Jump to content
Dogomania

Neris

Members
  • Posts

    15551
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neris

  1. Zaufała mi... wiedziała że już może... a wtedy w nocy była w ciężkim stresie. Teraz śpi łobuziara mała. Czy ona wie ile osób za nią płakało?
  2. JEST NORKA!!!!!!!!!!!!!! O 7 rano zadzwonił telefon. Jakiś pan powiedział że widzi Norkę na swoim polu. Próbował złapać, ale ona bardzo SZYBKO ucieka. Ubrałam się i pobiegłam. Szukałam, ale nie było jej widać. Zauważyłam jednak wygniecioną trawę obok zarośli. Weszłam tam i biało-czarna błyskawica zaczęła uciekać. Wystraszyła się człowieka a jeszcze nie wyczuła zapachu. Usiadłam więc i zaczęłam cichutko wołać. I wyszła! Po 5 sekundach trawa zaczęła falować i Norcia przyszła do mnie, merdała ogonkiem jak szalona, lizała mnie po rękach, SKAKAŁA. Założyłam jej smycz i POBIEGŁA do domu. POBIEGŁA!!!!!!!! I to w takim tempie że w życiu bym nie uwierzyła że ona tak może. Wparowała do przedpokoju, owarczała wyżła, wypiła z litr wody i poszła spać.
  3. Zaczynała sie burza, zamykałam duże psy o których wiem że panikują i mogą wtedy wiele. Norka jest tłusta jak kula, ledwo chodzi. Stwierdziłam że ją zamknę za chwilę bo ją trzeba nieść i ciągnąć. W tym momencie piorun walnął tak że prawie mnie ogłuszył. Tłusta Norka poszła jak ptak! Wierzchem przez ogrodzenie. To było we wtorek około 15-16.
  4. Ja nie mam potwierdzenia, że pani Zofia na pewno przyjedzie. Mówiła że ma 10 psów i ma problem z opieką nad nimi... Zastanawia mnie dlaczego nikt Norki nie widział. Czy to możliwe że w dzień się chowa a przemieszcza w nocy?
  5. Nie znalazła się... w życiu nie czułam się tak podle. Zawiodłam ją strasznie.
  6. Ja czuję że ona jest blisko... ale może to tylko głupie przeczucie. Czy to, że się nastawiała do drapania i przychodziła na wezwanie znaczy że już trochę mnie kojarzy z czymś dobrym? Nie wiem... wtedy miałaby motywację żeby próbować wrócić.
  7. Prawo pozwala zwolnić pracownika jeżeli jego zwolnienie trwa dłużej niż (o ile pamiętam) pół roku...
  8. Schroniska zawiadomione, osoby wyłapujące psy również. Wiedzą że jak taki pies się trafi to mają natychmiast dzwonić. Czy mogę liczyć na współpracę Krzyczek? Nie wiem. Przejechaliśmy dzisiaj trasę z Pomiechówka do Dębego powolutku autem. Nie leży nigdzie przy drodze. Więc żyje.
  9. We wtorek ukaże się ogłoszenie w Tygodniku Nowodworskim. Ja też nigdy bym nie podejrzewała że Norka jest w stanie w ogóle podskoczyć... dlatego zaczęlam zamykać najpierw duże psy, o których wiem że są silne i skoczne. Norka ledwo chodzi...
  10. Oni niestety mają prawo tak zrobić jak się jest na tym zasiłku rehabilitacyjnym...
  11. Twoje kciuki przyoszą szczęście, więc proszę - teraz trzymaj je za Norkę która uciekła przedwczoraj około 15 jak zaczynała się burza...
  12. A jeśli ona idzie sobie gdzieś polami, lasami... Boże jakie to straszne tak nic nie wiedzieć
  13. Tu jest spora gromadka bezdmnych kotów- niewidoczne w dzień, w nocy wychodzą i zjadają co im zostawiam. Jetsem w 100% pewna że jej NIE MA na podwórku. TO jest niewielkie podwórko i nie ma się gdzie schować. Wystawiłam szprotki (mocno pachną) w krzakach i znikły - ale mogły je zjeść koty. Zaraz będą chłopcy ze szkoły - pójdą tyralierą przez krzaki w stronę sąsiedniej wsi, jeśli tu jest to ją znajdą. Nawet jeśli się spłoszy i zdenerwuje to trudno, nie widzę innego wyjścia.
