teraz piesi czyszczą sobie ząbki same - skutecznie i do tego przyjemnie :cool3:
  10. wszystkie fotki sa kochane :loveu: ale Kędzior wielki i kudłaty :-o wow
  11. Rany, ale aferka się rozpętała. Ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać... W każdym razie dzięki Karolinie CeFreud bigielek na nowy dom. A w międzyczasie odnalazł się stary (i to jest niedaleko mnie!!) , który jednak zrezygnował z odzyskania psinki. Tak czy siak, nieaktualne. Można przenieść do nowych domów.
  12. Ulaa

    Smierdzace mieso

    Mokka, kłania się czytanie ze zrozumieniem ;) Nie napisałam "jedna porcja dziennie" i "jedno skrzydełko dziennie" tylko: "jedna porcja na 1 posiłek" - a posiłków 3 dziennie, i nie skrzydełko tylko skrzydło indyka (albo noga kurczaka). Poza tym nie codziennie, tylko co kilka dni, lub kilka dni pod rząd, ale zamiennie z innym jedzeniem. Szczupły pies to zdrowy pies. A jeśli nie wierzysz - zapraszam. Zobaczysz, że moje cielątka nie są ani zachudzone, ani osłabione (wręcz przeciwnie :evil_lol: ). Tak jak napisała Kacha - obserwujesz psa i po nim widzisz, czy coś mu służy czy nie. Nie ma jedynej idealnej recepty na zdrowe żywienie, po prostu trzeba poeksperymentować i dopasować model żywienia po potrzeba psa (i swoich możliwości czasowo-finansowych :roll: ), a nie kończyć na misce wyładowanej suchą karmą. Jeszcze wrócę do tych porcji - czasem sprzedawcy oszukują i spzredają sam kościsty kadłub zawinięty w tłuszcz i skórę. Trzeba szukać takich ładnych z jak największą ilością mięsa, czasami są takie ze szczątkami zawartości w środku (jakieś serduszko, płucka itp). Ulv, jeśli Twoje psinki są szczupłe, ale umięśnione to nie ma się czym przejmować, tak jak piszesz to dla ich zdrowia :cool3:
  13. [quote name='BeataSabra']No i co w związku z tym Bernesie są przeciez mądre dacie rade. Czy ktoś pozdrowił tak jak prosiłam kadre z Alterii i posmyrał Igora ??[/quote] Tak :cool3:
  14. Ulaa

    Smierdzace mieso

    A ja chciałabym napisać Wam "herezję" :cool3: Żaden ryż i makaron nie są psu potrzebne, dla życia i zdrowia. To tzw. "wypełniacz", aby pies po prostu sobie "pojadł". Równie dobrze można wrzucić do michy samo mięso, rybę (oczywiście wszystko w całości i surowe) i nic się nie stanie (dieta BARF, która polega na podawaniu tylko naturalnych, surowych, nieprzetworzonych składników: jajka w całości, niewypatroszony kurczak itd). Micha nie musi być pełna! Przykładowo dla psa o wadze ok 50 kg na jeden posiłek (dziennie są 2 lub 3) wystarczy skrzydło z indyka lub noga kurczaka (chodzi o ilość, bo oczywiście nie podaje się samych skrzydeł i nóg, chyba że ktoś wygrał w totka :lol: ) albo poracja rosołowa. Pies nie powinien być "napchany". Gotowane mięso pies trawi dużo wolniej, gotowanych kości wogóle. Kasia nie dawaj psiakowi kaszy, ona się nie trawi tylko gnije w przew. pokarmowym powodując wzdęcie (u dużych ras może to prowadzić do skrętu żołądka). Lepszy jest ryż, makaron, płatki owsiane i kukurydziane, co kilka dni. Za to warzywa muszą być podgotowane do miękkości, by były lepiej strawne. A jak pies nie