-
Posts
2948 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Dusia-Duszka
-
Robię to samo. I potwierdzam, do dziś nie ma. Śledzę też Łódzkie Schronisko - działa dość prężnie: http://www.schronisko-lodz.pl/?p=adopcje&a=search&type=pies&order=added_desc szybko wstawiają nowo przyjęte. Może na ich fb wstawcie ogłoszenie o zaginięciu z prośbą o udostępnianie. Tam zagląda dużo ludzi. Ja nie mam fb. https://www.facebook.com/schroniskodlazwierzatlodz/ i tutaj do zgubionych: http://www.schronisko-lodz.pl/?p=lf_zg
-
Byłam, szwendałam się, niestety bez efektu. Ktoś przede mną umieścił ogłoszenie w gablocie na stacji benzynowej w Strzybodze. Dziękuję :) Sklepowa w Strobowie przyjęła ogłoszenie i przy mnie przypięła w bardzo widocznym miejscu. Podobnie zrobiła miła Pani w sklepie - hurtowni alkoholi i napojów. Mam nadzieję, że przewinie się tam teraz dużo ludzi. Do soboty nic już nie zdziałam. Może w niedzielę jeszcze spróbuję.
-
Ja też tak miałam po Didi (była z nami 13 lat) przed Duszką. Może warto Pani pokazać: Na mnie podziałało ułatwiając decyzję. Ludzie i stwory jakoś tak na siebie trafiają nie przypadkiem.
-
Jeszcze gubi czasem "rodzynka" po śnie. Szczególnie jak wyluzuje i głęboko zaśnie z machaniem łapkami i "poszczekiwaniem" - oczywiście po kociemu, bo gdzież jej tam do mojego szczeku :) Myślę, że jak do stycznia nie wyciszy zadku, to ją pańciostwo zawiezie do wetów na sprawdzenie.
-
-
-
~ZAMIESZKAŁ W WILANOWIE :)Kto chce jamnika? Kajtuś z naszej wsi
Dusia-Duszka replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Piękny, spiczasty nochal do zacałowania :) Zamknąć stworzenie do "szopki", do piwnicy, uwiązać na łańcuch, zostawić w otwartej bramie,... już po prostu żółć się przelewa! -
szukam tymczasu. Sunia nie może tam wrócić!
Dusia-Duszka replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Gdzie ją macie. Pisz proszę na priw. -
Dziękuję :) Wiem to, pańcia też tak ciągle mi mówi. Czasem nawet trochę ich życiem steruję. Telepatycznie oczywiście
-
Wczoraj i dziś trochę podróżowałam. Dużo się rozglądałam i łaziłam z moimi człowiekami po polach. Powód dość smutny - pod Skierniewicami po dniu znajomości moją psią koleżankę Zorkę ludzie puścili ze smyczy i ... zniknęła :( Po jednym dniu!!! Puścili Zorkę ze smyczy!?!?! Ja przez 3 tygodnie zasuwałam na spacerach z nosem przy ziemi szukając śladu woni pańci z domu tymczasowego! A moje swobodne bieganie było możliwe po opanowaniu podstawowych komend bezpieczeństwa i kilkunastu udanych próbach przewołania na zamkniętym terenie. Niemożliwie wręcz nieodpowiedzialni ci od Zorki. Nawet nie dali suczce szansy na poznanie się, oswojenie, a co tu mówić o stworzeniu więzi :((( Ona nawet dobrze nie oznakowała swojego terenu, żeby wiedzieć gdzie nocuje i jeść dostaje! Jestem oburzona głupotą ludzką.
-
Dziś też szwędaliśmy się w okolicach Strzybogi z nadzieją wypatrzenia Zorki. Piękne miejsca do psio-ludzkiego wędrowania. Przerażająca tylko trasa Skierniewice - Rawa Mazowiecka. Nawet dziś ok. 16" leżał tam samochód na dachu. Martwił mnie też widok wielu wałęsających się małych psiaków w okolicach Żelaznej i Kwasowca. A już durna "tradycja" otwartej bramy, w której leży pies to po prostu zmora.
-
Wiem, mieliśmy to samo i prosto z feralnego spaceru byliśmy u weta. A tutaj chodziło mi o nierozczulanie się nad sobą.
-
Nie panikuj, ale obserwuj go po "matczynemu", czyli czujnie i rozsądnie :) i wet jak najszybciej.