-
Posts
2947 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Dusia-Duszka
-
Taki sam fason ubranka jak Duśkowy :)))
-
-
Pralina z Radys w DS. Serdecznie dziękuję Wszystkim za pomoc <3
Dusia-Duszka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Eeee nooo i tak widać, że piesiula ma szyję! A głowa nie wyrasta spomiędzy łopatek. I talia się pojawiła na słabiźnie :))) A sierść! Super. Lśni na każdej krągłości. -
Pańcia jak bałwanica, mimo granatowego płaszcza, wracała z pracy. Na naszym spacerku już na szczęście nie waliło śniegiem :) Ale po zaspach pobrykałam. Nie mogłam tego odpuścić.
-
Dziś pierwszy raz był "short spacer". Wychodzę... biegam trochę po podwórku dla rozgrzewki, wychodzimy poza... a tu zimnica jak cholera. Udało mi się z 50m przejść z posikami na grudy śniegu, a później łapki pojedynczo w górę z zimna. Taki taniec dreptaniec, że pańcio już wie, że "parkowania" po parku nie będzie. Tylko sik-sik i do domku szybciutko.
-
Pralina z Radys w DS. Serdecznie dziękuję Wszystkim za pomoc <3
Dusia-Duszka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
:)))))) Niesamowita przemiana! -
Pralina z Radys w DS. Serdecznie dziękuję Wszystkim za pomoc <3
Dusia-Duszka replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Pięknie się prezentuje Pralineczka :) Radary do wyniuchania :))) -
Nieee, nie ma we mnie tak dużego pierwiastka destrukcji :))) Węszenie, niuchanie, zasysanie woni - to jest jazda!
-
Jak paczka dotrze, pomogę pańci otwierać i wykonam obwąch totalny. To jest zawsze najlepsza zabawa, bo te paczki z tyyyyloooma zapachami przychodzą :)
-
Znowu wróciły problemy z moim lewym okiem. Spokój 2-3 miesiące był. W środę potarłam łapą pod nieobecność pańci. Jak wróciła z pracy, powieka od wewnątrz była już zaczerwieniona i troszkę rozpulchniona, co zawsze utrudnia repozycję gruczołu trzeciej powieki. Najpierw musiały być kropelki żeby ogasić śluzówkę i nawilżyć. Dopiero po jakimś czasie od zakroplenia udało się pańci włożyć gruczołek na miejsce. Wyjęła też fafecia włosowego, który z pewnością był przyczyną potarcia oka łapą. Wczoraj było dobrze. A dziś, kilka chwil temu, znowu trach, trach łapą, bo mnie coś zaswędziało albo ta rozciągnięta i urażona trzecia powieka wolniej pracuje i mnie to przeszkadza. Ale tak na świeżo, to łatwo się gruczoł chowa. I już naprawione. Tylko kilka dni trzeba zakraplać przeciwzapalnie i... pilnować gówniarza jednego, czyli mnie :))))))))) we własnej osobie.
-
Dziś już nocny spacer był spokojny :)
-
U nas jeszcze strzelają :( Duszka na szczęście się nie boi aż tak.
-
Pańcia i tak wprowadziła "obostrzenia" smyczowe od Świąt i pewnie jeszcze przez tydzień.
-
Byłyśmy na nocnym spacerku i niestety... już się zaczęło :( Spokojnie sobie idziemy, a tu za budynkiem sssyyyk i łuuup!!! Już cymbały testują petardy. Ja na szczęście się mocno tak nie boję. Jeśli daleko, to nawet nie reaguję. Ale jak tak rąbnie w pobliżu, to trochę dygam. Współczuję strachulcom :((( a szczególnie moim lękliwym pobratymcom w kojcach i na łańcuchach.
-
Potwornie szybko ten wirus zabija :(
-
Szelki lub... pochylanie się nad psami. Nie każdy ma zwyczaj zrobić przysiad nanipulując przy małym lękliwym lub obcym sobie psie. A nakładanie rąk z góry Nana może odbierać jako oznakę dominacji i za wszelką cenę uspokaja sytuację. Własne psy już to oswoiły. No chyba, że rzeczywiście ma "lizawkę" kompulsywną :) ale wtedy lizałaby w każdej sytuacji.
-
Ok. Przepraszam. Nie doczytałam. Wpłacę na podane w pw.
-
Poproszę nr konta do wpłaty.