chce jeść - prosta rada- przegłodzić 1 czy 2 dni, dać michę, jak nie chce to znaczy że nie głodny, zabrać michę od razu. Dawać michę o stałych porach - nie chce? Zabierać. W końcu ulegnie. Pies przy pełnej miscer z głodu nie zdechnie, jak to się mówi. A wilki przecież też nie jedzą codziennie, u drapieżników głodówki są normalne , przecież niecodziennie udaje się coś upolować, w dodatku o stałych porach. Od kiedy wprowadziłam to wszystko w życie, skonczyły się: bąki, łupieże, niekończące się nadmierne linienie, drapanie, smród z pyska, zjadanie kup, przesuszorna sierść, kamień na zębach, sraczki. Także polecam :lol:
  15. Tak, tylko że Megi jest berneńczykiem...:roll:;)
  16. Agnisia, nie mam jeszcze książek (nie wiedziałam, że je zostawiłaś i nie upomniałam się)... Odbiorę po świętach i zostawię Twoje. My chyba odpadniemy z kursu :-( Sonia kuleje nadal jeszcze bardziej, wczoraj była u dra Derkowskiego, miała rentgeny niemal całego ciała. Nie wykazały żadnych poważnych zmian kostnych (choć ma w kilku miejscach zwyrodnienia, jednak nie powinny one być przyczyną tak ciężkiej kulawizny). Charakter i umiejscowienie bólu - okolice stawu barkowego - podejrzenie nowotworu... :placz: Na razie ma kurację meloksamem i ścisłe ograniczenie ruchu. Sonia źle się czuje, jest smutna i śpi, nie ma ochoty ćwiczyć... Spróbuję nadrobić wszystko z Megi, od samiutkich podstaw. Bo nie wiem co będzie z Sonieczką dalej...
  17. Zdaje się, że nasz bigluś nie jest aż takim potworem :cool3: (choć aniołkiem też nie :evil_lol: ). Dzisiaj Karolinka, u której jest teraz obiecała że napisze conieco o poczynianiach psiaka, także ja siedzę cicho. Adopcja nadal aktualna!
  18. [quote name='Karilka'][LIST] [*]ma najwyżej 5 miotów rocznie[/LIST][/quote] pod warunkiem, że posiada conajmniej 5 suk hodowlanych... (1 suka = 1 miot rocznie)
  19. A fakt, ze zmęczenia zapomniałam. Piesek znaleziony w Chrzanowie, jest już na tymczasie w Krakowie u znajomej. U mnie nie mógł już dłużej zostać, a akurat jechałam z Sonią do weta i Karolina zgodziła się go przyjąć... Wyszła nam na spotkanie ze swoim bernusiem Freudem. Małe ADHD od razu prezypadło dużemu do gustu. Poczekamy na właściciela jeszcze z 3 dni, potem kastracja i adopcja. Mam dużo smsów i wiadomości z ogłoszenia na dogo. W związku z tym mam wiadomośc do ludzi, którzy nia znają rasy: NIE CHCECIE TEGO PSA. Może Wam się wydaje, ale tak nie jest. Beagle są co prawda śliczne jak pluszaczki, ale to BARDZO TRUDNE PSY MYŚLIWSKIE (nie kanapowe!!!!). Wymagają naprawdę doświadczonego opiekuna i wielu godzin ruchu dziennie. Ten egzemplarz nie nadają się do dzieci, choć je lubi, ale niestety skacze i drapie, gryzie ręce. Nie wytrzyma 8 h sam w bloku: skacze po parapetach i stołach wszystko ściąga, może coś zniszczyć. Był aniołkiem, bo czuł respekt przed moimi psami, które go "ustrawiły". Gdy nie było ich w pobliżu, wyszło szydło z worka... Poza tym piesek przechodzi przez ogrodzenia z siatki, wylazł nam z kojca. Nadaje się natomiast świetnie do gromady psów, koty także nie budzą jego szczególnego zainteresowania.