  14. Dziewczyny, może spróbujcie się skontaktować z Tundrą, ona znajduje domy różnym psim biedom - za granicą. Niemcy bardziej się pochylają nad starszymi psiakami niż my...
  15. Misio przebywa z Lublinie. Dziewczyna która go uratowała liczy na to, że zostanie on w Lublinie lub okolicy, bo bardzo się z nim związała.
  16. Oj chyba nie zasłużyłam na pochwałę...
  17. Nikt jej nie widział, nikt nic nie wie. Dałam ogłoszenie kurierowi z Masterlinka, włożył sobie za szybę i będzie każdemu pokazywał. Dlaczego ja czuję że ona jest blisko? Czy to tylko moje głupie myślenie?
  18. Biorę pod uwagę taką możliwość, szczerze mówiąc przypuszczam że opna usiłuje wrócić. Dlatego zawiadomiłam osoby wyłapujące bezdomne psy na naszym terenie.
  19. Bardzo Was proszę, podbijajcie Szczękusia, ja się skupiłam na poszukiwaniu Norki która zwiała i nie bardzo mam czas na pilnowanie wątków...
  20. Przejrzałam książkę kontaktów w telefonie, znalazłam numer do kuriera Masterlink, zadzwoniłam i powiedział że będzie jej wygądał. Plakaty porozsyłałam mailem do znajomych, może akurat ktoś... Tym dzieciakom od meneli naprawdę oczy się zaświeciły, jak usłyszały że dam 200 złotych to wyciągały ręce po ogłoszenia. One zbierają po krzakach puszki na sprzedaż, może się akurat natkną... Najgorsze jest to że ludzie we wsi nie odnoszą się do moich poszukiwań ze zrozumieniem, patrzą pogardliwie, mam nadzieję że wizja nagrody przebije się przez ich myślenie.
  21. Dzisiaj Canon dokonał rzeczy przedziwnej. Miałam na rękach kicię Marysię, stałam i próbowałam ją skłonić do jedzenia. Canon tak był podniecony wizją żarcia, że skoczył, złapał mnie za bluzkę między łopatkami, szarpnął, opadł zdziwiony... a ja musiałam zapinać stanik.
  22. Wiem, co przezywa, rozmawiałam z nią dzisiaj. Pytała mnie czy powtórzono mi to wszystko co mówiła o Norce prosząc o przekazanie. Stało się bardzo źle i jestem tego świadoma, jednak wiem że gdybym te informacje dostała razem z Norką, zupełnie inaczej bym ją traktowała. Zwiodła mnie jej tusza i zaczęłam najpierw zamykać inne psy, które irytowały się widząc jak taszczę Norkę. Stało się. NIe wiem co mam zrobić żeby ona się znalazła...
  23. Dzwoniła do mnie pani która się Norką opiekowała. Mówiła, że Norka mieszkała w lasku, na nieogrodzonym terenie, że po burzy czasami 2-3 dni nie wychodziła z krzaków. Nie ma mowy żeby wyszła do kogokolwiek oprócz niej. Mówiła, że to dzika sunia. Uważa też, że Norka uciekła i usiłuje wrócić do niej. Miałam nadzieję że Norka porusza się drogami, wtedy znalezienie byłoby kwestią czasu. Ale ona może być 100 metrów od domu, ja mam tutaj wokoło same krzaki i zarośla w olbrzymiej ilości. Może jest jakieś urządzenie które wykrywa na przykład źródło ciepła czy nie wiem sama co. Zaczepiłam z tuzin menelskich dzieci, rozdałam ulotki, więcej dzieci nie spotkałam. Zatrzymywałam samochody, dzwonłam do furtek, właziłam na działki, mam nadzieję że mnie nie aresztują. Dałam ulotkę listonoszowi. Chłopcy z klubu zaprzęgowego jeżdżą rowerami po wsiach i szukają. Jutro obiecali rozdać plakaty w szkole. Ja jednak ciągle mam przeczucie że ona jest blisko. Przeczesanie tego terenu jest jednak niezwykle trudne.
×
×
  • Create New...