  20. Do oddania mlody piesek tricolor, znajda - błąkał się po osiedlu i zmarznięty przykleił się do mojego kolegi. Kolega o 1 w nocy (kilka dni temu) do mnie zadzwonił "Ula co mam zrobić bo to chyba raswy bigiel i mi się przytula do nogi i cały się trzęsie". Rozwiesiliśmy ogłoszenia, nikt się nie zgłosił. Żadni psiarze ani nawet "biglowcy" go nie poznają. Nie ma tatuażu. Grzeczny jak na bigla: raczej nie niszczy, nie wyje (trcohę piszczy). Przyjazny do psów, lgnie do dzieci (ale uwaga, nie nadaje się na zabawkę, gdyż jest bardzo niedelikatny: gryzie i drapie). Warunkiem jest kastracja, nie oddam go do fabryki. Jest problem, bo nie mamy gdzie go przechowac do jutra. To młody pies ktory chce się bawić i dręczy Abrę, ktora po operacji oraz kulawą Sonię. Potrzebny dom stały lub tymczas gdzies blisko. proszę o kontakt tel. 510 846 660 gg 2926968 pozdrawiam Ula
  21. Hania czy Irga w domu też miała ochotę kształtowac przedmiot? Bo widziałam, że z Kariną całkiem fajnie jej szło :cool3: A może Tobie się po prostu psiaki pomyliły, bo Irga ani dzika ani niechętne przemiotom :roll: A Sonia prawie wchodzi na schody tyłem :lol: Przeraziło mnie to co Agnieszka mówiła o egzaminie.... A Agnisia ma jak zwykle fajną pogodę na szkoleniu, nie to co my, twardziele, w deszczu i wietrze :evil_lol:
  22. Gdzieś przeczytałam, że u psów sapanie (o ile nie jest wynikiem zmęczenia) oznacza ŚMIECH :loveu: Wogóle fajny to był artykuł, zaczęły się badania naukowe nad śmiechem u zwierząt. Podobno wszystkie się śmieją, tylko my nie zawsze to słyszymy, mylnie interpretujemy lub wogóle nie zwracamy uwagi...
  23. Tak zrobimy, dzięki Hania :Rose: Ale myślę, że sobie poradzi, to kochana dzielna dziewczynka :loveu: i wierzę w nią
  24. Ciężko powiedzieć, napewno bardzo lubi tam jeździć, jednak nie wiem co ma z tą łapką i czy nie będzie czuła dyskomfortu z tego powodu (łapka przednia, która była w przeszłości uszkodzona) i jak zareaguje na ten rodzaj "przymusu" przebywania wśród ludzi. Jednak postaram się być dobrej myśli, dziś spała już ze mną w pokoju, ale na fotelu - nie w łóżku. A może właśnie taka "terapia szokowa" jak wyjazd będzie słusznym wyjściem?
  25. [quote name='Agnisia =)'][B] (...)[/B] [B]Ulaa[/B] pisałyśmy posty jednocześnie. Rzeczywiście, okropna sytuacja. Ale jak to się mogło stać? Byłaś przy tym? Myślę, że Agnieszka na pewno będzie wiedziała jak ci pomóc. Bądź dobrej myśli. Trzymamy kciuki za Sonię. (...) [/quote] Byłam i nie byłam - bo nie widziałam dokładnie... to stało się podczas wieczornaego spaceru w niedzielę. Było już ciemno i szłam z suniami parkiem, Megi i Soncia luzem, Abra na smyczy. Sonia chciała widocznie pobiec na swoje miejsce robienia kupy - za ławkami, straciłam ją z oczu na chwilę... i usłyszałam krótką serię pisków :placz: a potem zobaczyłam jak biegnie uliczką na oślep przed siebie w świetle lamp. Nie wiedziałam co się stało, zaczęłam ją wołać i wtedy z ławek (które są w ciemnościach) dobiegły śmiechy i dogadywanie (np że "wcale nie taki obronny") podeszłam a tam 3 kolesi pijanych :angryy: Nie wiem co jej zrobili. Uciekła pod dom. Ona nie czuje takiej więzi z ludźmi, by w chwili strachu wracać do mnie, po prostu biegnie :-( Szkoda tylko, że przenosi strach na wszystkich... Może jest szansa że w Brzeźnicy dojdzie do siebie, zapomni trochę? W końcu to inne otoczenie, dobrze jej się kojarzy... Bo nie wiem czy jest wogóle sens ją zabierać, żeby nie pogłębić traumy :shake:
×
×
  • Create New...